Trochę opóźnień związanych z remontem...
Rex ma się dobrze, bo nie ma innego wyjścia :)
Był wet, obejrzał, dał w doopkę za uchem zastrzyk i Rex przeżył to dramatyczne doświadczenie z rozdartym pyskiem. Zaczął płakać zaraz po zastrzyku :) Nie zauważył, że już po wszystkim :) A darł się dla zasady - on jest bardzo płaczliwy i trzeba go utulać.
Oczka nadal zaświerzbione - podobno świerzbowca ocznego najdłużej się leczy.
Tak poza tym....zbliża się grudzień i prosimy o nas nie zapominać w kwestiach finansowych...
Zamówiłam mu canviton na stawy, żeby zareagować jakoś na tę perspektywę dysplazji, którą u niego stwierdzono.
Saba wszystko właśnie wymiotła ze swojej posagowej puszki, więc pomyślałam, że Rex też mógłby zażywać takich minerałków.