Grażka123
Members-
Posts
1582 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Grażka123
-
Dla mnie też jest rozczulająca, leży na posłaniu i obserwuje; zauważyła, że Blondyna /kocica/ wchodzi na kanapę więc i ona spróbowała. Jest u nas ponad miesiąc a dopiero teraz zaczyna rozglądać się po mieszkaniu. Jak wydaje jej się, że nikt nie patrzy idzie do kuchni, patrzy po szafkach, wącha lodówkę, idzie do korytarza, zagląda do pokoików na dole, nie próbowała wejść po schodach, jeszcze... Sierść zaczyna jej się błyszczeć nie mogę się doczekać żeby zobaczyć jak jej odrośnie. Na końcu ogona ma białą plamkę i śmieszne pędzelki na stopach i nogach. Mój mąż mówi do niej "Pędzelku", do mnie nie zwraca się tak czule! To bardzo ładna sunia i mądra. Myślę, że jak zorientowała się, że ludzie są źli tak potrafiła się schować, że nikt jej nie zauważał, a przecież jak była młodsza wyglądała inaczej i miała szansę na znalezienie domu. Problemem jest to, że straciła zaufanie do ludzi, a może nigdy tego zaufania nie miała. Jeśli chodzi o szelki, to wydaje mi się, że trzeba w domu je zdjąć, są dosyć szerokie i solidnie wykonane; ale też myślę, że będzie reagowała coraz lepiej i w końcu nie będą jej się kojarzyć negatywnie. Kluczem wydaje mi się jej spontaniczna radość ze spacerów. Szkoda, że idzie na zimę i nie może cały dzień przebywać na dworze. Wtedy dopiero miałaby frajdę. Byle do wiosny ! Myślę, że wtedy już będzie inna.
-
Przychodzi do przedpokoju jak wołamy na spacer, coś się chyba przełamuje. Dziś po raz pierwszy podeszła do mnie, żeby dostać małe co nieco, smakołyk z ręki. Czami podskoczy, zamacha ogonem, zaprasza do zabawy a za chwilę biegnie na posłanie i przywiera po prostu do niego. Może tak małymi kroczkami dwa do przodu, jeden do tyłu uda się dotrzeć do niej. Jest wrażliwa i myśląca; obserwuje otoczenie i uczy się, ma dużo cech młodego psa. Jak nabierze do nas zaufania, będzie wspaniałym towarzyszem i przyjacielem; właściwie to już daje nam dużo radości. Mam nadzieje, że będziemy mogli i my coś jej dać od siebie, nie tylko pełną miskę.
-
Dziękuję za zaproszenie; zdaję sobie sprawę z wagi sytuacji. Miła ze względu na stan oka powinna jak najszybciej opuścić schronisko. Potrzebna jej pomoc weterynaryjna. Oddałam jednak już swoją stałą dla bezimiennej, rudej suczki. Nie mogę patrzeć w jej oczy pełne rezygnacji i braku nadziei; a ma dużo mniej deklaracji i właśnie ją zdecydowałam się wspierać. Mam nadzieję, że jak dostanie szansę i znajdzie się w nowym miejscu, zmieni się nie do poznania; ktoś ją zauważy i oferuje opiekę i stabilizację w zamian za przywiązanie i miłość. Widać po niej, że na to czeka jak tak patrzy zza krat. Jestem też z Miłą i śledzę jej drogę do nowej przyszłości.
-
Witam wszystkich, rzeczywiście bardzo do Bajki podobna tylko w innym kolorze, ale bardzo ładnym i wyróżnia się wśród innych suń. Wydaje się mniej zaniedbana od Bajki, ale psychicznie też fatalnie co odbija się na ogólnym wyglądzie. Wygląda na bardzo zestresowaną i ma jakąś niepewną minę. Myślę, że bardzo źle znosi pobyt w schronisku i potrzebuje wsparcia ze strony człowieka, na pewno wtedy zupełnie się odmieni i zobaczymy jaka z niej piękność. Proponuję przenieść na nią moją deklarację, bo myślę, że Ares wkrótce jej nie będzie potrzebował. Ależ mu się powiodło !. Wydaje się, że miejsce u Murki po Bajce jest zaczarowane i trzeba wykorzystać dobrą passę.
