Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Gromiś przy Kai jest coraz odważniejszy. Już czeka na mnie machając bezczelnie ogonem, a kiedy jest w kojcu, a ja coś niosę - gnacik, czy suchą bułę macha jeszcze prężniej i pięknie czeka aż mu włożę do pyska.
  2. Jeszcze raz zapytuję o sterylkę? Kiedy mogę się umówić? Simba poczuła się już na tyle pewnie, że wychodzi na jaw jej prawdziwy charakter. Podejrzenie o agresję mogły być uzasadnione, gdyż Simba mając autorytet przed pyskiem - Portos w tym przypadku - idzie za jego intencją. Kiedy on stary warknie na Arona, ona go dopada i tarmosi bez pardonu. Ciężko jest ją odczepić, tak mocno wpija się w sierść. To jest niestety paskudna cecha. W stosunku do ludzi jest łagodna. Patrzy bezradnie, kiedy na nią krzyczę i kiwam palcem, kijem i smyczą, że nie wolno atakować. Wciąż waruje przy drzwiach, cieszy się na nasz widok, na łąki wychodzi bez podpięcia, trzyma się stada, słucha komend, ale niestety - atakuje koty i atakuje ofiary, czyli psy, które w jakimkolwiek konflikcie są słabsze. Przykład Portosa i Arona, albo Arona i Bejka, który warczał, bo chciał leżeć na wycieraczce. Aron warknął na Beja, Bej jest mały, więc Simba jego zaatakowała. Kiedy Carmen podeszła do miski Daszy, która akurat jadła i warknęła na nią, Simba zaatakowała Carmen. Jest suką bardzo czują, stróżującą, niespokojną, wiecznie zainteresowaną wszystkim dookoła. Ma problem z przybraniem masy i wynika to chyba z jej ruchliwości. Nie zje ze swej miski, tylko biega dojadać i podkradać od innych. Kiedy ją podpięłam do drzewa i postawiłam gar, żeby w spokoju się najadła, to pruła pysk, płakała i nic nie ruszyła, kiedy odpięłam, poleciała obwąchać wszystkie puste miski, żeby wreszcie dopaść do swojej, zjeść troszkę i znów na przegląd polecieć. Nie nadaje się absolutnie do kojca, bo przeraźliwie płacze. Musi chodzić wolno, wtedy jest posłuszna.
  3. [quote name='Shania']miałam dzisiaj znowu telefon odnośnie Azy..mówiłam Pani o Simbie..Czarodziejka, kiedy najbardziej możesz odbierać??/Chciałabym zadac kilka pytań odnośnie Simby..[/QUOTE] Mogę odebrać o każdej porze. Niech ta Pani dzwoni, kiedy chce.
  4. Wstyd mi, że wciąż foty nie wstawione. Niestety nie daję ze wszystkim rady. Sucze mają się dobrze. Garść moich obserwacji: Kaja - czyli niby ślepy Flip ;) Sucz wybitnie agresywna w stosunku do innych suk. Siedzi zazwyczaj w kojcu w Gromem i wychodzi na spacerkli na długiej linie. Niestety nie może biegać luzem, ponieważ atakuje inne suki, w tym staruszkę Daszeńkę - głuchego anioła w psim ciele, na co ja absolutnie sie zgodzić nie mogę. Kaja z Gromem współżyją idealnie. W stosunku do ludzi sunia jest przyjazna i respektuje komendy, dość względnie chodzi na smyczy. Nie wiem, jak poradzić sobie z jej agresją. Jest już odseparowana od swej siostry Misi, z którą w duecie były tajfunem agresji gryząc wszystkich wokół i siebie nawzajem. Kaja na samotnym spacerku ze mną - bez stada jest bardzo kochana. Patrzy w oczy, przytula się, słucha. Niestety, kiedy pojawia się na horyzoncie inny pies marszczy pysk i rzuca się do ataku. Dziś rano byłyśmy na spacerze po dłuższej przerwie. Tydzień temu mieliśmy w rodzinie wypadek, który ukrócił nieco psie