Jump to content
Dogomania

Ela_and_Krzys

Members
  • Posts

    1963
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ela_and_Krzys

  1. Fuksio zdał podobno test na kota jak był u Ani_w podczas naszego urlopu. Był nim bardzo zainteresowany - ale bez agresji. Na dworze gania koty ale podobno większość psów tak ma. Ptaki i inne zwierzęta też gania. Filipek jest cudny - widziałam jego zdjęcia na stronie hodowli.
  2. ojej, jakie to wszystko niesprawiedliwe :( trzymamy kciuki za Bodziulka
  3. u Fuksia juz wszystko OK z jajkami nie chce zapeszac ale czasem chyba widac juz tez pozytywne zmiany w zachowaniu - zwlaszcza jak jest bez smyczy, na smyczy dalej zaciekle probuje warczec na psy i atakowac je zeby nie bylo za rozowo, bylismy dzis w krakvecie usunac kleszcze :) bo wbily mu sie na porannym spacerze tak mocno, ze domowymi metodami sie nie dalo i co? i znow antybiotyk my z kolei po rozwazaniu wszystkich za i przeciw posiadania drugiego psiaka w naszej sytuacji jestesmy coraz blizszej decyzji o powiekszeniu naszego stada o ... najbardziej psiowego kota - czyli main coona (zwanego pieszczotliwie po polsku miaukunem) pewnie nie wszystkich zachwyci fakt ze - jesli wezmiemy kotka - kupimy rodowodowego, z hodowli, zamiast ocalenia jakiejs bidy jest to jednak bardzo przemyslana decyzja ze wzgledu na wyjatkowy charakter miakunow a takze nasz totalny brak wiedzy o kotach (zakladam ze na poczatek taki zdrowy sliczny kociak z hodowli to najlepsze wyjscie) aha - main coon'y zazwyczaj swietnie dogaduja sie z psami i nawet sie przyjaznia!
  4. JoSi a jak nazywa sie ta Twoja zaprzyjazniona maincoonowa hodowla? :)
  5. trzymajcie sie cos o tym wiemy bo my przez ponad 10 dni jezdzilismy codziennie na zastrzyki i plukanie rany Fuks na szczescie nie zdjal szwow ale i tak chodzil i brudzil wszystko ropno krwista wydzielina ktora mu sie caly czas po lapach lala a nie mozna rany zaklejac a potem nagle wszystko sie poprawilo - tak w sumie z dnia na dzien wyglaskaj Rocka - musi byc dobrze
  6. ale fajnie :) a jak chciałam jechać dziś do hoteliku odwiedzić psiaki w końcu (bo niby mam urlop!) ... a wciaz jestem w pracy... nie ma to jak klient ktory uswiadomi sobie w srode wieczorem ze w piatek mija termin na wniesienie super waznego dla nich zazalenia :)
  7. ojej main coony sa takie sliczne :) ja pracuje nad Krzysiem zebysmy sobie takiego do domu sprawili (ktos musi myszy lapac!) ale na razie idzie nam opornie :) czy rasowe koty nadaja sie w ogole do lowienia myszy?
  8. Fuks raczej nie mial wcale energii przez kilka dni. Nie wstawal nawet na widok krojonego mieska - na spacerach sie tylko troszke ozywial. Juz wydobrzal zupelnie - poluje na jeze jak wariat :) Trzymamy dalej kciuki za Rocka. Opuchlizna podobno jest normalna (90% psow ja ma), byle nic mu sie tam za bardzo nie saczylo z rany.
  9. karusiap, irenaka chciala rozwieszac, chciala nawet wziac ode mnie plakaty ale juz wczesniej umawialam sie z Toba
  10. z plakatow ktore do mnie przyszly ze staruszkow mam tylko Karola, puszczam na drukarke
  11. ojej to trzymamy kciuki za ladne gojenie... Fuks byl kastrowany 2 tyg temu i dopiero przestalismy jezdzic do weta - zainfekowala mu sie rana :( i trzeba bylo ja plukac od wewnatrz woda utleniona wyplukujac mase krwistoropnej wydzieliny codziennie (no i antybiotyk podawac)... woreczki mial jak balony i chyba go to bolalo bo przez tydzien po zabiegu lezal pokotem (teraz juz wszystko OK) ale miejmy nadzieje ze u Rocka bedzie wszystko OK koniecznie kolnierz mu zakladaj zeby nie lizal...
