-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
Irysek z TZem jadą po maluszki, trzeba będzie tylko pokryć koszty paliwa.
-
KrA zostaje w kagańcu... fizjologicznym, żeby jej się krzywda nie działa, ale czasem go ściąga sama i wtedy broi za dwie :cool1: Właśnie, tak jak Justynka pisze mam fajne rzeczy i nie mam jak wystawić :-( A tu wątek Dziadka- Karmelka: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=9897931#post9897931[/url]
-
Ma ktoś telefon do Beamihy ?
-
Dziadzio trafił do schroniska w niedzielę.. od razu z wyrokiem, bo porażenie i starość- to wyrok. A dziadzio nie był w stanie wstać, ciągnął łapki za sobą. Miała szczęście- Aga akurat była w schronisku. Krótki telefon do mnie- no i mamy nowy zabytek-nabytek. Okazało sie, że dziadek wstaje. Na początku z trudem, teraz coraz sprawniej. Łapeczki są jednak starte po wierzchu tak, że pazurków wcale już nie ma- najwyraźniej dość długo musiał je ciągnąć bezwładnie za sobą.... Wetka orzekła, że wygląda to na porażenie, które jest już w fazie wyleczania się. Do kompletu Karmelek (tak go nazwałyśmy, bo ma śliczny, ciemnokarmelowy kolor) miał bardzo bogate życie wewnętrzne, był zagłodzony i bardzo mocno odwodniony :-(. Ma powiększoną wątrobę. Dziadek chętnie je, pije jak smok, jest coraz żywszy i... coraz bardziej uparty ;) Dziadek potrzebuje domu- nie łudzimy się, że ktoś go zgubił przypadkiem, jest w zbyt złym stanie. Ale... może.... ktoś ma ochotę na nieszkodliwego, cieplutkiego, przytulnego starszego pana?
-
Przykro..... :-( tym bardziej, kiedy wypomina mi sie Kongę która wróciła przecież znienacka z adopcji, albo nieoddanie KrAksy, do domku (była [B]JEDNA[/B] propozycja w ciągu ponad dwóch lat, a nie zdecydowałam się nie tyle z przywiązania, co z powodu raz- charakteru Kra, dwa- ludzie chcieli psa trzymającego mocz i kał, a suczy to sie nie zawsze udaje, trzy- odległość wykluczała pomoc z mojej strony, nie mówiąc o tym, że gdyby adopcja nie wypaliła, to nie byłabym w stanie tyluset kilometrów jechać po nią.... :shake:). Sunia chi-Mrówka z cieczka jest starsza, niż początkowo sądziłam, ale młodziutka. Pomieszka u Bianki do końca cieczki, właścicieli oczywiście szukamy. Umówię ją na jak najszybsza sterylkę, chociażby dlatego, że jeśli pokrył ja większy od niej pies (a jest to prawdopodobne), to ciąża i poród mogą ja zabić... Kra ma na koncie od przedwczoraj popsucie kolejnego telefonu i pożarcie racicy od skóry dzika leżącej na podłodze... :placz: Racica we fragmentach wracała obydwiema stronami....
-
Mrówie samochód padł koło Lublińca, czekamy na rozwój sytuacji.... możliwe, że będziemy jechały z Bianką po smarkaczy :roll:
-
Właśnie dostałyśmy kaskę od Bianki... :lol::lol::lol: Przyda się bardzo, bo z Pikowej już część poszła na leczenie zapalenia oskrzeli, na szeleczki i na dobre jedzonko... Poza tym może być potrzebne dalsze badanie (kolejny rtg), a i operacja nie jest na bank odwołąna, tylko odroczona. Kra ciągle leczy odleżynę, skończyła się glukozamin, a- i do stadka doszedł właśnie nowy nabytek-zabytek do remontu... :cool3:
-
Niewielki, jamnikokształtny. Koloru ciemnego toffi, albo karmelu (i chyba będzie miał na imię Toffik;)). Z białą strzałką krawacikiem i łapkami. Staruszek przeokrutny..... Długi, solidny ogon. Aha- bardzo bogate życie wewnętrzne- kupkę na spacerze trzeba było łapać do woreczka, bo chciała się sama oddalić.... :shake:
-
