-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
No i ru miała pojechac i nie pojechała... rozłożyła się :-( Rano była bardzo niewyraźna, miała wysoki cukier, zsikała się na łóżko i na posłanie Kra. Po insulinie cukier spadł, ale Ru mi się ciągle nie podoba... :shake: Była na badaniu krwi, czekamy na wyniki, jeszcze jej zrobię mocz, bo sika jak hydrant. Martwię się.... :-( A pani super, skoro się nie zniechęciła tym co ujrzała- siku na łóżko, na posłanko, popis u weta. Do tego na oczach pani nasikał w przedpokoju Gucio, a Kra i Pałek urządziły koncert do spółki z Pikulinką.... :evil_lol: Świry :evil_lol:
-
Odpisałam. I napisałam do AFNek. ....a jesli chodzi o Kra.... zbliżam sie do etapu uczynienia sobie ślicznego futrzanego dywanika z tej cholernicy :mad: Utopiła mój telefon w misce z wodą. Właśnie sie suszy, mam nadzieję że rano zadziała :angryy: Utopiła kolejną książkę z biblioteki, tym razem na amen- "Ukryty świat". Zeżarła poduszkę psią do spania, tzn. przerobiła na drobne fragmenty. Dobrała się znów do worka z karmą, czekam, czy pęknie. Oby zreszta pękła, może sobie nawet pęc z hukiem :angryy: Pogryzła pomadkę. Świecę z wosku. Miskę do warzyw. Stłukła kolejny kubek. Zjadła widelec.... ciekawe co jeszcze odkryję i kiedy....
-
Szczypka ;) nie Skrzypek... Koszt pewnie w granicach 800-1000 zł za obie łapki (co jest baaardzo preferencyjną ceną). Młodziutka jest u mnie, no i pewnikiem zostanie aż do końca leczenia, chyba, ze znajdę domek gotowy i odpowiedzialny. Maupko, niezły masz nos :evil_lol: Wielkośc małej niech odda fakt, że drugie zdjęcie jest mniej więcej w skali 1:2 :cool3: Poza tym jest naprawde fajna, kontaktowa, gadatliwa, charakterna :cool3: i przymilna... ....aha- dziś wyjęłam jej ostatni chyba jej mleczny kiełek (oczywiście było biadolenie przy ogladaniu dzioba, ale samego wyjmowania nie zauważyła).
-
[IMG]http://img442.imageshack.us/img442/5638/agf00014aq2.jpg[/IMG] [IMG]http://img225.imageshack.us/img225/5498/agf00010ne6.jpg[/IMG]
-
Pikulinka jest mikroskopijna. Naprawdę- waży ok 2,3 kg... ma 5-6 miesięcy, jest ciekawskim, uroczym psim dzieciakiem. Pikulinka niestety ma ciężką wadę wrodzona obu kolan, wypadnięte rzepki i zły rozwój kości. Jedyną szansą na w miarę normalne zycie jest dla niej operacja, którą trzeba przeprowadzić jak najszybciej. Inaczej malutka nie będzie mogła chodzić, będzie cierpieć z bólu... :-( Miała być uśpiona, bo pozostawienie jej tak, jak jest to byłby sadyzm. Po konsultacji z chirurgiem i dokładnym zastanowieniu postanowiliśmy dać jej szansę. Może nie będzie biegac całkiem zwyczajnie jak inne psy, ale ma szansę na życie bez bólu i na swobodne poruszanie się... jej atutem jest rozmiar i młodość, bo dla dużego psa to byłby jednoznaczny wyrok. Na operację potrzebujemy niestety funduszy....:oops: W TZW. MIEDZYCZASIE OKAZAŁO SIĘ, ŻE PIKU MOŻE ŻYĆ Z TAKIMI ŁAPKAMI JAKIE MA, ALE MA ZA TO URAZ KRĘGOSŁUPA. oBECNIE JEJ STAN SIE POGORSZYŁ NA TYLE, ŻE [COLOR=red]MUSI PRZEJŚĆ BARDZO RYZYKOWNĄ OPERACJĘ STABILIZACJI KRĘGÓW....[/COLOR] BŁAGAMY O POMOC, POMÓŻ NAM OCALIĆ PIKULINKĘ!!!!! Po dwóch operacjach Pikulec żyje, funkcjonuje, ale to jest pies specjalnje troski. Ma sporo innych problemów ze zdrowiem, na tyle poważnych, że własciwie jest to zespół wad. Ma m.in. niedorzwój żuchwy, alergie (w tym bardzo ciężką na osy itp), chore łapki, kręgosłup, skłonność do refluksu, zaburzenia neurologiczne itd. Żyje życiem pożyczonym..... [B][SIZE=3]PI ZOSTAJE[/SIZE] ;)[/B] Za dużo ma problemów, no i ja się za bardzo przywiązałam......
