-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
PON-owata babuleńka- już w nowym domku!!! Odeszła [']
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dzisiaj było chyba wreszcie konkretne pytanie o Karusię:lol: Państwo mają dom, ogród, mieli adoptowanego podobneo psiaka, ale im ukradli:-( PAni bardzo się martwiła, czy nie będę zniechęcona tym, że im poprzedni zaginął. Są jak najbardziej pozytywnie nasawieni do wizyt przed i po adopcyjnych. Wydaje mi się, że to poważna oferta- no i babcia (taka z niej babcia, haha) miałaby posiadłość "na własność" ;) -
MAPA POMOCY DOGO -lecznice wet wojewodztwami -CENNE UWAGI PRZY NIEKTORYCH!
ulvhedinn replied to pixie's topic in Weterynarze
Można mnie w mapie dogo dopisać w nawiasie przy Atamaniuku (nie Atamiuku;) ), Bieżyńskim i Siembiedzie - wszystko we Wrocławiu. -
Chyba nikt nie zauważył mojej "statystyki" :cool1: Na 8 suk, jakie miałam dwie miały ropomacicze (pozostałe nie zdążyły), cztery- guzy sutków. Żadna ze sterylizowanych nie zrobiła się otyła, żadna nie miała problemu z nietrzymaniem moczu... Jeśli chodzi o leczeniu ropomacicza- pisząc, jakie to łatwe, albo Cavisiu nie masz pojęcia o czym mówisz, albo zwyczajnie zmyślasz. To leczenie to pchanie w sukę sporej ilości chemii, antybiotyków i hormonów, bez żadnej gwarancji, że po następnej cieczce problem nie wróci. Mila dostawała silne antybiotyki i zastrzyki, po których dosłownie się zataczała, wymiotowała- i g.... ropomacicza nie udało się wyleczyć- i tak musiała zostać zoperowana :shake: Poza tym fakt zdrowotny- zmniejszenie ryzyka guza sutka (a to najczęstszy nowotwór u suk)- dla mnie to zdecydowanie "cięższy" argument, niż nikłe ryzyko nietrzymania moczu. Piszesz o badaniach- no jasne, tylko wyobraź sobie, że guz sutka, lub ropomacicze pojawi się u suki dajmy na to 15-letniej. Pomyśl o ile większe jest ryzyko operacji w tym wieku, niż kiedy była młoda...
-
Zawsze jak z nią mam popracować to biorę ją samą, bo pal licho roproszenie, ale Pałek to drab paskudny, jak się zorientuje, że jestem zajęta Aksą, to będę go potem szukała po okolicnych śmietnikach :mad: No w każdym razie na pewno coś zaraz zmaluje :evil_lol: KrAksa i tak już zaczyna łapać o co mi chodzi, bo na początku, to po prostu łapała aport i leciała sobie poganiać. Teraz coraz częściej zaczyna odnosić. Piszę zaczyna, bo zwykle nie donosi, albo wypuszcza z dzioba o kilka kroków ode mnie... :roll: Ale pracujemy uparcie... Jeśli chodzi o smaki, to najlepiej się sprawdzają tanie parówki- KrA zrobi dla nich wszystko, :p albo ugotowane serduszka z kurczaka. Pewnie, gdyby ciotka ulv rzucała do aportowania jeże, to by Aks szybciej się uczyła :evil_lol:
-
[quote name='LALUNA']Ej Ulv Aksa ma tyle energii, szkoda ze nie zabrałas Akse tej Pani zanim to się stało. Miałaby u Ciebie raj i wiele mozliwosci z jej pasją do aportu i pracy. Ten psiak ma taki potencjał który wielu ludzi do sportu, pracy poszukuje w psie. Mam tylko nadzieje ze ta Pani nie sprawiła sobie kolejnego psiaczka, po tym jak jej się zepsuł:shake: A ten wózeczek wytrzymuje takie błotne kapiele? :evil_lol:[/quote] Bardzo często mi to samo przychodzi na myśl:-( KrA w sporcie byłaby bezkonkurencyjna, ma i energię i zacięcie i umie myśleć... trudno- skoro nie da się konwencjonalnie, to wymyślamy różne zabawy przystosowane do możliwości KrA. Np ściąganie pańciowych skarpetek z nóg:evil_lol: (ciekawe, kiedy stracę palce przez KrAksicowy zapał...) No i usiłuje opanować dobry aport, ale problem leży w tym, że nie umiem odkręcić błędów poprzednich właścicieli, Aks najcześciej albo nie oddaje aportu, bo woli się nim pobawić, albo go porzuca i biegnie po nagrodę:shake: Frustrujące, bo to podstawa dalszej nauki, jaką wymyśliłam dla łobuza... Za to chodzenie przy nodze idzie nam świetnie, potrafi już iść bez smyczy, nawet jeśli rozpraszają ją warunki- np. psy na spacerze :multi: "Pańcia" poprzednia to mam nadzieję poprzestała na pluszakach, bo do wychowywania psów to się zupełnie nie nadaje- tak niewychowanego, rozpuszczonego, nauczonego stawiania na swoim psa jak Aksia na początku, to jak żyję nie widziałam:mad: P.S. Wózeczek... hmmmm.... po prostu mamy trzy i non stop coś naprawiam, a mała jeździ na tym, który akurat jest na chodzie:evil_lol: Ten z fotek błotnych czeka teraz wymiana paska pod brzuszkiem, poprawianie kółek i malowanie... aluminiowy- wymiana jednego pręta... :p
-
My zawsze chętne (KrAksa i ja;) )...
