Jump to content
Dogomania

Fauka

Members
  • Posts

    1474
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fauka

  1. understandme, zwracam honor (panbazyl, tobie również) aczkolwiek znalazłam całkiem prawdopodobną teorię, która wyjaśnia że aplha rollem posługują się osobniki tak naprawdę włabe psychiczne. W zasadzie to samo wyczytałam w "Drugi koniec smyczy" lecz zapomniałam, ten artykuł mi o tym przypomniał: [QUOTE]"Informacje z poniższego artykułu pochodzą z wywiadu Dr Iana Dunbara, który spędził 8 lat badając społeczne zachowanie psów, podczas studiów Dr. Franka Beach'a, opisanych poniżej. Pierwowzór teorii dominacji narodził się w wyniku krótkotrwałych badań nad stadami wilków w latach 40-tych. Były to pierwsze badania tego typu i stanowiły dobry początek, ale który został zniwelowany przez późniejsze prace, zaprzeczające większości wcześniejszych wniosków. Owe badania zawierały 3 główne błędy: Badania były krótkie, co doprowadziło do koncentrowania się badaczy na najbardziej oczywistych, łatwych do obserwacji częściach życia wilków, jak polowanie. Dlatego też badania te nie oddają rzeczywistych obrazów o zachowaniu wilków, gdyż opierają się zaledwie na ok. 1% z ich życia. Podczas badań zaobserwowano i blednie zinterpretowano to, co dzisiaj wiemy, że jest tylko rytualnym zachowaniem. Niestety tu właśnie ma podłoże główna część modelu dominacyjnego, choć te informacje zostały później zniwelowane. Cięgle jednak pojawiają się w mitach szkoleniowych. Weźmy dla przykładu alpha rolls (przewracanie psa na plecy, żeby 'pokazać kto tu rządzi' -dopisek tłumacza). Wcześni badacze zaobserwowali to zachowanie i wyciągnęli wniosek, że wysoko stojący w hierarchii wilk, przewracał siłą na plecy niżej stojącego w hierarchii wilka, żeby wykazać swoją dominację. Nie całkiem tak było. Jest to rytuał 'appeasement' [pomocy, kto to przetłumaczy???], który jest zapoczątkowany przez NIŻEJ stojącego wilka. Podporządkowany wilk oferuje swój pysk i gdy wyżej stojący w hierarchii przytrzymuje go, podporządkowany wilk sam się przewraca i pokazuje brzuch. Nie ma przemocy w tym rytuale. Jest niejako 'na ochotnika'. Wilk przewróciłby innego wilka na plecy wbrew jego woli TYLKO wtedy, gdyby planował go zabić. Czy wyobrażacie sobie wiec jak alpha roll działa na psychikę naszych psów? Na koniec obserwacji, bez dokładnych badań, opierając się o dokonane "odkrycia", wyciągnięto na zasadzie ekstrapolacji (przewidywanie prawdopodobne) wnioski ze związków wilk/pies, pies/pies, pies/człowiek. Niestety te niedorzeczności wciąż maja swych zwolenników. Jaka jest wiec prawda? Prawda jest taka, ze psy nie są wilkami. Jeżeli weźmiemy pod uwagę kilka wcześniejszych pokoleń mówiących: "chce się nauczyć jak porozumiewać się z moim psem, toteż nauczę się tego od wilków", to ma mniej więcej tyle samo sensu co stwierdzenie :" chce być lepszym rodzicem, zobaczę jak robią to szympansy". Dr. Frank Beach prowadził 30-letnie obserwacje psów w Yale and UC Berkely. 19 lat tych badań poświęcił społecznym zachowaniom psich stad. (Nie stad wilków. Stad PSÓW.) Oto niektóre z jego odkryć: Samce mają sztywną hierarchie Suki mają hierarchię ale jest ona bardziej zmienna Gdy wymieszasz płcie, zasady także się wymieszają. Samce próbują przeforsować swoje prawa, ale suki wprowadzają swoje "poprawki" Szczeniaki posiadają tzw. "licencje szczeniaka", która uprawnia do robienia prawie wszystkiego, z tym ze suki są bardziej tolerancyjne co do tego niż samce Owa licencja szczeniaka obowiązuje do 4 miesiąca życia. Potem starsze, będące na dole hierarchii psy, dają szczeniakom "szkołę życia" - tzn. torturują je psychologicznie, aż szczeniak zacznie zachowywać się w sposób odpowiedni, spokojny i zajmie najniższe miejsce w hierarchii społecznej. Osobniki zajmujące najwyższe miejsce w stadzie, ignorują tą edukacje szczeniąt W psim stadzie nie istnieje ŻADNA fizyczna dominacja, wszystko odbywa się poprzez dokuczanie psychologiczne, w sposób obrzędowy Znikoma mniejszość osobników alpha w badaniach zajęła swoją pozycję siłą. Te osobniki szybko utraciły tą pozycje, gdyż nikt nie lubi dyktatorów Ogromna większość psów alfa rządzi