swawole. Spacerów nie było. Rano wydawało mi się, że Kaja jest jakby bardziej przyjazna. Postanowiłam ją zabrać na spacer z resztą psów. Szła na smyczy, owszem - do momentu, kiedy zwaliła qoopsko, po czym jak nie rzuci się na Daszkę, która cichutko głuchuteńka szła przy mojej nodze! Dałam w pysk liną, Kaja spojrzała mi w oczy, przysiadła grzecznie, pomachała ogonem i nagle buch bokiem rzuciła się na Carmen...:-? Złapałam za kołnierz, oddzieliłam i na krótkiej lince wróciła do kojca. Wypuszczona na ogród najpierw nerwowo biega, wącha, obsikuje krzaki jak pies, a potem znienacka rzuca się na inne psy. Misia - już bez guza, to zupełnie dzikuska. Nie nadaje się do siedzenia w kojcu - zresztą miejsca brak, bo któregoś razu przy przymiarce wsadziła łeb między pręty i nie można jej było wydostać. Musiałam ją specjalnie wyprofilować, żeby łeb wyszedł. Obawiam się, że niestety mogłaby sobie zrobić krzywdę przy którymś razie. Kaja lubi być w kojcu, nawet nie wychodzi samowolnie,kiedy wewnątrz sprzątam i furtka jest otwarta. Stoi obok, patrzy i czeka. Misia na smyczy chodzić nie potrafi. Skacze i robi w powietrzu śruby zawijając się w smycz. Puszczona luzem na ogrody nerwowo chodzi za mną, skacze na mnie jak pies i nadal kopuluje...:-? Myślę już o jakimś leczeniu farmakologicznym tej nadpobudliwości i o sterylce przede wszystkim. Proszę was o ustosunkowanie się do tego. Chcę je wyciąć jak najszybciej. One są wybitnie zaburzone. Misia poza tym jest bardzo spragniona kontaktu z człowiekiem. Nie wie już jak się z tego cieszyć. Na spacery chodzimy ostrożnie na linie. Ona nie interesuje się otoczeniem, zabawą, czy kontaktem z innymi psami, tylko mną - skacze, płacze, skomli, przytula się, włazi na mnie i już sama nie wie, co ze sobą zrobić. Niestety - nie ma mowy, żeby biegała luzem po ogrodach - drapie drzwi do mieszkania - już są strasznie zniszczone i drapie mury, bo chce, żebym wciąż była na zewnątrz. Przypięta przy budzie przegryzła już kilka smyczy, więc sprawiłam jej łańcuch, ale taki leciutki, specjalny dla psów o niewielkim wzroście. Inne formy podpinania nie wchodzą w grę. Było dobrze,kiedy były obie z Kają. Obie były zaczepione na swoich smyczkach, w których przyjechały i niegdy się nie wyrywały. Niestety teraz Kaja jest w kojcu. I tak jest o niebo lepiej - Miśka nie obgryza tak łańcucha, ale niestety przez pierwsze dni gryzła i to bardzo zawzięcie - pokrzywiła nawet ogniwa. Teraz się nieco wyciszyła i więkzość czasu spędza śpiąc w środku budy, gdzie ma cieplutkie posłanie. Poza tym sunie są zdrowe i mają smoczy apetyt.
  5. Portos pozdrawia ze swego grajdołka. Nadal jest starym gderą i złośliwym tetrykiem. Doopsko wyczesane, ale ile było pyska marszczenia i warkotu. Nie ze mną niestety ale takie straszenie - łeb między moje osobiste nogi, szczota i dwa wory odstawione do śmietnika ;) Foty owszem, poczekajcie. Mam teraz tyle na głowie..ojciec mojego dziecka przeciął sobie tydzień temu nogę do kości...:-?
  6. Poczekajcie aż będzie ciepło ;) Ja już znam to Korci plum :D Nie tylko łapką, ale całym swoim wiotkim ciałkiem potrafi się z rozpędu grzmotnąć w oczko, a potem pędem na około domu i znów w podskoku i na śrubę chlup w wodę ;) Dopiero się zaczynają atrakcję.
