Dziś tak długo bawiłam się z Denisem, że kości mnei bolą od noszenia i podżucania go (on to lubi, nie denerwujcie się;)) do tego zawiało mnie i mnie chwyta coś:( Halny strasznie wieje! Ale sprawdzałam, Deniska nie zawieje, bo jego domek jest osłonięty z 2 stron, garażem i drewnem:)
Deniś jest taki kochany, uwielbiam go, calowałabym cały dzień, od 6 rano do 23 w nocy! Paluszki wszystkie z osobna! Tylko żeby mnie tak nie obśliniał... Dziś był taki grzeczny! Jak go zawołałam przez okno, to przyszedł i czekał aż nie przyjde. A ja się nie mogę oprzeć tej mordzie pięknej, tym oczkom przesłodkim, temu latającemu językowi! Wołam do niego " Deni[COLOR=red]z[/COLOR] język Ci wisi!" albo "Deni[COLOR=red]z[/COLOR] morderca spodni". Widze jak sąsiedzi i akurat przechodzący ludzie na nas patrzą... ale co mi tam. Goni po ogródku jak wariaci, on mnie szarpie za spodnie, ja go chwytam za jęzor. Uwielbiam to stworzenie! Kocham straszliwie!