Pisia ma sie swietnie :)
Co prawda dwa dni po adopcji oczy spuchly i powieki sie wywinely i pani sie wystraszyla (ale nic mi nie mpowila, tylko pobiegla do weta, do jednego, a potem drugiego, jak lek nie pomagal), ale teraz juz sa ok.
Wszyscy ja bardzo lubia, kloca sie, kto ma kota duźdać. A mąż pani Iwony stwierdzil, ze Pisia chyba sie sama nudzi i moze by wzieli drugiego kota... :) Bede ich meczyc!
Tak w ogole to nowa mamusia tez Iwona, a pies - tez Maksik :)