-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
Umierał w schroniskowej budzie-teraz w dt. Za TM
Czarodziejka replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Po zmianach administracyjno technicznych na naszym forum wciąż są jakieś problemy. Na razie nic nie jestem w stanie zrobić. Dziś otrzymałam przeniesienie środków z Fundacji Nero w kwocie 70 zł. Kuba daje radę, chleba co prawda nie smaruje, ale dla odmiany śpi z kocurkiem ;) -
Umierał w schroniskowej budzie-teraz w dt. Za TM
Czarodziejka replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kuba szaleje całe noce, bo sarny podchodzą. Dziś razem z ujadającym w kojcu Gromem pogonili listonosza. Kuba faktycznie go pogonił, a jak przebierał łapami. Chleb jest wieszany na piorunochronie, coby żadne nie nie ruszyło. Kuba nie reaguje na imię Amik. Może bardziej wykwintne, ale jak się kto Kubą urodził, to Kubą zejdzie ;) -
Umierał w schroniskowej budzie-teraz w dt. Za TM
Czarodziejka replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A kto by lubił taaką zimę? Historyjka: Otóż co drugi dzień rano przyjeżdża na naszą zasypaną wioseczkę samochód z chlebem i bułkami, taka piekarenka na kółkach. Zostawiam zawsze torbę na piorunochronie, na wysokości okna, a w niej pieniążek, a pan zostawia mi świeży chleb. Ostatnio zamówiłam duży, torbę powiesiłam na kijkach granicznych, na wprost garażu, bo wokół domu metrowe zaspy, w torbę wpakowałam 5 zł i stosowną karteczkę z zamówieniem.. Wszędzie ziąb, wichura, śniegi sypią. Ok. 13.00 wybrałam się po córeczkę do szkoły. Patrzę - torba wisi, ale pusta i jakaś taka obszarpana. Zaglądam, jest karteczka, sypią się jakieś marne grosze...Pomyślałam, że w takie zamiecie sklepik po prostu nie dojechał, tylko skąd te grosze, skoro 5 zł włożyłam? Może Foczka wywąchała, że tam coś pachnie i pieniądz wypadł w śnieg, a grosiki, to może zostały z poprzednich zakupów. No cóż...Idę do garażu, tam ci leży Kuba i nawet okiem na mnie nie rzuci. Zazwyczaj wstaje, tym razem doopsko wrosło w fotel. Wsiadam do samochodu, już wyjeżdżam, nagle kątem oka dostrzegam dziwne coś pod Kubusiowym tułowiem. Coś jest idealnie wprasowane w fotel i udaje, że go nie ma. Wysiadam, podchodzę...!!! Resztki mojego chleba!!! Kupuję krojony, więc wszędzie eleganckie kromy. Kuba jak posąg, szyja prosto, oczy w słup, warga jedynie nerwowo drga. Rozpoczynam monolog, na co Kuba wstaje, jak stary tetryk, ogon pod doopę, łapy - czynne tylko dwie, bo jedna tylna w powietrzu - chora, a przednia kuśtyka, łeb zwieszony, uszy skulone...Obraz nędzy i rozpaczy. Pojękując naburmuszony wykuśtykał z garażu. Po drobiazgowym śledztwie wyszło na jaw, że Kuba i Foczka - stara, głucha i półślepa przyczaili się na moją nieszczęsną torbę i wykradli zawartość. Zżarli ile mogli, resztę Kuba zadziadował w swoim legowisku, a Foczka zakopała pod płotem - doszłam po śladach. Żadne dyskusje nie wchodzą niestety w grę - jedno głuche jak pień w obliczu jakichkolwiek monologów głuchnie jeszcze bardziej, zaczyna w dodatku kasłać i kuleje na wszystkie możliwe łapy, to drugie, chociaż podejrzewam nieco młodsze wykazuje takie same objawy. Kuba pogłębia jeszcze ten żałosny obraz - podsikując...:D Widać na śniegu ;) Stetryczałe i nieszczęśliwe siedzą na swoich miejscach - Focz w budzie, Kuba w garażu tyłem do świata i czekają, aż mi przejdzie. Wtedy proszę ja was nagle doświadczają cudownej przemiany - wszystkie łapy chodzą, a nawet podskakują, nikt nie cherla, nie chrząka, nie stęka, ogony machają :D -
