Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. A ty masz okazję wypluć kolejną porcję nienawiści ARKO, bo tylko po to plączesz sie po tym forum, prawda? W życiu widocznie nic dobrego cię nie spotyka, bo nienawidzisz ludzi i szukasz pretekstu, żeby im to powiedzieć. Szczenięta były karmione osobno, z dala od innych psów. Ginę często musiałam z powrotem do jej budy zanosić, bo od kiedy zaczęła dobrze chodzić - wędrowała. Często też Julcia pilnowała, żeby do budy szczeniąt w trakcie posiłków inne psy nie podchodziły. NIGDY jednak żaden z nich nawet na maluchy nie warknął. Wczoraj też ją odniosłam, ale znów wymknęła się i podeszła do Saby. Nie zauważyłam, bo budę maluchów i werandę, na której jadła Saba dzieli całe podwórze, a ona bardzo szybko przebiegła. Tak błyskawicznie wystosowałaś pod moim adresem masę nienawistnych słów, tak łatwo ci to przychodzi. I nie rozumiem, czemu piszesz te bzdury wyjęte z kontekstu odnośnie rozmnażania. Zauważyłam, że jak brakuje ci materiału do ataku, to wytaczasz ten swój żelazny arsenał. Saba nie jest winna śmierci Giny i nigdy jej tego nie zarzucę. Kiedy zabierałam spod niej ciałko suni, nawet nie przerwała jedzenia - nie poczuła, że zabiła, złapała pyskiem i puściła. Długo myślałam o śmierci tej małej i dochodzę do wniosku, że gdyby Saba wiedziała, że to znajomy psiak nie zrobiłaby jej krzywdy, ale ona jest głucha i zareagowała mechanicznie, kiedy COŚ zaczęło się ruszać przy jej misce. Ona była dla maluchów zawsze łagodna.
  2. Jestem myślami z tobą pieseczku...:(
  3. Domy potrzebne bardzo bardzo...
  4. Nie żyje, opisałam wszystko na wątku Funi. Do Saby chyba nawet nie dotarło, że zrobiła krzywdę...
  5. Ech...Lenia, bądź szczęśliwa i daj szczęście :)
  6. Maleńka Lisia i jej wielkie serduszko :)
  7. Nadal potrzebne wsparcie dla walczącego o zdrowie Grzyba!
  8. A co sobie babmaryłka będzie jedzonka odmawiać.
  9. Oktawio - otrzymalam wpłatę od Brucia i Agusizet - dziękujemy :)
  10. Rex ma na prawdę dobry charakter - nie tyka juz kotów, szczeniątka mogły z nim robić, co tylko zechciały - nawet cyca by dał, gdyby mógł, o Julce nie wspomnę - pozwala jej na wszystko...
  11. Foczka - moje ukochanie i pocieszycielka. Dziś wpakuję obiecane wizerunki.
  12. Jak tam żyje nasza uśmiechnięta Greta?
  13. Jakie były motywy tych ohydnych kłamstw? W głowie się nie mieści... Czy to na pewno ta sama sunia? Biedactwo...
  14. Jesteś wreszcie Przyjacielu Koni :) Rexowe uszy, pomimo smrodu mają się lepiej. Od niedawna zaczął trzepać nimi jak normalny pies, bo przedtem tylko przeginał głowę na boki. Czyszczę niezmordowanie, teraz co 2-3 dni, bo szybko pojawia się krew. W końcu ile można obcierać. Poza tym jest w dobrej kondycji. W tym tygodniu jadę do lecznicy na wizytę kontrolną. Do wczoraj miałam psów 7. Pozostało 6 - jedno szczenię zagryzła wczoraj Saba. Tak chciałam je szybko powydawać w dobre ręce, a teraz chodzę i popłakuję, żeby Julka nie widziała.
  15. Dobrze Modliszko - dziś zamieszczę najnowsze zdjęcia Funi. Tymczasem..... Wczoraj wieczorem Saba zmiażdżyła główkę brązowej Ginie. Nie wiem, czemu. Nigdy żaden pies nie skrzywdził maleństw. Wieczorem porozstawiałam miski z jedzeniem i maleństwa dostały swoją, bo już je dokarmiam. Nina jest żarłoczna i nie odchodzi póki się nie naje, a Ginka troszkę zjadła i pobiegła sobie jak zawsze do innych psów - troszkę do Rexa, zjadła odrobinkę, troszkę do Foczki, a potem do Saby...Nie wiem, jak to się stało, bo wciąż donosiłam miski z kuchni, obok jadły koty. Usłyszałam tylko warknięcie Saby i pisk. Kiedy przyszłam Saba nadal jadła, a Gina leżała pod nią na grzbiecie nienaturalnie zwinięta - jak larwa. Myślałam, że jest przestraszona i dlatego brzuszek w górze. Kiedy ją podniosłam....maleńka główka była zgnieciona, oczka prawei wyszły, z pyszczka wystawało ziarenko ryżu przez które chyba straciła życie. To najukochańsza sunia Julci, wszędzie z ią biegała, czekała, aż przyjdzie po nią do budy, merdała ogonkiem na jej widok. Nina do tej pory nie macha. Kiedy zupełnie zwiotczała zakopałam ją w ogródku...Pół nocy przepłakałam. Umówiliśmy się z tz, że powiemy Julce, że Ginka pojechała dziś z nim do nowego domku. W nocy obudziłam się i usłyszałam od strony Julki łóżka piśnięcie szczeniątka, podniosłam się, znów pisnęło żałośnie gdzieś na wysokości poduszki i jej głowy. Podeszłam sprawdzić, ale Julcia spała spokojnie, żadnego psa, ani kota. Pomyślałam, że to duszyczka Giny przywołuje tak żałośnie z innego świata swoją małą opiekunkę... W naszym domy psy po śmierci zawsze wracały się pożegnać. Lula po zakopaniu ciała wepchnęła mi jak zawsze swój pyszczek w rękę, straszliwie wyniszczona Frocia kilka dni po śmierci radośnie szczeknęła, żeby zapewnić mnie, że już jest dobrze, słyszałam też zadowolone powarkiwania Gajki tu i tam, ale to piszczenie było takie rozpaczliwie smutne. Tak szybko straciła życie, w którym zawsze była Julka. Piszczała dokładnie tak, jak wtedy, gdy widziała Julkę, a nie potrafiła jeszcze wyjść z wysokiej budy, żeby do niej podbiec. Rano powiedziałam córeczce, że tatuś zawiózł Ginkę do nowego domku. Ucieszyła się, zapytała, czy Gina nie przyszła się z nią pożegnać, bo pamięta, że całowała ją zimnym nosiem w policzek. Hamowałam łzy. Przy śniadaniu moje dziecko zapytało, dlaczego Gina jest zakopana....Jestem skołowana. Pozostała więc Funia i nakrapiana Nina. Mam tabletki na odrobaczenie, dziś miały je szczeniątka dostać. Ginka za TM [*]
  16. Saba wczoraj zmiażdżyła maleńkiej Ginie głowę....
  17. Ona niby mniejsza od Rexa, ale micha musi być zawsze pełna jak u ONków, poza tym...chadzają z Rexem na resztki z obiadu do kuzynostwa - za płotem :mad:
  18. Nie ma żadnych ogłoszeń - szukam chętnych wśród znajomych. Pomyślałam nawet o sponsoringu w kwestii sterylizacji... Oktawio - w tygodniu jadę do lecznicy, więc smrody przejdą co trzeba.
×
×
  • Create New...