Dziś miał przyjść majster od budowy kojca. Czekaliśmy. Nie przyszedł, bo ma fuchę i teraz nie ma czasu. Jutro jadę szukać kogoś, kto mi ten kojec postawi. Dziś Rex dopadł moją kociczkę, rozdarł jej uszko. Misiek cały dzień siedzi pod kluczem w domu. Nie mam sił na ciągłe pilnowanie, prowadzanie, otwieranie. Bardzo chciałabym mieć już Erę u siebie. Myślę o niej codziennie, jako o swojej suni, która siedzi biedna w schronie. A świadomość, że twój własny pies jest zamknięty, samotny, bezradny jest straszna. Dla jej dobra jednak nie zrobię sentymentalnego, emocjonalnego skoku i nie wezmę jej w tym momencie.