I dopadła mnie bakteria. Leżę przez większość dnia i często przypominam sobie jak wyglądało moje chorowanie gdy była Norcia. Zawsze wiedziała gdy się gorzej czuję. Podchodziła wtedy i kładła się obok, bardzo delikatnie i nie w głowie było zachęcanie do zabawy (na przykład głośnym szczekaniem). Co ciekawe Norci nie dawało się oszukać. Czasem gdy byłem padnięty po pracy próbowałem położyć się tak jakbym się gorzej czuł, a łobuzica wiedziała:)
Najpierw przynosiła zabawkę, potem trącała nosem, a gdy to nie skutkowało zaczynało się szczekanie które słyszał cały blok. Takie wesołe szczekanie.