Przydała by się... i jeśli są możliwości, to riwanol, i strzykawki, igły- bo to zużywamy w duuużych ilościach... :oops: tylko muszę w razie czego podać adres cioci, bo oczywiście jeszcze nie odebrałam dowodu i na poczcie mi nie dadzą.... :oops: Kra dostała zdrowy opr dzisiaj, bo poszarpała na strzępy brzeg koca, który wisiał na drzwiach. :mad: Udało nam się psostan zmniejszyć o Gryzię, którą wzięła Elza, udało- na całe dwie godziny- najnowszy nabytek to prawdziwy antyk. Ma częściowe porażenie, obtarte łapki, guzki na udzie i na brzuszku, jest niedożywiony, odwodniony, ma zapalenie sika i chore oczka.... :shake:
-
Pewnie, że olały... :cool1: Wypadłysmy z domu w pośpiechu i telefony zostały. A w pospiechu, bo jechałysmy do weta z ciepiącym psem, a dokładnie z jamnikiem, który nie mógł sie od doby wysikać. A u weta miał usg i był cewnikowany, wiec trwało.... Wiedziałaś, że pojechałysmy do weta. Operacja na razie jest odroczona, bo mała radzi sobie znacznie lepiej niz by to wynikło z rtg... :lol: i wet nie chce narobić szkód. Młoda gania, szaleje, maltretuje Pałka (a on o dziwo się zgadza, najwyraźniej zachwycony "córeczką"). Ma mnóstwo energii i bardzo zdecydowany charakterek ;) Była wpłata z tytułem: [B]płyty/dogomania/rennatta/za bazarek[/B] [B]42 zł[/B] [B]:lol::lol::lol:[/B]
-
Kraksa pożera bardzo dużo rzeczy.... ;) W ostatnim czasie m.in. pięć paczek kociej karmy, wiaderko swojej (nielegalnie), mydło (zapakowane), maść z wit.A, spory fragment owczej skóry, masło, paczkę płatków..... :cool3: Poza tym wszystko "w normie", tzn. prezentuje lekki obłęd i straszliwe ADHD. Wczoraj nawiedziła nas Ecci i przyniosła gazetę. Gazety przeczytać nie zdążyła, bo lektura przypadła do gustu bandzie i została bardzo dokładnie rozpracowana (przy czym spory udział w niszczycielskim dziele miał, o dziwo, Pałek :lol:).
-
Wpłaty na Piku: 180 zł za dwa komplety biżuterii, minus ok 10 zł wysyłka= 170 zł. 50 zł Kobold ------------- 220 zł To niestety kropla w morzu potrzeb.... :-(
-
Konga jest w domu tymczasowym, z którym mamy stały kontakt. Domek prosił o nieujawnianie, ale słowo daje, ze Konga jest bezpieczna i leczona ;) Co do łysin. Konga trafiła do met łysa, fakt. Ale fakt też, że była wtedy już od ponad trzech miesięcy leczona. Jak tylko skończą sie moje kłopoty z kompem, wstawię zdjęcia z lipca (robione przez weta)- wtedy była w znacznie gorszym stanie niż na zdjęciach wstawionych przez Andzię.... Uszy były rozwalone od samego początku- wyglądało to jakby końcówki zostały przecięte nożyczkami.....
-
Dorwałam się na moment do kompa... Dziś pojechały do nowego domu Maja i Bianka, ale zaraz zabieram kicie Mysię od cioci, więc liczba pozostanie "w normie". Czyli 14 sztuk... Dodatkowym problemem jest Brutus, na którego wpływa 20 zł na miesiąc od Poker i tylko tyle. Utrzymanie Brutusa to minimum 80-100 zł miesięcznie, a nie mogę tego żądać od cioci no i spada to na mnie. Ostatnio doszło jego leczenie- ma problemy ze skórą :shake: Piki czeka na operację. Gołębie oba są leczone- jeden miał uszarpany fragment skrzydła i dochodzi do siebie po operacji, drugi ma kłopot ze stawem, wyrwane pióra i chorą skórę (pasożyt?). Króliki na szczęście nie wymagają leczenia a za utrzymanie Bigosa płaci właścicielka, która zdeklarowała się, że prawdopodobnie przysposobi tez Bibi ;) KrAksica niestety ma okropne kłopoty z odleżyną, dostaje solcoseryl, ma smarowane i naświetlane, ale pięknie nie jest, być może potrzebna będzie kosztowna operacja - wszczepienie takiej siateczki... :shake: W dodatku rozrabia jak głupia. Przeraziła mnie strasznie, bo zafundowała sobie elektrowstrząsy- wsadziła nochal w otwarta klapkę na latarni!!!! Na szczęście nic jej się nie stało, skończyło sie na strachu; a KrA oburzona dokumentnie i głośno zwymyślała "wroga". Komp na razie zdech, moze się uda go naprawić po świętach.....