Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Słuchajcie - jest dom dla szczeniaczka pieska - pod Łodzią. Byłby w mieszkaniu.Zamawiająca chce albo szczeniaczka małego pieska, który będzie mały, albo suczkę już wysterylizowaneą też małą. Piesek jest potrzebny już - zamówienie dostałam dwa tygodnie temu, ale miałam pogrzeb w rodzinie...Nie chcę, żeby zamawiająca się zdenerwowała, że ją olewam i szukała u innych źródeł. Jeśli byłby transport, to już jest domek. Nie wiem, którego wybierzecie - byleby nie urósł duży, bo mieszkanko też jest niewielkie.
  2. Ja mam zamówienie na takie maleństwo :) Zobaczymy, może Maja pojedzie do domku wkrótce. Byłaby w mieszkanku w mały miasteczku.
  3. [IMG]http://img230.imageshack.us/img230/8315/img3334lr4.jpg[/IMG] Nasza łajza wiejska na ślicznych kanapach i taka szczęśliwa :) Julcia zauważyła nawet, że Fubia ma myszkę do zabawy maleńką i stwierdziła, że chyba ją sobie sama złapała, bo ongiś tak bywało ;) Cieszę się, że z waszą pomocą udało się jednak znaleźć domek tej kruszynce i widzę, że jest szczęśliwa i kochana.
  4. [FONT=Verdana][SIZE=2][FONT=Verdana]Oto wieści z nowego domku :)[/FONT][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][FONT=Verdana]Witam Pani Diano[/FONT][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][FONT=Verdana]Przesyłam kilka zdjęć Funi w naszym mieszkaniu w Warszawie.[/FONT][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][FONT=Verdana]Jak widać na zdjęciach Funia najlepiej czuje się na kanapie lub na futerkowych dywanikach…[/FONT][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][FONT=Verdana]Całkiem nieźle się na nich prezentuje :-)[/FONT][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][FONT=Verdana]Pozdrawiam[/FONT][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][FONT=Verdana][IMG]http://img229.imageshack.us/img229/6678/img3287oh6.jpg[/IMG][/FONT][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][FONT=Verdana][IMG]http://img229.imageshack.us/img229/1894/img3291tl1.jpg[/IMG][/FONT][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][FONT=Verdana][IMG]http://img219.imageshack.us/img219/1253/img3312jz4.jpg[/IMG][/FONT][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][FONT=Verdana][IMG]http://img229.imageshack.us/img229/5770/img3318ne7.jpg[/IMG][/FONT][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][FONT=Verdana][IMG]http://img229.imageshack.us/img229/4703/img3324bs3.jpg[/IMG][/FONT][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][/SIZE][/FONT]
  5. No cóż, po letargu, jaki ogarnął mnie po śmierci najbliższej osoby rozpoczęłam znów systematyczne czyszczenie usząt. Rex nie chce już nawet podchodzić, ale karny jest i słucha, chociaż wcale nie chce. Uszy śmierdzą, jeśli ich dłużej nie czyszczę, a tak było pod koniec roku, kiedy odchodzenie i sama śmierć, a potem pogrzeb zupełnie zmieniły moje obowiązki. Teraz uszy są w normie.
  6. U nas 5 stopni ciepła i sporo zielonej trawy do leżenia :)
  7. Chyba w normie. Jest pogodna, gruba i uśmiechnięta, co w niektórych kulturach jest oznaką powodzenia. Trochę puchnie jej ta zwichnięta łapa. Raz jest normalna, raz spuchnięta. Dziś jest ok, ale w mrozy łapa była grubsza - pewnie na zmianę pogody. Dziś jest ciepło, słońce i Sabi leży na trawie.
  8. Spojrzałam dziś na Sabę z góry i stwierdzam, że jest strasznie gruba...Ale też nieczego sobie dziewczyna nie żałuje ;)
  9. A nic...ja pogrążona w żałobie i smutku, psiaki zajęte swoimi sprawami. Misio śpi całe dnie przy piecu w pracowni. Saba też była uprzywilejowana, ale zaczęła walić gigantyczne koopska, które przeraźliwie cuchnęły, nawet przez zamknięte drzwi. Rozmiar nie dziwi, bowiem Saba jest wielkim onkiem.Tłumaczyłam tz, że to tylko bąki i przykrywałam kupę czym się dało, żeby nie było awantur. Niestety Saba jest odporna na własne smrody - nawali i położy się obok. Miśki oba odwracają łebki w drugą stronę, żeby nie czuć chyba i nie patrzeć. Spondyloza niestety tak działa, że psy nie utrzymują swoich potrzeb. Misio też leje, ale kupę robi na szczęście na dworze. Dostaliśmy wsparcie od Pianki - starczy na jakś czas.
