Norcia uwielbiała wodę. Niedaleko działki jest rzeka, zawsze gdy przechodziliśmy obok Nora sprawdzała czy przypadkiem nie idziemy się kąpać :)
Na osiedlu, na którym mieszkaliśmy, jest strumyk. Na początku z chęcią tam wskakiwała żeby się popluskać. Pewnego dnia rozcięła sobie dość głęboko łapkę o stłuczoną butelkę, od tego momentu strumienia unikała. Jej zamiłowanie do wody widać było nawet wtedy, gdy chorowała. Na naszym ostatnim długim spacerze zawędrowała nad staw. Podeszła jak najbliżej, stanęła i wpatrywała się w wodę, łapała jej zapach. Tego dnia miałem nadzieję, że będzie lepiej, a dziś myślę, że ten długi spacer (i długi postój nad wodą) był jej pożegnaniem z ukochanymi miejscami :(
W sobotę byłem u mamy na Bielanach. W bloku obok jest młodziutki psiak prawie identyczny jak Norcia. Gdy go zauważyłem coś ścisnęło mnie w gardle, a oczy zwilgotniały. Tak sobie wędrował po miejscach, gdzie tak niedawno chodziłem z Norcią.