Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Zrobiłam tej Franciszce Posuwlskiej foty tuż po powrocie, ale nie zaskakuje mi port podczerwieni, muszę na nowo kompa włącać, a mi się teraz nie chce, więc potem ;) Wpakowała się bezceremonialnie na kanapę ze spojrzeniem, że przecież ona całe życie na kanapie...
  2. Wrrr :mad: Właśnie Julka spostrzegła, że uwiązana Foczka zniknęła :cool1: Ja za lornetę Russia i patrzę, patrzę i widzę na tej białej drodzę wielką czarną Fokę, która patrzy prosto na mnie :mad: Znów na rower i jadę, za mną pokracznie bieży Rex. Złapałam foczy ryjec i prędziutko na smyczy za rowerem przywlokłam. Zmachała się, jak trzeba, popiła wody i w domu rozczapierzyła się na amen ;) Torba jedna :mad:
  3. Foczydło ma się dobrze, tylko profilaktycznie nieco skołowane, bo może lada dzień znów wyrowadzka... Wczoraj nadjechał listonosz i chciała mu się wpakować do samochodu - myślała, że po nią :( Zaobserwowałam, że ma lekki niedosłuch - nie wie, z której strony ją wołam i idzie na oślep. Nie ma jak dwie głuche sucze 8) W dodatku...wszystko wskauje na to, że nikt jej chyba nigdy nie nazwał, nie wołał, bo zupełnie nie reaguje na imię, muszę klepnąć w kolano, żeby przyszła. Nie rozumie, kiedy się do niej zwracam, tylko patrzy ufnie tymi ślepiami z zachodzącą dolną powieką...Ciężka i powolna to ona jest na smyczy, ale kiedy tylko się ją puści....truchta kręcąc żwawo grubą doopką. Męczy się szybko, więc się w żabę rozkłada, odpocznie i dlej wywija. Świetnie żyje z kocicą - wyjadają sobie z pyszczków ;) Za to Rex regularnie dostaje wściekłego gryza w pysk i płacze głośno, skarży się, włazi mi na kolana....Z Misiem jest miło, z Sabą również, chociaż Sabi jest zazdrosna :)
  4. Właśnie dziś przeszukałam moją wielką torbę i ich nie znalazłam... Może dla innych piesków? Najważniejsza jest książeczka! I muszę wiedzieć, czy ją odrobaczono! Bo mam dla niej tablety, ale nie wiem, czy można podwójnie. I szczepienia, żeby były wbite. I jeszcze - Julia zapewniła mnie, że Foczka była sterylizowana, ale ja ją dziś wymacałam, obejrzałam brzuszydło i ani śladu szwu - chyba, że się rozciągnął - tłuściocha jest przecież. Mam nadzieją, że nie zacznie mi tu cieczkować...
  5. [quote name='Bushak']Czarodziejko, zgodnie z obietnicą przelałam dziś na Twoje konto małą sumkę na Sabę i Rexa - myślę, że spokojnie możesz to przeznaczyć na kojec. Niestety sumka jest mała, bo tylko 50 zł, ale w najbliższym czasie czeka mnie odrobaczenie i zakraplanie przeciwko kleszczom moich 150 kilogramów psów, co tanie nie jest, więc na razie więcej nie dam rady :oops: Bushak - dziękuję :loveu: Każdy grosz się dla mnie liczy, bo czeka mnie jeszcze leczenie Rexa. Wczoraj wykupiłam tabletki na wszystkie psy i kota. Dla Rexa i Saby po 4, Foczka - 2,5, Miś - 1. Powinnam im też sprawić obroże przeciwpchłowe. Misiek swoją zgubił podczas nocnej eskapady ponad tydzień temu i drapie się niemożliwie...:mad: W dzień ma szlaban, bo Rex jest na dworze, więc nadrabia nocami, a nie mam pojęcia, gdzie się włóczy - powsinoga, ale tak już żyje te 24 lata i nie chcę go ograniczać.
