Denisek baaardzo się ucieszył, jak mnie zobaczył, zesikał się:) Poczym chwycił łapkami moją nogę, i lizał:) Strasznie kochany jest. Mama go trochę przytuczyła... Do tego zgubił adresownik, a miał taki śliczny, nowy. Kupiłam mu na allegro, z wygrawerowanymi danymi. Nie wiem jakim cudem go zgubił. Tata bojąc się o to, że Denisek ucieknie, zainstalował na bramce... łańcuch z kłódką! Tak strzeże naszego skarbu:) Denisek jest najkochańszy na ziemi. Wczoraj wieczorej od razu poszłam z nim na spacerek. Bo by się jeszcze oduczył;) Bardzo był zadowolony.
Cieszę się, że juz go mam przy sobie, bo tęsknota moja ogromna była!