-
Ja nie palę i nie zamierzam palić:eviltong: Bo: -śmierdzi (ja też jak zapalę to śmierdzę) -kosztuje (wolę wydać na psy, albo na coś miłego) -truje Dobra- niezwykle rzadko zdarza mi się zapalić- w zeszłym roku raz! (za namową ... Justynyvege:evil_lol: ) W domu nie pozwalam palić nawet gościom (tak, tak, wredna terrorystka:diabloti: ), bo zwierzaki nie będą wdychały świństwa, a ja nie bedę wąchała śmierdzących firanek. Natomiast, o ile psy zasadniczo nie cierpią tytoniu, to moi (bardzo rozgarnięci) koledzy z archeo nauczyli na praktykach Pałka palić... trawkę:oops: Łaził za nimi i węszył, a potem leżał z błogą miną i gapił się na obłoki :shake: Ale szybko dostał szlaban:diabloti:
-
Oj, Cavisia, czy ja powiedziałm, że tylko ta jedna (pisałam o dwóch:diabloti: ) suk miała kłopoty? Dobra, to statystyka moich: Koralik (moja)- uciekła, niechciana ciąża o dużym ryzyku (12 lat!), sterylka, dożyła w zdrowiu 23 lat; Zuzia- (wyadopt.)- jedna ucieczka z nowego domu, podane środki wczesnoporonne, brak kłopotów, ale żyła tylko 6 lat (czerniak) Bunia (moja)- staruszka, guzek sutka Mila (moja)- poważne zburzenia hormonalne (świąd, łysienie, guzki, ciąże urojone...), ropomacicze, [B]brak reakcji na leki[/B], ryzykowna sterylka (chłoniak, chemia) Kasia Misia (wyadopt.)- guzy sutka, operacja + sterylka Karusia (do adop.) guzy sutka, zmiany w listwie mlecznej, ropomacicze zamknięte, sterylka Aksa, brak zaburzeń, dość wczesna sterylka Piesia- brak zaburzeń, sterylka Czyli mamy dwa przypadki ropomacicza, cztery guzów (w tym Kara ma wyjątkowo dużo i poważne), zaburzenia hormonalne, niechcianą ciążę i w sumie 4-krotnie trzeba było wykonać i tak sterylkę, która wcześniej byłaby znacznie mniej ryzykowna. Aha- ANI RAZU nie zdarzył się problem z nietrzymaniem moczu:eviltong:
-
PON-owata babuleńka- już w nowym domku!!! Odeszła [']
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Doszło, doszło- ślicznie dziekujemy :multi: -
[IMG]http://img267.imageshack.us/img267/210/image003awm9.jpg[/IMG] Zaraz cię złapię!!! [IMG]http://img146.imageshack.us/img146/872/image005axu7.jpg[/IMG] [IMG]http://img113.imageshack.us/img113/1674/image008aqr0.jpg[/IMG] Duża kałuża, fajna, mokra!!!! :multi: [IMG]http://img374.imageshack.us/img374/6282/image012ajd1.jpg[/IMG] I w zielsko można się wpakować... [IMG]http://img352.imageshack.us/img352/869/image014aoh7.jpg[/IMG] ... i pobiec przed siebie w dal...
-
KrA była dzisiaj na spacerku z Guciem:lol: Bardzo udanym według jej pojęć... Co oczywiście oznacza, że wyszalała się za dwóch, zwiedziła najgęstszew chaszcze, zamordowała kilka "patyczków" (czytaj- konary co najmniej metrowe), no i nade wszystko- wlazła do absolutnie KAŻDEGO błota, kałuży i bajorka, jakie były po drodze... :cool3: Skutek- utytłana pańcia, wstydząca sie brudasa, a w domu pranie futra i wózeczka;) Czyli piekny, spokojny, niedzielny spacer... Oj, czasem to patrzę z zadrością na ludzi, którzy elegancko ubrani prowadzą swoje czyściutkie, nienagannie wypielęgnowane pieski:evil_lol:
-
Reksiu jest w rzeczywistości nieco mniejszy niż na fotkach;) Poa tym dawno takiego pieszczocha nie spotkałam- wpycha w krate po kolei kazdy kawałek ciałka, żeby nic nie zostało pominięte... podaje łapkę, szturcha dziobem.. a jak się odchodzi, to rozdzierająco płacze za człowiekiem:placz: On potrzebuje miłości chyba najbardziej ze wszystkich psów w Uciechowie:-(
-
PON-owata babuleńka- już w nowym domku!!! Odeszła [']
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Głupi kto nie chce Karusi- to pies idealny, naprawdę żadnych problemów :multi: Po prostu cud, miód, ultramaryna :loveu: -
Wiem :eviltong: Moja Zuzia ['] była totalną panikarą... trochę to było uzasadnione, bo sucz miała ślady katowania :angryy: (zreszta została wywalona z auta), ale oprócz ludzi, gwałtownych ruchów, głosu, bała się panicznie huków. M.in. leciałam za nią dwie ulice, bo facetowi strzeliło w gaźniku... a po którejś burzy wyciągałam psa spod zabytkowej szafy. Zuzia ważyła ok. 15 kg, a pod szafą był prześwit 12 cm... :shake: Za to KrA nie boi się niczego:evil_lol: nawet jak nas potężna burza złapała w parku, to uważała, że to świetna zabawa.
