-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
Po długim pobycie w schronie Łapcia wreszczie pojechała do domku
ulvhedinn replied to betinka24's topic in Już w nowym domu
Bardzo niefajnie to wygląda :shake: Pewnie że domek dla psa, jakby nie patrzeć specjalnej troski, musi być sprawdzony, ale te warunki są nie do przyjecia... :angryy: -
10 letni cocker spaniel we Wrocku - już bezpieczny :):):)
ulvhedinn replied to Negri's topic in Już w nowym domu
No i mamy paskudztwo w domu :cool1: Wastępnie umyłysmy i opituliłysmy smroda- tylko najgorsze dredy, pełne g...a, a ważyło to kilka kilo:shake: szczególnie uszy "zmniejszyły się" o 2/3... A teraz domek potrzebny na już!!!! Bo Pałek chodzi i barmocze, co to zaraz zrobi temu przybłędzie... -
10 letni cocker spaniel we Wrocku - już bezpieczny :):):)
ulvhedinn replied to Negri's topic in Już w nowym domu
Jak znam Agę to pewnie go zaraz ściągnie do nas:roll: wiec domek poszukiwany na cito, bo nie wiem, jak ten mój diabeł Pao zareaguje na innego samca... -
Oktawia, jak nie przestaniesz krakać:mad: ;) Wyniki fakt, nie za ładne, ale powiem Ci, ze moja Koralinka żyła jeszcze wiele miesięcy po tym jak miała wyniki, które powinny ją natychmiast zabić- kreatyninę miała 10,8. Trzymam kciuki!!!! A właściciel, coż.... pewnie kocha Nema. I może nawet zaniedbał psa nie ze złej woli... nie oceniajmy pochopnie. Inna sprawa to fakt, że nie mozna mu powierzyc psa w tym stanie. Znam taki układ- koło sklepu cioci łazi paskudkowy, szurpaty rudy kundel. I jego pani, stale na cyku, noo... nie obrażając nikogo- meliniara. Przy bliższym "wywiadzie" okazało się, że pies ma nieoperacyjny nowotwór, jest pod stałą kontrolą weta, leczony, karmiony chyba lepszymi frykasami niz moje:p Babka najpierw odkłada z renty kasę na psa, a to co zostaje jest dla niej. I tylko te łzy w oczach, kiedy mówi o jego chorobie i o tym , że się będzą musieli pożegnać....
-
Pająk, zagłodzony niemal na śmierć staruszek. Kiedy trafił do schroniska był tak apatyczny że wygladało to na autyzm, nie mógł ustać na łapkach... [IMG]http://img525.imageshack.us/img525/473/image002ld1.jpg[/IMG] [IMG]http://img151.imageshack.us/img151/5399/image006qa4.jpg[/IMG] A teraz z nową panią: [IMG]http://img337.imageshack.us/img337/8708/image014qd8.jpg[/IMG] [IMG]http://img297.imageshack.us/img297/609/image013rl2.jpg[/IMG]
-
(...) rad z naszego wieloletniego doświadczenia życia z psami...
ulvhedinn replied to Rybc!a's topic in Wszystko o psach
Z kaszą to sprawa indywidualna. Moja pierwsza sucz jadła chyba njbardziej niepolecane rzeczy :evil_lol: :evil_lol: (niestetym brak wiedzy, doświadczenia itp)- kaszę, podroby- w tym śledzionę, nerki, płucka itp, w kwestii witamin dostawała oliwę i tran. Dożyła ponad 23 lat.. z żołądkiem, jelitami itp. nigdy nie miała najmniejszych problemów:p Faktem jest też że od tego co pożera czasem Kraksa, normalny pies wylądowałby na ostrym dyżurze.. Przedtem podobną działalność uprawiała Mila. Przy czym rekordem była pasta polerska do srebra, oraz 2 świece woskowe, pół kilo szynki + 10 surowych jajek w całości:crazyeye: Ale też trafiła mi się pod opiekę suka, która totalnie nie tolerowała kaszy. Podanie kończyło się krwistą biegunką, zapaleniem jelit itp. Na nic innego tak nie reagowała... -
Pałek? taaa... na pomoc to popędził, a odkrywszy, co jest powodem "konwulsji" KrAksuni, sam sie wytarzał :mad: A ciocia ulv niestety musi KrA pionizować. Małpiszonek już się nauczyła, że pańcia zawsze ratuje z opresji i teraz wykorzystuje to niemiłosiernie:evil_lol: A ja kocham paskudkę i się nią chwalę- KrA z patyczkami: [IMG]http://img168.imageshack.us/img168/6782/image020ig1.jpg[/IMG] [IMG]http://img237.imageshack.us/img237/9866/image011pm5.jpg[/IMG] [IMG]http://img259.imageshack.us/img259/9090/image014ze4.jpg[/IMG]
-
Czy psy mogą przewidziac własną smierc
ulvhedinn replied to Ka$ka9141868's topic in Wszystko o psach
Jeśli chodzi o telepatię- a czemu właściwie uznajemy ja za rzecz nadprzyrodzoną? Może to tylko kolejny zmysł, który jest w różnym stopniu u różnych osobników rozwinięty? Jeśli chodzi o przewidywanie własnej śmierci- wydaj mi sie, że wiekszość zwierząt wie kiedy nadchodzi koniec, o ile jest to spowodowane chorobą lub starością... ludzie też, jeśli tylko nie zagłuszają na siłę wewnętrznego głosu:roll: Natomiast jest pewna smutna prawda, o której głośno sie nie mówi.... Niekiedy zwierzęta się usypia. W przypadku, kiedy pomagamy zwierzęcić umrzeć, bo ono cierpi, zazwyczaj to co najbardziej da się zauważyć, to ulga... bo już nie boli, już jest dobrze. Ale inaczej się ma sprawa w przypadku uśpień psów np. w schronisku, kiedy zabijane sa zwierzęta agresywne do innych, stare, lecz zdrowe, czy po prostu nieadopcyjne (pomijam zgodność z prawem takiego postępowania). Bardzo często zwierzęta staczaja rozpaczliwą walkę o życie. Mimo, że są traktowane łagodnie i delikatnie, mimo, że przecież "technicznie" ten zastrzyk nie różni się od innych- one WIEDZĄ i próbują się uratować:placz: Bywa, że taki pies choć wszystkie poprzednie zabiegi znosił bez protestu- teraz wyrywa się, miota, nawet gryzie.... Nie zawsze tak jest, ale wystarczająco często, żeby się zastanowić- skąd one wiedzą co je czeka?:-( -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
ulvhedinn replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Już to kiedyś pisałam, ale jedyną solidną bliznę mam po zębach mixa jamnika :shake: moja sucz miała cieczkę i psu nie spodobało się, że wzięłam ją na ręce... -
Delfinka odeszła za TM ... nie tak to miało być ...