-
Elik, nieporozumienie wynikło z mojej winy więc nie ma za co przepraszać a i przypomnienie się przydało. Dziękuję za CAŁUSKA !!!
-
Przeczytałam post o Mongołku, wiecie, że Bajka w dalszym ciągu boi się smyczy i zakładania szelek. Cieszy się na zapowiedź spaceru, macha ogonem i jest ożywiona, podbiega do przedpokoju ale jak wyciągam smycz i szelki, ucieka na swoje posłanie i kładzie się na brzuszku. Widać w niej strach, cały czas. Serce się kraje. Nie podchodzi na zawołanie, nie umie się cieszyć z kontaktu z człowiekiem. Mam nadzieję, że uda się nam to zmienić.
-
Coś mi się nie udaje nic dopisać i pozdrowienia od Bajki dla wszystkich czekają. Jak to się dopisze to przesyłamy pozdrowienia. Bajka ma się dobrze, nawet zaczyna ustawiać Blondynę ale na razie nie ma powodu do interwencji, poza tym, że kocica ma pazury (ale też dobre serduszko). Widocznie zwierzaki się nudzą. Na spacerach wesoła, w domu bardzo grzeczna i spokojna; wszyscy bardzo ją kochamy i myślę, że zadomowiła się u nas.
-
Wet odpowiedział ale mailowo i to mniej więcej co już wiemy. Jutro pojadę zobaczyć się z nim to wypytam dokładniej. Lek na sikanie, przepisany u Murki jest O.K. i skoro je i pije może go dostawać a jeśli chodzi o karmę stwierdził, że może uda się dobrać, będę o tym rozmawiała, może da mi jakieś próbki. Trzeba robić badanie moczu co 2 tygodnie. Jak pojadę to wezmę pojemniczki. Sunia jest kochana, bardzo grzeczna w domu i wesoła na spacerach. Trudno w to uwierzyć, ale nie mamy z nią żadnych problemów. Daje nam ogromnie dużo radości, jak w bajce, rozpuszczamy ją więc bez skrupułów. Zdjęcia nie chcą wchodzić, wydaje się, że są za duże (pokazuje się błąd nr 200). Joasia ma do zdjęć jakiś edytor, jak to się Joasiu nazywa, spróbuję ściągnąć z internetu. Cieszę się, że jej los obchodzi jeszcze kogoś, przyjemnie jest podzielić się emocjami. Bajka leży właśnie na posłaniu i przez sen rusza łapami jakby biegała po łące.
-
Chciałyśmy z Bajką bardzo podziękować za pomoc dobrych ludzi, którzy pomogli nam się spotkać, poznać i razem zamieszkać. Zdjęcia będą, już się robią ale rozleciał mi się adapter do karty i nie mogę jej wcisnąć do komputera; obiecuję postarać się o nowy i zaraz je zobaczycie - już się robią. Suczka jest wesoła na spacerach, buszuje w trawie; uważam tylko, żeby się czegoś nie przestraszyła - do listy strachów dodałyśmy dziś zgraję szczekających psów (daleko na horyzoncie). Trzeba uważać. W domu grzeczna i spokojna; pokłada się i wyciąga przechodząc tylko z miejsca na miejsce, czeka aż ją ktoś poczochra po brzuszku. Po aktywnych spacerach wydaje się zmęczona, choć spacerujemy w ustanowionym przez nią tempie. Nie ma kondycji. Je i pije już normalnie, z rosołków przestawiłam ją na wołowinę z ryżem lub makaronem. Rosoły i kurczaki wydawały się dla niej za tłuste, miała luźną kupkę. Już jest wszystko w porządku. Zaczęła się drapać i założyliśmy jej obróżkę przeciwpchelną. Piszę takie szczegóły bo wiem, że są osoby, które interesuje jej los. Do znajomego weterynarza wysłałam dziś wyniki badań zrobionych w hotelu i teraz czekam na jego opinię, czy wizyta w gabinecie jest konieczna. Nie chciałabym jej dodatkowo stresować. Jest bardzo delikatna psychicznie. Codziennie obserwujemy zmiany w jej zachowaniu. Jak wypuszczę ją na działkę już sama wraca do domu. Macha ogonem jak do niej podchodzimy. Wypoczywa rozluźniona i wyciągnięta. Jak przestraszyła się psów wsadziła mi głowę między nogi, schowała się. Ja dziękuję
-
Ja też wróciłam do normalnego internetu. Dołączam z Bajką do deklaracji stałych 100,00 zł od października dla collie.