życzliwie i łaskawie, są one pewne siebie i swojej pozycji, nigdy nie poniżają się i nie wchodzą w sprzeczki aby udowodnić swoja racje. To jest domena średniej klasy, w której psy są niepewne swojej pozycji i chcą wysunąć się na przód, ponad inne średnie osobniki Najniżej usytuowane w hierarchii psy nie wdają się w konflikty, gdyż wiedzą, że przegrają. Znają swoją pozycję i akceptują ja "Alpha" nie oznacza fizycznej dominacji - oznacza kontrolę nad zasobami. Wiele psów alpha jest zbyt małych lub fizycznie słabych, aby dominować siłowo, ale zdobyły sobie prawo kontrolować zasoby całego stada. Każdy osobnik alpha sam określa, które dziedziny są dla niego ważne we wspólnym życiu. Osobnik alpha może np. oddać swoje najlepsze miejsce do spania, gdyż po prostu o to nie dba. Co to wszystko oznacza dla kontaktów miedzy psem a człowiekiem? Używanie siły fizycznej w jakikolwiek sposób, zmniejsza twoją pozycję. Tylko klasa średnia walczy o swoje miejsce w grupie Chcąc być "alpha", kontroluj zasoby. Nie oznacza to nie pozwalania psu na leżenie na łóżku, czy przechodzenia pierwszemu przez drzwi. Oznacza to robienie zasobów zależnych od zachowania. (Coś za coś - dopisek tłumacza) Pies chce jeść - poproś go aby najpierw usiadł. Pies chce wyjść - niech najpierw usiądzie. Pies chce powitać ludzi - najpierw siad. Chce się bawić - siad, itd. Jeżeli potrafisz dostatecznie przewidywać sytuacje i działać na zapas, zostajesz alpha już z definicji. Szkol swojego psa. Jest to ekwiwalent "odbierania licencji szczeniaka", etap w rozwoju psa. Wszyscy: dzieci, kobiety, starsi i niepełnosprawni są w stanie uczyć swojego psa, a tylko niewielu jest w stanie fizycznie go zdominować. Nagradzaj zachowanie podporządkowane tobie, nie wymuszanie zasobów. Ja mam dwa psy. Jeżeli jeden wpycha się przed drugiego, to ten drugi dostaje moją uwagę, smakołyki, cokolwiek ten wpychający się chciał. Pies, który pierwszy siada, dostaje nagrodę. Ciągniecie na smyczy nigdzie nie prowadzi. Drzwi się nie otwierają, zanim psy nie usiądą i ja nie powiem, że mogą wybiec. Nagradzając wymuszające psy, będziemy mieli wymuszające psy. Pracuj by być liderem, nie szefem czy dyktatorem. Przewodnictwo to ogromna odpowiedzialność. Do ciebie należy zaspokajanie wszystkich potrzeb twojego psa - jedzenia, wody, opieki medycznej, potrzeb społecznych, bezpieczeństwa itd. Jeżeli nie zaspokoisz jego potrzeb, pies postara się sam o ich zaspokojenie. W niedawnym artykule w Association of Pet Dog Trainers Dr. Ray Coppinger - profesor biologii z Hamshire College, jeden ze sponsorów projektu Livestock Guarding Dog, autor kilku książek także o psach, nadzwyczajny i szanowany członek społeczności zajmującej się nauka psów, powiedział o teorii dominacji (i alpha roll): "Nie mogę wymyśleć wielu sytuacji szkoleniowych, gdzie chciałbym żeby moje uczące się psy reagowały strachem i znieruchomieniem. Nigdy nie chce, żeby moje psy myślały o hierarchii. Kiedy zaczną, będą spędzały swój czas starając się wymyślić, jak posunąć się w górę na drabinie hierarchii."[/QUOTE] Dla mnie dominacja to kontrola sprawowana nad psem za pomocą wymuszenia poprzez alpha roll, poprzez przesadne kontrolowanie otoczenia wręcz zniewalające psa i ograniczające jego i tak już małą wolność, natomiast przywództwo to panowanie na psem poprzez kontrolowanie ważnych dla niego zasobów będącymi przedmiotami które później służą do nagradzania, przez co zyskują swoją wartość w oczach psa. Powyższy artykuł dowodzi, że osobniki sięgające po przemoc fizyczną są słabsze. Jeżeli chodzi o samą dominację, moim zdaniem to słowo powinno dotyczyć jedynie relacji psich. Pies dominujący podchodząc do innego psa zachwuje chociażby typową dla dominanta postawę, natomiast nigdy nie dostrzegłam podobnego zachowania w stosunku do ludzi. Podciągane jest do tego skakanie na człowieka, czasem nawet przewracanie go ale sygnały wysyłane przez psa wtedy są zupełnie inne i wynika to nie z dominacji a z braku wychowania i ustalenia granic. Mój za młodu rozbawiony pies potrafił szczypać, podkakiwać, słabszą osobę z łatwością by przewrócił ale zwykle wtedy był rozbawiony i nie potrafił się pohamować.