  12. ja mam 100 plakatow Boryska i 100 Miśtka w poniedziałek będzie w pracy mało ludzi to podrukuję więcej - których plakatów macie najmniej?
  13. Jasne - ale on je tak w miare normalnie, w koncu tyle royala ile wynosi dzienna porcja (kolo 400g) bo do tej pory to tylko wolowinke albo kurczaka pochlanial z apetytem, a sucha karme to tak srednio bardzo :) Chudzina jest wiec troche spokojnie moze przytyc.
  14. JoSi, wszystko chyba idzie ku dobremu. Opuchlizny prawie nie ma, wyciek sporadyczny, juz nawet nie lize. Szaleje na spacerach jak dawniej, apetyt ma gigantyczny :) We wtorek dostal antybiotyk o przedluzonym dzialaniu. Nie pluczemy juz tez rany od srodka, tylko z zewnatrze obmywamy mu woda utleniona. Jutro znowu kontrola - ale juz raczej wszystko OK.
  15. Kochani, to my dziekujemy wszystkim za Fuksa. Ja jak zobaczylam jego morde to tez juz wiedzialam ze to bedzie nasz pies. Przeslalam Krzysiowi linka i on tez juz wiedzial. Zanim jeszcze go zobaczylismy na zywo nawet. Taki impuls przy ktorym nie ma sie juz zadnych watpliwosci. Nie bylismy gotowi na psa, nie mielismy specjalnie warunkow mieszkaniowych - ale wiedzielismy ze musi byc nasz i juz. A Fuksiasty jest kapitalnym psem - po prostu niewiarygodne ze w tak nieplanowany sposob trafilo nam sie takie cudo. A zyje tylko i wylacznie dzieki dogomaniakom, ktorzy wyciagneli go z piekla, zorganizowali leczenie, pokrywali koszty - zanim my jeszcze wiedzielismy o jego istnieniu. Wiec to my dziekujemy...
  16. Fuksiasty ma zdjete szwy! Rana dalej brzydka ale opuchlizna stanowczo coraz mniejsza. Dalej jezdzimy na antybiotyk i wyplukiwanie rany woda utleniona - ale tej brunatnej mazi wyplywa z Fuksia chyba coraz mniej. Dziekujemy wszystkim za kciuki! Zwlaszcza JoSi!
  17. ale super wiesci! [SIZE=1]Ania pozdrow przy okazji kiedys naszego ulubionego weta (Oliwier czy Piotr?) i powiedz ze wybieramy sie do nich z wizyta tylko jakos nie ma kiedy... I ze nie poznaja Fuksia![/SIZE]
  18. cudnie :) w orzeszu zrobią wszystko żeby go uratować :) ja mam do nich pełne zaufanie!
  19. ojej dziewczyny ratujcie go weci w orzeszu czynia cuda fuks byl chudy jak siedem nieszczesc i zaglucony maksymalnie i mial objawy nerwowe z nosowka da sie wygrac a w orzeszu na pewno wiedza jak to robic
  20. nie odzywalismy sie bo zrobilismy sobie i Fuksiowi chwile wytchnienia od wszystkiego i pojechalismy do Wierchomli - idylliczne miejsce :) Fuksik na spacerach biegal jak wariat, napraszal sie zeby mu rzucac patyki, ganial barany itd. jednym slowem wszystko wraca do normy rana pooperacyjna - troszke chyba lepiej, ale nie chce zapeszac jezdzimy codziennie na antybiotyk i plukanie jajek woda utleniona (wpuszczana do srodka rany strzykawka - kilkukrotnie) to co wyplywa ladnie nie wyglada ale Fuksia chyba to szczegolnie nie boli - patrzac na jego zachowanie na spacerach chyba tez minimalnie sie cywilizowal nie zrobil wielkiej ucieczki z hotelowego pokoju, choc drzwi zamkniete byly tylko na karte wiec nawet nie musielismy tradycyjnie przypinac go smycza do lozka wychodzac na sniadanie czy kolacje :) opuchlizna nadal spora wet do ktorego pojechalismy do Nowego Sacza na antybiotyk i plukanie rany (Fuks u weta jest grzeczny ale nam nie da sie dotknac do swoich skarbow za nic w swiecie, kopie i wierzga lapami strasznie) pytal "czy on na pewno ma oba jadra usuniete" mam szczera nadzieje ze tak :)
×
×
  • Create New...