-
Posts
9377 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by modliszka84
-
Dąbrówka pamietam historie Mazaka... tutaj było bardzo podobnie niestety... i wiecie co..dzis dopiero zajrzałam na początek tego wątku... Tosie zabrałam ze schronu dokładnie 8 sierpnia, dokładnie miesiąc póxniej - 8 września zadecydowała ze juz czas na nia do psiego nieba... :placz: Dokładnie miesiąc... ostani miesiąc swojego krótkiego życia ... Gdy była u mnie to nawet przez mysl mi nie przeszło, że może sie to tak skonczyc... Zwłaszcza ze trafiła do cudownego domku, że miała wreszcie wszytsko to co każdy szczęsliwy pies. PS. Wet nam powiedział wtedy, że te guzki na sutkach nie są nowotworowe, że mozna je bedzie bez problemu usunąć... Najwidoczniej jednak sie mylił... Do tego jeszcze wątroba i słabiutki organizm sie poddał...
-
i niestety wszędzie wokoło tyle psiego nieszczęscia... jeden znajdzie dom to pojawia sie 3 nastepne... (po ostatniej wizycie u mnie w schronie az sie przeraziłam - około 5 nowych straaasznie wielkich bid... bez szans - bo wyłysiałe, z chorym oczkiem, stare :-( ) - przepraszam za ten off topci, ale musiałam to z siebie wyrzucić... Dziadzius co tu z Tobą zrobic.... :roll:
-
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
modliszka84 replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
myslałam, że jednak sie uda.... jakie to życie porąbane... dla Gabi ['] , pewnie spotkałaś sie Gabcia z "naszą" Tosieńką... ona też tak wcześnie odeszła... :-( domek był tak blisko... dzieki dziewczyny, że nie musiała odchodzić w tym paskudnym schronie... PS. Kolejny dowód na to jak funkcjonuje łódzki schron-umieralnia.... -
z karmą no to nie wiem... czy dostanie jakas lepsza czy bedzie jadła to co wszytskie... ale dostaja chyba dobrze jeśc psy, bo wiekszosc jest tłuściutkich po dłuzszym pobycie tutaj... oczywiscie jakby ktos chciał zasponsorowac jakąs lepszą karmę, to z pewnoscia bedzie mile widziane... :roll: (zakup przez schronisko karmy suchej droższej niz marketowa jest widziana przez górę - czyli miasto jako zupełna rozrzutnosc i trzeba sie z tego mocno tłumaczyć podobno...) na jedzeniu schroniskowym ma szanse sie podtuczyc ale to oczywiscie wymaga czasu...
-
My tez z TZem wierzyliśmy... Nadal nie może to do mnie dotrzeć, że Jej nie ma... Ona była taka radosna, a jednocześnie oczka miała tak przeraźliwie smutne... Gdybym tylko wiedziała.... nie narazałabym jej na stres związany z nowym domkiem.. Tak bardzo współczuje Pańci Tosi, chciałam jutro do niej zadzwonić, ale nie wiem co powiedzieć.... :-(