Nie wiemy, nic się nie działo, w niedzielę Aneta dała mi znać,że Megi trochę niedomaga.
Nie miała apetytu, była smutna.
Anecie się wydawało ,że ma nieco wydęty brzuszek. Wyglądało to na zwykłą niestrawność.
Wieczorem jednak zjadła, dzisiaj rano Aneta miała z nią jechać do weta.
Rano zeszła do psiaków, Megi nie żyła, była jeszcze ciepła.
Aneta jest zrozpaczona.
Megi nie wymiotowała, nie miała biegunki, jedynie ta utrata apetytu .
Słonko moje kochane, niedźwiadek cudny:( :(