  7. O tak...Dziś z córcią zapragnęłyśmy pojechać na cmentazr rowerami, bo piękna pogoda. Jedziemy, podziwiamy i nagle z tyłu jakiś lichy tętent słyszę. Odwracam się, a tu paszcza uśmiechnięta pędzi za nami...Ręce mi opadły, bo znów prześliznął się pod furtką. Jest już mistrzem ślizgów! Musiałam wrócić i przywiązać go na smyczy. Po powrocie zasatłam go uradowanego przy bramie wraz z resztą stada obszczekującego nas radośnie. U szyi wisiała mu 5-cio centymetrowa resztka smyczy...;)
  8. Piękny i9 szczęśliwy :) Tylko takich domków życzyć naszym biedom.
  9. Nie odpada całkowicie, ale wymaga odpowiedzialnego nadzoru i mądrego podejścia. Simba to głupol jeszcze. Gania koty jak wściekła, ale teraz mam przy drzwiach kija i macham nim przed jej nosem. Ostatnio drzwi się otworzyły, wyszło maleńkie kociątko, Simba aż drgnęła - tak ją instynkt rzucił w przód, ale chyba sama przerażona swoją reakcją uciekła w drugą stronę. Nie zaatakowała, ale niestety droga do sukcesu jeszcze daleka ;)
  10. Gromiś bardzo dobrze radzi sobie z Kają, która poza kojcem jest suką dominującą i agresorką. Przy Gromie złagodniała i teraz na wybiegu jest jak plaster na ranę. Grom zaczął reagować na swoje imię - wychodzi, kiedy wołam go ze ślepki. Nie ucieka już też tak jak kiedyś i nie chowa się. Co najdziwniejsze - zazwyczaj karmię Groma i Kaję, kiedy są już w kojcu i nigdy się jeszcze o żarcie nie pogryzły - a z Korą owszem - były warkotliwe spięcia.
  11. Do mnie nikt nie dzwonił...
  12. Ja duszę w sobie łez jezioro i w dołku mnie ściska, kiedy któryś z moich tymczasowiczów jedzie w nieznane do nowego domku. Zawsze mi się wydaję, że może, nie daj Boże, a nóż czy widelec będzie im gorzej niż u mnie. Że ktoś nie zrozumie ich pokręconej psychiki, nie będą kochane i dostaną lanie - sama też czasem przyleję, ale wiem, że w słusznej sprawie i nie za mocno...:-?
  13. Simba nie ma obeznania z dziećmi. Trzeba by bardzo uważać na początku i wychowywać ją. Ona jest sunią bardzo ciekawską i idzie za małą istotką bacznie ją obwąchując, czasem szarpnie za ubranko rozdzierając je. Moja Julka, która z onkami wszelkiej prowediencji się wychowała Simby się nieco obawiała na początku. Raz złapała ją za rękę i bardzo boleśnie ścisnęła, aż pozostał krwiak. Nie było to złośliwe, ale sunia nie ma czucia w pysku - nie wie, na ile może ścisnąć. Jeżeli w dodatku dzieci biegają i piszczą/wrzeszczą - biega za nimi, skacze na nie, łapie czasem boleśnie i obszczekuje. Trzeba włożyć w nią nieco pracy. Ona po prostu jest jeszcze nieświadoma wielu cywilizowanych spraw.
  14. Makrele, sklep rybny, zdechła myszka - naturalne zapachy psiego pyska. Nie przesadzajmy i nie każmy im chuchać miętówką ;)
  15. Chuch już się zoptymalizował ;) Teraz Carmen zaczyna mi podśmiardywać, muszę jej paszczę przejrzeć. Bejek się bardzo zdrowo odżywia, a to wpływa na jakość wydechu ;) Do tego kostki z górnej półki - miękkie, żeby ząbki je pogryzły i się oczyściły. Poza tym....nie ma jak pajdka suchego chleba wyżebrana pod drzwiami. Też usuwa smrody z pyska :D Polecam ;)
  16. [quote name='Diegula']U czarodziejki być może niedługo zwolni się miejsce to może zgodziłaby się wsiąść jakiegoś nieszczęśnika z koszyczka np Letycję czy Fila.[/QUOTE] Ja trzymam miejsce dla błąkającego się onka z uszkodzonym okiem. Sęk w tym, że zniknął dziewczynom z oczu i prawdopodobnie jest czyjś. Myślę więc, że jednak do mnie nie przyjedzie. Mogłabym przyjąć jakąś sunię - onkowatą najchętniej.
  17. Bela jest bardzo wrażliwą osobą i ze świecą takiej drugiej szukać. Nigdy nawet Kory na żywo nie widziała, a tak bardzo przejmuje się jej losem.
  18. Bej agresorek tranzystorek terrorysta całkowicie rządzi w stadku. Rzuca się nawet z paszczą na Portosa wielkiego jak byk, ale tylko, kiedy ja jestem na wizji, albo ewentualnie usłyszę, że mój ulubiony krasnal właśnie dostaje manto :D A to się zdarza, kiedy bezpardonowo wykopuje innych spod wycieraczki. Czasem Aron na niego warknie i wtedy jest lament, ja lecę na dwór, Aron z wielkim znakiem zapytania na pysku, a Bej srrrrrru i już siedzi mi na kolanach i wtula lodowy nochal w ucho. Żale i lamenty przechodzą w stan nieistniena, bo najczęściej Aron dostaje burę - pro forma, co Beja satysfakcjonuje ;) Potem idę bokami go ukochać, bo wiem, że niewinny. Brzuchol się Bejkowi zaokrąglił, bo zima idzie i trzeba sobie futro wyprawić, humorek dopisuje, kondycja na piątkę, bo prawie fruwa po łąkach z Simbą, dotleniony, wyczesany i pachnący suszonym liściem ;)
  19. Portos mimo iż tetryk, to młody duchem heros ;) Jak wysoko daje mi łapę, prawie jak w reklamie Heyah :D Moje psy jedzą jak smoki, nie wiem, czy to nie jest zapowiedź groźnej zimy i mrozów...:-? Portosowi apetyt dopisuje i tupa sobie dużo w różnych kierunkach warcząc i zrzędząc przy okazji. Kiedy jest mu chłodniej idzie do wielkiej budy wtulić się w Carmen.
  20. Ech...po cichu liczyłam, że Simba jednak pójdzie szybciutko do adopcji do odpowiedzialnego domku, który zapewni jej starylkę i transport, a tu klops.
  21. Daszeńka dziękuje i buziaczki przesyła. Trzyma się dobrze, grubas jest niestety, ale jeść potrzebuje, a ja nie mam sumienia nie dać. Za to dużo spacerujemy i galopujemy po łąkach. Dasz przy chłodniejszej pogodzie jest badziej ożywiona niż w upały. Nawet mi się wciąż po podwórzu szwęda i nie leży wciąż w betach ;) Chętnie wychodzi na łąki, robi sobie rundy w swoim tempie, tu powącha, tam przystanie, a potem biegusiem pod furtkę i czeka, aż sie otworzy, bo głucholek jest i nie słyszy, że już pora powrotu minęła. Wiemy, że Daszka ma taki rytm i zawsze ktoś jej pod furtką, tudzież bramą z drugiej strony wypatruje. Sunia zna moje łąki i nigdy nawet łapy poza nie nie wystawia.
  22. Jeszcze w kwestiach finansów. Simba jest u mnie od 9.10. Po Korze zostało jej 190 zł, czyli opłacone 19 dni - do 27.10. Teraz zapytuję - jak prowadzić rozliczenia? Za miesiąc od 1-go, czy od 9-go? Niektórzy wolą pełny miesiąc kalendarzowy - jak w porzypadku Portosa.
  23. Biedak....pewnie w mrozy położy się gdzieś pod krzaczkiem, zwinie w trąbkę i zaśnie na wieki...:(
×
×
  • Create New...