Umierał w schroniskowej budzie-teraz w dt. Za TM
Czarodziejka replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[attachment=552:3049.attach] [attachment=553:3050.attach] Nędzne, bo nędzne foteczki porannego Kuby, kiedy wcześnie rano ziewając wchodzi z garażu, żebym mogła sobie wyjechać. -
Dostałam wpłatę dzisiaj. Dziękujemy. Gromiś spędził świąteczny czas beze mnie, ale pod dobrą opieką. Wyjechałam z córeczką do mamy. Po powrocie zastałam qoopska przymarznięte do dachu budy w liczbie niepokojącej. Przysypane nieco śniegiem, bo wiało, więc wyglądały piramidalnie egzotycznie. A ile kalorii spaliłam, żeby zniknęły z mojego środkowopolskiego krajobrazu :D Gar od jedzenia - jak zawsze lśniący niczym lustro, Grom jadł jak należy. Niestety - naczelna kucharka na urlopie, więc sam susz, zapijał ciepłą wodą zgodnie z zaleceniami. Tymczasem gar od wody którejś mroźnej nocy przymarzł, więc Gromiś nie mogąc go przesunąć w odpowiednie miejsce - odgryzł mu ucho i zmienił nieco profil otworu :D Zęby - sprawdziłam - wszystkie na swoich miejscach. Od wczoraj znów gotuję i jak już wspomniałam na wątku Kuby - mam nadwyżkę buraków a deficyt marchwi - oczywiście się uzupełni w najbliższych dniach, więc rosołki są buraczane i qoopy na dachu w podobym odcieniu. Gromiś jest bardzo żywy - szczeka, skacze na dach i z dachu, macha ogonem, daje się głaskać i chętnie je z ręki. Dziś próbowałam wyciągnąć go z budy na spacer, bo pięknie, śnieżnie i nie tak mroźno, ale szelki pękły :D Tak się zaparł. Wsadził mi łeb między kolana i objął jedną nogę łapami, wrósł w tej pozycji w ziemię i szelki przeszły do historii. Oddam do reklamacji, albo wymienię na takie dla rotków ;)
-
Umierał w schroniskowej budzie-teraz w dt. Za TM
Czarodziejka replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kilka dni temu i dziś po południu dostałam telefony w sprawie owczarka z ogłoszenia....Ktoś podał mój nr telefonu, że niby mam szczenięta, czy młode wilczki do WYDANIA. :( Staruszek nikogo nie interesuje... Święta spędziłam z rodziną, psy i koty zostały pod dobrą opieką. Niestety - cały czas na suchej karmie i ciepłej wodzie. Kiedy wróciłam zastałam Kubusię wydeptującą taniec radości i machającą zamaszyście ogonem. Ryjek uśmiechnięty czym prędzej potruchtał do Julki, powąchać i liznąć. Wokół mnie tylko krążył, a kiedy go chciałam ukochać robił unik i w drugą stronę ;) Nie dał mi wyjść z tego tupanego kręgu. W końcu jednak doszło do finału i dał mi się przywitać. Wyro z lotniczych foteli wypatroszone, koce porozwalane. Niechluj nasz Kuba jak każdy facet. A tu służba porządkowa na urlopie. Koce zdążyły prześmierdnąć Kubusiowymi łapami, więc wymagają prania. Przez cały czas mojego niebytu Kuba spał w garażu, chadzał swoimi ścieżkami i nigdzie bokiem nie dał łapy. Wierne psisko. Od wczoraj prychcę potrawki na kurzych członkach z ryżem i burakami, bo w domu brak marchwi, nie licząc tych kilku, co przymarzły w sieni, bo dom został nieogrzewany. Także qoopy będą w kolorze biskupim :D Po wczorajszej kolacji Kuba szczekał całą noc na sarny. Mamy tu spore dzikie stadko sypiające w gaiku przed domem, ale to przecież Kubusiowy gaik, tam ma norkę pod sosenką, tyle, że zimno i zasypana. Foczka natomiast po buraczanej kolacji wysypała chrupy z drugiego gara i chciała zakopać pod budą, ale, że mróz, to nos tylko obdarła, a chrupy leżą i kłują w oko Groma, który nigdy nic nie marnotrawi. Odgryzł nawet ucho od gara z wodą. Pozdrowienia z zasypanej wsi. -
Uwaga!Kto nie wpłacił, kto nie wysłał :) Wyjaśnienia i Czarna lista.
