-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
Wroclawskie pieski proszą o domy !!
ulvhedinn replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Już w nowym domu
Razem ze Ślepkiem siedza dwie strasznie fajne sunie- szczupła owczarkopodobna i taka czarna, mocnej budowy z podwójnymi wilczymi pazurami... czy one sa juz gdzieś opisane, bo nie chce dublować? :oops: -
Przyszło 15 zł "bazarek Bila" i 30 zł "pikulinka od anouk".... :lol:
-
Didi mimo złego startu (kalekie łapki) ma domek !! :)
ulvhedinn replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Już w nowym domu
No własnie TAK to wygląda, no moze minimalnie bardziej na boki, ale też leci na dziób, albo sie podpiera na nadgarstkach, dlatego napisałam, że nie jak łapa niedźwiedzia tylko niejako na odwrót... Ja mam pamięć absolutnie wzrokową do obrazków, więc zapamiętałam fotke, ale miejsca i okoliczności już nie :oops: -
Didi mimo złego startu (kalekie łapki) ma domek !! :)
ulvhedinn replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Już w nowym domu
[quote name='lewkonia']Może to "niedźwiedzia łapa" - tę wadę da się leczyć![/quote] Nie, niedźwiedzia łapa wyglada inaczej.. kiedyś był watek psiaka któremu wyginały się łapki identycznie, ale nie umiem go znaleźć :shake: Wet mówi, że to może byc np. nierównomierny rozwój kości promieniowej i łokciowej, jutro młodą obfocimy na RTG na wszystkie strony, to będzie więcej wiadomo.... -
Staruszek SHITZ SHU wyrzucony jak śmieć... MA DOM!
ulvhedinn replied to GrubbaRybba's topic in Już w nowym domu
Oszszszszzzzz.......... :angryy: -
Nie jest dramatycznie, ale dobrze też nie... Pi dostała leki p/zapalne i p/bólowe, na szczęście nie ma kłpotów z koordynacja, jedynie ją pobolewa (co nie przeszkadzało jej opierd.... Gabi od góry do dołu, kiedy biedna wsadziła nochal do transporterka...). W czwartek robimyy RTG i ... zobaczymy....
-
No i znów jest źle..... cholera, nie mam nawet siły pisac, dzis był wyjątkowo okropny dzień :shake: same złe wiadomości.... a Pi znów uszkodziła sobie szyje, bo szarpnęła mi sie na rękach do nielubianego psa :-(
-
Śpij spokojnie Romciu [*]
ulvhedinn replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Koper ma racje, chociaż.... chociaz nie da się ukryc, że planowane przeniesienie schroniska jest cholernie wygodnym wytłumaczeniem na zwykłe nieróbstwo i oszczędności. Bo sorry, ale ja od ładnych paru lat słyszę, że nie opłaca sie zrobic PORZĄDNEJ izolatki, nowych kojców itp, "no bo zaraz mamy sie przenieść"..... a schronisko ja stało tak stoi- za ciasne, za małe, bez porządnej, ciepłej izolatki gdzie psy mogłyby się leczyć (sorry, ale ten pokoik, wilgotny, duszny i wstrętny to tylko może psa wykończyć, a miejsc w nim jest chyba ... 8....). Bez nowoczesnego ambularorium, izolatek dla psów na kwarantannie itp... A gmina/władze miasta mają to w dupie. Popatrzcie ile miejsc ma schronisko w Warszawie, a ile Wrocław- kurde lepiej wygląda niejedno schronisko w małym mieście, a Wrock podobno jest jednym z głównych miast Polski? Wrrrr..... A co do usypiania- ze statystyk wynika ze psów we wrocławskim schronisku usypia sie rocznie ok. 500. Oczywiście spora część to ślepe mioty, sa przypadki beznadziejne, ale..... Przykładowo 2003:uśmierconych 535, 2004:uśmierconych 479, 2005:uśmierconych 458 (wg "raportu hycla")..... Do tego umiera ok. 50... -