  6. Dziś przelałam 1500 PLN na kojec.... Razem z zapłaconym za materiały 366 PLN i 30 PLN na śrubki wydałam 1896 PLN Okazuje się, że muszę dokupić kawałek blachy. Brakuje niewiele, ale muszę wziąć cały arkusz, bo nikt mi nie będzie ucinał. Do tego wszystkiego robotnicy - nie wiem ile wezmą, liczę, że ok. 350 PLN, bo podsłuchałam, jak się dogadywali ( a liczyłam, że 200...)Nie chcę z góry powiedzieć, bo wciąż coś.
  7. Na głowie naklejka - resztki po naklejce na odrobaczenie ;)
  8. Koffany to on jest na pewno. Wczoraj, kiedy ciotki nadjechały i wpakowałyśmy się wszystkie do Punto, żeby Rexa do weta zabrać, to ja wsiadłam, jak stałam - w niebieskich oczojebnych skarpetach do klapków ze srebrnym paskiem :) Po powrocie wszystko miałam obślinione w kłakach od trzymania Rexa między nogami i miętolenia jego wywalonego jęzora. Jechałyśmy w 4 kobiety (z Julką) i 5 psów :) I jeszcze było miejsce ;)
  9. Niestety - spała w pracowni, więc jedynie Misiek mógł słyszeć ;) Z tymi wędrówkami, to myślę, że to taka prosta ciekawość...świat jest wielki, a ona w schronie...teraz sobie chodzi, nie ma orientacji, tylko sobie idzie...w poszukiwaniu własnej tożsamości.
  10. Super się młodemu trafiło - ja go nigdy w moich stronach nie widziałam.... Przynajmniej nikt mu nie zarzuci, że nie był punkiem :) [IMG]http://img406.imageshack.us/img406/1442/zdjcie25bq9.jpg[/IMG]
  11. No taaak, ale ona się wychowuje praktycznie z psami i kotami ;) Kiedy była maleńka, a nasz dom był ruiną, to w kolebeczce ogrzewały ją dwie kocice. Kiedy zaczęła chodzić podpierała się na Miśku i śp. Luli - zawsze były obok. A potem Frocia, Gajka, Rex, Saba, teraz Foksia i Ciapek z sąsiedztwa, który wciąż do niej przychodzi pobawić się, bo młody i nie lubi być na snurku przy traktorze...kiedy uda mu się zerwać jest u nas ;) Całe życie Julcia ma zapsione i skociałe ;) Foczka wczoraj była przez nią prowadzana do późna. Potem przywiązałam ją do huśtawki - na smyczy, bo nie chciała za bardzo do domu. Wolała rozciągnąć się na trawce. Poszłam szykować jedzonko - kocioł z ryżem, makaronem i kaszką, warzywka i karma mięsna, do tego sypię Can -Vit. Idę z garem, a Foczki nie ma :placz: Myślałam, że gdzieś się tu snuje po obejściu, ale ani śladu, zapaliłam wszystkie lampy, halogeny nad garażem, przeszukałam wszystkie zakamarki - nic. Wreszcie wsiadłam na rower i jadę w stronę "pałacyku", a tam....truchta moja Foczka ze smyczką. Wcale nie reagowała na moje wołanie, ani na gwizd - myślę, że ma lekki niedosłuch. Dopiero, kiedy nad nią stanęłam rozpłaszczyła się ze strachem na ziemi - tak jak ona tylko potrafi :placz: Wystraszona i pokorna, wcale mnie nie poznała, dopiero, kiedy zobaczyła i powąchała zamerdała ogonkiem. Bardzo powolutku wróciłyśmy do domku, bo sapało tłuściutkie biedactwo, potykały się krótkie łapki - 5 lat w schronie, bez ruchu, a tu eskapada. Nic jeść nie chciała, tylko popiła wody powąchała się z Rexem i Sabą - Sabi bardzo mnie wspierała w poszukiwaniach, zaglądała w kąty i wypatrywała swojej nowej siostrzyczki. Wycałowały się na dobranoc i zabrałam Fokitę do domku. Rex musiałam zamknąć, żeby Misiek mógł pobyć na dworze i żeby kocica mogła wrócić na kolację :mad: Foczka spała z Miśkiem w pracowni na kołderkach - bez awantur, pisków, wycia :) Wieczorkiem przyniosłam jej troszkę wędlinki, bo tak bez kolacji....Zjadła ze smakiem ;) Rano wyszła na sioo - Sabi ją miło przywitała, a potem już spokojnie obwąchała wszystkie domowe kąty. Ależ ona głośno niucha :crazyeye: Julka jeszcze spała, a keidy wstała i Foczka ją zobaczyła....buziaczki i merdanie ognem i znów buziaczki i niuchanie :) Julcia zabrała ją nad stawy - była koopa. Dałam jej znów kiełbaskę tz :diabloti: , bo nie chce jeść jedzonka dla psów, a sucha karma mi się skończyła.