-
Wiecie, co- podobno psy się boją burzy, tak? :cool3: No to Wam powiem, że moim, a już szczególnie KrAksicy, nikt chyba nie wyjaśnił, ze powinny... :eviltong: Ona jak jest burza, wyłazi na tą namiastkę balkonu, którą mamy i gapi się z zachwytem na niebo... Jej mina mówi wyraźnie "ciociuuuu, a nie możesz ściągnąc tych fajnych błysków i dać mi do zabawy?" :evil_lol: W ogóle KrA prawie zamieszkała w oknie- uwielbia się przyglądać ruchowi ulicnemu, ludziom, samochodom, psom... Pałek burze przesypia w łóżku (kiedyś kochał spacery w deszczu i przy burzy, ale wiek już nie ten:p ), a Kara w ogóle wsio olewa... chyba, że akurat banda wpadnie w nastrój hulaszczy i urządza zabawo-demolkę:evil_lol:
-
Jak przygotować się do operacji?/mastektomia i sterylizacja/
ulvhedinn replied to ver's topic in Sterylizacja
[quote name='Patka']ulvhedinn jak macica poszła sobie może zdarzyłyście i sie nie rozwiną jest taka szansa![/quote] Miejmy nadzieję, bo wolałabym żeby sucz uniknęła drugiego ciachania:shake: -
Jak przygotować się do operacji?/mastektomia i sterylizacja/
ulvhedinn replied to ver's topic in Sterylizacja
No więc odpowiadam na pytanie;) U Karusi była robiona i sterylka i mastektomia- listwa była cała nacieczona+wielki guz obok:shake: Macica równiez wykazywała zmiany. Badania przed operacją dały dobre wyniki, ale ryzyko było, no bo sucz 8-10 lat, w dodatku zagłodzona poważnie:-( Listwa jest usunięta w całości. Pojawił się jeden tylko problem- w jednym miejscu zrobiła się opuchlizna i rozlazły się dwa szwy. Ale w sumie zagoiło sie szybko i ładnie, nic nam nie preciekało, do zabepiecenia wytarczyło ubranko. Sucz jest wyraźnie zadowolona, weselsza, sterylka poprawiła jej samopoczucie;) Jedyne czego się obawiam, to tego, że za jakiś czas będzie konieczne cięcie drugiej listwy- jest obawa, ze nieregularności w strukturze rozwiną sie w guzy... -
PON-owata babuleńka- już w nowym domku!!! Odeszła [']
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ślepe te ludzie:shake: takiego cudeńka nie widzą:shake: A Karusi wyraźnie sterylka poprawiła samopoczucie, jest cora weselsza, skacze, chce się bawić, wywala brzucholek do drapanka przy każdej okazji... Jak wracam do domu, to mam wesołe powitanie całej trójki w stylu wilczego stada- czyt. lizanie pod brodą i po pysku;) -
No to świetnie, ze się panna goi ładnie :multi: A do Cavisi- rzadka przypadłość, tak? Super. Właśnie mam pod opieką sukę, która musiała przejąśc sterylke i mastektomię- wielkie gruczolaki. Druga listwa tez może za jakiś czas okazać się do usunięcia. Macica wykazywała początki ropomacicza. A mozna było uniknąć tak poważnej operacji (tym ryzykowniejszej że sunia jest wychudzona i starsza) kosztem znacznie mniejszej, gdyby wcześniej ktoś pomyślał. Wcześniej miałam sukę, która musiała zostac zoperowana, mimo złego stanu ogólnego- była wtedy na chemii, miała złą krzepliwość. Dlaczego- ropomacicze, brak reakcji na antybiotyki. A o tym, jak trudno upilnowac sukę to sie przekonałam jeszcze w dzieciństwie, kiedy moja ukochana, posłuszna, malutka sunia w cieczce wyskoczyła przez okno i zniknęła na trzy dni.
-
Ja w ten sposób najczęściej odkrywam, CO znowu Aks pożarła... -jak wychodzi :diabloti:
-
MAPA POMOCY DOGO -lecznice wet wojewodztwami -CENNE UWAGI PRZY NIEKTORYCH!
ulvhedinn replied to pixie's topic in Weterynarze
Suuuper :multi: ale pracowita jesteś :evil_lol: