Moim zdaniem trzeba zaryzykować... tylko żeby nie wracał do schroniska - to może jak wszyscy wiemy, nieodwracalnie zniszczyć poczucie bezpieczeństwa przy człowieku u Melanża... Jeżeli Złota Rybka ma SUNIĘ, mówiła że w razie czego może zamykać jednego psa w pokoju pod swoją nieobecność... Ale fakt faktem: Melanż nie wie co to kanapa, trawa i mieszkanie... Przydałaby się klatka:roll:... przyzwyczaić go do niej tak, żeby wiedział, że to jego azyl i zostawiać go tam na te kilka godzinek.... Jest jeszcze może jakieś wyjście awaryjne Złota Rybko? Jakby cos nie tak było?