  2. SAIKO, odniosę się do wszystkiego co mówisz ale nie licz raczej na dalszą dyskusję bo ja się naprodukuję a twoje argumenty są jałowe, po prostu nie mam z czym dyskutować. Dalej się przekonasz czemu. Ad.1 Uwierz mi, między poszczególnymi rasami psów są ogromne różnice, znam akity (dyrektorka mojego LO ma przecudownego akitę, psiarz na psiarza zawsze trafi) i z całą pewnością mogę stwierdzić, że różnice są ogromne. Akity to psy "kocie", powściągliwe, stonowane, eleganckie natomiast labrador chamstwo ma we krwi. Akita prędzej wyczuje granicę którą mu stawiasz natomiast labrador jak każdy cham będzie dażył do zadowolenia siebie, a to ogromne pieszczochy. Mój pies caly czas musi czuć mój dotyk, śpi z głową na mojej stopie gdy tylko jestem w domu, cały czas musi być obok. Założę się, że nieźle rozbawiłbyś mojego labradora próbując go ustawiać metodą Millana, gdybyś zrobiłby mu np. alpha rolla to pokazałby ci brzuszek do głaskania ;) mało tego, parę razy w życiu mnie poniosło i strzeliłam mu porządnego klapsa że mnie aż ręka zabolała a pies był w niebo wzięty, przecież "poklepałam go po pupci!" ;) Mój pies absolutnie granic sam nie dostrzega, sama go uczę zachowań ale przecież bez względu czy to pies czy dziecko wychować trzeba, pies nie rodzi się ze znajomością ludzkiej kultury, a nawet tej psiej. Ja swojego psa nie musze zapraszać do łóżka, wchodzi kiedy chce co nie oznacza że mnie "zdominował" bo to bzdura. Widzisz, ty za wszelką cenę ustawiasz swojego psa, ja natomiast tego nie robię i mam taki sam efekt. Mnie to przychodzi bez wysiłku, wyszukanych metod przypominających te psie. Jestem spokojna, konsekwensta, asertywna i czytelna, pies wie o co mi chodzi, gdy był maluchem pokazałam mu co i jak i żyjemy sobie razem. Kiedy pcha mi się na kolana a ja nie mam ochoty mówię po prostu "nie" i sprawa załatwiona. Ale jak to kiedyś pani szkoleniowic powiedziała "są ludzie których psy same z siebie słuchają, i ludzie którzy muszą nad tym pracować", ja na szczęście należę do ludzi którzy problemów z dogadaniem się z psami nie mają. Zdecydowanie wolę towarzystwo psie niż ludzkie, może dlatego że wychowałam się w domu bez innych dzieci a w zabawach towarzyszyły mi właśnie psy - onki, rottweilery, pudel, sznaucery olbrzymie. Ad.2 Tak, to co robisz to pic na wodę bo osiągasz podobny efekt z wielkim wysiłkiem i teoriami z kosmosu mimo, że to samo osiągnąłbyś w przyjemniejszy dla psa sposób. CM to pic na wodę, ale to nie największa "ściema" jaką mamy okazję oglądać, największą ściemą było rzekome podbicie kosmosu przez Amerykanów ;) Ad.3 Strachliwe psy zazwyczaj chcą gryźć tutaj odniosłam się do konkretnych obrazków w których psy wysyłały te same CSy - psy u Millana i mój pies, pies który pokazuje zęby, warczy i kłapie paszczą nie zawaha się ugryźć. Uwierz mi - ugryzie. Pogryzł się kiedyś jakiś pies? to strasznie boli, nie wolno lekceważyć warczenia, ja przez lekceważenie tego miałam szytą rękę. Ale sam ból tkanek to nic, jak pies się pogryzie to najbardziej bolą kości. I po takiej burzy jaką zaserwował Millan tamtym psom owszem, jest cisza. Bojak puści psa to ten znajdzie chwilę nieuwagi i schowa się w miejsce w którym będzie czuć się bezpiecznie, a gdy do niego podejdziesz zacznie się kolejna burza. Wiem - testowałam. Widzę że nie byłeś w takiej sytuacji, kiedy pies na ciebie kłapie zębami z jakiegoś powodu. Jeżeli udałoby ci się w ogóle złapać go i docisnąć do ziemi i pis by się "uspokoił" (to bzdura, pies z obawy o własne życie zaprzestaje wykonywania jakichkolwiek czynności by nie prowokować) to następnym razem pies zareagowałby na ciebie gorzej lub po prostu zwiał. Ja przedstawiłam ci na przykładach skutki konkretnych zachowań, a ty? ty w sumie nic. Ad.4 Mój pies potrafi położyć się w drzwiach, czasami chcę wyjść a on na mnie spogląda z nadzieją, że jednak nie chcę tego zrobić, muszę go tryknąć drzwiami lub nogą, by przelazł. Nie dlatego że mnie nie szanuje, on jest po prostu leniwy, i ja to rozumiem. Szanuję moją mamę ale czasami mam nadzieję, że nie będzie kazała mi iść do sklepu i też walę głupa ;) Podobnie jest z kanapą. Ad.5 Mój labrador waży 40 kg, po 3 latach bycia szczęśliwą właścicielką takiego bydlaczka utrzymanie takiego psa na smyczy to jak trzymanie yorka. Muszę bezwzględnie, w każdej sytuacji potrafić utrzymać swojego psa, a przerabialam już wystawy, zloty, parady, chodziłam z psem nawet na marsze. Kiedy pies ci się wyrywa i atakuje psa musisz go utrzymać, bywało że zdązyłdoskoczyć i był na całkowicie poluzowanej smyczy, wetedy musiałam go szybko dosiągnąć do siebie by nie zrobił krzydy innemu psu. W takim momencie również nie da się przekrzyczeć psa, szarpnięcie to jedyny pomagający i skutkujący bodziec. MP opierają się na zwykłym przywództwie, trzymanie zasobów pomaga w skupieniu na sobie psa. Natomiast "szacunku" się wyucza. Przywództwo nie musi opierać się na dominacji, ja opieram to na relacji bardziej rodzicielskie, czy dzieci są dominowane? nie, są wychowywane a konsekwencja i asertywność sprawia, że darzą rodzica szacunkiem. Poza tym alpha roll wywodzi się od obserwacji, że suka przewraca szczenię by je skorygować, natomiast dorosłe psy tego nie robią. Robiebie dorosłemu psu alpha rolla to zwykłe upokorzenie go. Ad. 6 W sensie że jamnik warczał ostrzegał a wy mu dalej dłubaliście? pewnie się zastanawiał po co w takim razie warczy ;) Mój pies to szczekacz, awanturnik, warkot i może się wydawać że straszy a naprawdę ugryzie. Cierpliwość każdego psa ma