-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
Jest chętny na Rexa, ale on się nie nadaje do mieszkanka 2-pokojowego w bloku w wielkim mieście z dwojgiem dzieci i kotem na którymś piętrze...:-? Może jednak uda się wygenerować jego zamiennik, że się technicznie wyrażę? Czy jest Onek łagodny i umiejący chodzić na smyczy, który nie tyka kotów i dzieci? Dużo warunków, ale może któryś psiurek je spełnia... Dom jest w Gdańsku.
-
LISIA- maleńka. MA DOM! :) Są nowe fotki z domku :)
Czarodziejka replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
Lisiczko wędruj po dom! -
Obciążeniem nie jest ;) Co prawda, to jest mój pierwszy w życiu kontakt z ciężarną suką i jej potomstwem, bo zazwyczaj opiekuję się psami starymi i schorowanymi, ale nie pozbędę się jej tak dla wygody. Ninka jest teraz oczkiem w głowie Julki, bawi się z kociątkiem, jest rozpieszczana i kochana. Nie wiem, czy to normalne u szczeniąt, ale, kiedy jest sama, albo nie wie, co dalej, to zaczyna cała dygotać. Trzeba ją przytulić, przykryć kocykiem i wtedy zasypia, dygocąc jednak jeszcze jakiś czas. Wczoraj wieczorem zjadła już solidną porcję ryżu z warzywami i karmą mięsną. Rano Funia ją nakarmiła, ale niezbyt chętnie, chyba tylko dlatego, że miała dużo pokarmu i musiała czuć ból.
-
Grzybku, na pewno szczęście cię nie ominie!
-
Mam chętnych na Ninkę. Warunek - sterylizacja - sic! Bo nie chcą, żeby się "ciekała". Byłaby u moich sąsiadów - kilkaset metrów od mojej posesji. To są emerytowani rolnicy, z maleńką gospodareczką - koń, drób, kot i duży pies. Mieli małą sunię, ale przyjechała rodzina z wielkiego miasta i szczenię zabrała, bo się bardzo spodobało. Przyznam, że jestem w kropce, jakoś tak...Wolałabym, żeby trafiła do kogoś, kto ją pokocha od zaraz, a nie do kogoś, kto owszem, mógłby ją wziąć, bo co tam, a takie podejście mają ci ludzie. Nic złego na nich nie powiem, ale...wieś to wieś...i mentalność w stosunku do zwierząt nie zmienia się jakoś. Wielbiona na pewno Ninka by nie była. Miałaby pełną miseczkę i kącik, ale na jakieś specjalne pieszczoty nie miałaby co liczyć...
-
Fono - dziękuję, dziękuję, dziękuję !!! Wysłałam przecież pw z podziękowaniami, ale jak widać musiało nie dojść :mad: Saba łyka tabletki, te drugie daję Rexowi :-? Nie spojrzysz krzywo? Płyny też się przydają, bo regularnie pryskam budy i zasypuję psy. Niestety - na wsi nie da się utrzymać bezpchłowego psa. Zawsze się będą poddrapywać.
-
Ansa pojechała do wspaniałego domku!!:) dziękujemy!
Czarodziejka replied to Nanka's topic in Już w nowym domu
Maleńka...tak mi przykro :( -
No więc apelujemy o wsparcie finansowe i o bazarki dla Grzyba szczęściarza :)
-
LISIA- maleńka. MA DOM! :) Są nowe fotki z domku :)
Czarodziejka replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
Lisiczka też musi znaleźć domek, a raczej domek ją. -
Zrobiłam Funi kilka zdjęć, ale to jest takie żywe stworzenie, że nie sposób uchwycić ją w kadrze. [IMG]http://img212.imageshack.us/img212/4170/zdjcie15ut3.jpg[/IMG] [IMG]http://img212.imageshack.us/img212/7117/kopia1zdjcie12qb7.jpg[/IMG] [IMG]http://img410.imageshack.us/img410/6623/kopia1zdjcie11ae9.jpg[/IMG] [IMG]http://img48.imageshack.us/img48/7224/kopia1zdjcie10xq4.jpg[/IMG] [IMG]http://img112.imageshack.us/img112/4764/kopia1zdjcie7cx5.jpg[/IMG]
-
Dostałam pw, ale nie jest to dom dla Rexa...On się do mieszkania w bloku absolutnie nie nadaje. Nie chodzi na smyczy - już wspomniałam - rzuca się i wyrywa, nawet łapie za rękę. Nikt go tego nie uczył, a u mnie biega wolno, albo siedzi w kojcu. Poza tym - w mieszkaniu mają kota - nie wiem, jak to będzie, ale chyba najpierw musiałby sie z nim zapoznać. U nas była z tym tragedia na początku. Teraz jest poprawnie, szczególnie z kociątkiem. Napiszę do tych ludzi, ale już z góry stwierdzam, że to nie jest dom dla Rexa. Do mnie też kilka tygodni zadzwoniła osoba zdecydowana na jego adopcję, miała się odezwać, nie wiem, czy jeszcze zadzwoni. Ma super warunki...
-
[quote name='ARKA']To znaczy? sama pisalas 15 lipca ze masz 8 psow i dwa koty, byc moze jakies suczki wyadoptowalas juz posterylizowalas, nie sledze Twoich watkow, wszystkich. Moj bład,STRASZNY :oops: Widzę, że lubisz proste działania matematyczne, szczególnie z urojoną niewiadomą. Stan na 15 lipca = 1 - Saba onka z Rembertowa - znasz ją przecież, obiecałaś, obiecałaś, ale dajmy temu spokój 8) Saba jest schorowana, to wiesz. Wysterylizowana wcześniej. 2 - Rex - On ze schroniska w Łodzi, wkrótce może minie rok, od kiedy jest u mnie na tymczasie - wciąż wymagający leczenia i leczony, podobnie jak i Saba. Wykastrowany podczas pobytu u mnie. 3 - Foczka - moja własna adoptowana ze schroniska w Łodzi, staruszka, ale kochana, wysterylizowana wcześniej. 4 - Misiek - lat 24, stary, głuchy i nie wykastruję go już na pewno. Jest u mnie lat 6 i zawsze był za stary, poza tym ma narośl nowotworową przy jądrach i nikt tego nie ruszy. 5 - Funia - niestety jeszcze nie wysterylizowana, karmiąca. Sterylka możliwa za ok. 2 tygodnie. 6 - Szczeniątko, które Funia wyniosła nocą z budy. 7 - Ginka - żyła do wczoraj. 8 - Ninka - jeszcze do wzięcia, oczywiście nie wysterylizowana. + Moje dwie kocice - stara będzie sterylizowana razem z Funią - tak to omówiłam w lecznicy i młoda, jeszcze nie kwalifikująca się do zabiegu. Czy coś pominęłam? Masz jakieś newsy w kieszeni ARKO? Miałam jeszcze Gajkę - wysterylizowaną, jest już za TM Frotkę - wyniszczoną tak, że nie kwalifiowała się nawet do czyszczenia zębów pod narkozą Lulę - nie wysterylizowaną, bo wówczas jeszcze wierzyłam w zastrzyki antykoncepcyjne, które sunię zabiły...pomyliłam się więc boleśnie.
-
Owszem, wiedziałam o suce ujeżdżanej przez psy - od dzieci ze wsi, zdecydowałam się nią zaopiekować, a one obiecały mi ją zlapać, bo sama jej na oczy nie widziałam. Trochę to trwało, bo była bardzo wystraszona. Wyglądała jak szkielet. Ciąża u suk trwa ok. 9 tygodni, Funia oszczeniła się po ok. 3 tygodniach. Byłam w kontakcie z Morią, która zaoferowała wsparcie finansowe na sterylkę, ale zanim umówiłam termin z wetem, ona się oszczeniła. Być może szczeniąt było więcej, ponieważ jak zapewne doczytasz na początku wątku, ona je skądś przeniosła do budy, czyli oszczeniła się nie wiadomo kiedy i gdzie. Jej figura nie zmieniała się - brzuch był maleńki i taki wciąż jest. Masz chyba jednak wzruszające problemy z pamięcią.
