-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
NESTUŚ - odszedł kochany .......
Czarodziejka replied to Seaside's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Foczka też miała być mikrusem, a dostałam sucz wielkości słusznej foki :mad: Nie to że mam żal ;) -
Czekam na kołnierz, który obiecała Moriaaa, bo łapka się trochę zagoiła, ale znów ją zaczęła lizać i wszystko wraca do punktu wyjścia. Przez te ******** budy nie pojechałam z psami do lecznicy. Trzeba pobrać jej zeskrobinę. Poza tym Saba coraz gorzej chodzi, potyka się.... Dostałam też maila od osoby poruszonej jej losem...
-
Fotki obiecane... Wczoraj Julka nie domknęła drzwi - tych od pracowni, gdzie śpi Misiek i tych wejściowych do domu...Misiątko potruchtało więc do wyjścia z nadzieją, że może, a ty...Rex akurat zażywał swobody i zobaczywszy małą kudłatą szmatkę w drzwiach ruszył do araku. Miśiątko nie miało siły walczyć, bo bardzo już się postarzało....gdybym nie dopadła do Rexa pewnie byłoby już po Misiu. Sprałam Rexa po pysku jak nidgy dotąd, za wszarz i do kojca. Wcześniej dopadł kocicę - wyszła przez okno na sioo - karmi swoją kocią córeczkę i powolna jest...Na szczęście uciekła, ale Rex się rozkokosił wybitnie. Staram się, żeby nie siedział boży dzień w kojcy, ale chyba za karę będzie musiał :mad: A tu Julcia z Misiem - uszko łyse i rozdarte po walkach z Rexem....
-
Zgadza się :placz: Narazie czekam - doszli do tego że to zaniedbanie kuriera przyjmującego przesyłkę. Postanowiłam już, że jeżeli kwota nie ulegnie zmianie, to na pewno nie zapłacę - odwiozą ją z powrotem. Najwyżej sama wynajmę samochód. Chciałam zaoszczędzić te kilkadziesiąt zł, bo podejrzewam, że prywatnym samochodem - BMW na gaz, który mnie wozi tu i tam/sama bez pj niestety jeszcze :cool1: - zapłaciłabym ok 200 - 250 zł. DHL zaproponował 120 netto + niewielkie widełki....Się zachwyciłam :mad: Katya - daj spokój, przecież, gdyby mi odrazu podano taaaką kwotę, to nigdy bym tej usugi nie zamówiła... Pozostaje walczyć :mad:
-
Tylko, że ona z Warszawy już do Piotrkowa dojechały :mad: Są w połowie drogi...
-
Ale zanim przyjmą przesyłkę, powinni ją wycenić i dopiero wówczas nadawca i odbiorca, a raczej ten, kto płaci, podejmują decyzję. A tu została podana jedna cena - ok 120 zł netto, a kurier przy odbiorze zlekceważył procedurę i nie wycenił przesyłki. Nadawca pytał o cenę, dowiedział się, że została podana ( mnie na infolinii :mad: ) i nie chciał nic sprecyzować. Byłam przygotowana na widełki, ale nie na takie :crazyeye: Teraz firma obwinia kuriera, który przyjął przesyłkę nie podając ceny i nie zaznaczając żadnej rubryki w formularzu nadania, więc może jakoś wywalczę humanitarną kwotę....:placz: :mad: :roll:
-
Budy mają 80 x 90 cm jedna i 83 x 130 druga. Jedna z dachem, druga bez. Dostałam je, a raczej moje psy. trzeba było tylko zorganizować dowóz. No to zorganizowałam...:mad: :placz: Mam nadzieję, że zapłacę normalnie, ruszyłam niebo i ziemię...