granice. Potrafię go czesać, na początku jest cicho, delikatne csy puszcza, późiej zaczyna warczeć ale ja wyczuwam że jeszcze mogę trochę poczesać ale dochodzi do momentu, w którym natychmiast trzeba przerwać. Sama cierpliwość i ignorancja nie wystarczy, najlepiej psa po prostu odczulać, nagradzać za grzeczne zachowanie. W końcu po co on ma robić wszystko, to co ja mu karzę? bo jestem alfą? wolę go nagrodzić, nie będzie stał jak struty ale robił to radośnie. Na koniec proszę bardzo: [QUOTE]Czy wilk jest przodkiem psa? Znamy dzikich przodków wszystkich udomowionych przez człowieka zwierząt. Wszystkich za wyjątkiem psa, a który jest przecież zwierzęciem najbliżej związanym z człowiekiem. Co jest powodem tego stanu rzeczy, tego braku wiedzy dotyczącej najlepszego przyjaciela człowieka? Wielu badaczy z pełnym przekonaniem podpisuje się pod hipotezą, że pies pochodzi od wilka, ale coraz częściej słyszy się głosy, że jest to błędne przekonanie i tak naprawdę, nie ma na to żadnych jednoznacznych dowodów. Przyjrzyjmy się temu twierdzeniu bliżej. Badania genetyczne wykazują tylko jedno – wilk jest najbliższym znanym krewnym psa, ale jest to tym samym stwierdzeniem, co fakt, że najbliższym krewnym człowieka jest szympans. Czyli, że na podstawie takiego „dowodu”, można by twierdzić, że szympans jest przodkiem człowieka, bo jest jedyną współcześnie żyjącą i znaną nam istotą, najbliżej z nami spokrewnioną. Pod taką hipotezą chyba jednak nie podpisze się żaden ze zdrowo myślących badaczy. Drugą dostępną nam metodą znalezienia przodka psa są badania archeologiczne. Jednak i tu napotykamy problemy. Wszystkie dotychczasowe odkrycia nie wykazały szczątków wilczych ani tym bardziej, żadnej formy przejściowej między wilkiem a psem, mających bezpośredni i jednoznaczny związek z człowiekiem prehistorycznym. Według tych odkryć, pies jako towarzysz człowieka, pojawia się znikąd. Jest po prostu psem. Najstarsze tego typu znaleziska, archeolodzy datują na ok. (conajmniej) 10000 lat. Brak ogniwa łączącego wilka z psem, jest znaczącym brakiem dowodów na istnienie zależności między tymi gatunkami. Są co prawda odkrycia szczątków wilczych obok ludzkich, na przykład Człowiek z Boxgrove, ale brak w tych przypadkach przesłanek świadczących o związkach socjalnych łączących te zwierzęta z ówczesnym człowiekiem. Znaleziska datowane na ok. 400 tys. lat p.n.e. ukazują co prawda obecność kości wilka obok szczątków pochodzenia ludzkiego. Ale ich obecność w stercie odpadków, wskazywałaby jednak raczej na to, że zwierzęta te były pokarmem dla człowieka, lub, że wilki odżywiały się odpadkami z ludzkiego stołu. W każdym razie, tak jak pisałem wcześniej, brak jest jakichkolwiek dowodów na to, że wilk był oswajany i hodowany w sposób celowy przez człowieka prehistorycznego. Kolejną metodą pozwalającą na znalezienie przodka danego zwierzęcia jest porównanie zachowań gatunku udomowionego i jego dzikiego odpowiednika. Ta metoda sprawdziła się w przypadku innych zwierząt udomowionych przez człowieka, więc nie widzę przeszkód, aby nie miała być wiarygodna w przypadku psa. Na zachowanie każdego zwierzęcia mają wpływ uwarunkowania genetyczne oraz warunki środowiska w jakim ono żyje. W związku z tym, w przypadku psa i jego rzekomego przodka wilka, powinniśmy sprawdzić jak zachowuje się zdziczały pies żyjący w warunkach w jakich żyje wilk, oraz zbadać jak zachowywałby się wilk, któremu przyszłoby żyć w bezpośrednim kontakcie z człowiekiem. Zdziczały pies powinien stać się społecznie i socjalnie wilkiem, a „udomowiony” wilk, psem. Oczywiście, pod warunkiem, że te dwa gatunki są takie same, lub bardzo zbliżone genetycznie. Niestety, przeprowadzone tego typu badania, jednoznacznie stwierdzają, że zachowania społeczne i socjalne zdziczałego psa, są zdecydowanie różne od tego typu zachowań wilka. Różnice są na tyle wyraźne, że można śmiało stwierdzić, że mamy do czynienia z dwoma różnymi gatunkami. Takie same wnioski naukowcy wysuwają badając wilki wychowywane w warunkach „domowych”. Programy badawcze, często prowadzone przez wiele lat, dowodzą jedno – wilka nie da się udomowić. Skoro nie udaje się to teraz, jak jest możliwe, aby stało się to wiele tysięcy lat temu? Podsumowując – żadna z dostępnych nam metod znalezienia przodka psa, nie potwierdza jednoznacznie, aby tym przodkiem był wilk. Chyba, że byłyby to osobniki „nienormalne” w swoim zachowaniu, które wykazywały jakieś szczególne zdolności w „porozumieniu” się z człowiekiem. Z tym, że do tej pory nie stwierdzono, aby u wilków występowały tego typu anomalie w zachowaniu. Osobiście jestem skłonny uznać za prawdziwą hipotezę, że przodkiem psa był jakiś nieznany nam gatunek z rodziny psowatych, który genetycznie był nastawiony na zażyłość i porozumienie się z człowiekiem. Być może był to jakiś pra - pies. Jestem zdania, że należy tego gatunku szukać. AUTOR: Zbigniew Wróblewski[/QUOTE] Ja myślę że w końcu zmądrzejesz. Rozumiem że wybrałeś sobie takiego a nie innego psa, poczytałeś, zaaferowałeś się, naoglądałeś przy okazji NG i wyszło tak a nie inaczej. Trudno ci zrozumieć jak można mieć dobre relacje z psem i jego szacunek bez wymagania tego, ale naprawdę się da. Spróbuj kiedyś innej metody, zmień coś. Ja piszę to wszystko bo metody Millana stosowałam, mam porównanie. Ty nie masz żadnego porównania, masz jedną metodę, 0 doświadczenia z innymi.
  3. Szczeniaki zazwyczaj są pro ludzkie i kochają wszystkich, nawet u fil aspołeczność i nieufność zaczyna się pojawiać w 3 miesiącu życia.
