Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Mam zdjątka urocze :cool3:
  2. Byłam na wątku suni, aż mnie dreszcze przechodzą, co mogę zobaczyć na zdjęciach...
  3. Czy macie ją gdzie umieścić, czy trafi do schronu?
  4. Moja kociczka jest bardzo inteligentna srrrała tylko w rzeczy tz - jego kapcie z niespodzianką, poduszka nasycona gorącym kocim moczem, mina pod jego łóżkiem, a jej włosy zawsze w jego talerzu ;)
  5. Carmisia może znajdzie wyjątkowe serca, które docenią tę wyjątkową sunię.
  6. To jest idealny opis Beja! :D
  7. Pasuje Jagodo. To rycerz w psiej obudowie z chuchem,który powali najwytrwalszego przeciwnika. Dziś z radości puścił bąka - wrażenie nieporównywalne z niczym porównywalnym :-?
  8. Szczylasek wita swoje kochane ciocie. Poza tym, że wciąż się krągli, nieco zmądrzał i spoważniał, to nic się u niego nie zmieniło ;) Zmądrzał, bo plącze się pod nogami Bej kurdupel i trzeba stanąć na wysokości zadania i powstrzymać sie od palnięcia w ten nowy wszędobylski łeb. A więc nasz słodziak nabrał dystansu, co dodaje mu jeszcze większego uroku. Dziś rano kiedy witałam się dość wylewnie z Bejkiem, Szczylek usiadł na baczność obok i doczekał do końca karesów po czym podszedł i wtedy już zamienił się w Szczylka - przytulaśną mordkę do całowania i kochania ;)
  9. Bej przespał nockę pod drzwiami tudzież gdzieś pod domem wraz z resztą stadka. Nie było szczekania ani walk nocnych. Wieczorem wyniosłam kocioł z żarciem, żeby troszkę przestygło i tam oczywiście warta honorowa. Wszystko, co aspiruje do kolcji obsiadło gar i wpatrywało się weń jak zahipnotyzowane, a stał kilka godzin :cool1: Bejek pilnował, żeby nikomu się łapa nie przesunęła poza linię graniczną wytyczoną przez jego psi móżdżek. Warkotliwy jest i bardzo aktywny. Reszta znudzona zległa i zajęła się lizaniem łap, a Bej wciąż bystro koło gara chodził. Kiedy nadeszła moja ulubiona pora nakładania w michy i gary stał wokół mnie wianuszek podwarkujących z niecierpliwością głodomorów, a wśród nich jeden najgłodnieszy kurdupel. Nie powiem - zżarł więcej niż onki - 3 razy dawałam dokładkę :crazyeye: Ale widać smakowało Bejkowi moje gotowanie ;) Nad ranem zastałam większość towarzystwa przed drzwiami, Bej oczywiście na pierwszej linii. Spodziewam się gości - już zapowiedziałam, że mamy tu psa w typie królewskiej rasy corgie, za którą przepadały angielskie królowe i już widzę ich miny na widok Beja :diabloti::diabloti::diabloti:
  10. Ja go zawsze ucałuję w kufiki ;) Teraz jest wyczesany, czyściutki i pachnący, o ile się w czymś nie wytarza.
  11. Ra_duniu, to samo z onkami - zdychające toto i w głębokiej depresji, a za dzień, dwa - Ciotka Samo Zło, jak Carmen :D Była pierwsza bitwa. Bej tak sobie nazbierał, że przy kolejnym ataku na Arona - nie wiem, co biedak zrobił, chyba chciał się podnieść - ile do cholery możne leżeć ;) - a tu srrrru i Bej już mu wisi pod szyją. Na to Szczylek rzucił się ślepo na pomoc i łapnął Bejka, dołączył się krążący wokół - z musu, bo leżeć mu nie było wolno - Grom i w trójkę panowie solidarnie wytarmosili Beja. Wyszłam ci ja przed dom, jak nie krzyknę, zaraz mi tu wszyscy na baczność, a Bej uśliniony popłakuje i pędem do mnie na skargę. Ale wraz z nim reszta panów łkających...i każdy swe żale wypłakuje, Grom to nawet zaczął wyć. Lituję się nad Bejkiem, ale mówię - doigrałeś się kolego, a on taki obśliniony, obok Szczylek - cała klata i podgardle mokre i uświnione, Dziadek mokre uszy. Utuliłam wszystkich, co który któregoś chciał łapnąć, to w papę zaliczył. Ma być ordung i glanc. Wreszcie po dłuugim utulaniu Aron zległ mi pomiędzy nogami - głaskałam ręką prawą i masowałam stare kości, a Szczyl miał Beja między łapami opierająć łeb na jego łebku - idealnie wpasowani i obaj jak dwugłowe stworzenie byli głaskani ręką lewą. Mają identyczny kolor ocząt - miodowy :) Starcie nie było agresywne, takie zwykłe tarmoszenie bez śladów agresji, ale ile płaczu można z siebie po tym wydusić i ile miłosierdzia wyżebrać :D
  12. Bejek już biega na spacery bez smyczki. Trzyma się mnie, a jak zbyt szybko idę, to przytrzymuje nogawkę spodni ząbkami!!!! :crazyeye: Nikt nie ma prawa być głaskany zbyt ostentacyjnie, a już na pewno nie Aron, któremu nic się nie należy:mad: nikt nie ma prawa zajść mi drogi, kiedy idę, a już na pewno nie Aron, który musi iść obok i to krokiem o określonym metrum:mad: nikt nie ma prawa zajrzeć do gara przed Bejem, nawet jeśli jest on pusty i przypalony - moje ostatnie wyczyny kulinarne podniszczyły kociołek dla psiaków :roll: Poza tym, nikt nie ma prawa zalegać przed drzwiami - ani Carmen, która zawsze tu leżała, ani piękna Kora...Bej leży dwa stopnie niżej pod oknem w uwitym przez siebie gniazdku z liści, pilnuje, warczy i robi złe oko. Toście mi biedaka wyciągnęły. Miał mieć depresję i biegać w kółko zrozpaczony, a u mnie miał się nieboraczek relaksować :evil_lol: Tymczasem terror tu i poskrom, ale psy widzę podchodzą do tego z pewną dozą zrozumienia, bo wszystkie to przechodziły ;)
  13. [B][COLOR=green]Drugi post dla Argusiowej ;)[/COLOR][/B]
  14. [B][COLOR=seagreen]Drugi post udostępniony Argusiowej ;)[/COLOR][/B]
  15. [B][COLOR=seagreen]Drugi post udostępniony Argusiowej ;)[/COLOR][/B]
  16. [quote name='Ra_dunia']Chyba mu będzie trzeba przegląd paszczęki zrobić, żeby nam Czarodziejka nie padła ;) Bej, ty agresorze - uspokój się, bo jeszcze wezmą i cię wyeksmitują :)[/QUOTE] Niech sobie chłopak chucha i śmierdzi! Sama natura :D Ząbki są stare, ale stanu zpalnego się nie dopatrzyłam. Wszystkie psy już poustawiane, Bejek agresorek zarządził ;) Komu gdzie co wolno i jak długo.
