-
Posts
9377 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by modliszka84
-
Byliśmy dzisiaj z obiema "babami" na działce... Tosia biegała, jakby miała motorek w doopce , tak jej się podobało :lol: Zdjęć mało, bo Tosinka ani na chwilę nie usiadła.. :evil_lol: Gdzie ja jestem? O kurde... ekhm.. a to dla porównania objętości obu bab :cool1: gdzie ta gruba znowu idzie? A kuku ;)
-
dziewczyny, czy Miś nadal jest do wziecia? Bo dzwonił do mnie jakis Pan z ogłoszenia po "mojej" ŁAtce, która jez ma dom i szuka takiego właśnie psiaka, takiego liskowatego jak Miś... Miasto : Poznan lub Wrocław i domek jest do sprawdzenia, moge podać nr telefonu ewentualnie bo Pan raczej nie obeznany w Internecie i poczcie email. Umówiłam sie, ze zadzwonie za kilka dni i podam adres jakiejs strony, żeby mógł obejrzec zdjecia...
-
wcześniej jadła normalnie, mało powiedziane - to była beczna bez dna. Zjadłaby cokolwiek... I wczoraj jeszcze wieczorem zjadła normalnie. A teraz dałam im obiad - kurczak z ryżem i nawet nie chciała dojść do miski. Dałam jej z reki ro wzięła i wypluła :-( . Myslałam że może jej nie smakuje, ale nic innego też nie chce jeśc... Nie wiem co się stało...:shake: A kciuki jak najbardziej potrzebne... Jeżeli wszystko będzie dobrze, to Tosia zamieszka jako jedynaczka w domku z ogródkiem pod Warszawą ... :razz:
-
Dąbrówka - dokładnie tak samo jest z Tosią... Ona na pewno była kiedys domowym, kanapowym psem... Ciągle by się chciała przytulać, cały dzień leży na kanapie. Tosia tez nie ma wstępu na moje łózko oraz w nocy nie ma wstępu do mojego pokoju, gdzie śpię ja i Sonia. Ze spaniem nie ma problemów, nigdy jeszcze nie dobijała się do mnie... Tez nie pozwalam Tosi wchodzić w miejsca Soni, ale pies tez nie rozumie od razu dlaczego ona moze a ja nie... No i własnie wczoraj skończyło się awanturą :mad: Sonia ma takie miejsce między fotelami na podłodze jesz szpara i ona tam sobie leży. To jest taki jej azyl... No i nieszczęsna Tośka wbiegła tam za nią... Były warki, szczeki i nawet pisk... Nic sobie nie zrobiły, bo szybko zainterweniowałam, ale strachu Soni było co nie miara. I po kilku takich właśnie wypadkach (juz pomijając która z nich zaczęła) Sonia siedzi w moim pokoju boi się wyjść... Oj ta Tośka wredotka mała... A potem patrzy tak na mnie tymi smutnymi oczkami, "przeciez ja nic nie zrobiłam, no pogłaszcz mnie" i macha ogonkiem...
-
niestety, ale jest tak jak było... :shake: o wspólnych zabawach nie ma co myslec, bo Sonia zwyczajnie boi się Tosi, boi się przejść przez pokój czy pobiec za mną, gdy Tosia jest w pobliżu... :roll: Jak głaskam je obie naraz, to Tosia zadowolona, a Sonia odchodzi i ustępuje. A jak głaskam tylko Sonie, to Tosia na nią warczy...:-(
-
Aha, no i póki co Tosia jest u mnie tymczasowo - dopóki nie znajdę jej domku. Bardzo się boję, że kiedy ona już zrozumie jakie jest jej miejsce, że nie wróci już do schroniska, to wtedy oddam ją "nowemu domkowi"... :-( Tak mi smutno trochę, bo ona znów będzie zdezorientowana, że jej Pani ją oddała... Wiem, że domek może się znaleźc może za tydzień, a może za miesiąc lub dwa, no ale... Chyba czym prędzej tym lepiej, bo tak bardzo się do mnie nie przywiąże. :placz:
-