Czarodziejka replied to Czarodziejka's topic in Bazarek
[quote name='Soema']Ile czasu mają osoby na uregulowanie wpłat?[/QUOTE] Powinno to być jasno określone w opisie bazarku, lub po jego zakończeniu. Jeżeli zwłoka trwa uporczywie długo - np. 2 tygodnie, jest to podstawą do upomnienia. -
[url]http://www.dogomania.pl/threads/81926-UmieraA-w-schroniskowej-budzie-teraz-w-dt-Szukamy-ds?p=13733092#post13733092[/url] Tu jest opis akcji, jakby kto nie doczytał. Schronisko w Koninie zaoferowało mi budę dla Kuby jako rekompensatę tej, którą tak pracowicie zniszczył Grom. Jestem bardzo wdzięczna, ale nie mam jak przewieźć. Zapomniałam, że mój samochód nie ma haka, poprzedni miał. Do końca roku już nic nie wykombinuję. Pomyślę w styczniu. Do tego czasu Kuba na lotniczych siedzeniach w garażu. Bardzo zadowolony, ale za każdym razem, kiedy widzi, że gdzieś jadę, pokornie usuwa się z garażu i grzecznie czeka, aż wyjadę. Potem znów idzie staruszeczek na swoje miejsce. Szkoda mi go, bo łapy stare, stawy sztywne i czasem ciężko mu się podnieść, chociaż przecież nie musi, bo leży z boku i swobodnie można wycofać.
-
Umierał w schroniskowej budzie-teraz w dt. Za TM
Czarodziejka replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Cieplej troszkę, Kubusia w lepszym nastroju. Daję mu preparat na stawy, bo zimą na pewno biedakowi dokuczają. -
Opisałam newsy na wątku Kuby/Amika, którego jaśnie Grom poharatał wyskoczywszy z kojca. Biedny staruszek miał opuchliznę nad okiem. Grom jest kochany i łagodny tylko w stosunku do mnie. Nie znosi kotów, nie toleruje Kuby wolno chodzącego w zasięgu jego oczu, nie znosi, kiedy Foczka jedząc mlaska. Na mrozy wcisnęłam mu do budy koc - wytarmosił i podarł, potem oddał nań mocz i zrobił koopę :8 Teraz wpakowałam mu bardzo modny płaszcz filcowy z limitowanej serii Telimeny ;) Kołnierz właśnie leży przed budą. Jedyne, co napawa optymizmem, to apetyt Gromisia - gar jest zwsze jak lustro, nic nie przymarza, nie zostaje. Spacerki - kilka dni temu przed mrozami - Grom z brzuchem na ziemi i pazurami wbitymi w przymarznięty trawnik, sikał pod siebie, żeby łapy nie trzeba było unosić i rozglądał się bacznie za Kubą. Kiedy go uspokajałam, żeby tak się nie frustrował - polizał mnie w policzek i puścił bąka :D Spacerki są krótkie, bo bardzo marzną mi palce nawet w grubych rękawiczkach, a trzeba go utrzymać .