ulvhedinn replied to MałGośka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A niech to :placz: Dlaczego to tak jest ze nie możemy pomóc wszystkim psom :-( Delfinko, obserwowałam sobie Ciebie od dawna... nawet miałam ochote Cię zabrać... ale ciągle cos się trafiało- a to kolejna starowinka z wyrokiem, a to choroby... :shake: No i to serduszko- bałam się co bedzie jak zaczniesz szaleć w naszym stadzie... .... a teraz jest za późno:placz: -
Rozpacz w ciapki-Pająk, Pajączek odszedł.....
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A tu PW od PANI PAJĄKOWEJ: Po pierwsze dziękuję, że obroniłaś honor Bigosa i sprostowałaś, że nie jest mutantem! ;D Mam też nowość z życia Pająka. Wczoraj zabrałam go ze sobą do domu moich roziców, gdzie mam jeszcze dwa psy (mała Maja i duża Faza) - oczywiście oba znalezione 100% kundelki ;-) Najpierw wyszliśmy wszyscy na spacer na wielkie zapoznawanie... Nie zauważyłam miłości od pierwszego wejrzenia, ale na szczęście obyło się bez nachalnego obwąchiwania i łażenia po pięteach. Juz po 5minutach wszystkie zwierzaki zajęły się sobą, czasem tylko sprawdzając co porabiają inne. Faza jako zagorzała pacyfistka nie miała też nic przeciwko obecności pajtka na jej terenia (ogród i dom). Przyprowadziłam go na smyczy, powiedziałam, że to nowy kumpel, więc ona go od razu zaakceptowała. Trochę gorzej było z Majką. Malutka ma raczej zaborczą naturę i nie znosi przybłedów ;-) a tych jej ciągle sprowadzam do domu, do JEJ domu ;p A do tego wszystkiego przygłuchawy Pajtek nie słyszał jej ostrzegawczych powarkiwań :razz: I jeszcze nie ma ogonka,którym mógły jej pomachać i okazać swoje dobre intencje... Więc zdarzyło mu się oberwać ostrym szczekiem prosto w zdziwiony pyszczek, kiedy próbował koło niej przechodzić. Na szczęście Majka jest karnym zwierzakiem, więc oprócz wyraźnego okazywania dezaprobaty nie pozwoliła sobie na nic więcej. A po obiadku... nawet poszliśmy wszyscy się zdrzemnąć na jedno łóżko. Intruz intruzem, ale drzemki na pancinym łóżku nie odmówiła :lol: Leżała tylko przy moim drugim boku i co jakiś czas zerkała na Pajta... A san Pajęczasty - uuuu baaaardzo mu się wyjazd podobał. Odkryłam z niemałym zdziwieniem, że bardzo lubi podróżować komunikacją miejską...oczywiście na kolanach swojej pani. Przytulił się do mnie jak dziecko i oglądał z zainteresowaniem świat. Tylko trzeba go było wnosić i wynosić z autobusu, a ja, jak to przy wyprawach do domu rodzinnego, oczywiście byłam mocno objuczona torbami, pakunkami siatkami...i na szczycie Pająk. Tylko dzieci sobie mnie pokazywały palcami ech ;-) A w domu - raj - wolny Pająk! Bez smyczy z całym domem i ogrodem dla siebie. Szaleństwo. Jak mu się łazik włączył, to przez prawie 4 godziny non stop się kręcił, zaglądał, sprawdzał, zaczepiał domowników, obwąchiwał krzaczki itd itd :-D Tak się wyszalał, tyle miał emocji, że myślałam, że ze się zmęczy, dzięki czemu choć jednego wieczora będę mogła sobie pójść spać trochę wcześniej i bez psa na twarzy... Gdzie tam! Zjadł tylko ogromną kolację i ... chyba się tylko rozochocił, bo szalał bez przerwy do 1 w nocy. A ja siedzę sobie właśnie w pracy z potwornym bólem głowy i zapuchniętymi oczkami ;-) Aż się boję co będzie jak Pajtek w pełni odzyska siły! :diabloti: I kolejny dzień minął bez podsikiwania domu.Ale nie zapeszam... :cunao: :cunao: :cunao: -
Rozpacz w ciapki-Pająk, Pajączek odszedł.....
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To nie jest żaden mutant, tylko królik hodowlany- nietypowo umaszczony mix :eviltong: Jest przecudnyyyy!!!!!