  4. Ja myślę że toller to świetny wybór ;) natomiast chart, cóż - specyficzna rasa, jak kto lubi, na pewno są delikatniejsze od tollerów.
  5. SAIKO, mogę liczyć się na ustosunkowanie się do mojej wypowiedzi? chociaż przeglądając twoje posty zauważyłam, że masz pełne ręce roboty, sam przeciwko całemu światu. Bardzo smutno mi się jednak zrobiło, gdy poczytałam jak radzisz sobie ze swoim psem, bardzo go demonizujesz, ogólnie nie podoba mi się twoja technika pracy z psem. Ale może z czasem coś się zmieni. Mam nadzieję. Ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że bierzesz się za radzenie ludziom i ich psy również demonizujesz, straszysz jakimiś ogromnymi konsekwncjami któe miejsca mieć nie będą. Myślałam że rozmawiam z kimś mądrzejszym, ale dobrze że z ciekawości obejrzałam twoje posty, wiem na czym stoję. Moje psy na mnie skaczą, śpią ze mną, szanuję ich wybory, jeżeli kogoś nie lubią to nie zmuszam ich do lubienia, żyją trochę beztrosko ale są szczęśliwe i usłuchane, i wcale nie muszę pokazywać im że rządzę, wystarczy mój spokój i konsekwencja oraz czytelność w przekazywaniu komunikatów. understandme, mój pies nie boi się otoczenia tylko ludzi, chyba nawet napisałam że na ostrzejszy ton reaguje strachem a u niego strach = agresja. Kiedy wyda się ostro polecenie staje dęba i nie bardzo wie co zrobić, natomiast kiedy się "zaciumka" robi to z miejsca, nie ma problemu i granice w ten sposób są wyznaczane. Może chodzić bez smyczy i wystarczy słowo by przejąć nad nim kontrolę. Uważam że sytuację ze śliską podłogą rozwiązałaś bardzo fajnie, Millan rozwiązał to o niebo gorzej. Nie działają na mnie media i sztuczki marketingowe, nie daję się mamić, nie wierzę w cudowne i szybkie rozwiązania, tabletki na porost włosów i powiększanie piersi oraz w wiarygodność polityków w RPP. Po prostu.
  6. Ja bym się skupiła na warczeniu, u tak młodego psa okazywanie agresji jest niebezpiecznym znakiem i jeżeli prawidłowo się tego problemu nie rozwiążecie teraz, to może dojść do tragedii gdy podrośnie. Ale nie karćcie jej za warczenie! pies warczy bo nie chce was ugryźć, to ostrzeżenie, a jeżeli zaczniecie ją za to karcić to po prostu przestanie ostrzegać a zacznie gryźć. Musicie udać się z tym do fachowca albo uderzyć na forum o szkoleniu psów. Poszukaj może tutaj - http://www.behawioryscicoape.pl/
  7. Wiadomo jaka cena? nie mam planów na lato ;)
  8. Sybel, zazdroszczę ci kulturalnego psa. Mój psi cham gdy śpi tylko ze mną, śpi w poprzek łóżka, kupiłąm specjalnie sobie większe a i tak śpię z nogami poza nim, natomiast gdy śpimy z chłopem w dwójkę to pies po prostu śpi na nas lub kładzie się od ściany i odpycha łapami spychając nas. Ale jak już mamy dosyć i się na łajzę krzyknie by zlazł to schodzi i na jakieś pół godziny jest spokój, idzie do siebie ;) ale tylko zimą, latem śpi sam.
  9. Mam bardzo podobną sytuację w domu. Wszystko zależy od samego domownika, nikt nie traktuje każdego tak samo (inaczej ty traktujesz szefa a inaczej kolegę z pracy) podobnie u psów, wie u kogo na ile może sobie pozwolić, z czasem uczy się kto co lubi a kto nie i w ten sposób określa swoje zachowania względem człowieka. Najbardziej w świecie naturalnym zachowaniem jest to, że pies bardziej się słucha i lepiej respektuje osobę która z nim pracuje. Ty się na nim skupiasz, uczysz, wychowujesz i wymagasz, pozostali domownicy mniej więc przy nich można sobie pozwolić na to i owo ;) jeżeli jednak komuś z rodziny pewne zachowania przeszkadzają to nic nie stoi na przeszkodzie, by każdy z nim troszeczkę pracował. Wprowadź męża czy córkę w temat, pokaż zasady pracy z psem, na co reaguje, jak uczysz i do roboty ;). Moje psy są też tylko moje, z tym że czasami nawet nie chcą wyjść z domu z nikim innym, słuchają tylko mnie ale moja rodzina nie jest zainteresowana pracą z nimi więc jest w porządku. Nikogo nie zdominowały, nie doszło do nieszczęścia, labrador wskakuje na kolana, kładzie im łeb na kolanach, rozpycha się w łóżku, nikogo nie zabił i nie zabije :) Co do skakania po wejściu, jak kto woli - uwielbiam gdy psy z radości na mnie skaczą chociaż teraz już tego nie robią, kręcą pupami i się cieszą. Najlepiej wypracować komendę siad i przy wejściu wydawać polecenie psu. Nauczy się grzecznie czekać ;) Dla psa powitanie jest bardzo ważne, popatrzmy na wilki! ;)
  10. Ja przeczytałam książk Cesara, ba - nawet zrecenzowałam, pomazałam w środku, pozaznaczałam istotne fragmenty, powklejałam kolorowe karteczki żeby nie było że się nie przykładam :)
  11. Jestem wege, żyję w zgodzie z własnym sumieniem. W zasadzie z mniejszym żalem zjadłabym ludzkie mięso niż zwierzęce, z prostej przyczyny - zwierzta są szlachetniejsze. Czuję obrzydzenie do jedzenia trupa, nie godzę się na zabijanie żadnych zwierząt, bez względu na to czy jest to krowa czy pies, lepy na muchy uważam za wysoce niehumanitarne. Szanuję mięsożerców, twoje sumienie - twoja sprawa. Nie karmię psa kiełkami tylki mięchem, robię mięsne potrawy swojemu chłopu chociaż czasami nie powstrzymam się i mu przypomnę z czego to jest. Bawią mnie ludzie którzy na każdym kroku podkreślają swoją mięsożerność, to jak uwielbiają mięso a jakbym dała im do rąk żywą kurę i siekierę to nie wiedzieliby co zrobić. Dzięki byciu wege czuję się zdrowsza, nie brakuje mi absolutnie niczego, niedługo zobaczę moje nowe wyniki badania krwi, może mi się poprawiły bo jako mięsożerca miałam fatalne. Mięsa mi nie brakuje, jem jeszvze produkty mleczne, nie mam pomysłu jak je zastąpię. Dobrze mi z tym. Bardzo lubię krowy ale żywe, świnie też są urocze, chciałabym kiedyś mieć własne stadko krów i świń, bo uważam że są równie fajne jak psy czy koty i chętnie spędzałabym wśród nich czas.
  12. Co do WNT i MP. Metody pozytywne są bardzo fajne, działają super w połączeniu z sami lękliwymi albo psami które chętnie tą metodą pracują i nie potrzebują żadnych innych bodźców, za pomocą klikera i odpowiedniej pracy można z psem cuda robić. O ile do prostych komend kliker się nie przydaje, tak do bardziej precyzyjnych sztuczek tak, i wtedy ogranicza nas chyba tylko wyobraźnia i możliwości psa. Wyklikałam u psa wskakiwanie na plecy, wstydzenie się, slalomik między nogami. Bardzo podoba mi się ten charakterystyczny wyraz pyska gdy kliknę. Natomiast nie wierzę w niezawodność tej metody bo trafiłam na chodzący dowód, który pokazuje że są psy które potrzebują wyraźnej granicy i lekkiego stresa. Panie z WNT uważam za mocno nawiedzone, pani Awtoniuk chyba w życiu nie trafiła na psa który by jej metodę olał, ale pewnie w końcu trafi. Jej pies pracuje paskudnie, jest zgaszony. Dla mnie CM i WNT to dwie skrajności. I tak szczerze, po chichutku podziwiam ludzi pracujących tylko MP za cierpliwość i pomysłowość.
  13. Jeżeli to zrobi różnicę to też jeżdżę do schroniska, i żyję, i nie stosuję technik Millana. SAIKO, piszesz o tym że twój pies zachowuje dystans bo akceptuje ciebie jako przewodnika, nic dziwnego, masz akite, tak? ciekawe jakby twoja relacja wyglądała z retrieverem który sam z siebie dystansu nie da rady zachować (uwielbiam to u nich! nawet nie próbowałam uczyć go zachowywania dystansu do mnie, kocham jak sam mi się bezczelnie pcha na kolana i mnie dominuje). Nie potrafię zaakceptować metod Millana bo jego kontakt z psami to zwykły pic na wodę, oglądam ten program, słyszę o energii, o zrozumieniu psa ale tylko słyszę, nie widzę. Nie oglądałam wszystkich hego odcinków, nie potrafię, czuję się jakbym oglądała rzeź krów w masarni albo ubój zwierząt futerkowych, emocje towarzyszą mi bardzo podobnie. Widziałam odcinek, jest sobie piesek, piesek czegoś tam bardzo nie lubi ale nie ważne czego, dużo odcinków było zapewne z psami które czegoś nie lubiły. Pieski na widok tego reagowały histerycznym strachem. Robiły olbrzymie oczy, kuliły uszy do tyłu, podkulały ogon i pokazywały zęby, warczały. Takie psy ewidentnie się boją, reagują w ten sposób krzycząc "zostaw mnie! boję się!" straszą nas ale nie chcą ugryźć, nie, mój robił to samo, on bał się wielu rzeczy, bał się przechodzić obok okienek do piwnic i tak samo reagował. Co robi Cesar? Cesar psa łapie, pies szamocze się histerycznie i już chce gryźć (miejmy nadzieję że następnym razem jeszcze będzie ostrzegał co wątpię, bo po co skoro to nie działa?) i Cesar psa zmusza do polubienia danej rzeczy. Pies w pewnym momencie przestaje się szamotać i poddaje, nieruchomieje, nie wykazuje żadnych emocji, eureka! Cesar uratował psie istnienie! koniec odcinka. Teraz ci SAIKO powiem co będzie dalej, bo jako gówniara tak samo uczyłam psa podchodzenia do okienek od komórek (porównaj sobie do odcinka o wchodzeniu po schodach albo tym ze śliską podłogą, to to samo). Pies wcale nie przestał się bać, przeciwnie, przedmiot jst jeszcze straszniejszy i w dodatku ten straszny człowiek. Pies na widok przedmiotu ucieknie, właściciel pewnie nie zauważy delikatnych CSów które pies wysyła, człowiek zazwyczaj reaguje tylko na zęby. Pies zębów już nie pokaże bo przecież to nie działa. Człowiek do psa wciągnie ręke, pies go pogryzie. Tyle, ten pies wcale nie jest naprawiony. Wróćmy do moich przygód z Ajsem i okienkami komórek. Gdy byłam mała i głupia nie wiedziałam o pracy z psami nic a dostałam psa, który od początku miał pełno problemów. Wyobraź sobie 3 miesięczniaka z napadami agrechy. No i kiedy nie przechodziłna spacerze obok tych komórek to był problem, czasami trzeba było. Więc wzięłam go na smycz, na kolczatę i przeciągnęłam siłą obok nich, warczał, wyrywał się, w pewnym momencie się poddał. Tego samego dnia za drugim razem przeszedl obok nich "spokojnie" czyli zgaszony. Następnego dnia nie chciał iść w ogóle w stronę komórek, a na mnie zaczął reagować agreją, nie dał się dotknąć. Bo on nie dominuje, on się wszystkiego boi, tedy też przestał ufać. Jak należy pracować z takim psem? tylko pozytywnie, takiego psa należy wzmacniać pewność siebie, eliminować strach. Nagradzać, cmokać, niuniać, pieścić się. Dlaczego? na