-
Umierał w schroniskowej budzie-teraz w dt. Za TM
Czarodziejka replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Miałam sporo na głowie, również z powodu obu panów Groma i Kuby. Kuba jest bez budy, kiedy było ciepło spał w lasku przed domem w liściach, chociaż miał posłanko w garażu. Któregoś dnia sprzątałam w kojcu u Groma, furtka była przymknięta, Grom wciśnięty za budę. Nagle usłyszałam raban - Grom jak burza wyrwał z kojca i rzucił się na spacerującego gdzieś tam po podwórku Kubę. Wrzasnęłam, wrócił spłaszczony jak żaba i wcisnął się z powrotem za budę, Kuba poszedł sobie w pola. Wieczorem zauważyła, jak bardzo Grom go poharatał - ugryzł go w głowę, nad okiem opuchlizna, w głowie dziura. Opatrzyłam, dałam zastrzyki z antybiotykiem, po dwóch dniach wszystko wróciło do normy. Przeżyłam szok - Grom - sarenka i taki atak. Kuba omija zasięg wzroku Groma, nawet tam nie patrzy. W mroźne noce Kuba na siłę został prowadzony do budynku gospodarczego, jedzenie też tam stawiałam, spał z dwoma dzikami i dwoma kotami, ale rano był naburmuszony i cały dzień siedział w trawie na odludziu, przychodził na kolację i to bokami, żebym go nie łapnęła i nie zamknęła z powrotem w szopie. Położyłam mu więc legowisko w moim garażu - tam, gdzie zwykle sypiał - dwa duże lotnicze siedziska od foteli i dwa koce. Teraz mu pasuje, śpi na nich całe dnie i noce. W nocy szczeka i goni sarny, które podchodzą do lasku. Prawdę mówiąc, obserwuję biedaka i ma on maniery i przyzwyczajenia typowego psiego włóczęgi, nie lubi żadnych ograniczeń, kocha być sam gdzieś i przyjść się pomiziać. Mam nową znajdkę - rudego kocurka, czasem sobie z Kubą leżą, a on mu głośno mruczy. Kuba go tak czule wącha.... -
Grom jest silny jak byk, nie da się w szelki wsadzić. Płacze i łapę mi podaje, pewnie myśli, że go chcę wywieźć :( Darowałam więc sobie na jakiś czas zabawę w wyprowadzanie na spacer. Grom zniszczył budę i skacze podgryzając drewniane zabezpieczenie na samej górze kojca. Chce wyjść, ale na swoich warunkach. Kiedy zrobiło się mroźniej dwa dni temu chciałam, żeby Kuba też nocował w kojcu w swojej budzie, ale doszło do szarpaniny. Panowie się nie lubią. Szukam budy dla Kuby...Napisałam na wątku ogłoszeniowym, może wy macie kogoś, kto za symboliczny pieniądz odda budę dla owczarka. Kuba nie chce spać w garażu, gdzie na palecie ma ułożoną kołdrę i koc. Nie chce spać w żadnym pomieszczeniu. W chłodne noce idzie do lasku przed moim domem - 10 metrów i śpi pod sosenkami w liściach. Wiem, że lubi, ale jakoś żal mi serce ściska. Tak się wycwanił, że kiedy wieczorem idę z ciepłą kolacją i wołam, to siedzi cicho nie wiadomo gdzie, żeby go nie łapnąć i nie zamknąć. Kiedyś chciałam go w gospodarczym na noc zamknąć, ale się nie dał i jeszcze się obraził. To jest bardzo mądry stary pies...
-
Umierał w schroniskowej budzie-teraz w dt. Za TM
Czarodziejka replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kubusia po zupkach ma już oczęta w normie. Chrupki też je, ale codzienna zupka...;) Aż mruczy, kiedy idę i niosę. -
[quote name='Vida']Szkoda gadać, ja tylko siedziałam przed telewizorem i liczyłam następne sekundy, co ten pies zrobi. Po prostu paranoja. Jak nie mieli co wymyślić to mogli zaangażować w to kota, byłoby przynajmniej śmiesznie, a nie znowu robić aferę z niczego! Następna głupia scena, która jeszcze bardziej rozpowszechniła pojęcie 'rasy agresywne'...[/QUOTE] Po prostu zadziałała magia szklanego ekranu ;) Poczułaś dreszcz emocji i nawet liczyłaś sekundy :D Bravo!!!
-
Bo to są seriale dla inteligentnych inaczej chciałam dyskretnie zauważyć 8)
-
Widocznie dostał szału na widok rudego kota - nowej przybłędy. Kociątko bawiło się na trawie, a on szczekał, myślałam, że poszczeka i zamknie pysk, ale nie. Jeszcze w nocy przeżywał i to wtedy chyba zdemolował budę. A dzisiaj proszę ja was oczęta jak sarenka i niewiniątko z siebie robi. Pominę fakt, że znów nas*ane na dachu :mad:
-
Umierał w schroniskowej budzie-teraz w dt. Za TM
Czarodziejka replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ten wieczór np. 14 stopni za oknem. Każdy normalny onek preferowałby trawę ;) -
Sponiewierany przez życie Filip ZA TM
Czarodziejka replied to Ank@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
2 zł też nie do wzgardzenia....