Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Isior zrobił się ostatnio niemożliwy, chyba zaraziła sie od Rafiego, który wchodzi w człowieka swoją jedyną przednią łapą - jakkolwiek by to nie zabrzmiało 8) Isia na dodatek piszczy, jakby ją jakieś męki czekały. Trzeba tulić, klepać, a ona pcha się z łapami i tym jęzorem, z drugiej strony Rafi z łapą. Na spacerze gna jak szalona, ganiają się z Rafim, Bejkiem i Kają. Generalnie imię bardzo dopasowane 8) Aisha - żona proroka Mahometa też miała charakterek.
  2. Kasiorek jest śliczny. Dziś spała w pontoniku od Katarzyny09. Bardzo jest doceniany, nawet Ząbal się w nim ułożył i przysnął. Najczęściej służy Daszce i Reksiowi ze spondylozą. Mam teraz poukładane grube posłania i są tak wygodne, że wtulona w psy sama miałam chęć się zdrzemnąć, bo ostatnio jestem straszliwie niedospana ;) Przytuliłam się do Daszy, podszedł Reksio, Kasia, Bejek pod pachę, Szarik z boku i już było błogo, gdy nagle jedno warknie, drugie się marszczy, trzecie wierci, bo wszystkie chcą być jak najbliżej człowieka. Powróciłam do rzeczywistości i poszłam myć gary 8)
  3. Donio pożarł swoją kolację. Ma ogromny apetyt, co mnie bardzo cieszy. Chodził dziś sobie wszędzie nosząc swoją popsutą zabawkę w pysku. Był z nią na łące, potem gdzieś ją zapodział i przypomniało mu się przy furtce. Poleciał szukać i przyniósł 8) Brzuchol bez zmian.
  4. Anett- postaram się ich zawieźć ;) Donio łyka piguły i ma się chyba dobrze. Brzuszek trochę mniejszy.
  5. Do przyszłego roku, to się dwa razy jeszcze może wszystko odwidzieć ;) Bejek łyka teraz Dolfos Senior z witaminami i wygląda bajecznie. Humorek też dopisuje, o apetycie nie wspomnę, bo już przestawił się na zimowy przemiał i zapuszcza futro 8)
  6. Jasne :) Cieszę się, że Herasek zobaczy już swoją dobrodziejkę, której istnienia nawet nie podejrzewa ;) Wszystko załatwimy. A od stycznia przyszłego roku kwarantanna już nie będzie obowiązywać...8) Mogłabyś mieć Hercię od ręki, a nie po pół roku czekania.
  7. Donio był bardzo dzielny, a ja się prawie spłakałam tuląc go leżącego na boku. Tak bardzo był wystraszony tą sytuacją i tak ciężko oddychał, serduszko waliło, oczy ogromne....Wetki wygoliły kwadracik na brzuchu w okolicach pępka i nakłuły najcieńszą igiełką, ale płyn nie chciał lecieć - za duże ciśnienie, musiałyśmy go położyć i wkłuć grubszą igłę. Nie było to przyjemne, ale ból jest tylko w momencie wkłuwania. Z Donia upuszczono sporo płynu, ale nie wszystko, bo mogłoby się to zakończyć szokiem dla organizmu. Natychmiast po zabiegu zakupiłam obiecane parówki. Wmłócił w samochodzie i grzecznie czekał na mnie, kiedy poszłam do apteki po lek dla drugiego Reksia. Jakoś tak się złożyło, że obaj szwankują...:-? Jeżeli opuchlizna nie zejdzie, to wkrótce znów trzeba będzie mu płynu upuścić. Wg wetek nie jest to wielkie wodobrzusze, a raczej umiarkowane. Dla mnie, która pierwszy raz z tym zjawiskiem obcuje - ogromne. Wetki zaleciły 2 x po 2 tabletki furosemidu dziennie, a za kilka dni wrócić do zaleceń pierwotnych, czyli 2 x po 1 tabletce. Żeby organizm się nie przyzwyczaił. Zadzwoniłam do dra Niziołka i opisałam mu Donia sytuację. W jego mniemaniu załatwił go ten nieszczęsny Lisonid HDC, a odstawiony został podstawowy lek, czyli Furosemid. Od jutra dr zalecił mi podawanie zwiększonej liczby Vetmedinu - po 3 tabletki 2 x dziennie i po 1 Furosemidzie 3 x dziennie przez kilka dni. Ta kombinacja ponoć szybko zbije wodobrzusze. Jeżeli chodzi o Lisonid HDC, to zdaniem dra Niziołka w przeciwieństwie do samego Lisonidu, lek ten nie powinien być wogóle u psów stosowany. Tak więc nie ma co eksperymentować i zasięgać rady innych wetów, bo lepszego specjalisty już nie znajdziemy, a stan Donia jest zbyt poważny. Każda omyłka może go kosztować utratę zdrowia. Dr Niziołek powiedział, że jeśli wodobrzusze nie zejdzie, to trzeba będzie go prawdopodobnie nakłuwać do końca życia, bo ten płyn będzie się wciąż zbierał.... Kochane biedne psisko...Kupiłam mu gnacik do gryzienia i tak chętnie sobie go obrabiał po przyjeździe. Humorek miał świetny i sporo sobie chodził. Mam fotki sprzed zabiegu, ale wstawię chyba jutro. Zrobię też kolejne dla porównania. Dr Niziołek zalecił mu też regularne badanie krwi co 1,5 - 2 miesiące, a najlepiej co miesiąc. Trzeba go będzie wieźć do Łasku - ponad 70 km w obie strony. Moje wetki mogą pobrać, ale próbki jadą wspólnym transportem do Warszawy i trwa do dłużej, a koszty są również sporo wyższe.
