Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Niestety sterylki w tym tygodniu odwołane przez panią doktor. Tak więc Simba będzie cięta w poniedziałek zamiast Miśki, która miała być cięta na końcu.
  2. Jak dobrze pójdzie, to Simba Gwiazdkę spędzi w nowym domku :)
  3. Jasne, już współczuję nieszczęsnym obywatelom :D
  4. Daszka troszkę ciężko chodzi ostatnio, ale pyszczek taki pogodzony z losem. Je dużo i chętnie wciąż galopuje na spacerkach, kiedy już łapiny rozchodzi :)
  5. Umówiłam wszystkie moje sucze na sterylizacje - jutro Simba, w piętek Misia, w poniedziałek Kaja.
  6. Dopiero dziś mam net. Simba jutro jedzie na cięcie, potem rekonwalescencja, a potem...;) Mam nadzieję, że wybierzecie jej miły domek z tej bogatej oferty.
  7. Nie miałam netu kilka dni i problem z Portosem, bo wstać nie mógł. Bejek na szczęście w dobrej formie, odkarmiony, odcałowany, odkochany i szczekliwy pozdrawia swoje ciocie wierne ;)
  8. Witajcie, dopiero dziś skończyła się masowa awaria Netii w moim regionie. Portos już po terapii. Napędził mi stracha, ale cóż on biedak może na swoje dolegliwości poradzić... Diagnoza weta - starość, zmiany w stawach i problemy z krążeniem. Niestety jest to bolesne. Pierwszego dnia nie wstał na mój widok i nie podszedł, miał w oczach bezradność i jakiś taki był przegrany... więc od razu zauważyłam, że coś jest nie tak. Karma nie ruszona, kupa pod ogonem prawie. Pomyślałam, że to chyba tylne łapy siadły, bo przecież tak kuśtykał ledwo, ledwo. Podniosłam, wzięłam go między nogi, wymasowałam mu te stawy, całe ciało, a tu przednia łapa opuchnięta otoczona galaretowatą słoniowacizną i bezładna, podwija mu się. Dlatego nie mógł chodzić. Dałam mu ibuprofen przeciwbólowy, żeby chociaż lepiej sioę poczuł. Faktycznie, nie leżał już na wznak, jak na śmierć, ale na boczku. Dałam mu jeść, bo nic nie ruszył ze swej miski i jadł tylko z mojej ręki. Pojechałam do weta i dostałam: kurację weekendową - zastrzyk przeciwbólowy, 3 sterydy w zastrzykach na wzmocnienie i tableteczki Dolagis. Po pierwszym kłuciu Portos podniósł doopkę wieczorem i kuśtykał sobie z trudem przysiadając co chwila. Wczoraj dostał ostatni zastrzyk i tabletkę. Dziś jest ok - opuchlizna zniknęła, pycholek uśmiechnięty, chodzi z psami, gdera, przychodzi do mnie się przytulić i widać uśmiech na jego psiej twarzy. Apetyt ma, zjada wszystko, leży pod drzwiami. Koszt całej kuracji - 20 zł. Jutro jadę na sterylizację z Simbą, więc mogę zapytać o jakąś profilaktykę dla Portosa. Szkoda psa, żeby wciąż odczuwał bóle stawów, a teraz takie zmiany pogody. Dziękuję Beli51, że was powiadomiła :) Jak zawsze niezawodna!
  9. Ja niestety nie podejmę się opieki nad tym maluchem. Mam tu same prawie owczarki i obawiałabym się o niego. Nie mam możliwości trzymania go w separacji od stada, więc niestety. Może ZuziaM? Ona przyjmuje małe i średnie?
  10. Na szczęście jest na swój sposób szczęśliwa. Ma czysty boks, ciepełko, grubas się z niej zrobił. Tylko kochania brakuje, ale ma przecież was. To też się liczy ;)
  11. [B][COLOR=green]Agucho, myślę, że jednak powinnaś rozpakować swoją paczuszkę i ponownie wystawić bazarek. Nic nie tłumaczy tak długiej nieobecności. Może Bliss, bez względu na ilość sss w nicku pojawi się kiedyś i wyjaśni. Teraz szkoda czasu i newrów. Pieniążki nie wpłacone, towar masz u siebie. Wpisuję na listę.[/COLOR][/B]
  12. Boczki wybrzuszone na obie strony ;) Carmi je i ładnie leży. Wygląda jak milion dolarów na emeryturze ;)
  13. Aniu - u nas koszt sterylki, to 150 zł, czyli 300 zł za obie. Fakturka na życzenie. Może sprawdzić, jak to wygląda na wątku sterylkowym? Po sterylizacji Kory wysłaliśmy fakturkę do Soemy i dostałyśmy 75% zwrotu, czyli faktyczny koszt byłby niewielki, ale trzeba to opłacić. Ja preferuję przelew bezpośrednio na konto lecznicy po zabiegu. Wtedy wszystko jest jasne. Zwrot 75% może być na konto Anji i będzie na opłatę za pobyt, czy inne wydatki. Myślę, że warto je wyciąć przed zimą. Teraz mamy deszcze i mokrą pogodę, a ja zobowiązałam się wyciąć Simbę do przyszłego tygodnia. Może pojedzie do nowego domku...:-? Ostatni kandydat na jej właściciela chciał ją niewyciętą, żeby sobie mogła rodzić...Teraz znów się ktoś nią interesuje. Może i Misia z Kają znajdą domki.
  14. Tymczaem fałdki pod szyją zapuszcza i oczy jej z głodu wychodzą na wierzch ;) Mało i mało, a wygląda aż wstyd - sierściata krągłość...:-?
  15. Patrząc w Daszeńkowe oczęta twoje też by zwiększyło pojemność ;)
  16. Dobrze, czyli umawiam Simbę na sterylkę. Teraz akurat u nas leje i pogoda pod psem, więc mokrego brudasa na stół nie zawiozę, ale myślę, że do przyszłego tygodnia Simba będzie wycięta.
  17. Właśnie ją nakarmiłam i ukochałam ;) Od wszystkich.
  18. Ja dziś rozpocznę procedurę opisywania Groma.
  19. Myślę, że jest szczęśliwa :) Ma jednak problemy z wstawaniem i czasem człapie bardzo ciężko...cóż... starość...
  20. Zosiu, ja robię tak: wiozę na sterylkę, dziewczyny ją wycinają, wystawiają fakturę i trzeba ją uregulować. Na kogo ma być faktura? Potem, tak, jak wspomniała Bela51 - można ubiegać się o refundację kosztów - ok 75% chyba, więc nadwyżka byłaby zwrócona.
  21. Gips, nie ma co... One zostały zdiagnozowane na 12 lat, ale - śmiem twierdzić - tylko i wyłącznie po to, żeby bez wyrzutów sumienia móc je uśpić - takie stare przecież, że bez szans. A one mają może po 6 lat, zęby jak marzenie i temperament nie do zdarcia.
  22. Dziś oprawiałam dynię - pestki do suszenia, reszta na przetwory, na zupkę wegetariańską, na placuszki, dla psów również gar - a niech sobie pojedzą, a podczas tych wszystkich czasochłonnych i pracochłonnych zabiegów miałam między nogami, pod pachą i gdziekolwiek podklejoną małą chuchającą mi w twarz paszczę warkotliwą. Siedział i warczał na każdego, kto śmiał spojrzeć na mnie, lub nie daj Boże zbliżyć się nieco. Przy okazji nocha mi wpychał zimnego w ucho, w oko i obcałował mnie na amen. Ciekawe, czy będą liszaje ;) Z miłości nażarł się pestek z dyni patrząc mi w oczy czule, bo i ja próbowałam, jak smakują świerze. Teraz znowu leży na wycieraczce i warczy, kiedy ktoś się zbliża. Kiedy wczoraj zebrało mu się na burę za gonienie z Simbą kota wyslizgnął się przez furtkę i położył na wprost w pozycji waruj - 20 metrów od zamkniętej furtki. Simba też tak chciała, ale utknęła w połowie i darła się niemiłosiernie. Nawet doopy nie ruszył, żeby jej pomóc. Bohater psia mać :D
×
×
  • Create New...