  12. Foczka leży na trawie, bez smyczki :) Jest nie do ruszenia - obok wożą taczki z cementem i muszą ją omijać, bo ani drgnie. Obserwuje sobie. Obok łazi Rex, gdzieś tam Ciapek lata, Saba podchodzi, Julka wciąż ją kocha. Ma się dobrze :)
  13. Zaoffuję, ale zobaczcie tego foksa.... Loozy i twoje miseczki ;)
  14. Oktawio 8) Dzieci mieszczą się w przedziale 0 do, powiedzmy kilkunastu lat, trzeba było napisać doładniej, że obawiasz sie kontaktów z niemowlakami, ale ich rodzice z pewnością po Sabę się ze zrozumiałych względów nie zgłoszą. Płot stoi, jak stał - od kwietnia 2004r :eviltong: Tylko z przodu brak części i bramy. Byłam dziś w lecznicy z Rexem - same utrapienia :placz: Ale wykupiłam wszystkim tablety na robaki - PRATEL, dla Saby są przeznaczone 3. Dostanie je raz, razem jutro rano. Reszta też ma swój przydział. Za 9 tabletek zapłaciłam 50 PLN Jest już u mnie Fokita z łódzkiego schroniska - bardzo wypasiona Foczka :) W drodze powrotnej z lecznicy zgarnęłyśmy prosto spod kół bardzo zapuszczonego młodziutkiego foksteriera. Ma nowy wątek - pojechał z dziewczynami do Łodzi. Jest młodziutki - ma może rok, ale sieść....katastrofa :shake: A jechałyśmy w Punto ja, Moriaaa, Katya, Julcia moja w siodełeczku córci Moriii, Rex z przodu pomiędzy moimi nogami, z tyłu pod nóżkami Julki Foczydełko i jeszcze dwa małe pieski Moriii. Do tego foks...:)
  15. Ja zrobiłam foty i założyłam wątek, ale Moriaaa z Katyą napiszą więcej, bo chyba wciąż z nim jeżdżą. Sierść do golenia na pewno.
  16. Teraz off. Zobaczcie, co w drodze powrotnej z lecznicy - byłyśmy z Rexem w Łasku wypadło nam na drogę - kilkadziesiąt metrów od mojego domu. Ma swój wątek. Moriaaa zabrała go do Łodzi. Młodziutki, roczny foksterier, jego sierść jest w fatalnym stanie. Ktoś go musiał wywalić z auta, albo uciekł...
  17. Pieseczek może mieć ok. roku - młodziutki! Może ktoś ma ochotę dać mu dom?
  18. Te fotki wyżej zrobiłam tuż po odjeździe dziewczyn, dlatego Foczydełko takie niewyraźne. Ona jest taka ufna, kochana i spokojna - choć Rex kilka razy zaliczył warknięcie i zmarszczony foczy pyszczek ;) Właśnie majstry robią kojec ;) Julka wszędzie chodzi z Foczką. Za nimi Rex, bo Saba naburmuszona, a i widzę, że Ciapek z sąsiedztwa do Foczki w odwiedziny przyszedł :) Mają wesoło :) Rex chodzi krok w krok za doopką Foczki - on bez yay, ona bez yayeczek :) Mój tz, kiedy przyjechał z pracy i dojrzał curiosum novum....;) Przy Frotce był cichy tydzień, bo nie mógł patrzeć na jej brzydotę. Przy Gajce były 2 ciche dni, bo nic mu nie powiedziałam, że biorę takie coś. Przy Fokicie była cicha chwila, bo poszedł nadzorować budowę kojca, ale może tak milczeć do jutra 8) Minie mu. Tyle jeszcze czeka go wrażeń w dalszym życiu ze mną...:)
×
×
  • Create New...