  17. Jagodo - Aron jest największym psem w stadzie ;) Taki z niego misiek :D
  18. Może mokasyn został zakopany w sekretnym miejscu? :cool3: Moja śp Foczka kiedyś ukradła pół chleba i zakopała pod płotem, aż nochal do krwi zdarła. A ja nie wiedząc o tym precedensie naużalałam się nad nią, że gdzieś biedactwo nochalek obtarło... Zniknięcie chleba przypisałam swojemu i Julki apetytowi, chociaż jakoś mi to nie leżało w logice :roll: Po tygodniu bodajże kuzyn robił coś w ogrodzie, nagle patrzę, jak przerażony zaczaja się z łopatą pod płotem. Pytam o co chodzi, a on, że tu coś strasznego jest i może jeszcze żyje...:evil_lol: A to chleb Foczyn. Deszcz go zmoczył, piach wsiąkł, mrówki dziurki porobiły i faktycznie wyglądał makabrycznie. Focz oczywiście dawno o nim zapomniawszy :siara:
  19. Byłam przed chwilką na ławeczce na mojej słonecznej ścianie, gdzie zwykle obklejają mnie psy i tak se siedzimy ;) Bejek to agresorek! Już kiedy on jest miziany, a włazi łapami przednimi na kolana i rozpływa się dosłownie w pieszczotach, nie wolno nikomu za blisko podchodzić. Szczylek przyzwyczajony, że to jemu należą się wszelkie karesy teraz przedziera się poprzez warknięcia, rechot, gulgot i inne dźwięki z niewinnego pyszczka Beja. Tak na marginesie, to chuch Bejek ma powalający :D
  20. Oto wąteczek Arona: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/189950-Półslepy-stary-ONek-z-Wielunia-zamieszkał-u-Czarodziejki-.-Nie-mógł-trafic-lepiej[/URL]-! On jest już moim psem.
  21. Agmarek, ale się usmiałam z tego całkowitego zniknięcia buta :D Może został wzięty przez kosmitów :razz: A ty na psa zwalasz. Kora jest niestety niszczycielką. Pasuje jej nawet sekator, o pistolecie na wąż, który muszę tztowi odkupić już wspominałam. Myślałam, że nie zauważy wgnieceń, śladów zębów i dziurek, ale wejścia są tak zniekształcone, że ślepiec dojrzy...:roll: To są jednak uroki posiadania psa ;)
  22. Kora spędziła w kojcu nockę z nowym tymczasowiczem Bejem. Nad rankiem tak się cieszyła na mój widok, że aż stawała na łapach i podwarkiwała. Zdecydowałam, że mogę ją na spacerach puszczać bez smyczy. Bardzo się radowała mogąc biegać i wąchać wszystko, co zechce i zrobić qoopę gdzieś w zacisznym łanie trawy, a nie tuż przy ścieżce, gdzie wszystko widać ;)
  23. Noc - koszmar. Nie z powodu Bejka, który zajął obszerną budę w kojcu, tylko Groma, który siedział na przeciwko i pruł pysk caluteńką noc z przerwą na łyk wody. Gromiś musi odciąć pępowinę od kojca i budki. Ile można siedzieć? Nad rankiem przywitały mnie usmiechnięte orzechowe oczka i merdające ogonki Kory i Bejka. Zapowiedziałam spacerek po odwiezieniu Julki do szkoły. Troszkę skomlał, gdy odchodziłam. Na spacer poszliśmy wszyscy, czyli ja i 6 kit, bo Grom nie chce chodzić na smyczy, a samego go nie puszczam. Pierwszy raz puściłam luzem Korę. Pilnowała się, więc jest postęp. Bejek też nie należy do uciekinierów. Myslę, że wkrótce będzie sobie tuptał bez smyczki. Zwiedził już ogrody i płoty też już obsiurane. Szczylek zrobił sobie z niego maskotkę do przytulania, ale Bej się nie daje - warczy, więc Szczylasek poczuł respekt i tylko przed nim podskakuje. Aron staruszek zrezygnowany i zawiedziony patrzy tęsknie na Bejka leżąc sobie na trawce i marzy, co by było, gdyby Bej był kobietą ;) Czsem jeszcze podejdzie, ale Bej jest czujny i warczący. Nie było jednak żadnych starć. Po kolacji było niestety s*anie jak trzeba i to nie na spacerku, a tuz po powrocie pod pięknym krzewem ;) Siedzi teraz pod drzwiami i patrzy w okno, albo leży na werandzie z innymi psami, więc co chwilka wychodzę i daję mu coś na ząbek.
×
×
  • Create New...