-
Posts
1474 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Fauka
-
Ostre psy to przeważnie teriery, mają silne charaktery i nie wybaczają nam łatwo błędów wychowawczych. Do terierów należą zarówno yorki jak i amstaffy, łączy ich charakter :) Grupa 9 to sy przeznaczone do towarzystwa, przeważnie małe, śliczne, ich zadaniem było umilanie ludziom życia. Nie mają ogromnych potrzeb jak psy myśliwskiej, przeważnie są psami łagodnymi, zależy od rasy ale łączy ich przeznaczenie. Wybierając hodowlę warto znaleźć forum tematyczne danej rasy, zapytać o opinię, poznać kogoś kto pieska z tej hodowli ma. Warto odwiedzić hodowlę, hodowca powinien odpowiedzieć na każde zadane pytanie, powinien mieć dokumenty takie jak rodowód, ewentualne dokumenty badań weterynaryjnych, powinniśmy móc zobaczyć orzynajmniej matkę, suk powinna być pewna, nie strachliwa, dobrze odżywiona, nie za chuda, nie powinna reagować na nas agresją (no chyba że rasa ma predyspozycje do stróżowania). Hodowca wydając szczeniaka powinien żądać podpisania umowy, dać nam wyprawkę, coś z zapachem matki i rodzeństwa, powinien być dostępny dla nas w każdej chwili jak jest jakiś problem, no i szczeniaki oraz matka powinny mieć ksiażeczki zdrowia z odrobaczeniami i aktualnymi szczepieniami. Szczenięta powinny być też dobrze odkarmione, odważne, nie płochliwe, powinny być ciekawskie - małe psiaki do pewnego wieku nie odzuwają strachu.
-
Zawsze można umówić się z hodowcą o zakup psa np. w dwóch, trzech ratach. Odpowiednia adnotacja idzie do umowy, często hodowcy na takie coś się zgadzają. Bo wiadomo, nie każdego na taki zakup stać a plus idzie za fakt, że nie szuka się pseudorasowego po tanioszce. Trzeba porozmawiać z hodowcami, poznać ich, oni muszą poznać przyszłego właściciela swojego malucha. Hodowca też człowiek ;)
-
Smakołyk powinien być mały by pies go od razu połknął, nie ma czasu na gryzienie i przeżuwanie, dodatkowo nie poinien być suchy bo często przez takie smakołyki psy się krztuszą. Często przy szkoleniu jest używany pasztet, w nagrodę smaruje się psu nos/pysk/daje zlizać z ręki i jest to super nagroda, oczywiście mała ilość. Parówki też się fajnie w tym sprawdzają. Smakołyk na początku nauki powinien podawany być zawsze, jeżeli pies dobrze opanuje komendę to zaczynamu psu dawać rzadziej smakołyk. Należy pamiętać że psy potrafią liczyć, jeżeli przyjmiemy rutynę że dajemy co 3 wykonane komendy smakołyk, wtedy pies się wycwani i będzie mógł odmawiać wykonania wcześniej komend. Należy dawać różnie, raz za drugim razem, raz za 5. Później nie należy wcale nagradzać psa jedzeniem za opanowaną komendę, co najwyżej entuzjastycznym "Dziękuję" "super" "ekstra" "dobry pies". Pamiętajmy że gestykulacja i mimika twarzy też jest ważna, musimy się z tego naprawdę cieszyć!
-
Trzeba pamietać, że do wagi psa trzeba dodać siłę, z którą pies pociągnie bo wtedy obciążenie na smycz wzrasta :) ja osobiście ejstem przeiwniczką flexi dla dużych psów, psuje całą robotę z nauką chodzenia na smyczy.
-
Kolczatka powinna być używana zgodnie z tym do czego była przeznaczona, nie powinni jej zakłądać psu laicy tylko dlatego, by uprzyjemnić sobie spacer. Pies prędzej czy później się uodparnia na kolce i jak ciągnął, tak ciągnie. Bardzo czesto skarżą się na to ludzie bo "przestaje działać". Kolczatka to narzędzie chwilowe, do ostrego wymuszenia czegoś od psa. Nie może zastępować obroży. Ja kolczatki używałam za młodu u mojego psa podczas nauki chodzenia na smyczy, by sobie to ułatwić prowadzenie go i opanować. Niestety wykorzystać tego odpowiednio nie umiałam, kolczatka odeszła do lamusa. eraz w sytuacjach kiedy wiem, że pies może ogłuchnąć na moje rządania zakłądam halter, sprawdza się lepiej niż kolce ale należy pamiętać, że to też jest narzędzie.
