Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Bejek faktycznie ma nieco zakrzywioną doopkę, ale biegusiem na spacerek, ciągnie smycz z moją córcią, która myślała, że będzie go rehabilitować - biednego staruszka po wypadku :D Teraz krzyczy, że nie nadąża za Bejkiem, a on ma tyle do obsikania. Bardzo jest kochany. Cały dzień dziś w ogródeczku, a na noc niestety do kojca, bo może głupstewko jakieś jeszcze do łebka zakołatać i wizję podkopu podsunąć. Apetyt Bejek ma jak należy. Dziś nagotowałam ryżu z mięskiem i zjadło psię aż miło :) Obs*a się pewnie na okretkę, jak to po schronie bywa ;)
  2. Walczyć musi, bo niestety się nie rozerwę, chociaż miziam i dopieszczam na wszystkie strony. Sierotek jest jednak najbardziej widoczny i najbardziej domagający i zawsze wyrwie nieco więcej. Czasem się nawet skradam do Daszki, czy Arona, żeby ich po cichutku ukochać zanim biała chmura kudłów mnie zniewoli. Jest jednak nasz Szczylek najbardziej apetyczny do całowania w kufę - zawsze widać, czy czysta ;)
  3. [quote name='Szarotka']No Czarodziejko na brak milosci to chyba nie narzekasz :):)[/QUOTE] Szarotko, jestem miłością, którą mam i daję ;)
  4. To jest ciapa z charakterem, ale ma tendencje agresorka. Gdyby dostał sie w niesprzyjające środowisko byłby psem kłopotliwym. Uczę go podstawowych komend. Kiedy mówię "Siad!" jest taki uroczysty jak generał Jaruzelski, tyle, że doopsko jakby nie kuma o co mi chodzi, a tu trzeba je usadzić ;) Dziś juz zgoda z nowym naszym tymczasowiczem ;) Musiałam go jednak ukochac podwójnie wycałować kufki obie i utulić jak syna rodzonego, żeby płaczu i ocząt do ziemi wiszących nie było ;)
  5. Bej własnie hasa z moją córeczką i jej kolegą. Nockę przespał grzecznie w kojcu. Cichuteńko bez wycia i pisków. Rankiem po odwiezieniu dziecka do szkoły zakupiłam chleba naszego powszedniego i każdej żebrzącej mordeczce obowiązkowo musiałam odpalić skibkowe. Bej swoją kromeczkę przyjął z uśmiechem - chyba nigdy nie jadł chlebka prosto z piekarni ;) Zjadł ze smakiem. Byłam na spacerze z całym stadem. Bejek na smyczce, Kora i Dzioadek też, bo on głuchawy i ślepawy, ona strachliwa. Szczylek już Bejka polubił, Dziadkowi fifka opadła chyba, bo tęsknie spoziera na Beja aczkolwiek z pewnym rozczarowaniem...żesz...taki ładny i pies...;) Bej upatrzył sobie Julkę i bardzo ładnie asystuje w zabawach, biega, patrzy w oczka, nawet za piłką poleciał. Julka próbowała wpakować Beja do nowej budy i nadać mu imię Misiek. Bezskutecznie jak na razie. Bej budki nie kocha, łazi wszędzie za nami i robi piękne oczy. Już wie, że tu teraz mieszka ;) Kiedy zbierałam z trawnika psie kupy - oh yeah moja codzienność - Bejek truchtał tuż przy nodze i uważnie skanował ślepkami i nochalem każde qoopsko. Kiedy musiałam się bardziej napracować ze zgarnięciem nieposłusznej treści na łopatę Bejek siadał na bacznośc i cichutko podwarkiwał. Na qoopę oczywiście :D
  6. No proszę, ciocia Ra_Dunia nie próżnuje ;)
  7. Kora też ma 3 lata ;) To dopiero Zosiu początek. Przed tobą długie lata zbierania obślinionych bucików :D
  8. Kiedy mogę się spodziewać wpłaty za Groma? Wkrótce kolejny miesiąc się rozpocznie...
  9. Byłam raz jeszcze zerknąć do Bejka. Ciemno już i latarką nie chciałam świecić, więc tak po omacku. Podeszłam cicho do kojca, żeby mnie reszta nie usłyszała, rękę wsadzam, macam, wołam cichutko, a tu nic, sama ciemność. Nagle z lewej strony chuch smrodliwy mnie przeleciał i radosne powarkiwanie usłyszawszwy wiedziałam, że oto jest Bejek i ma się dobrze. Więcej razy już chyba nie wyjdę, ale kto wie...czasem różne rzeczy nocą się dzieją ;)
  10. Reno, która przywiozła do mnie dzisiaj Beja nie mogła się nadziwić urodzie Szczylka. Zapytała go, co ty tutaj robisz? A ja na to, a co on może tu robić? Czeka. A ona, że taki piękny i młodziutki, że szybko powinien pofrunąć do domku...A więc na pewno niebawem pofrunie ;)
  11. [quote name='bela51']Ranyyyyyyyy, ale Ci zazdroszcze ! nawet tej brudnej szpileczki!:evil_lol:[/QUOTE] Ależ Belu - przyjedź i wdepnij :D
  12. Szarotko - zero sarkazmu, czyste uwielbienie ;) Ja bardzo kocham psy. Wszystkie schroniskowe agresory - onki wynosiłam z bud na rękach, albo pod paszki, zależnie od wagi. Uwielbiam je mieć wokół siebie i ratować je od życia w syfie i beznadziei. Cieszę się, że sporo poszło do nowych domków i że staruszki dożywają u mnie w spokoju i miłości swój marny psi żywot.
