Norasku, sporo czasu już upłynęło od momentu wyprowadzki z Bielan. Cały czas pozostały tam jednak jakieś drobiazgi, rzeczy rzadziej używane...
Ostatnio gdy pakowałem rzeczy wpadła mi w ręce książka. Wiesz jaka? Ta, którą częściowo zjadłaś gdy byłaś szczeniorem. Pamiętam jak wróciliśmy z pracy, a na podłodze leżała pożarta książka. I na dodatek nie nasza, tylko pożyczona. Od razu pobiegliśmy do księgarni szukać tej pozycji, na szczęście udało się odkupić taką samą. Tę zjedzoną położyliśmy z tyłu półki, tam gdzie stare czasopisma i książki z których korzysta się bardzo rzadko i tak przeleżała do środy. Poryczałem się gdy ją zobaczyłem :shake:
Przecież tak niedawno byłaś pełnym radości onkowatym szczeniakiem, wulkanem energii i przykładem psiej miłości, a teraz mamy tylko fotografie i wspomnienia.