  10. U nas mroźno - Rex i Foczka mają w swoich budach oprócz snopka słomy koce i stare poduszki. Jedną Focz tak pod siebie podgarniała, że pierze wypruła :mad: Wszędzie pióra były...Teraz ma wygniecioną z waty i minę ma nietęgą. Buziaczki dla was Dorothy...
  11. W Sylwestra Rexi i Foczka siedzieli cichuteńko głęboko w swoich budach, żeby przypadkiem nic im pod nosem nie huknęło. Reszta jest głucha jak pień, więc nawet nie zauważyła, że Nowy Rok nastał ;)
  12. Daję radę dzięki sponsorom ;) Inaczej byłoby ciężko, bo apetyt ma faktycznie wielki, no i całe dnie na powietrzu - spala, jak elektrownia.
  13. Rex przytył przez święta, jak zresztą cała reszta. Nie ma się co dziwić, skoro głównym zajęciem mojej sfory jest nieustanne jedzenie, dojadanie i wyczekiwanie na coś do jedzenia.
  14. A ja dopiero w połowie się zorientowałam, że to psia opowieść jest. Myślałam pierwej, że to mężuś Edyty rozpoczyna autoterapię słowem pisanym ;)
  15. Sabi dobrze, ja nie. Tuż przed świętami zmarła na moich rękach najbliższa mi osoba, w niedzielę przed Wigilją był pogrzeb :( Psy czuły moją rozpacz żegnały Ją cicho patrząć smutno na kondukt żałobny. Kochane są wszystkie. Pocieszały mnie po swojemu, ale nie namolnie, Focz nawet nie skakała do mnie z łapami, tylko pytająco patrzyła mi w oczy. Od tego roku zapach świerku będzie mi się kojarzył z wieńcami pogrzebowymi... Śmierć była wybawieniem, ale mimo to smutno mi bardzo i nic nie mam ochoty pisać. Psy mają się dobrze, jadły za czterech, bo ja nie jadłam absolutnie nic.
  16. Święta moim psom upływają pod znakiem smaków wszelakich. Dla mnie są smutne - zmarła w mojej obecności najbliższa mi osoba... Pogrzeb był w niedzielę przed Wigilią. Czasem śmierć jest wybawieniem i tak było....tylko tak strasznie mi smutno :(
  17. Nic nie wiem Gosiu, przeżyłam śmierć i pogrzeb najbliższego człowieka... Napiszę, gdy cokolwiek będę wiedziała.
  18. Koszmar - Orzechowce mają chyba wątek na dogo i wiem, że są bazarki wystawiane. Biedne psiska zimno idzie...:(
  19. [quote name='Mysia_']Czarodziejko, a tego swojego Misia masz od szczeniaka? ;) Ten Misio przeprowadził się do mnie od sąsiada milionera, kiedy tylko pojawiłam się na wsi wraz ze skromnym dobytkiem. Leżąc przed moim domem widzi swoją dawną posesję i jakoś nie zamierza wracać, a to już 5 lat :diabloti: Na początku sąsiad codziennie swojego robotnika wyprawiał do mnie - po Miśka, bo znów uciekł. Parobek przychodził zły jak jasna choroba, wiązał Miśkowi sznurek od snopowiązałki i ciągnął go z powrotem. Ja płakałam z bezsilności...nie mój pies przecież. Mijało dni kilka i już jest uśmiechnięty pyszczek przed drzwiami, w oczy mi patrzy z miłością :loveu: A u jego pana w domu znów awantura, bo uciekł i wiadomo do kogo :mad:. Pan się obawiał, że cała wieś se pomyśli, że on Misia głodzi, albo bije, a pies miał tam na prawdę dobrze. Tylko chyba kobiecej ręki i czułości brakowało, bo pan, chociaż w latach posunięty wiedzie żywot wolnego strzelca. Wreszcie doszło do następującej ugody: skoro Miśka mu zaczarowałam, to niech jest 2 tygodnie u mnie i 2 tygodnie u niego - żeby pozory przez ludźmi zachować 8) Bo przecież już wtedy Misiek był dziadkiem i wszyscy psa znali - że to Misiek "Iksińskiego". Jego pan sam żartował, że na emeryturę do mnie poszedł :D Jak to jednak w życiu bywa z tym dotrzymywaniem terminów...Został Misiek na zawsze u mnie i wkrótce skończy 25 lat. Najśmieszniejsze jest to, że po jakimś czasie przed moimi drzwiami pojawił się drugi pies milionera - wielki kaukaz - prztszedł za Miśkiem i walnął się normalnie na jego posłaniu w moim domu. Żebyście widziały, jak biedny Misiek walczył o swoją nowo zdobytą pozycję - siedział kaukazowi na grzbiecie, tarmosił , warczał, ciągnął. Kaukaz był nieporuszony, ale podczas kolejnej szamotaniny złapał Miśka i rzucił jak mokrą szmatę dalego od siebie - dobrze, że tarmosiły się na przeoranym polu - wszędzie było miękko. Pan jednak tego nie wytrzymał i kaukaz niestety musiał wrócić do kojca - specjalnie zbudowanego na tę szczytną okazję :D Pan za to dostał Misia juniora - szczenię po Miśku i mojej śp Luli. Miot był wynikiem ...zastrzyków antykoncepcyjnych. Były tak skuteczne, że 2 razy się sunia szczeniła zanim ją te zastrzyki zabiły. Cóż, moja wiedza wóczas była uboga...:( Gdyby wiedziała to, co teraz nigdy nie pozwoliłabym na zastrzyki. Lula miała tylko 6 lat...
  20. [quote name='AnkaG'] PS Wczoraj miałam pierwszą sprawę w sądzie pracy. Dłuuugo będzie się ciagnąć.[/quote] Życie zauważ też się ciągnie dłuuugo :razz:
  21. Przepraszam, ale mój komputer niestety znów pojechał do naprawy.... AniaB - dychy dziś dotarły :) Jak zawsze dziękujemy! Paros - twoje dychy dotarły kilka dni wcześniej. ale dziś je ujrzałam na oczy, więc Bóg ci zapłać dobra kobieto! Sabi daje radę - nie ma mrozu, więc nawet czasem leży sobie w dzień w pełnym słońcu na trawie przed domem. Przytyła :) Pigułki od Fony są łykane, i nie wiem, czy już o tym pisałam, ale ten rodzaj tabletek Sabi bierze od Julki prosto z ręki - po jednej - i gryzie należycie. Lubi je chyba. W niedzielę Funia pojechała do nowego domku, więc smutno mi trochę bez niej i mam okazję powzdychać bez okazji w inne futerka - Sabine zawsze do usług.
  22. Ja też miałam łzę w oku, ale wielką...Moja Funia takie ufne maleństwo zostało wydane...Tak już mój psi los :(
  23. Funia już w nowym domku! Państwo przyjechali zgodnie z planem. Ja oczywiście trzymałam Funię cały czas pod kluczem, na sioo tylko na sznurku, bo smyczki ktoś poprzegryzał :mad: Winnych ze świecą szukać...A Funia lubiła sobie czasem w pola na spacery kilkugodzinne popędzić. Zanim państwo przyjechali tłumaczyłam Funi, że kolacyjki, która pachnie w garze nie dostanie niestety...Już nie w tym miejscu. Że zaraz pojawią się nowi państwo i zabiorą ją do domku, gdzie nie będzie Foczy, która się droczy i Saby - konkurentki do pieszczot, ani kocic, co na nerwy Funine i tak działają, bo wciąż u pani na kolanach, kiedy ona biedna też by chciała, więc w konsekwencji siedzą we trzy na tej skromnej powierzchni. Funia słuchała mnie jak na kazaniu - aż się trzęsła z przejęcia. Coś przeczuwała, ale tak ufnie patrzyła mi w oczy - wiedziała, że przecież nie dam jej skrzywdzić...:( Pierwsze wrażenia - Funia zaskarbiła sobie miłość nowych opiekunów od pierwszego wejrzenia :) Nawet brak mi słów, ile czułości dostała na wstępie, szczególnie od nowego pana - pierwszego męskiego samca, który trzymał ją przed sobą na kolanach i głęboko patrząc w oczka przemawiał, mówił do niej...Funię mężczyźni zawsze przepędzali, mój tz jej nie zauważał 8) A tu...i nasza Funia odleciała...czułam, że jest zachwycona! Dostała nową obróżkę i smyczkę. Pojechała na kolanach nowej pani owinięta w kocyk. Pasują do siebie - oni i to maleństwo :)
  24. Nie cioteczki kochane - komputer też jest stary, jak całe moje stado ;) Znów nawalił i był w naprawie :mad: Mam nadzieje, że jeszcze trochę pożyje. Misio kuśtyka po swojemu i całuski wysyła. W międzyczasie wyadoptowałam Funię - pojechała do Warszawy do domku na zawsze :)
×
×
  • Create New...