-
Karinko, jasne, jak co miesiąc, ale to na bieżące potrzeby Rexa. Mam go głodzić, bo budy są do opłacenia? Nie ma mowy. Zresztą już wyjaśniłam, że to zaniedbanie kuriera przyjmującego przesyłkę - nie wyliczył i nie podał rzeczywistych kosztów , podano mi je na infolinii. Nadawca nie podpisał żadnej ceny w liście przesyłkowym, więc obowiązywać powinna ta, którą podano mi na infolinii, a ona jest prawie 400PLN niższa. To skandal, żeby w ten sposób potraktować klienta. Dowiedziałam się, że jadą do mnie 2 palety po 400kg każda, czyli razem 800kg :crazyeye: Sama przyznasz, że to utopia...
-
Katastrofa...........:placz: Zadzwonił kurier DHL, że budy już w drodze. Bardzo się ucieszyłam, dobrze, że spytałam o cenę. Wstępnie mówiono o ok. 120 PLN netto. Byłam przygotowana na 200 PLN - wykładam z moich własnych, bo narazie na Rexa koncie pustka, pomijając bazarek, tóry trwa i to, co wpłaciła Przyjaciel Koni na leczenie, a tego na budy nie ruszę przecież :placz: A facet mi radośnie obwieszcz, że mam przygotować 459,30 netto :crazyeye: Z vatem wychodzi 560,35 PLN Raklamuję....zobaczymy, co z tego wyjdzie.
-
NESTUŚ - odszedł kochany .......
Czarodziejka replied to Seaside's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jak się dziadzio aklimatyzuje :) ? -
Ansa pojechała do wspaniałego domku!!:) dziękujemy!
Czarodziejka replied to Nanka's topic in Już w nowym domu
Suniu..................samotna :( -
Nie dalej, jak wczoraj.... Tz wyjechał na kilkanaście dni służbowo i zostałyśmy same. Psy załatwiały się w ogrodzie, gdzie popadło, więc kiedy widok zaczął mnie razić, powiedziałam Julce, że zaraz zabieramy się za sprzątanie tych qoop. Tz sam to robił i nie miałam bladego pojęcia, ile tego jest :crazyeye: Dopijałam kawę przeglądając prasę, gdy Julka już energicznie sama wzięła sprawy w swoje ręce. Po jaimś czasie przyniosła mi mianowicie wiaderko, a na dnie goowna własnoręcznie doń włożone :-? I mówi: "te maleńkie to chyba Misia, a te Foki ( tu demonstracja przestrzenna bryły), a Rexa się ropadło i musiłam je łopatką włożyć." Łapy w goownach, smród, ale ona jak z innej bajki historią zajęta...
-
Numer z przystawianiem do cyca mam już za sobą, Ania...kiedy to było...8) Ja Julcię karmiłam 2,5 roku i w tym czasie, gdzieś pod koniec, kocica się również ocieliła. Miałam zwyczaj karmić Julkę nie odrywając się od pisania, więc kiedy miała chęć, to gramoliła się na moje kolana i sama dostawiała do piersi. Najadła, pozapinała i poszła do swoich spraw, a ja tylko rejestrowałam fakty, nie wnikając w szczegóły. Któregoś razu coś tam gaworząc również się wgramoliła na moje kolana, ja w innym świecie, machinalnie przekładałam ręce, żeby mogła się przyssać.Nagle czuję, że z jednej coś doi i z drugiej mi się też dziwnie robi :roll: Patrzę....a tu kocię Julka za szyję dostawia, a ono skubane wie, o co chodzi w te klocki i sprawnie paszczora rozwiera. Jak się nie oburzę :mad: Julka w płacz, że kocica sobie poszła i kociątka głodne...a tu jeszcze 3 w kolejce. Też chciały cycusia...:-? Dziecko tak globalnie pojmuje pewne rzeczy... Kiedy zaczęłam przymierzać się do odstawienia Julki od piersi - ile można :roll: , a ona za nic nie chciała przestać :mad: , powiedziałam jej, żeby sobie szła do Luli( już śp.) ona ma takie czarne wielkie suty. Wróciłam do swoich zajęć i nagle patrzę :crazyeye: , a moje dziecko leży przy Luli i nagniata cyca - który bardziej mleczny, kiedy zaczęła się do niego przymierzać dopadłam ją, jak dzika. A dziecię patrzy na mnie oszołomione - przecież sama jej powiedziałam...:-?