-
Mój z obroży chodzi cały dzień, czasem trzeba go złapać to jest wygodniej, na noc mu ściągam :)
-
Książki są do niczego, jeżeli chcesz labradora to najlepiej dowiaduj się o nich z forum o rasie, polecam labradory . info . Właścieiele rasy najlepiej zobrazują ci potrzeby labradora oraz to, jak z nimi się żyje ;)
-
Bez przesady, 11 letnie dziecko może gadać głupoty i nie ma co na nim się wyżywać ze nie wie...
-
Zależy od odobnika, wiele nie ślini się wcale, np. mój ale znam też kilka które jak bernardyny mają ślinotoki ;)
-
Ja może nie o chamstwie, a o głupocie. Idąc dzisiaj na popołudniowy spacer z psami zauważyłam dość niebezpieczną sytuację. Brali w niej udział dwaj właściciele ze swoimi psami, młodym owczarkiem niemieckim i berneńczykiem. Spacerując z psami zwykle wybieram długą trasę prowadzącą do parku. Jest to bardzo długa ulica, z jednej strony jest szerokie, na oko 3 metrowe pasmo zieleni obok wojskowego budynku, po środku szeroki chodnik i po prawej stronie węższe, na oko 1,5 metrowe pasmo zieleni oddzielające ruchliwą dwupasmówkę. Ulica jest naprawdę niebezpieczna, samochody tam jadą bardzo szybko, zjeżdżają z wylotówki a na dodatek środkiem ulicy jeżdżą tramwaje. Idąc drugą stroną owej ulicy zobaczyłam scenkę, która w moich oczach mogła skończyć się tragicznie. Po wyżej opisanym chodniku i trawce oddawały się szaleńczej pogoni te dwa psy. Właściciele byli bardzo uradowani że ich psy mogą się pobawić ale byli pozbawieni wyobraźni. Od dwóch młodych szczeniaków nie można wymagać idealnego posłuszeństwa, gdyby te psy wybiegły na ulicę, prosto pod koła? dodatkowo już nie raz byłam świadkiem, jak ten samopas puszczony, młody owczarek uciekał za psami właścicielowi, który go gonił. Raz myślałam ze człowiek na zawał zejdzie, bo pies mu nawiał do agresywnego amstaffa. To strasznie ryzykowne.
-
Na początek poczytaj o okresach buntu które dotykają wszystkie rozwijające się psy. Dobrze ułożone szczenie potrafi zamieić się nagle w buntownika głuchego na twoje nawoływania, dlatego przez cały ten okres należy ćwiczyć posłuszeństwo bo w okresie buntu trzeba przyswajać to psu na nowo. Na obronę powinieneś iść i szkolić psa pod okiem fachowa, koniecznie stosującego metody pozytywne, nie pozwól się omamić i niech nikt nie nakłoni ię do bicia psa lub wymuszania. Fajniej przecież gdy pies słucha cię bo lubi niż słucha bo się ciebie boi. Onki mają trochę skrzywioną psychikę, należy dobrze je obserwować, odpowiednio dobrać. Jeżeli nigdy nie szkoliłeś tak psa, a sądzę że nie skoro pytasz na forum to sam tego nie rób, możesz skrzywdzić tym psa i swoją rodzinę, agresywny owczarek to poważna sprawa.
-
Ja pracuję z Larym, by nie doskakiwał mi do inbych psów i buy je ignorował. Kiedy idę na trasę na której mało jest psów i ludzi to zakłądam mu szelki by lepiej się pracowało ale w kieszeni mam halter. Idziemy, ćwiczę z nim chodzenie przy nodze, siadanie, warowanie, patrzenie. Dochodzimy do końca naszej drogi, bo zaraz przechodzimy na drugą stronę ulicy. Przed nami szły dwie panie z psami, jedna ma sporego kundelka, wiem że sympatyczny nie jest więc go unikam, nie chcę spięć. Ona stanęła nam równo na początku naszego przejścia i stoi, zatrzymałam się jakieś 5 metrów od niej licząc, że zakuma i nie będzie liczyła na przyjazne wąchanko piesów. Ale ona gapi się na nas i coś mówi do swojego pieska, na szelkach mam gorsze panowanie nad Larym więc przepięłam go na halter i nagle słyszę "ojej, takiego słodziaka pani na kaganiec zapina". Nie odezwałam się, nie miałam jak ich omonąć, stwierdziłam że dam jej nauczkę i poćwiczę przy okazji z Larym, podeszłam, Lary zaczął się z nim wąchać, nagle tamten pies napiął się jakby mu ktoś kija do d*** wsadził, Lary zauważyłam że też nie bardzo chce się przyjaźnić, taten burknął i Lary w tym momencie prawie wybuchł, zdążył raz grzmotnąć na psa i zaczęłam odwołwanie i uspokajanie, uczę go by w takich momentah wracał, i nie szarpał do psa, od razu jak go zawołałam wrócił i usiadł popiskując ze zniecierpliwienia. Pani była bardzo zaskoczona i poszła dalej, o dziwo prosto, a ja skręcałam, czyli na mnie perfidnie czekała... Ludzie myślą, że jak idzie labrador to na pewno jest łagodny i co najwyżej ich piesek go sponiewiera, ale mój pies to nie tylko labrador a też dorosły, 2 letni zbuntowany samiec, nad którym cały czas pracuję i nie musi kochać wszystkich agresywnych samców wokół... do tego te teksty "on chyba nie jest rasowy skoro na psa warknął".
-
Witam, nie wiem gdzie napisać więc napiszę tutaj. Mam w domu niepotrzebną butelkę oryginalnego Jacka Danielsa 700ml wartego 80zł, chętnie przeznaczę go na bazarek dla chorego, potrzebującego psa. Proszę zgłaszać się na PW.
-
Prawda jest taka, że labrador dogada się z innym labradorem lub innym psem, który lubi podobnie brutalne zabawy jak on, świetnie bawią się też z amstaffami i pit bullami ponieważ ich zabawy są równie ostre. Jednak psy mniejsze lub delikatniejsze nie przepadają za specyficznymi zabawami labradorów bo przyznam, są bolesne. Border collie, yorki i inne właśnie delikatne w obyciu psy nie będą akceptowały silnego, niedelikatnego i nadgorliwego laba. To powinien wiedzieć każdy właściciel tej rasy i to szanować.
-
Ja również nie rozumiem głupoty moich sąsiadów... wprowadzili się niedawno, mieszkają na 1 piętrze (ja na 3) i mają pudla, pudel strasznie agresywny, dominant. Mają okropny nawyk puszczania go bez smyczy, na podwórko, na klatce. Pierwszy raz pogryzł się z moimi psami w bramie, byli z nim na podwórku, ja wracałam ze spaceru, on dobiegł w bramę do nas i zaatakował, wyobraźcie sobie, trzymałam dwa psy na smyczy i nie mogłam utrzymać, a kobieta bała się go złapać bo mógł ugryźć. Teraz notorycznie im ucieka, dzieci wypuszczają, oni puszczają psa na klatce, atakuje nas na niej, sąsiedzi wyskakują słysząc szamotaninę, ja często omal nóg nie połamię na schodach, raz za nami wbiegł na 3 piętro. Mama robiła im wielokrotnie awanture, bez skutku. Efekt? mój Ajs jest tak zeschizowany na punkcie tego psa, że schodząc po klatce zaczął jazgotać i warczeć, atakować drzwi owych sąsiadów, trudno to zachowanie wyeliminować, nigdy nie robił tego a tu po 8 latach proszę...
-
Może ten żwirek też uczula? może liglina by pomogła? miałam alergika i musiał mieszkać na liglinie.
