Futro pomału odrasta. I dobrze, że pomału, bo przy tym upale Gajulcowi nie byłoby łatwo. Teraz mała mordka zaległa na balkonie i się chłodzi (na ile to możliwe w rozgrzanym mieście). Oprócz chłodzenia się, burczy na przechodzące czworołapy.
Zero miasta, zero światła jest fajne. Tam, gdzie jeździmy na Podlasie jest prawie taki klimat. Dom, który wynajmujemy jest na samym końcu wsi. Sąsiadów brak (no dobra, obok jest OSP, a obok jeden dom też wynajmowany letnikom)