-
Posts
4954 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by bou
-
Po pierwsze - piszesz "podaję","chcę podać","zrobię biopsję" etc. - więc wydawało mi się,ze to niekoniecznie ze wskazań wetów,tylko sama uznałaś,że tak będzie ok. mając jakieś kompetencje... Nadal uważam,że steryd nie jest wskazany,natomiast zmiana wygląda na ropień,gdzie chirurg pewnie wiedziałby co z tym zrobić (oczyścić,zdrenować?). A ten węzeł chłonny, to w którym miejscu ma taki powiększony? Nie mogę podać diagnozy - jak piszesz,bo po drugie:) nie widzę pacjenta,po pierwsze nie jestem lekarzem weterynarii. Gryf podała najbardziej skuteczny sposób na wygojenie rany na łapie.Działa i u zwierząt i u ludzi. Zdrowia dla piesa zyczę, M. Wracając do załączonych zdjęć - czy wykluczono ciało/a obce?
-
Encorton?Po co podajesz psu steryd?Na co ma to pomóc?Bo na co zaszkodzi,to całą listę mogę Ci podać. Ńa łapie trudno się rany goją,bo to takie miejsce.Maść z antybiotykiem I dobry opatrunek na kilka dni,to starczy.Psy niezwykle rzadko zapadają na tężec,no chyba,ze miał możliwość "spotkania" odchodów konia... A jeśli chodzi o problem z przewodem pokarmowym (bo nie mam czasu szukac tamtego wątku) - to wlasnie na podstawie zdjęcia zapytalam o ewentualne ciało obce w przewodzie pokarmowy m.
-
@kameleon - a wykluczono ciało obce w przewodzie pokarmowym? Od dawna pies ma takie objawy?
-
Semik - moja miłość - 13 września o godzinie 16:20 pobiegł za TM
bou replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Nieprawdopodobny siłacz i wojownik z niego...Jest po prostu niesamowity... I myślę sobie,że dla niego,na codzień - tlenem jest Wasza,Twoja miłość...Ona go otacza I trzyma na powierzchni...Najcieplejsze myśli jak zwykle wam przesyłam,M. -
Wioletko,Laluna wyraziła się nieprecyzyjnie.NIE MA takiej mozliwości,żeby zabiegi ortopedyczne takiego kalibru wykonywac w zniecz.miejscowym.(moze być co najwyzej stosowane do nacięcia ropnia,np.) Znieczulenie do zabiegu chirurgicznego moze być dozylne - bez intubacji I wziewne - z intubacją,oraz zewnątrzoponowe - lek podawany do kanału kręgowego. Sądząc z tego,co pisze Laluna,myślę,że chodzi o zewnątrzoponówkę.
-
LOLUŚ,myślałem,że mam dom,ale znów jestem w schronisku...
bou replied to Romka's topic in Już w nowym domu
Ale domek jest poszukiwany,czy nie?Dla takiego cudusia moze sie szybko znaleźć. -
LOLUŚ,myślałem,że mam dom,ale znów jestem w schronisku...
bou replied to Romka's topic in Już w nowym domu
Loluś,jak tam z domkiem,co u ciebie,piesino? -
Semik - moja miłość - 13 września o godzinie 16:20 pobiegł za TM
bou replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Przesyłąm serdeczne myśli I życzenia dużo siły dla Was... (muszę też przyznać uczciwie,że zgadzam się z każdym słowem Poker,ale w takiej sytuacji kazdy robi to,co uznaje za najlepsze dla swojego ukochania,rozumiem to...) -
Masz całkowitą rację. Czas pokaże,(niestety),że choroba nerek u Ciapka nie jest uleczalna,pozostałe zresztą też nie rokują wyzdrowienia. Można mu jedynie poprawiać jakość życia I przedłużać je,oraz otaczać go miłością.To bardzo wiele dla dziadunia... A,no i Ciapek ma przecież kontrolowane nawadnianie,płukanie,(jak zwał tak zwał) - przez wetkę. Co masz na myśli mówiąc "bez względu na ilość"?
-
Lubię Twoją wetkę :) Przekaż jej ciepłe słowa ode mnie.;) A Ciebie ściskam i P O D Z I W I A M. Ciapuś ma anielskie skrzydla za kolderkę... Trzymac się tam dzielnie!!! M.
-
Magdalena nie ma racji.Taki poziom krea to nie tragedia.Pies jest stareńki I schorowany,trzeba ostrożnie podawac płyny z wielu powodów.Aga - zdaj się na weta.Trzymajcie się! M. p.s - czy Ty kiedyś sypiasz? :*
-
Chodzi(ło) mi o kontrast,o przeciwienstwa w traktowaniu,a co więcej - postrzeganiu psow.Nie neguję w zaden sposob podanego przez Ciebie przykladu,ale sama chyba przyznasz,ze to ewenement...(optymistyczny!);)
-
Nie czekaj kolejnych kilku dni,tylko jak najszybciej idz do weta.Możliwe,że tkwi tam jakies cialo obce I jest stan zapalny.Wtedy kzdy dzien bez antybiotyku moze niesc za sobą powazne niebezpieczenstwo.Poza tym - najprawdopodobnej pies odczuwa ból.Pędz do weta.
-
Tak....myślę,że to "niedobre" zdecydowanie góruje nad 'dobrym' w życiu wsi...Twoje przykłady są skrajnie drastyczne,Berkowy przykład - skrajnie hm..optymistyczny. I to nie tak,że co kto widzi...Pewnie,w mieście też jest sie do czego przyczepić i z czym walczyć - hodoFle,sporty urazowe (wpis Sowy) ,nieodpowiedzialni wlasciciele etc. Ale polski rolnik musi jeszcze dłuuuuuuugo dorastać do miana opiekuna psa,któremu wraz z wiekiem np. nie wrasta w szyję sznurek.I nie dam sobie wmówić,że jest inaczej.Nawet wyobrażając sobie wiejską kobietę niosącą psa na rękach do weta.Nawet mając sąsiada rolnika,który do kichającego kota wzywa weta.Wszak wyjątki potwierdzają regułę.
-
a jak sie to ma do diagnozowania padaczki? do uzasadnienia napadów?
-
@Sowa To nie ja powołałam sie na księdza,tylko budowlańcy,to oni użyli określenia 'nawet ksiądz',co oznacza,że to dla nich coś znaczy.Ale to nie o o to chodzi.I na pewno nie o sielankę. Chodzi o tę mentalność,o to przedmiotowe traktowanie psów,o przyzwolenie na to.Dobrze to podsumowała Cavecanem. A patologia,okrucieństwo zdarza się wszędzie,to jasne. Tylko że, na wsi,taka mentalność (to też przecież okrucieństwo) - to norma.Tu wyjątkiem jest empatia,a w osrodkach wielkomiejskich wyjątkiem jest - patologia. Myślę,że mocno uogolniając - można to tak ująć. Miłego dnia wszystkim! :)
-
Nie rozumiem intencji Twojego twierdzenia.? Ksiądz na wsi,wbrew opinii wielu ludzi - jest jednk autorytetem.Na ogół. Podobno każdy 'może zrobić więcej'.No...nie każdy,jak widać,a ja nie obwiniam nikogo,stwierdzam tylko,że takie mam obserwacje - kompletnie różne od tych wielkomiejskich,gdzie pies jest towarzyszem,przyjacielem,nie parobkiem,czy niewolnikiem.Choc pewnie o parobka lepiej dbano...
-
Odczekaj ok.3 tygodnie,badanie kalu moze nie wystarczyc i nie wykaze - nawet wielokrotne - cyst pierwotniaka,moze byc potrzebne badanie serologiczne krwi (test Elisa) - jest miarodajne.Konsekwentnie leczona lamblioza,odkazenie (najlepiej zmiana) legowisk - i będzie ok. Powodzenia. p.s - czlowiek często sam radzi sobie z zakazeniem,jesli ma silny uklad odpowrnosciowy,u psow chyba jest inaczej - zrobiłabym koniecznie te badania . Powodzenia.
-
choć dotyczy ludzi... Czasem myślę,że to walka z wiatrakami,ze nie zmienimy toku myślenia niektórych..wieś.Mieszkam tu - jak juz wspominalam trzeci rok.Sąsiada najblizszego mam zdecydowanie prozwierzackiego,po wsi się nie szwendam,więc pewnie wielu rzeczy nie widzę.Ale słyszę rozmowy..dziś moja ekipa budowlana robiąca coś wokol mojego domu,na herbatce - zaczęła rozprawiac o psach..a po co mi taki wielki (bernardynka),pewnie żre jak koń,a czemu "to" nocuje w domu, nie lepiej cielaka,czy jałowki - nie pamietam juz,ale z "tego" nie ma pozytku,teren zabezpieczony to I zlodziej nie wejdzie (?).I jakos tak rozmowa zeszla na .,..psy, Slyszę,że tamtego (jakiegoś),to trzebaby 'skasować',bo coś tam,a te dwa Kowalskiego,to pora wytruc,ze to w ogole nie wiadomo o co chodzi - trzymac luzem na podworku nie wolno,na lancuchu tez nie,no skaranie boskie,nawet (!!!) "ksiądz powiedzial,ze nie mozna więcej uwagi poświęcać psom,niz ludziom". A,bo punktem wyjsciowym bylo zdarzenie,gdzie pies przez szparę między prętami płotu wysadził paszczę i użarł..tez nie pamietam - czy innego psa,czy dziecko. Podobno w tv było...Nieśmiało zapytalam po co łapkę pchało - to coś użarte...No pani! - nie moze tak byc,zeby pies sie rzucał,nawet przez szpare we wlasnym plocie.A u sąsiada w tamtej wsi,to jak świniaka zagryzł,to juz "do wieczora go nie było"...I dalej w tym stylu.Stałam I słuchałam,uznałam,że NIC nie zdziałam,ze kazde moje slowe będzie w próżnię.Dawno juz nie było mi tak przykro...tu - na wsi - liczy sie wszystko to,z czego jest konkretna,wymierna korzysc.reszta - bez znaczenia.A leczyć?Sterylizować?Ze o co chodzi????"Ma zyć,to przezyje,jak nie to zdechnie".Wybaczcie - to nie moje słowa,są jak noże...okropność. A nie jest to najciemniejsza wieś pod słoncem,jest troche gospodarzy,troche młodych po studiach,praca w jakis pobliskich zakladach...135 km od W-wy.A mentalność ciemnoty i okrucieństwa. Wybaczcie,musialam sie wygadać,zalega mi to jak kamien...Bo wiecie co...po tej gadce,wpadł do mnie kolega z pracy,przywiózł coś tam - niewazne..probowalam mu powiedziec to co Wam,ale widziałam,ze ni w ząb nie łapie o co chodzi...A to taki kolega,co wydawaloby się,ze troche wyższa półka,co to "w domu dużo ksiązek ma" :)..ale slusznie chyba ktos zauwazył,ze ze wsi można wyjechać,ale wieś z czlowieka nigdy nie wyjedzie...Jakie to ,cholera jest wszystko bez sensu...
-
Ogłoszenia wywieś,w Przylasku I Nowej Hucie,pewnie młoda zwiała z auta...moze na parkingu?wlasciciel nie musi miec pojęcia o istnieniu Dogo,Zaczęłabym od najblizszej lecznicy,w [poblizu sklepow,przystankow itp.poz tym - sprawdz,czy nie ma chipa,a jesli ma obroze,czy nie ma nr.telefonu,np.
-
Zawsze jest jakaś opcja,chyba ,ze jesteś nieletnia I np.rodzice sie na jakieś dzialanie nie zgadzają.Na dole ogrodzenia mozna polozyc i przymocować deski np.Mozna zrobic sporo rzeczy,zeby uniemozliwic psu przechodzenie pod ogrodzeniem. Mozna tez - nic nie robiąc - patrzeć jak pies wychodzi,spotyka go jakas tragedia I nigdy juz nie wróci...
-
Dobre wieści :) Trzymajcie się!
-
Semik - moja miłość - 13 września o godzinie 16:20 pobiegł za TM
bou replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
I ode mnie spokojnej nocy I dobrego dnia dla Was... -
Atulek,maila odbierz :)
-
Dodzwoniłam się do pani z fundacji bernardynskiej - ogolnie mowiąc.Była zainteresowana,mowiła,ze dla dziewczyny z pewnością znajdzie dom,wypytywała o nią,prosiła o zdjęcia,dostała,obiecała dać znać...milczy.Ja wiem,że ona ma mnóstwo pracy,że bardzo pomaga...nie chcę się specjalnie narzucac,ale na razie milczy. Psy mają miesiąć - tyle daje im rodzina zmarłego pana... Mam cichutką nadzieję,że moze nasza hodowczyni ją zabierze,ale nie wiem...bernardyny to nie mikropsy,jeden więcej robi różnicę,to jasne. Poczekam jeszcze I raz jeszze c skontaktuję się z pania z fundacji... Dzięki Ci wielkie za zainteresowanie.