-
Po czterogodzinnej podróży przyjechałyśmy do domu. W samochodzie zachowywał się spokojnie, spała lub wyglądała przez okno. Po przyjeździe, za radą Joasi poszłyśmy na spacer, niestety krótki bo padało. W domu, po jedzeniu położyła się przed kominkiem i leży tam cały czas a mój mąż i ja siedzimy na podłodze razem z nią. Nie widać by była zestresowana, leży wygodnie z głową na łapach, mam wrażenie, że jest to jej miejsce od zawsze. Zawojowała moją rodzinę całkowicie; trudno tylko powiedzieć co myśli na ten temat kotka; wieczorem buszuje po działce, jak to koty. Ich spotkanie przebiegło spokojnie, żadna nie okazała agresji. Bajka nawet nie spojrzała a Blondyna przeszła obojętnie. Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnią choć obie nie są już młode. Jedzenie zjadła z apetytem a teraz sprawia wrażenie, że odpoczywa (choć to ja prowadziłam całą drogę).
-
Chodzimy trzy razy dziennie na spacerki i wychodzimy na krótkie na działkę, gdzie jest trawka... Martwię się bardzo tym, że nie je i nie pije, rozmawiałam z Murką i dowiedziałam się, że jak do niej przyszła trwało to do trzech dni, tak po prostu reaguje na stres. Obserwujemy ją z Joasią i czekamy... Jak wchodzimy do pokoju macha ogonem, naprawdę!!!
-
Jesteśmy już po pierwszym spacerku! Wieczorem spała wyciągnięta na chodniczku koło łóżka ale w nocy przeszła na swoje posłanko i grzecznie spała. Na spacerku wieczorem zrobiła siusiu na działce (późnym wieczorem jest tu ciemno i biegają po drodze psy miejscowe spuszczone z łańcucha). Dziś rano na wspólnym spacerku z Joasią i Amber poszłyśmy drogą wiejską między łąkami. Bajka była zainteresowana otoczeniem i co kilka kroków znaczyła teren. Spacer był owocny i ważne sprawy zostały załatwione w komplecie. Pogoda dopisuje. Mamy tylko jeden problem, suczka nie je i nie pije wody. Jest ożywiona i rano przywitała Amber machnięciem ogona. Wygląda to tak, jakby miała odruchy emocji ale są one zaraz tłumione.
-
Dziś WIELKI dzień dla Bajki i dla mnie też - jesteśmy razem, Bajka przyjechała i została w obcym dla niej domu bo przecież nie wie, że to teraz będzie też jej dom i obcy teraz ludzie będą już zawsze jej rodziną. Z początku bardzo zestresowana nie chciała pójść na spacer a jak weszłyśmy do domu stanęła na środku pokoju, jednak dosyć prędko położyła się co prawda nie na przygotowanym dla niej posłanku, ale na podłodze obok ale nawet przymknęła oczy. Można ją pogłaskać a nawet podchodzi i obwąchuje nasze ręce. Ogonek ma podkurczony i nieobecny ale uszki stoją (choć są trochę oklapnięte na końcach). Cdn
-
Witam wszystkich, którzy wsparli Bajeczkę w niedoli i pomogli mi ją odszukać, bo wierzę, że od kiedy podjęliśmy z mężem decyzję o powiększeniu naszej rodzinki o psa (a właściwie o suczkę), a było to wiele miesięcy temu, szukaliśmy właśnie jej a ona tak długo czekała właśnie na nas. Jak widać nie wytrzymałam, czytając powyższe wpisy i ja postanowiłam napisać choć jeszcze jej nie widziałam, jeszcze jestem daleko... Już teraz jestem przekonana, że ta bajka będzie miała radosne zakończenie a nowe rozdziały życia suni pozwolą jej zapomnieć o smutnych wspomnieniach. Witam i serdecznie pozdrawiam, Grażyna