-
Moja mama ostatnio miała niemiłą sytuację wychodząc z naszym labem. Szła z nim rano, ona zaspana, pies zaspany (Lary nienawidzi wychodzić rano, woli dosypiać ze mną). Jakiś facet ma 2 yorki, jednego spuścił, nagle yorek zaczął na ulicy obskakiwać Larego i skakać mu do karku, mama przerażona bo nie wie co zrobi Lary, a Lary stał spokojnie jednak powoli zaczynął się jeżyć i tracić cierpliwość, mama krzyczy do faceta by zabrał psa a on na to "co pani, małego psiaka się boi?". Postraszyła go że przestanie krótko trzymać Larego i go puści a on na to "niech pani go puszcza". W końcu jednak zabrał psa... bezmyślność ludzi jest przerażająca, Lary waży 42 kg, jest spokojny ale do czasu, utrzymać wkurzonego bydlaka nie jest łatwo, a moja mama to drobna kobieta, pomaga wyprowadzać go tylko rano, kiedy nie ma ludzi...
-
Próbowałaś zmienić ściółkę? karmę? nie są to przypadkiem pasożyty? może skonsultuj z innym wetem?
-
Mimo że temat umarł, dodam że znam dużo właścicieli ttb i nie słyszałam nigdy o pogryzieniu człowieka, znam również właścicieli onków, sama zostałam pogryziona i kilka znajomych mi osób. W życiu pogryzły mnie dwie rasy, dwa razy onek (inne psy) i wielokrotnie mój kartonowy kundel :) z czego oba onki mnie znały od szczeniaka i widziały często, jeden z nich codziennie bo biegał po podwórku domu, w którym mieszkałam i był sąsiada, od małego się z nim wychowałam.
-
Miałam podobny problem. Zacznij ty kontrolować zasoby jedzenia. Karm psa wylącznie z ręki, na jakiś czas odstaw kości i inne takie, niech nauczy się że to ty decydujesz kiedy on je i ile, podawaj mu każdy posiłek ręką, nie z miski. Kiedy pies już będzie przyzczajony daj mu kość, ale miej coś bardziej interesującego i intensywnie pachnącego, wędzone mięso? i podając mu smakołyka zbliżaj rękę do jedzenia, kiedy warczy wycofuj się, nic na siłę bo znowu skończy się pogryzieniem. To ważne by pies wiedział, że tego jedzenia mu nie zabierzsz, a nawet jeśli to i tak zyska. On przecież go broni przez zabraniem. Pogryzł cię dlatego, że bronił jedzenia które chciałaś mu zabrać, ostrzegał się, warczał a to już ostateczne ostrzeżenie, ty nie zwracałaś na te sygnały uwagi więc zaatakował.
-
Inga zrobiła sobie przerwę hodowlaną, a jako że się długo znami a ja wznawiałam hodowlę, to na start sprzedała mi Ojejkę :)
-
Wchodzę do kolejnej galerii na dogo, i znajduję tm razem siostrę mojej myszy - Ojejki :) wspaniałe zwierzaki, wszystkie :) Dodam że twoja myszka została niedawno ciocią :) [url]http://nezumi.kgb.pl/mioty.htm[/url]
-
Biały lonżowany konik, czyli jack russell terrier Jax i ferajna - zapraszamy!
Fauka replied to LadyS's topic in Foto Blogi
Haha :D wchodzę na dogomanie, i co znajduję? brata mojej Ojejki :D pozdrawiamy właścicielkę i mysza, oraz informujemy że został wujkiem miotu "B" w hodowli Nezumi :P [url]http://nezumi.kgb.pl/mioty.htm[/url] -
Rinuś, to są psy myśliwskie, nie rodzinne a zapotrzerbowanie na kotakt z człowiekiem świadczy o tym ze pies pracował z nim bardzo blisko. By pies dobrze pracował musi mieć wiele chęcy przypodobania się właścicielowi i potrzebę bliskości z nim by za głupie pogłaskanie dać z siebie wszystko.
-
A ja tak zaofftopuję. Czytałam regulamin hodowlii ale nie wiem czy dobrze zrozumiałam. Mogę zarajestrować hodowlę nie posiadając suki hodowlanej a mając tylko reproduktora? pozatym mogę wysłac zgłoszenie jeśli mój pies nie wyrobił jeszcze repa ale napewno podczas czekania na zarejestrowanie go wyrobi?