Tyle dni nikogo u biednej Sabi...:(
Znów wdało się zapalenie skóry.
Przyjaciel Koni powiedziała, że to alergia na wiosenną trawę...Saba nie chce spać w domu, wciąż jest na dworze, chyba, że pada, albo jest bardzo zimno.
Zaczęła wylizywać sobie łapę, tak mocno, że znów widzę to cholerne zapalenie skóry. Widzę, że unosi tę łapkę.
Mam antybiotyk, ale bez kołnierza nie ma mowy o skutecznym leczeniu. Psikam i bandażuję. Może Moriaaa załatwi kołnierz. Wiem, że muszę do weta, nie wiem, jak to zorganizować, facet, który mnie wszędzie wozi chyba padnie, gdy zobaczy dwa chore onki przygotowane do podróży. Mam problem z uproszeniem, żeby przewiózł Rexa na EKG.