[I]Dwa psy chowane zawsze razem nie będą tak związane z człowiekiem i nie bedą tak chętnie pracować z człowiekiem jak jeden pies. Jeśli pieski maja być tylko do towarzystwa a nie do szkolenia, zawodów itp to we dwójkę będzie im na pewno fajnie. [/I] Otóż wcale nie.... .... bo to zdecydowanie nieprawda. ;) Ciekawe, mam więcej niż jednego psa "od zawsze" i zadziwiająco często słyszę "ale on/ona w pania patrzy". To nie jest kwestia ilości psów, tylko ilości uwagi tymże psom poświęcanej.... Możliwe, że niektórym się wydaje, ze skoro psy zajmują się sobą, to mozna odpuścić sobie- i tu tkwi problem. Jeżeli z psem pracujemy (warto kolejno robić "lekcje indywidualne"), zajmujemy się nim, pracujemy nad kontaktem, to będziemy dla niego superważni, niezależnie, czy będzie jedynakiem, czy psem w stadzie. I odwrotnie- pies zaniedbany, zostawiony sam sobie nie będzie miał dobrej więzi z człowiekiem, chocby był oddzielony od psów całe życie. Aaa, mówię tu także o sytuacji, kiedy pies wychowywał się w domu z matką, więź od pierwszych dni życia- czyli mogłaby być bardzo silna.
-
A wogóle to musze nadrobic opowiadania KrAksiejskie, bo z tego wszystkiego niewiele napisałam o wakacyjnych przygodach KrA... Ze względu na Amberka, który już był bardzo chory, nie wyszedł nam za bardzo wyjazd na dogo-zlot. Tzn. wpadłyśmy tylko na chwilę. Co nie przeszkodziło KrAkulce urządzić pokazu "co potrafia dwie łapy i dwa kółka". Juz sama podróż była ekscytujaca- Kraksa była zachwycona pociągiem (ciocia, fce do okna!!!!) a potem PKS-em. Oczywiście po drodze strasznie się popisywała przed ludźmi (a ludzie :crazyeye:). W Poznaniu na dworcu wyżebrała 3!!! parówki i zapiekankę. A ja musiałam sobie sama kupić.... I najśmieszniejszy moment- w owym Poznaniu KrA odczuła intensywną potrzebę skorzystania z toalety, a ponieważ ona woli sikać na sedesie (bo na wózku często się obsikuje), więc cóż- wparadowałyśmy do dworcowego wychodka z pytaniem "czy MOŻEMY skorzystać OBIE z toalety?" :cool3: Panią klozetową zatkało, ale była tak zafrapowana psem "toaletowym", że skwapliwie się zgodziła... KrA po wypięciu z wózeczka na komendę "kibelek" szybko sie ustawiła, nacelowała pupką na muszlę (oczywiście przy mojej pomocy), no i.... tak korzystałyśmy z przybytku w asyscie widzów, bo przyleciał również pan z męskiego :lol: (tzn. ja sie potem zamknęłam, ale KrAkuli taki ekshibicjonizm nie przeszkadzał). Dojechałyśmy. KrA na widok sporego stada psów wpadła w euforię i "z marszu" poleciałysmy ze wszystkimi na spacer do lasu. Oczywiście w ciągu pierwszysch pięciu minut udowodniła że bezsprzecznie cierpi na straszliwe ADHD- inne psiaki spokojnie przystawał, dreptały, a KrA latała jak dzika, robiła kółeczka, łapała co większe gałęzie (patycek!!!!!).... Potem udowodniła, że pies na wózku też może- i jako pierwsza odnalazła mnie w lesie, kiedy chowaliśmy się psom całą grupą. I co, pewnie myślicie że była zmęczona? A guzik.... Po krótkim odpoczynku (Kra i odpoczynek- dooobreeee) poszliśmy wieczorem na plażę. I tu nastapił ciag dalszy popisów- bieganie po plaży, wpadanie do wody, pływanie, aportowanie (także z wody), a już najfajniejsze było ganianie pełnym pędem po molo... Na szczęście był juz wieczór i nie było "opalaczy", więc nawet nikt nie protestował. No szaleństwo na maxa :multi: A wieczorem, kiedy wszystkie psy padły, a ludzie zasiedli wokół grilla, KrA postanowiła pomyszkować po campingu i zrobić inspekcję koszy w poszukiwaniu smakołyków. Nie wiem, czy na przyszły rok nas zaproszą :evil_lol:
-
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
ulvhedinn replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
ha, a ja Ci zazdroszczę gabarytów Frotki, wyobraziłam sobie pakowanie Kry do torby.... i pękłam ze śmiechu ;) bo wizja jak sie uginam pod giga-torbiszonem była nader plastyczna.... -
Ja jestem zdecydowanym zwolennikiem dwóch lub więcej psów. ale dwa szczeniaki- zgroza... :evil_lol: tyle, że ja wogóle wolę nieco "starsiejsze" psy, bo na mysl o wychowywaniu takiego sikaczo-gryzacza (skądinąd słodkiego) mi sie włos jeży. A co do wielopsowości- tak!!!! Psy nie czują się wtedy samotne, kiedy wybywamy z domu, często łatwiej nauczyć nowego róznych rzeczy (obserwacja), no i niesamowita przyjemność sprawia obserwowanie ich wzajemnych relacji. Jednak ludź psu psa nie zastąpi.... Płec- no tu róznie bywa. Ja mam akurat zołzowatego samca, który nie toleruje niczego co ma hmm... jajka ;) więc reszta stada to same suki, mieszka też Gucio, kastrat (w dodatku bardzo konkretnie ustawiony przez Pałka). Sukie różnie- lubia się, czasem sobie naburkają, większych tarć nie ma. Warto pamiętać, że chociaz nam zal tego zdominowanego, to dobrze jest szanować wypracowana przez same psy hierarchię, oczywiście bez pozwalania na prześladowanie słabszego. Co jeszcze- układ pies młodzy-pies straszy sprawdza się idealnie, jesli psy się lubią i jeśli młodszy "szanuje" starszego. Ot- 15-letni Pałek ma pod opieką niespełna roczną Piku, ona go podkręca do zabaw, on ją stopuje i uczy. Miłość kwitnie :loveu: Nie zgodzę się też że psy musza mieć podobne charaktery i gabaryty, to też róznie bywa.... Pewnie, że nie jest fajny układ, kiedy młody, duży silny pies zadeptuje, bądź męczy staruszka-maluszka. Ale... np. był moment, kiedy miałam Milę (bernardynka) i często chodziliśmy razem z Piesią cioci na spacer. Piesia- ok. 3 kg. I okazało się że obecność wielkiej, odważnej, pewnej siebie koleżanki znakomicie wpływa na przerażoną światem, niesocjalną mikropsinę.... Piesia naśladowała Milę, nauczyła się tarzać w trawie, skubać trawę i ogólnie czuła sie znacznie pewniej. Od innych psów nauczyła sie m.in. załatwiać na dworze... O- to też ciekawe, w przypadku psa "po przejsciach" obecność zrównoważonego, pewnego siebie rezydenta niesamowicie wpływa na pewność siebie, pies dochodzi do normalności zdecydowanie szybciej. Żeby nie było tak rózowo, są też wady. Po pierwsze psy ucza się od siebie błyskawicznie- także złych rzeczy (np. otwierania lodówki :mad:). Poza tym na spacerach jeśli ma się 3+ psów, to juz jest sfora- i tak może się zachowywać, np. w odniesieniu do inych zwierząt. No i psy wzajemnie sie nakrecają, trudniej uspokoić stado. O oczywistych minusach- brak trzeciej (a nawet czwartej) ręki, czy kosztach to nie mówię.... ale spróbujcie posprzątac kupsko trzeciego psa, trzymając dwa pozostałe na smyczach, jeśli akurat jeden jest zainteresowany tym kotem na płocie, a drugi koniecznie chce obwąchać akurat tą trawkę :eviltong:
-
Gabunia zaginiona zimą wiosną pojechała do DOMU !! :))
ulvhedinn replied to justynavege's topic in Już w nowym domu
Kabelka niet.... spróbuję popołudniem z przełaczaniem tego który jest ;) -
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
ulvhedinn replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
My z Agą uparcie sprzątamy, ale niestety przyznam się, że stosuję nieekologiczne woreczki śniadaniowe- bo na eko mnie nie stać :shake: Za to efekt pozytywny, to to to, jak patrzą na nas sąsiedzi, bo to te "co to sprzatają". No i w efekcie nikt się nas nie czepia.... ...ale to, co mnie irytuje, to brak kubłów, czy koszy w centrum Wrocka, okolice Rynku to istna pustynia, mało jest normalnych koszy, a o "psich" to pomarzyć można. -
Bo mam net dopiero od trzech dni i nadrabiam zaległości ;) Brutusek ostatnio ma sie coraz lepiej. wypiękniał, wreszcie ostatecznie wyleczyliśmy swędząca skórę. Fuferko właśnie wymienia na zimowe- więc wszędzie kudli jak guuupi, bo szubę to ma iście niedźwiedzią :evil_lol: Poza tym rozbestwia sie coraz lepiej- już nie dla niego podłogi, o nie- Bru rozkłada zadek na fotelu, albo na kanapie- tylko w nocy (przynajmniej na razie) nie pcha się do łózka ale śpi w swoim koszyczku... Co jeszcze? Może to, że nareszcie Bru sie "wyluzował"- juz sam domaga sie pieszczot (i potrafi mi naburkać, jak sie nie przywitam z nim po przyjściu :evil_lol: - normalnie gada pod nosem :evil_lol:). Biega coraz lepiej, widać, że mu słuzy ciepłe spanie i preparaty na stawy. Naśladując KrA bawi się piłeczką i wesoło podskakuje.....
-
O Boziu.... trzymam kciuki za Kraksię i oczywiście moja KrA też ściska pazurki.....
-
Panika jest wskazana, w sumie lepiej popanikować, niż doprowadzić do tragedii... ale ten system który stosuje sprawdza mi się... no i z małymi kotami nie ma tak naprawdę reguł :shake: czasem mam wrazenie, ze tak do 12 tygodnia to są bardziej duszki, byle co i .... Na szczęście dorosłe sa "twardsze" ;)
-
Gabunia zaginiona zimą wiosną pojechała do DOMU !! :))
ulvhedinn replied to justynavege's topic in Już w nowym domu
Nie wstawię jak Aga nie kupi kabelka.... :shake: -
Są upiornie odległe terminy.... i jeszcze coś- Pi przy poprzedniej narkozie miała chwilowe kłopoty z oddychaniem- szczerze mówiąc wolałabym weta, który w razie czego podejmie reanimację, no i monitorowanie bym wolała.... :oops: jestem ostatnio chyba przewrazliwiona.... :oops:
-
No i nikt do nas nawet nie zaglądał.... :mad: Wrrrr.... KrAksa jak to Kraksa. Rozrabia. Kradnie. Niszczy. Uczy resztę Kra-stada złych rzeczy... Ale.... KrA się zakochała :loveu: w... kocie.... :razz: Niesamowite, nie? KrAksa, zawsze goniąca koty, nagle stwierdziła, że fajnie miec kota. A kotem KrA został Conan Barbarzyńca, mały, bury straszny diabelec :evil_lol: Śpia razem, kot na Kraksi, albo w zwiniętym Kra-rogaliku. Kra liże i całuje kota, chociaż czasem mu... "pogoni kota"... :evil_lol: A ja myślałam, że ona raczej takiego małego kota to zje, a tu taka niespodziwanka!!!!