  13. Cała przyjemność po mojej stronie. Dopracujemy chłopaka, zdiagnozujemy i na pewno znajdzie domek stały. Nie biega w kółko przynajmniej. Cierpliwie czeka na jutro, bo ma zapowiedzianą wolność.
  14. Dziewczynki, oto nowe oblicze Szczyla. Dziś dowieziono do mnie kolejnego biedaka z Olsztyńskiego schronu. W przeciwieństwie do reszty jest kurduplem, co widać niestety. Szczyl, kiedy zobaczył, że nowe w dom, zaatakował psiaka i to ostro. Kiedy dałam w doopsko klapsa, to on płacząc pokazał mi w nerwach wszystkie swoje zęby - taki zły. I klapsy filmowe słyszałam, bo tak nimi trzaskał, a bał się tamtego ugryźć,. bo w doope zapowiedziane. Szedł więc obok i klaps, klaps i w końcu go dziabnął, to ja w tyłek, to on siad na baczność, klata w przód i mina - zabijesz a nie złamiesz. Kiedy tamtego przytulałam i głaskałam Szczylek biedaczek prawie we mnie wrósł, tak się wtulał i domagał pieszczot. Na nieszczęście Aron poczuł chuć straszliwą do nowego i począł swe stare ciało prężyć i wchodzić na niego. Tamten się bronił, ten płakał, a Szczylu widząc, że Arona atakują rzucał się na oślep bronić. Ech...Teraz już dobrze. Wzięłam ich obu na spacer - Beja nowego i Szczylka, oboje na smyczkach i troszkę przywykli do siebie. Teraz Bej w kojcu, a Szczylek pod drzwiami.
  15. Ja uwielbiam wychodzić rano przed dom i: drzwiami w doopsko czyjeś uderzyć; potknąć się o czyjeś ciało głuche jak pień i śniące o Bóg wie czym zalegające tu i tam, w sumie to wszędzie; znaleźć w trawie wartościową moją własność o obniżonej przez psie zęby wartości, czyli kolejny nieużytek i stracone pieniądze; mieć wtarte śpiochy z ocząt w moje wizytowe stroje; pachnieć psem; przechadzać się po ogrodach kiedy za mną, pode mną, przy mnie, na mnie wszędzie idą, tudzież wiszą psy, pić kawę o poranku obłożona wszędzie psami słysząc, jak się podgryzają, wykopują, podszczypują, żeby być bliżej mnie i siorbnąć chociaż łyka czarodziejskiego napoju. I wjeżdżać kocham na swą drogę do domu widząc w szeregu ustawiony komitet powitalny i wiedząc, że oto zaraz nastąpi eksplozja emocji i psich umizgów. A to, że w govno czasem w szpileczce wysokiej wdepnę....albo gość mój sercu miły....:loveu::diabloti:
  16. Byłam przed chwilka zobaczyć, co u naszego maluszka. Bejek popiskiwał z radości głosikiem starym, kiedy mnie zobaczył. Podeszłam go więc podrapać za uszkiem, ale już były obok wszystkie inne psy, w tym benek pakujący się od razu na kolana, bo zdzierżyć nie może, że jakiemuś nowemu czas poświęcam, a on tu niedpieszczony na amen ;)
  17. Właśnie poszłam przed chwilą z latarką przyuważyć która fifa kopie doły pod płotem. Wiem, że Carmen, ale pytanie po co? Przy okazji poszłam utulić Beja, bo w nowym miejscu biedaczek i znów w kojcu, ale cóż...:-? Gromisław Strachulec śpi pod dębem tym razem, ale już obwaiam się o rododendrony. Chyba dam mu do zrozumienia, żeby jednak wyniósł sie do któregoś garażu. Ja i nuda? :razz: Pośród tylu psów wolnochodzących?
  18. Mylą mi się wątki, miałam to napisać tu, a poszło do Groma, więc kopiuję. Kora dostała dziś reprymendę. Nakrzyczałam na nią i nakiwałam sie palcem, bo pogoniła kocicę przez stawik. Nie wiem, które chlupnęło do wody. Na początku się przelękła mojego uniesionego głosu, ale po chwili sama przypełzła ze skulonymi uszętami pod moje nogi i zrobiła wielkie smutne oczy. Chyba dotarło, że nie życzę sobie ganiania kota. O butach tzta, które wywlokła i obśliniła, pistolecie na wąż obgryzionym i lalce ze zmiażdżoną nogą nie wspomniałam. Taki z niej psuj strachulec
  19. Zosiu, ona jest bardzo łagodna, nieco zalękniona, była bita, ale bardzo bardzo pragnie kontaktu z człowiekiem. Stara się usłyszeć i zrozumieć każde słowo, wykonać każde polecenie.