Dziękuje Monia za wiadomość... :lol: Czytam właśnie Wasz wątek i jakbym czytała o swoich "stforach" .. I już wiem, że chyba za mało konsekwentnie karałam Tosię za jej złe zachowanie... Sonia się oczywiście do mnie nie odzywa, odwraca wzrok, patrzy z wyrzutem, ale czasem nawet przychodzi na kolanka. U mnie jest jeszcze ta róznica, że Tosia jeszcze nikogo nie ugryzła. Gdy ktokolwiek "obcy" przychodzi Tosia biegnie i szczeka machając ogonkiem. Jej zazdrośc i zaborczośc przejawia się tylko do Soni. :roll: Kiedy głaszczę tylko Sonię to ona warczy. Kiedy głaszczę je obie, to Tośka jest zadowolona, ale Sonia ustępuje i odchodzi w kąt. W pozostałych przypadkach Tosia jest bardzo posłuszna. Rozumie co się do niej mówi, wie kiedy robi źle... ale to jest chyba silniejsze od niej. Dziwi mnie też takie zachowanie: Sonia biegnie lub przejdzie szybciej po mieszkaniu, Tośka od razu wstaje, leci za nią i powarkuje... Staram sie nie faworyzować Soni przy Tośce. Ale tak jak u Ciebie Monia, Sonia śpi na moim łózku, ale Tosi nie pozwalam tam wchodzić. Nie pozwalam jej też wchodzić w inne miejsca, które są zarezerwowane dla Soni. Tosia ma do dyspozycji rózne miejsca (które swoją drogą przejęła sobie), ale nie wszystkie. Także w nocy - Sonia śpi ze mną, a Tosia śpi na swoim posłaniu lub na fotelu w innym pokoju. Nie wiem czy dobrze robię w ten sposób... :roll: I tak samo jak Malinka, Tosia ma ciągle smutne oczka, boi się gdy głaszcze ją tak od góry (nie wiedziałam że to źle... :cool1: ) . Na spacerach jest w porządku, wychodzimy razem i nie ma zgrzytów. No i co najbardziej mnie martwi, to Sonia po prostu boi się Tosi...:placz:
-
a tu cały dzien pusto...:shake: ja się chyba zastrzelę... o ile kilka godzin jest spokój, mijają się z daleko albo leżą w innych pokojach, to potem znów... :mad: własnie przed chwila było ostro :-( , tylko nie wiem która zaczęła, nie wiem nawet czy któraś nie chwyciła zębami... :placz: Sonia jest zastraszona jednak, wydawało mi sie że jest juz dobrze, ale nie jest... :shake: Sonia właściwie nie wychodzi z mojego pokoju, nie chce pić wody z tej samej miski co Tośka (maja dwie ale Toska pije i z jednej i z drugiej). Tosia musiała dostać klapsa za to warczenie i rzucanie sie... Nie chce na nią krzyczeć, bo jest i tak wystraszona jeszcze, no ale musze, bo to ona prowokuje... :-( Domku znajdz się szybko, bo ja nie wiem co to będzie... Teraz cały dzień muszę siedzieć w domu i je pilnowac, bo nie można je zostawić same...
-
no fakt - tytuł zmieniony... a między dziewczynami właściwie tak jak było. nie dochodzi do poważniejszych incydentow. kiedy Tośka warknie na Sonie mówię głośno Nie wolno i każę jej iść na swoje posłanie... Nie wiem czy dobrze robię... Staram się głaskać Tosię wtedy kiedy ja tego chcę, a nie głaskam wtedy gdy ona to na mnie wymusza. Nie pozwalam zaglądać do Sonii misek ani do jej schowków. Tosia ma do dyspozycji dwa fotele i kanapę w pokoju rodziców, a Sonia mój pokój. Panny śpia osobno - Sonia u mnie, Tosia w pokoju rodziców (najpierw na swoim kocyku i poduszce ale w środku nocy przenosimy się na fotel :razz: ) Czasem jest mi jej żal, bo ona tak by chciała się przytulać, wejść na kolanka, patrzy tak tymi smutnymi ślepkami... :-( Jest tak wspaniałym psem - kochanym, grzecznym, rozumie wszystkie polecenia, jest bardzo karna i posłuchana... Kiedyś pewnie była kochanym psem... pewnie miała dom... :shake: Wie co to fotele, kocyki, poduszki, wie jak żebrać przy stole, zaglądać co chwilę do kuchni, potrafi wołać siku... Ale spacerków długich nie lubi - tylko siku i już biegnie do domu. Umie też jeździć samochodem, leży sobie grzeczniutko i nic jej nie przeszkadza... Kto da takiej słodzince domek...? Ten kto ją pokocha będzie miał najwierniejszego przyjaciela i przytulankę... Jest naprawdę kochana. Aha, no i powiedzcie jak sobie z tymi radzicie - ona już bardzo się do mnie przywiązała... :-( , a gdy znajdę jej domek to poczuje się odrzucona...?