-
Mój 'ryj'...:-? Jest wciąż atakowany.... Dziś np. obudziłam się z kocicą we włosach i ślepym jeszcze kociątkiem przy szyi. Kocica je przyniosła i zadowolona mruczando sobie ucięła. A ja przecież mogłam je zgnieść... Foczy oddech, to pierwszy powiew, jaki napotyka mój nos rozpoczynając kolejny dzień ;)
-
A teraz, kiedy wyprałam kapy z kanap i zabraniam karygodnie na nie włazić, zwlokła franca poduszkę z fotela i tak ją pod siebie podgarnęła, że dopiero po dłuższym zastanowieniu dotarło do mnie, że to poduszka :mad: A kiedy już się wydało, to ją spod siebie wykopała i śpi uroczo z główką na podusi - wszystkie fałdy jej się zmarszczyły i wygląda jak sharpei.
-
Gosia, ona ten brzuch wypiętrza jak tylko czegoś pragnie, albo manto się szykuje ;) Staram się ślepnąć na ten moment. Dziś rozmawiałam przez tel z Larysą, ofiarowuje srebrną biżuterię na bazarek na moje psy :loveu: A Focz, słysząc, że ja zajęta i gadam tam w pokoju nie wiadomo do kogo :-? , polazła cichutko do kuchni i nagle brzęk! Ja lecę ze słuchawką, a tu moje ciasto pieczołowicie upieczone, świeżutkie i biała wykrochmalona serweta w jednym zgniocie na podłodze :placz: Nad nimi Focz w tryumfującej pozycji - żre, aż huczy :mad: Podniosłam talerz z okruszkami i szmatę, która ongiś była obrusem, tłumiąc w sobie galopujący zalążek agresji, doprowadziłam jakże miłą rozmowę do końca. Nie chciałam, żeby Larysa była mimowolnym świadkiem przyłożenia mej wiotkiej dłoni wyrobionym już ruchem na foczy zad :diabloti: A kiedy po zakończonej rozmowie poszłam jej przylać, to zobaczyłam pod stołem pokorne biedne stworzenie, któremu z psich oczu zaczęła rozpaczliwie zjeżdżać trzecia powieka :mad: Jak tu lać takie nieszczęście.... Był wykład moralizujący, w trakcie którego pracowicie umyła sobie okruszone ciastem łapy :-?
-
Dziś zauważyłam na boku Fokity wylizaną ranę...Widok jakże mi znajomy - ostre sączące zapalenie skóry. To samo, co Saba i Rex :-? Saba ma krwawe rany na łapie - już je zasuszam antybiotykiem, ale co zaschną i zdejmę bandaż, zaczyna od nowa. Liże i wygryza do krwi. Rex ma na grzbiecie to samo, a dziś zobaczyłam u Foczki. Tylko Miś jest bez zmian. Albo wszystkie są alergikami, bo tak wtgląda wiosenna alergia skóry u psów, a to ich pierwsza wiosna poza schronem, albo to jakiś syf. Rozumiem - jeden pies, ale wszystkie? Latam z atomizerem, bandażuje, oglądam.... Nie wiem, jak z dowozem bud, bo miały być dostarczone wczoraj, dlatego nie pojechałam z psami do lecznicy, dziś też czekałam, jutro niedziela, a w poniedziałek wypada jednak już pojechać, a tu budy.....
-
LISIA- maleńka. MA DOM! :) Są nowe fotki z domku :)
Czarodziejka replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
Bardzo pragnąca domku sunia czeka i czeka... -
LISIA- maleńka. MA DOM! :) Są nowe fotki z domku :)
Czarodziejka replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
Lisia do góry.............. -
Bardzo chudy Chuderlak...pies pająk, JUŻ W NOWYM DOMKU!!!:))))
Czarodziejka replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Do góry maleńki!