-
Moje psy nigdy nawet nie warknęły na malucha, Saba była i jest najłagodniejszą sunią jaką miałam - w stosunku do psów i do ludzi, a nawet do kotów. Maluchy [B]były odseparowane[/B] - miały swoją dwuizbową budę i w niej spędzały czas, tam też dostawały jeść. Kiedy wychodziły pobiegać, były pod moją opieką. Gina była wciąż z Julką, a jeśli z nią nie była, to spała w domu, albo w swojej budzie z Niną. Od jakiegoś czasu Funia zaczęła na noc uciekać od maluchów do szopy, w której śpi Saba i spała z nią na jej legowisku. Zaczęła też unikać częstego karmienia, co jest chyba naturalne, chociaż dokarmia je nadal. Kiedy szczenięta zaczęły już samodzielnie jeść, miseczkę wstawiałam im do ich budy, najadły się i zasypiały. Inne psy nie miały tam dostępu. Saba nigdy nie skrzywdziła żadnego maleństwa, nawet kociątko przy niej spało. Maluchy pod moim okiem też do niej dochodziły - wąchała je, polizała i zasypiała. Kiedy zaczęły więcej biegać, wciąż były pod obserwacją. Zazwyczaj Gina z Julką, a Nina przy mnie. [B]Nigdy same.[/B] Wczoraj wieczorem również miseczkę wstawiłam do ich budy, kiedy przyszłam z michami dla Rexa i Foczki Gina już była w kojcu i podjadała. To są bardzo łagodne psy i zawsze jedzą kolejno ze swoich misek - krążą i dojadają - wszystkie jakie miałam i mam zawsze tak jadły i nigdy nie było żadnej sprzeczki, nawet koty krążą i jedzą z psami, chociaż mają swoje miseczki. Mimo to, zawsze zabierałam Ginę i niosłam z powrotem do budy. Poszłam po resztę misek. Saba już jadła na werandzie - od kojca i budy maluchów dzieli ją całe podwórze. Musiała bardzo szybko przebiec i podejść Sabie pod łapy - tego nie przewidziałam. Saba jest głucha, było ciemno i na pewno zareagowała mechanicznie, kiedy [B]poczuła[/B], że coś się rusza przy jej misce. Czasem maluchy karmiłam w domu i potem wychodziły przez werandę na dwór i do swojej budy, wtedy podbiegały do Saby, Miśka, Funi i zaglądały do ich misek. Nigdy żadne z nich nawet nie zmarszczyło pyska, Saba machała ogonem na ich widok. Dobrze ich pilnowałam, były kochane i wciąż obecne w naszym codziennym życiu, ale czasem zdarzają sie wypadki i [B]to był wypadek.[/B] Wiem, że Saba nigdy nie skrzywdziłaby nikogo, bo wiele razy nawet kociątko jadło z nią z jednej miski. [B]Jeśli nadal zamierzacie cokolwiek mi wytykać, to nie zamierzam tego komentować. To ja, a nie wy odnieśliście stratę. [/B] [B]Poza tym nie będę brała pod uwagę porad weterynaryjnych, którymi lubi zarzucać ARKA. [/B] Mam do wydania jedno szczenię i jego matkę. Funia na dzień dzisiejszy jeszcze nie kwalifikuje się do sterylizacji, ponieważ mleko w gruczołach nie zanikło. Zgodnie z tym, co powiedział wet trzeba poczekać ok. 2 tygodni. Wówczas, o ile będą fundusze, Funia może pojechać na zabieg. Jeśli zgodzi się wziąć ją pani, o której wspomniała Modlishka84, to trzeba ustalić kwestię strylki. Ja mogę liczyć na wsparcie fundacji Niechciane i Zapomniane. Koszt sterylki to 150 zł + dojazd do lecznicy ok.70 km w obie strony i ewentualne koszty antybiotyków. Do tego trzeba Funi wyrobić książeczkę zdrowia i zaszczepić. Jest odrobaczona.
-
A z ciebie co za dogomaniaczka? Jesteś ogarięta manią nienawiści. Nie robisz absolutnie nic, twoje obietnice są bez pokrycia, obiecujesz i ignorujesz, bo na horyzoncie pojawiają się nowe kąski. Obiecałaś wiele razy poradę znajomego prawnika - nie było. Obiecałaś Sabie szampon - dostałam od Fony, bo od ciebie na pewno bym się nie doczekała.