  20. Dziś dojechał do nas Bej - mały pieseczek baryłeczka ze schroniska w Olsztynie. Jakoże wzbudza skrajne emocje - zazdrość Szczyla i zachciewajstwo homoseksualne u Arona będzie dziś spał w kojcu z Korunią. Mógłby spać sam, ale Kora zobaczywszy, że jest news szybko zajęła swoją budę dając mi do zrozumienia, że dziś śpi tu. Na szczęście oboje przypadli sobie do gustu, Gromiś z oczami wielkimi jak grochy stoi smutny i patrzy na swoją budkę. Przyszedł się nawet do mnie utulić, ale...life is brutal. Trzeba w końcu wyjść zza krat. Kora dostała dziś reprymendę. Nakrzyczałam na nią i nakiwałam sie palcem, bo pogoniła kocicę przez stawik. Nie wiem, które chlupnęło do wody. Na początku się przelękła mojego uniesionego głosu, ale po chwili sama przypełzła ze skulonymi uszętami pod moje nogi i zrobiła wielkie smutne oczy. Chyba dotarło, że nie życzę sobie ganiania kota. O butach tzta, które wywlokła i obśliniła, pistolecie na wąż obgryzionym i lalce ze zmiażdżoną nogą nie wspomniałam. Taki z niej psuj strachulec ;)
  21. Belu, a widziałaś foteczki na poprzedniej stronie? ;)
  22. Jesteśmy już po kolacyjce i spacerku na łąkach. Zabrałam zazdrosnego Szczylka, a moja córeczka Beja, w którym się zakochała. Dostał już 4 drobiowe Morlinki i pasztet z zająca. Zadowolony przyjął dary po czym spokojnie zjadł z miseczki swojej niebieskiej suchą karmę i dojadł z miseczki Kory też trochę, bo ona nie lubi i zostawia. Na spacerze miałam zamiar zsocjalizować Szczyla, który dość agresywnie przyjął Beja. Dostał już kilka razy w doopsko i wziął to na klatę - Reno sama widziała, jaki z niego chojrak. Na spacerze obaj na smyczach obok siebie chcąc niechcąc nawiązali kontakt. Potem ich puściłam luzem i przy kolejnym ataku Szczyla Bej się odwarknął i to skutecznie ;) Pozostała niestety kwestia zakochanej struchlałej struny grzbietowej, którą strach ciachnąć, bo stara, koślawa i licha, a jednak...Serce nie sługa :D Bejek ma takie rozumne oczęta. Powiedziałam mu, że dziś musi siedzieć w kojcu, bo go tu zajeżdżą i niewątpliwie zrozumiał. Kładzie główkę, kiedy go drapię za uchem. Jest zadowolony, nie jest przerażony, ani w depresji. Sama radość i usłuchanie. Wołam - idzie. Tłumaczę - rozumie. Na spacerku nieco się przeląkł, kiedy przełożyłam smycz, może był bity, albo dostawał "w łeb"... Teraz już psy wyspacerowane i najedzone. Bejek śpi w kojcu, w budzie z Korą. Żadnych wędróek, skakań, wycia, płaczu. Cichutki chłopczyk. Wie, że jutro go znów wypuszczę i będzie sobie tu brykał. Dziś, kiedy zwiedzał ogrody podążał za nim wąż wiekich psów - sztuk 6. A on kurdupel nieustraszony ;)
  23. Bej już u mnie. Na dzień dobry spotkał się z atakiem benkowatego smarkacza zazdrosnego o względy, oraz.....z atakiem seksualnym truposza, którego wzięłam sobie na dożycie. Dziadek zakochał się i koniec, Bej go odgania, warczy, chyba go nawet dziabnął, a on wciąż na baczność i łapką go podbiera. Bejek jest kochany i ufny. Na rękach wniosłam go do kojca, gdzie spędzi nockę, bo obawiam się o jego bezpieczeństwo - mały zazdrosny szczylek i napalony staruch. Z resztą psów zgoda. Właśnie je nakarmiłam. Bejek jest w kojcu z Korą - przyjazną młodą oneczką. Pod kojcem wyje z miłości Aron - dziadek i płacze z zazdrości Szczylek. Jutro popracujemy ze stadkiem, żeby było zgodnie ;) Bej jest bardzo ufnym, radosnym psiakiem. Dobrze sie u nas poczuł, ma pewny siebie charakterek i jest ciekawski. Niestety nie dane mu było zwiedzać w niskończoność ogrodów, gdyż zostałby niewątpliwie zgwałcony przez wielkiego Arona. Chociaż podchodził do niego jak do bombki, bo mały i słodki :D
  24. Dzięki go-ja. Wybierają się do mnie dwa staruszki - jeden ślepy onek i jeden misiowaty z nowotworem. To na nich dziewczyny przesuwają swoje deklaracje.
  25. Czekamy więc na maluszka. Przygotowałam mu nowiuteńką budę - jeszcze nie była używana ;)
×
×
  • Create New...