-
Pucka jakie pw? Idę sprawdzić... :oops: Fona, z Kongą... cóż- jest małe światełko w tunelu (finansowym), ale na razie nic nie mówię, że by nie zapeszać. Problem leży głównie w transporcie i muszę mieć na to konkretne środki, bo nie udało się znależć do tej pory bezpłatnego, a za płatny nie chcę potem zalegać, dość już zadłużeń. Nie odzywam sie, bo co mam powiedzieć. Co do obrozy, upieraja się że wysłali, na fakturze też jest. A Kra niedobra- do listy złodziejstw dodała właśnie moje płatki i tą metodą nie mam śniadania :placz:
-
No niestety, prawdą jest, że to jak ktos dba o swoje zwierzaki nie zależy w najmniejszym stopniu od zasobności kieszeni. Bywają psy bezdomnych wychuchane, wypasione- bo ich panowie dbają głównie o swoich przyjaciół. I nierzadki jest też widok pieknego, bogatego domu, którego strzeże wynędzniały pies na krótkim łańcuchu... Inna sprawa to ogólnie niesympatyczne podejście naszego społeczeństwa do ludzi, których życie zepchnęło na margines. W najlepszym razie fałszywa dobroczynność- w postaci kilku groszy; dużo częściej- ledwo skrywana niechęć, pogarda i odraza. Przeświadczenie, że człowiek sam jest sobie winny i należy mu się taki los... bo wtedy łatwiej czuc sie lepszym, skoro nam sie udało, a jemu nie. A mało kto myśli, że nie zawsze tak jest, że czasem wystarczy splot nieszczęśliwych zdarzeń, choroba, nieszczęście. Że tak naprawdę każdemu może się to przytrafić. Z takiego poczucia wyższości juz tylko krok do uznania człowieka bezdomnego za "podczłowieka", istoty niezdolnej do odczuwania, nie zasługującej na współczucie, na szacunek- takiemu komuś można odebrać wszystko, można za niego zdecydować, co będzie lepsze, można mu bezkarnie odebrać przyjaciela. Wszystko w przeświadczeniu, że jesteśmy dobrzy i łaskawi- ot, hipokryzja.
-
Kra ogólnie jest coraz grzeczniejsza... kotów już prawie nie jada... nie niszczy bez sensu (tylko z sensem i pomyślunkiem).... kradnie też coraz rzadziej (za to efektywniej)... Ostatnio zjadła mi serek, chleb i wychlała mleko. :mad: I zdemolowała kartonik z zabawkami. I rozbiła kubek. I odgryzła sznurek od piłki. I całe mnóstwo innych drobnych rzeczy... Poza tym utyła małpa- a mówią, że kradzione nie tuczy :evil_lol:
-
Asher, a propos "uszczęśliwiania na siłę" dziko zyjacych kotów. W styczniu odszedł ukochany Maciej mojej cioci. Maciek ciotke uwielbiał, spał jej na plecach, mruczał, wtulał sie w szyję, obejmował łapami, tak, żeby nie puścić ukochanej pańci. W czym rzecz? Otóz Maciej od urodzenia był kotem dzikim, wolnożyjacym- przez ponad 12 lat. Złapała go karmicielka, kiedy przestał sobie radzić. Oswajanie trwało pół roku, po roku to był już przytulak. Co w tym najzabawniejsze- Maciek nie był uwięziony. Kiedy już poznał co to dobra ręka, dostał wybór- mógł wychodzić, mógł wybrać wolność. I wiesz... on nawet nie chciał iść na noc sam na dwór. Wolał spacery przy nodze (oczywiście bez jakiejkolwiek uwiezi); wolał dom, człowieka i michę :evil_lol: Znając dom i znając wolne życie- bez wahania wybrał dom.
-
A ja mam takie nieśmiałe pytanie.... jak z nowotworem? Nic nie wraca? :oops: Pytam nie z ciekawośći, tylko mam podobny problem- u Pałka usunięto świństwo z pyszczydła i teraz się zastanawiam- będą przerzuty, czy nie? :-( i jeszcze pytanie, jak mu zdiagnozoano, bo "różowe paseczki" to mi nic nie mówią, a ja juz panikuje i widze u Pałka "dziwną" śluzówkę w oku....:oops:
-
Nero jest mieszańcem szkota... za TM :(:(:(:(:(
ulvhedinn replied to Negri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja zaglądam.... i przyłączę się do Negri- to naprawdę wspaniały pies i zasługuje na naprawdę dobry dom, tylko ciągle nie ma szczęścia... :-( -
Ma zupełnie niesamowite spojrzenie... takie ludzkie :-(
-
6 -5 tyg. szczeniąt + 2 z Krzyczek .Wszystkie w nowych domkach .
ulvhedinn replied to BIANKA1's topic in Już w nowym domu
Huraganu jakoś nie ma, tylko leje. Króliczek... no.... urósł trochę od czasu, kiedy go ostatnio widziałam.... :oops: -
Nawoływać to nie.... ale znam siebie i gdyby myśliwy zastrzelił mojego psa siedzącego (czy stojącego, czy wręcz fruwającego) przy mnie, to ma jedną jedyną szansę- posłużyć się bronią- jeśli zdąży. Inaczej z lasu nie wyjdzie. I nie porównywałabym tego z wjechaniem autem w doopę. Z dwóch powodów: po pierwsze kolizje powoduje się zazwyczaj niechcący, do psa strzela celowo. Po drugie- samochód to tylko przedmiot, rzecz do zastąpienia; pies jest "osobą", moim przyjacielem, członkiem rodziny, mojego stada. Jeśli ktoś krzywdzi moje stado, lepiej, żeby umiał szybko wiać :diabloti: Owszem, zdaję sobie sprawę, że to "prymitywny instynkt hordy" i... dobrze mi z tym....