-
no to byliśmy u weta... i dostaliśmy ochzan że za wcześnie (czyli za krótko jest u nas i niewiele można powiedzieć...) w każdym bądź razie waży 5 kg temperatury nie ma brzuszek normalny, ciąży nie ma (tzn. nie ma takiej żeby można było wyczuć czyli nie dalej niż 40 dni) to że dużo sika i duzo pije może być ze stresu dostaliśmy tabletki na odrobaczenie ma dwa małe guzki na sutkach, które będą mogły kwalifikować się do usunięcia, ale dopiero wtedy gdy Tosia całkiem dojdzie do siebie. Pani wet namawiała też, że przy okazji usuwania tych guzków od razu można zrobić sterylkę. No i to właściwie tyle. Jest bardzo wychudzona, ma jeśc małe porcje stopniowo... Lekka zaćma na oczach albo zrogowacenie trzeciej powieki, ale badań w tym kierunku nie była, bo suka w zbyt wielkim stresie... Aha, no i najważniejsze, wg tej pani wet Tosia może mieć jakieś 6 lat... :cool3:
-
Mój problem polega na tym, że od 6 lat mieszka ze mną Sonia. Od zawsze była jedynym psem, wychuchanym i rozpieszczonym. Wszędzie jeździła ze mną, każde wakacje z nami... Wiem, że popełniłam sporo błędów, m.in. taki że Sonia jest dość mało zsocjalizowana z innymi psami. Boi sie obcych ludzi, obcych psów, zwłaszcza wiekszych i szczekających. Toleruje tylko domowników, jest bardzo wrazliwa i delikatna. Juz kiedyś "spotkanie" z większym żywiołowym i szczekającym psem źle sie skończyło - tak bardzo się wystraszyła że dostała krwotok prawdopodbnie z jelit... Od 2 dni mam u siebie w domku tymczasowym drugą sunię - Tosię. Wiekowo może trochę starszą od Sonia. Suczkę wzięłam ze schroniska, tam zupełnie nie dawała sobie rady, leżała w kącie, nie wstawała, nie jadła, czekała na smierć... Nie mogłam jej tam zostawić, obecnie szukam jej domu... I tu zrodził się problem, dopóki Tosia była jeszcze zestresoana, leżała cały czas właściwie na swoim kocyku, to wszystko było ok. Sonia omijała ja, nie zwracała na nią uwagi. Teraz jednak Tosia wróciła do "świata żywych", jest wesołym pieskiem, spragnionym czułości. I zaczyna terroryzowac moją Sonię. Warczy na nią, gdy Sonia chce do mnie podejść, gdy chce iść do swojej miski, gdy szybko wstanie i chce biec... Doprowadzio to do tego, że Sonia boi się ruszyć we włsnym mieszkaniu, stała się osowiała i smutna, nie chce się bawic. Oczywiście żal mi bardzo Tosi, bo musiała przeżyc cos strasznego, ale z drugiej strony boję się o Sonie. Czy takie ustalanie hierarchii może wpłynąć negatywnie na Sonię? Jak mam w tej sytuacji potepowac?
-
Wiecie co, ja już nie daję rady …. Bardzo mi żal Tosi, jest naprawdę słodka, urocza, mądra…Ale w tym momencie jest mi też bardzo żal mojej Soni. Od 6 lat rozpieszczana jako jedyny piesek, wychuchana i zawsze z panią. Przez te dwa dni Sonia z radosnego psa stała się przygnębiona, nie chce nawet dojść do mnie, leży sobie tylko na parapecie albo podłodze i patrzy tymi smutnymi slepiami na mnie… Boi się Tosi, boi się leżeć na swoich miejscach ulubionych, bo Tośka biegnie za nia i na nią warczy. Kiedy głaskam je obie, to Tosia tuli się do mnie od razu, a Sonia smutna odchodzi… Może ktoś pomyśleć, że to tylko psy i na pewno się dogadają… Ale ja naprawdę boję się o Sońkę. Ona ma bardzo delikatną psychikę, od zawsze bała się wszystkiego, psów też. Kiedyś gdy na podwórku wystraszył ją pewien pies – wyskoczył nagle, zaczął szczekać, był od niej większy, Sonia tak to przeżyła że dostała krwotok… Wet powiedział nam wtedy, że przyczyną mógł być właśnie silny stres… Chciałabym przytulać i zajmować się Tosią, ale nie mogę… Ona też czuje na pewno się teraz odrzucona, jest tak spragniona czułości, że przychodzi do mnie i sama się przytula do mojej nogi, liże po rękach, wkłada mordkę pod pachę. Naprawdę liczę na pomoc Dogomaniaków… jeśli ktoś zgodziłby się przyjąć Tosię, dowiozę ją wszędzie, nawet dzisiaj…. Jeśli nie znajdę do jutra kogos kto chciałby przyjąć słodziutką Tosię to pozostały mi jedynie 2 rozwiązania: zostawiać ją w domu u TZa – 9godzin sama w domu, zamknięta w jednym pokoju ze względu na agresywnego kota zawieźć z powrotem do schronu, odwiedzać codziennie, przynosić jedzenie….
-
na allegro jest już siku było, teraz też normalnie na dworzu... jutro już do weta na pewno pojadę, zobaczymy... jednak nie ma nabrzmiałego brzuszka, sutki ma normalne oprócz tego że wokół 2 z nich ma takie guzki wielkości paznokcia. :-( teraz jestem kompletnie uziemniona, bo nie mogę zostawić psów samych w domu :shake: to nie jest może tak, że Tosia powinna być jedynym zwierzątkiem w domu, może to kwestia charateru mojej Sonii, którego od zawsze bała sie wszytskiego i tolerowała tylko te bardzo spokojne. Poza tym, zaczyna się "wojna" o miski, o posłanie, o kocyk itd... Nie wiem jak reagowac, nie pozwalam Tosii dochodzic do Sonki miski tylko ją prowadze do swojej miski. Mówię tez stanowczo "Nie wolno!"... Ale teraz Tosia znowu się boi, znowu podkulony ogonek... Ona jak się boi aż się tak czołga prawie, bozeee straszne to jest :placz: I ogólnie to mam doła! Sonia się boi Tośka znowu zaczęła się bac ludzi (a dziś już ogonek machał radosnie na każde zawołanie) :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz:
-
dziewczyny, pomózcie...prosze! Mam wielki problem, Tosia zaczyna terroryzowac moją Sonie. Nie moge pozowlić na to, że moja Sonia bała sie we własnym domu. Ona warczy na Sonie, owarczała ją gdy Sonia doszła do swojej miski, poleciała za nią na taki Soni schowek i tam ją tez owarczała...:placz: Sonia teraz jest wystraszona i zestresowana.... Nie wiem co mam zrobić.... :placz: Jesuuuu, domek potrzebny ! Jak mam to załagodzić ? Nie mam pojęcia co zrobić. Pomocy !! :help:
-
kurcze, nic nie idzie ostatnio po mojej myśli... same problemy.. :shake: niestety wizyta u weta przełożona na jutro... Tosia już wie co to fotel i kanapa... :evil_lol: , sepi przy stole. Bez żadnych zastrzeżen i obaw ładuje sie na fotel i tam sobie śpi.... Papuguje moja Sonkę, chodzi za nią, Sonia idzie po chrupka ona też (chociaz przedtem w ogóle suchej karmy nie chciała). Tylko jest problem - sika w domu :shake: najpierw rano, a potem popołudniu też nasikała i to na dywan :nono: chociaz byłam z nią chyba z 5 razy na dworze... Jak ją przekonać, że siku robi się na trawie a nie na dywanie :roll: ??? Poza tym spi sobie, lezy, chodzi za mną... PS>. Nie wie ktos jak załatwia sie ogłoszenie np w Wyborczej lub Dzienniku Łódzkim? I ile to kosztuje?
-
tak niedługo jade do weta. Martwi mnie tez to ze ma przekriwone oczka bardzo tzn te białka... Zobacze ile zapłace, jak mi braknie to napisze z prosba o wsparcie bo ostatnio tez spłukana jestem... Ide teraz po smycz jakas, po narazie prowazam ja na smyczy Soni a Sonia luzem chodzi... I wydaje mi sie, ze ona wcale nie jest taka stara... :loveu: Najwyzej zabiore ja ze soba na weekend, jeszcze nie wiem jaka ma byc pogoda, wiec zobaczymy...
-
Sunia spała grzecznie całą noc. Rano zachęcona kurczakiem wyszła pozwiedzac mieszkanie, na dworku była tylko koo. A potem siku w domu :cool1: . Bardzo boi sie ludzi, wystarczy ze ktos ja zawoła lub chce pogłaskac to momentalnie uszy po sobie, ogon skulony... :-( Martwi mnie to, ze powarkuje na Sonie gdy ta szaleje lub zblizy sie do niej na mniejsza odległość. Wydaje mi sie, ze ona pilnuje swojego posłania i boi sie ze Sonia moze jej zabrać... Jak moge szukać jej domku jeszcze...? Sunia jest jednak u mnie narazie, a nie u TZa, a moi rodzice tez kręca nosem trochem...:shake: