Jump to content
Dogomania

konfirm31

Members
  • Posts

    12547
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by konfirm31

  1. Wtrącaj się :). Znam. Pracowałam 11 lat w Zakładzie Farmakologii Instytutu Leków i wiem, że każdy lek ma działałania uboczne. I wiem, jak wygląda badanie działań ubocznych leków. Bravecto może wywołać biegunkę, wymioty, bardzo rzadko spowodować niewydolność wątroby, czy nerek. Babeszjoza zabija, a jej leczenie też powoduje uszkodzenia ww narządów. Na Mazowszu, kleszczy mnóstwo i większość zakażonych. O anaplazmozie, boreliozie, erlichiozie, KZM, też warto pamiętać. Kleszcze niestety, uodoporniły się na inne preparaty, a moje psy bardzo dużo czasu, spędzają w lasach i na łąkach. Bardziej boję się odkleszczówek, niż Bravecto, szczególnie że odnoszę wrażenie, że jest to podobna kampania do antyszczepionkowej. Bliss chorowała już na babeszjozę, pomimo Fiprexu i obroży z permetryną. Jej nie obszukam skutecznie.
  2. I wywołałaś wilka z lasu ;).
  3. Jak znam życie...... i Was, to kojec długo pusty stał nie będzie.
  4. Ciekawie brzmi :))
  5. Ja jestem za, a nawet przeciw, jak mawia nasz LW Prezydent :). Może termin spotkania dobrać pod Mazowszanków? Spytaj Malagosku!
  6. To kciukam za szybką aklimatyzację Leśnej w nowym domu :).
  7. Grażynko, cieszę się razem z Tobą z powrotu Rasti do zdrowia - niech sobie pokopie, dziewczynka! Irenko, żadne tam SKS - wszak my ciągle młódki -duszno i już! Na działkach, cisza letnia wśród ptaków. Tylko Lerka ćwierka czasami.
  8. Oby tam jej było jak najlepiej! Z resztą, nadal będzie pod Waszym okiem :). Jak prześlesz nr konta, bo mi się zagubił, to wpłacę skromne 30 zł, bo trochę mam tych psich zobowiązań dogomaniackich i nie tylko.
  9. Malagosku, kurki rosną w Biedronce ;). Asia je stamtąd przywiozła na działkę - do jajecznicy oczywiście. Cóż, czasem trzeba przywieźć grzyby do lasu ;).
  10. Pamiętam z dzieciństwa drzewo czereśniowe na działce, systematycznie obżerane przez szpaki i kosy. U nas od popołudnia na okrągło burze i deszcz i zwierzaki smutne i przestraszone siedzą domu.
  11. Nie sądzę, żeby Cię ten wędkarz dobrze wspominał ;). Ja znacznie bardziej niż rybek, żałuję świnek i krówek z którymi czuję bliskość genetyczną i...... emocjonalną. W moim odczuciu, niewiele się różnią od psa, kota, czy konia, nad losem których tak bardzo płaczemy. Wędkarz nie zjadł rybki na kolację, więc pożywił się schabowym......
  12. Dokładnie tak, Asiu :). Mnie nie pozwala o w dzieciństwie na psa w domu, ale jak założyłam własne gniazdo, musiał w nim się pojawić pies. Przypadek sprawił, że to była szczeniorka ONka. Oczywiście z hodowli ZKWP, bo innych ONków wtedy nie było. Ta pierwsza miłość do konkretnej psiej rasy, pozostała u mnie i TZta na zawsze. W naszym domu, zawsze są ONki.
  13. O, matko! Wszystkich bezdomnych i schroniskowych psów mi żal, ale ONki rozwalają mnie zupełnie :((((. To moja ukochana psia rasa od zawsze.
  14. Cudownie :)))))))! Każde fotki z Pokrzywą, to miód na serce :).
  15. Dzięki, Irenko :). Jak będziemy w Różanie, to zadzwonię. Tajemnice trzeba mieć zawsze, no bo jak bez nich żyć ;) !
  16. Z grzybkami - bez szaleństw ;). Trafiają się od przypadku do przypadku. Pewnie jeszcze nie pora. Biedna Malagos :(. Przytulam :*)
  17. Dobrze, że chociaż na tyle Koloratka dała się sobą zaopiekować! U nas w lesie, zmiany lata są mniej widoczne. Było i jest zielono, pojawiły się pojedyncze podgrzybki. Jutro po psim spacerze i obiedzie, wybieramy się do Kaszewca na frytki (atrakcje dla wnuka ;) ), a potem do Różana na zakupy w B. Chętnie do Ciebie wpadniemy na chwilkę, o ile około 15-16 będziesz w domu.
  18. Cieszę się razem z Tobą z pojawienia się Koloratki. Niech żyje jak najdłużej :).
  19. Niestety, koty wychodzące żyją krótko :(. Szczególnie na wsi. http://daleko-od-szosy.blogspot.com/2014/09/jak-dugo-zyje-wiejski-kot.html?m=1
  20. Grażynko, ja Cartrophen vet "odkryłam", szukając w necie ratunku dla naszej starej poprzedniej ONki Buki, która już całkiem przestała chodzić, a nawet wstawać. Trwało to miesiąc. Oczywiście, NLPZ dostawała, ale oprócz biegunki, efektu nie było. Wynosiliśmy ją domu z TZtem na szaliku i szelkach. Była zupełnie apatyczna, zrezygnowana. To było "wóz, albo przewóz". Wet na moją prośbę sprowadził ten lek i Buka jeszcze 1,5 roku chodziła o własnych siłach. Drugi pacjent, to Max, który dwa lata temu miał problem z łokciami. Córka poszła z nim do weta i oczywiście najnowsze NLPZ, czyli koksyby. Biegunka koszmarna, dobrze że nie blok serca, bo po koksybach i to się może zdarzyć. Za moją namową, poprosiła weta o Cartrophen vet. Nawet mieli w klinice, czyli znają i stosują. Po pełnej kuracji, póki co - spokój. Jestem ogromną fanką tego leku :)) Psotka chyba jest ogólnie dzika do ludzi - pewnie brak socjalizacji na etapie szczenięcym - czyli ufna raczej nie będzie.
  21. Wspaniała wiadomość! Pomyśleć, jakby to było cudownie, gdyby wszystkie nasze psy, znajdowały swoje domy u dogomaniaków :))! Ale to niestety, nie jest możliwe, więc tym bardziej cieszy, że Duża taki dom dostała :)))
×
×
  • Create New...