Ja juz nawet nie komentuje tego co sie dzieje, poprostu zawsze i ciagle jakies problemy, szlak czlowieka trafia! Niestety, trzeba sie pogodzic z tym, ze zawsze tak bedzie.
Dzis mialam rodzinno-wycieczkowy dzien, wiec nic ciekawego nie napisze, przynajmniej o Denisie, bo caly dzien bylam poza domem. Po obiadku odrobilam spacer z Denim i ruszylam z tatą na podboje naszych gór. O mało nie stracilam życia... Bo wjechalam z tata jeepem do rowu wielkiego i o mały włos auto sie nie przewróciło... Musielismy wzywac pomoc i wyciagac auto, a zanim dojechali trzeba bylo trzymac auto, bylo strasznie!!!! A gdyby mi sie coś stało... Co by sie wtedy bylo z Denisem to nie wiem...