  8. Wczoraj przyjechały kołderki i podusie od Alli! :) Bardzo dziękujemy! Rozpakowałam wszystko dopiero dziś, bo wcześniej miałam tu mnóstwo pracy, zajęć i zmartwień Doniowym brzuchem i Reksiowymi łapami :-? Jutro jeden jedzie na odciąganie wody, a drugi rozpoczyna kurację sterydową. Daszeńka została dziś obmacana przez wetki i zdiagnozowana bardzo pozytywnie. Guz jest stabilny i nie zapowiada się pęknięcie, które jest wyrokiem niestety....Daszeńka cały dzień przemaszerowała tu i tam. Kilka razy była nad stawem na spacerze - w swoim tempie oczywiście. Wyszła merdając ogonkiem na powitanie lekarek i zebrała same pochwały ;) Slodycz przez duże S :) Kołderki już ułożone i psy po kolei wypróbowywały posłanka. Wciąż jest jeszcze ciepło i nie zamykam grupy najwyższego ryzyka w pomieszczeniu. Ząbalek i Sako nauczyli się już spać na legowiskach, co mnie bardzo cieszy, bo Ząb siura pod siebie idąc, a kupa sama mu wychodzi np. podczas jedzenia. Jeżeli nie zauważy, to się w niej przewróci :-? Dziś narżnął mi podczas kolacyjki wprost na podstawioną mu w tym celu pod ogon łopatę. Trafiłam idealnie, mimo, iż jadł w pozycji kontrapostu gotyckiego i na wpół leżąco ;) A wetki stwierdziły, że się poprawił i ździebko utył 8)
  9. No nie wiem...8) Po kolacji, kiedy już spełniłam swą funkcję karmicielki nie są mile widziane jakiekolwiek pieszczoty. Na głodzie jest bardziej przyjazny ;) Sakuś nocki spędza już wygodnie w mięciutkimj legowisku na kocykach i kołderkach.
  10. Ząbalek dziś został obejrzany przez wetki, które nas odwiedziły i wg nich ma się całkiem nieźle. Przytył 8)8)8) I ogólnie jak na swoje możliwości prezentuje się kwitnąco.
  11. Jaka ogromna kwota!!!Gratulacjie i podziękowania :) A nasz Reksio już obejrzany przez wetki. Niestety spondyloza się pogłębia. Prawdopodobnie zbyt żywiołowo cieszył się życiem i coś mu się w kręgosłupie przesunęło. Teraz ma powracający niedowład tylnych łapek. Raz sobie żwawo chodzi, a raz ma problem z wstaniem. Dziś był również bardzo żywotny. Kilka razy wyszedł na spacerek, sprzątał ze mną wybieg ;) Było go wszędzie pełno, a po kolacji...tak się nafutrował, że musiałam go podnieść i doprowadzić do posłanka. Śpi na pontoniku od Katarzyny09. Ma mięciutko i ciepło. Do snu go utulam, bo taki kochany i tak mnie woła. Dopiero ukochany i wyklepany zostaje w spokoju. Bardzo potrzebuje uwagi. Podałam dziś Reksiowi Traumeel - homeopatyczny lek przeciwbólowy - na wszelki wypadek. Do tego dostał Dolagis. Jutro wykupię mu lek sterydowy - Encortolon. Kuracja jest rozpisana na 14 dni. Będzie dostawał Dolagis ze sterydem w różnych proporcjach. Każdego dnia inaczej - wg rozpiski, którą otrzymałam. To powinno go postawić na łapy. Dziś za wizytę wetek i Dolagis na 14 dni wyszło 50 zł. Jutro wykupię receptę.
  12. DONka, zabaweczki go na pewno ucieszą, bo to taki wielki popsuty szczeniak....Tak mi go szkoda przed jutrzejszym zabiegiem, ale wetki są dobrej myśli, więc ja też. Może to tylko jakiś techniczny zabieg? Nie dopytałam...:-? Kolacyjkę zjadł i bardzo na nią czekał, czyli apetyt jest. Donio pokazał nawet ząb Rafiemu, bo mają podobne gary, a Rafcio jest młody i leci z ryjcem w pierwszy lepszy. A tu trzeba pierwej sprawdzić, czy gar ma uszy, bo jak ma, to znaczy, że Doniowy ;) I wtedy trzeba się trzymać z daleka. Donio nigdy garów nie pomylił. Dogotowałam mu seler i pietruszkę, bo Ewa36 poradziła, żeby dodawać naturalne składniki diety spędzjące wodę. Zjadł wszystko, zresztą on nigdy nie grymasi. Kochany misiorek.