ostrzejszy ton przystanie i popatrzy na ciebie ogromnymi oczami nie wiedząc co się dzieje, gdy schylisz się do niego by np. zapiąć mu smycz w strachu może zaatakować. Mój pies już nie ostrzega bo jak CM ignorowałam jego warczenie ustawiając go. Natomiast gdy odnoszę się do niego miło i łagodnie zmienia się zupełnie, robi się radosny, sam z siebie wypełnia polecenia. A teraz powiem dlaczego wolę gdy pies wykonuje coś na komendy a nie na "podporządkowanie". Komenda to nic innego nak nauczona czynność, jeżeli pies ją poznał to ją wykonuje, później już bez nagradzania. Ja mam taką prostą zasadę, nie wymagam od psa czegoś, czego nie potrafi, najpierw uczę psa komendy "zejdź" a później wymagam by schodził z łóżka. Nie wymagam od sa tego by schodził z łóżka w geście podporządkowania, nie wiem co siedzi w jego głowie i czy by na to sam z siebie wpadł. Co nie zmienia faktu że nie jestem maniaczką MP, mój drugi pies jest silny i psychicznie i fizycznie a w dodatku nie boi się absolutnie niczego, nawet wystrzelonej metr od niego armaty (cud że nie oguchł) i w jego wypadku czyste MP zawodzą, po prostu zaczął mnie "dominować", miał słuch wybiórczy, wybrzydzał w nagrodach, kończył trening kiedy chciał. Potrzebował innego bodźca, ale nie przewracałam go na plecy (szczerze to gdy widzę jak ktoś takie coś robi to śmiać mi się chce, powinien jeszcze powąchać psu krocze, psy też tak robią) tylko wyraźnie wyznaczam mu granicę. O ile toleruję kiedy przy wykonywaniu komendy "do mnie" w rozbiegu wbije mi się aż w noci (czasami aż zbyt radośnie wykonuje komendy) tak odejścia ode mnie podczas ćwiczenia nie zaakceptuję, wtedy mam do wyboru - stanowcze "ej", głośne i agresywne "nie" lub szarpnięcie smyczą. W trudnych wypadkach potrafiłam zpalać go za skórę przy pachwinie (cholernie czuły punkt) i usadzić na dupie. Mój lab miał duży problem, rzucał się na ludzi. Absolutnie nie potrafiłam sobie z tym poradzić a porady jak porady, każdy musi znaleźć sposób w którym sam dobrze się czuje i zachować konsekwencje. Po każdym jego ataku na psa nie dominowałam go, nie pokazywałam że ja jestem alfa. Skupiałam jego uwagę na sobie, nagradzałam za spokojne przejścia najpierw ook znajomych psów, stopniowo zdarzało się że rpzeszedł obok obcych więc wtedy było święto i tak powoli, powoli udało nam się. Gdy atakował psa wrzasnęłam na niego "ej" i szarpnęłam mocno za smycz że pies znajdował się automatycznie obok mnie. Wtedy zmienialam również trasę. Teraz mój pies przechodzi ze stoickim spokojem obok każdego psa, nawet takiego który wiesza się na smyczy by go zgryźć. Mało tego, mój pies bawi się z innymi psami, wykazuje typowe zachowania społeczne zrównoważonego osobnika z czym miewał problem (z mojej winy). Psiarze z okolicy uciekali na nasz widok a teraz zachwycają się tym, jaki on jest grzeczny. A ja wcale alfą być nie muszę, uważam się bardziej za matkę ;) pozwalam mu czasami wejść sobie na głowę, ale doskonale wiem że pies czuje emoje emocje lepiej niż nie jeden człowiek i wie kiedy może to zrobić, a kiedy nie. Nie uważam że to zasługa mojego przywództwa. A jeśli chodzi o psy w schroniskach, łapanie dzikich psów itd. Dlaczego pies jednego stratuje i ucieknie, a drugiego będzie respektował? skoro psy są tak genialnymi obserwatorami to chyba naturalnym jest to, że szybko ocenią kto jest silny, pewny siebie i ryzykowne będzie podskoczenie mu (50 kilogramowy facet podskakujący do 120 kilogramowego kibola to też samobójstwo) natomiast w grę wchodzi również czytelność sygnałów dawanych przez człowieka. Jeżeli człowiek nie szamocze się, nie wysyła sprzecznych sygnałów psu daje mu podstawy do zaufania albo chociaż zmniejszenia jego strachu.
  14. SAIKO, krok po kroku miałam odpisać ma wszystko, z kilkoma kwestiami się zgodzić, z kilkoma nie. Ale po poście w którym przyznajesz że żadnego doświadczenia nie masz nie mam nic do powiedzenia. Nie widzisz tego obrazu który widzę ja patrząc na pracę Millana. Większość tych najgorszych psów w programie Millana nie umywa się do mojego ale łączy ich wiele zech wspólnych i doskonale zdaję sobie sprawę jakie działania jakie skutki wywołają. Zapraszam do łodzi, mogę pokazać na żywo, zademonstruję na żywym organiźmie. Teoretykom dziękuję.
