Dziewczyny kochane ja nie daję już rady ze wszystkim.
Nie mam praktycznie swojego ,życia po parę godzin wiszę na telefonie.
Przepraszam ,że zaniedbuję wątek , to mnie powinno najbardziej zależeć ale fizycznie i czasowo zaczynam siadać:(
Agusia dziękuję za pomoc i jeszcze raz przepraszam.
Megi ma się świetnie, jest wesoła, grubiutka:)
Ja za nią solidnie płacę z własnej kieszeni a jak długo dam radę tego już nie wiem...:(
Dziękuję za ogłoszenia , dziękuję za wszelką pomoc.
Kolejna kobietko to nie jest tak,że nie zaglądam bo lekceważę ale żyję ostatnio w jakimś telefonicznym horrorze.
Zabieram po parę piesków z podłego miejsca i sama muszę wszystkiemu podołać.
Ledwo dwa pojechały do Krakowa ( jednego musiałam operować) to już organizuję zabranie 5-ciu i podróż do Warszawy i Lublina.
Dodatkowo trzeba je zabrać ze schronu, odpchlic, wykąpać, przygotować do podróży.
Nie daję rady być wszędzie i moje bidaki Megi i Pepe "leżą" odłogiem....