  13. A ja myślę, że w panice, gdyby nagle poczuł, że nie ogarnia rzeczywistości, mógłby się puścić, a ja już go w galopie widziałam!!!! Bałabym się tytlko, żeby gdzieś do rowu nie wpadł, albo sobie łapy nie skręcił/złamał, bo ziemia jest miejscami nierówna jak to na wsi - pola, ugory, rowy. Teraz z innej beczki. Pontonik służy doskonale Daszeńce na zmianę z Reksiem staruszkiem od Berkano ;) Myślałam, że dla Daszy będzie on za wysoki, ale wchodzi skubana i układa się bardzo zgrabnie. Bardzo się rozchodziła, ożywiła, zdrowo schudła. Guz ogromny, ale dziś wetki go obmacały i jest stabilny. Reksio staruszek ma spondylozę i ostatnio bardzo mu dokucza - przewraca się biedaczysko...Od jutra będzie na specjalnej 14-sto dniowej kuracji steryd z Dolagisem i ufam, że się wydźwignie. Reksio też uwielbia pontonik. Mam już wszędzie kołderki, poduszki, materacyki i śpiwory, bo robi się chłodniej, ale pontonik cieszy się ogromnym zaufaniem. Dziękuję ci bardzo za niego! :)
  14. No to ona jest siwym buraskiem w naturze. Dziś była pierwszy raz bez smyczy na spacerze. Trzyma się nogi i grzecznie stąpa. Podczas nakładania kolacji rządzi się pod drzwiami, podszczekuje, popędza. Bardzo jest już ośmielona w porównaniu do początków. Wczoraj dostałam od Alli Chrzanowskiej kołderki, poduchy i inne niezbędne rzeczy. Kasior w pierwszej linii oczekiwał na otwarcie ;)
  15. Nie, nie spuszczam narazie. Sam się podstawia do podpięcia skacząc radośnie w kółko ;) Myślę, że mogłabym go spuścić zakładając dobre buty na wypadek nieoczekiwanego sprintu z przeszkodami 8)
  16. Kasetkę przywiozła Winter07. W sumie to poza kolorytem wszystko się zgadza - nawet guzek na listwie mlecznej. No i dopatrzyłam się obróżki. Ma chyba tę samą - czerwoną z wypisanym na niej numerem.
  17. No cóż...:( Jestem dobrej myśli. Donio MUSI brać do końca życia Furosemid. Wetki stwierdziły, że korzystniej będzie mu upuścić tę ciecz niż spędzać ją Furosemidem, zwłaszcza, że na jego masę jest to dawka 4 tabletki dziennie i więcej nie powinno się podawać. Nie wiadomo, czy przyczyną powracającego wodobrzusza jest odstawienie Furosemidu na rzecz Lisonidu, czy pogarsza się jego stan ogólnie, bo zanik mięśnia jest schorzeniem postępującym. Leki dostaje regularnie i w komplecie, jedynie Furosemid został zastąpiony Lisonidem na jakiś miesiąc. Od kiedy zauważyłam opuchliznę włączyłam Furosemid, ale ona nie zniknęła, a wciąż się utrzymuje. Zdaniem wetek, po spuszczeniu cieczy przy regularnym podawaniu Furosemidu do końca życia Donia, opuchlizna nie powinna się ponownie pojawić. Kiedy przyjechały lekarki Donio szybciutko złapał swoją rozprutą już, pozbawioną piszczącego mechanizmu zabaweczkę i poszedł w kącik. Obmacały go więc w kąciku pod krzaczkiem z piszczkiem w pysku ;) Był na spacerze, kopał dołek - dzień jak codzień, ale ciężko mu z tym brzucholkiem. Jutro przed wyjazdem zrobię wam jeszcze fotkę tego brzucha.
  18. O moich nie wspominam...:-? Misior rozszarpał moją kociczkę i postanowiłam nie brać żadnych kotów.
  19. Sokołek spaceruje teraz prawie codziennie po łąkach ;)
  20. Oczywiście, że poczekam, tylko, kiedy Ząbi potrzebuje leków i weta, to ja mu to zapewniam, bo przecież nie można czekać ;)
  21. Na poprzednich stronach jest wyszczególniony koszt ostatniego leczenia Ząbalka - 86 zł.
  22. [B][COLOR=green]"Fidżi jest leczona na koszt TOZ w Białymstoku, kamę również sponsoruje TOZ. Na wątku są zbierane pieniądze, które trafiły do prywatnej kieszeni monia3a."[/COLOR][/B] [B][COLOR=green][/COLOR][/B] [B][COLOR=green]Proszę o wyjaśnienie, w jakim celu zbierane są pieniądze na tym wątku [/COLOR][/B]
  23. Czyli służył jej ten brud, bo piękniejszy kolor ma na fotce ze schronu. U nas jest bura :-?
  24. Wpłynęło 50 zł OD BETY DLA DONA Z KONTA SUŚLIK. Dziękujemy!
×
×
  • Create New...