  15. My chętnie podjechalibyśmy pod lublinek jak się trochę cieplej zrobi :)
  16. Kirinna, jestem absolutnym laikiem bez żadnego dyplomu i zajmuję się układaniem własnych psów (i pomaganiem w układaniu psów znajomych). Moje doświadczenie opiera się na 3 psach jakie do tej pory miałam z czego 9 lat życia z ekstremalnym psem i 3 lata życia z silnym (i fizycznie i psychicznie) labradorem. Czytam książki, artykuły, wszystko co znajdę i sama oceniam prawdę. Jeżeli szukasz szkoły w łodzi to na ulicy Gdańskiej jest szkoła JB ([url]www.jb-szkola.pl[/url]) , nie jest to czysto pozytywna szkoła ale bardzo dużo się tam nauczyłam, pani Joanna to szkoleniowiec z ogromnym doświadczeniem. Poszłam tam jako "pozytywistka" z labradorem który robił ze mną co chce, a wyszłam jako twarda babka nie bojąca się warknąć na psa.
  17. [quote name='SAIKO'] Fauka; przedstawiasz stanowisko MP jako "fanka" czy mi się zdaje, ale czytając Twoje wypowiedzi mam właśnie taki obraz sytuacji ;) [/QUOTE] Absolutnie nie, na WNT uznali mnie za bestie wyżywającą się na psach ;) w mojej pracy z psamiużywam owszem, więcej nagród i zabawy bo uwielbiam kiedy psy radośnie i chętnie pracją, ale są granice i dopuszczam krzyk czy szarpnięcie za smycz. Oczywiście wszystko zależy od psa z jakim pracuję, o ile mojego laba mogę sobie korygować,tak drugiego psa absolutnie nie bo się w sobie zamknie.
  18. [quote name='SAIKO']Jestem za ;), Fauka; czy możesz się jeszcze odnieść do tych nazwisk? Skoro mówisz, Cindy Rhodes, Jef Frawley, Leerburg, Millan, Dr. Nicholas Dodman, Shaun Ellis, Jennifer McCarthy Co powiesz o ich pracy? ps; o millanie już było ;)[/QUOTE] Z tej listy znam pana Dodmana oraz pana Ellisa którego książka zdobi mój regał ;) pan Dodman podobnie zresztą jak pani McConnell posługuje się terminem dominacja i również podobnie jak pani McConnell preferuje metody pozytywne docierania do psa. Natomiast pan Ellis pracuje z nieco innymi pieskami więc trudno mi się do tego odnieść. Reszty nie zna nawet google. Przodkowie naszych psów to pariasy, żyją one samotnie lub w niewielkich grupkach i nie mają tak rozwiniętej struktury socjalnej jak wilki (Raymond i Lora Coppinger "Dogs"). Powiem szczerze, z moich obserwacji że dominacja między psami jest bardzo wyraźna, okrasona wieloma charakterystycznymi postawami i zachowniami, natomiast nigdy nie spotkałam się z podobnymi zachowaniami względem ludzi, a chyba wszystkie problemy nazywne "dominają" zazwyczaj wynikają z niewiedzy właścicieli, rozpieszczenia psa czy ze zwykłymi problemami wychowawczymi. Nie ufam ślepo książkom. Stworzyłam swoją relację z psami na zasadzie rodzicielsko-przyjacielskiej. Jesteśmy kumplami ale są momenty, w których odpowiadam za ich bezpiecześnto i muszą się bezwzględnie mnie słuchać. Nie potrzebuję ich dominować a i tak osiągam świetne efekty. Ćwiczymy komedy, odwoływania, pies nie ma nawet ochoty być agreywnym bo nie ma podstaw, wszystko jest znajomw, wyuczone, nie stawiam go z obcych sytuacjach bo wszystkie zna a jednocześnie daję mu prawo do własneo zdania, jeżeli na mnie warknie bo on spi a ja go przytulam to po postu odchodzę bo wiem, że mu przeszkadzam, ja na swój sposób też warknę jeżeli położy mi się w nocy na nogach i mnie to boli. Nie jestem alfą, jestem przewodnikiem, nie wymagam poddańczości tylko respektowania wyuczonych zachowań. Chciałabym by jakikolwiek zwolennik Millana poznał mojego psa - Ajsa i spróbował metodą Millana go wychować. Poważnie, myślę że większość osób tutaj na oczy nie widziała naprawdę trudnego i psychicznego psa z którym ja mieszkam i co mocno wzbogaca moje doświadczenia. Co innego pracować z psami względnie normalnymi a co innego z rozchisterowanym agresorem z maniakalną potrzebą kontrolowania wszystkiego wokół ;)
  19. A to pat, i co teraz?
  20. WNT w to zamieszane? cholerka, tam też mnie nie lubią, trudny żywot nonfomfornisty-rasisty. Tylko że ja naprawdę lubię murzynów, chińczyków, w meksykańskiej krwi tylko jakoś Millana nie toleruję, gdyby był amerykaninem albo polakiem to pewnie rasistką bym nie była :cool3:
  21. In... co? ;)
  22. Myślę że Pan Mateusz wymiękł bo stracił nadzieję i wiarę ;) natomiast ja kocham takie jałowe dyskusje, wierzę w duchy i godformy, natomiast w nawrócenie kogokolwiek tutaj nie, ale z uporem jehowych co jakiś czas wpadam. Z nudów bardziej.
  23. To czemu nie widać tego po psach nad którymi pracuje? dog niemiecki przeciągnięty po podłodze czy bernadryn po schodach nie były zachwycone, nie czerpały z tego masochistycznej przyjemności. Poza tym jego stado musi być szczęśliwe, psy żyją w zagrodziesame ze sobą, dogadują się po psiemu, z ludźmi mają minimalny kontakt, w dodatku są wybiegane. Natomiast gorzej mają te psy żyjące w dmach z ludźmi najczęściej mają już problemy a ludzie są kompletnymi ignorantami.
  24. Pan Mateusz to mądry człek jest ;) znam. dog193, ok, ma spore stado, ma wychowane stado ale jak pisałam, sposób w jaki tego dokonał godzi moją empatię.
×
×
  • Create New...