-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
Bulwinka trzykropka- Lola- NIE ŻYJE? powtórka z OZZY"EGO?!!!!
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
Czyli mozna zmienić tytuł??? :cool3: -
Trochę nas zmartwiło, ze Psota będzie jeszcze miesiąc.... :oops: Nie da sie ukryc, że mamy spore przepsienie, więc roboty jest mnóstwo, do tego rozchorowały nam się kociaki i w zasadzie od weta nie wychodzimy. No i niestety pozostaje sprawa utrzymania Pso i Mai..... :oops: Co do ogłoszeń, fajna mysl :lol:
-
No "tylko"... ;)
-
Zapewniam cię, że własciwie z kazdego odpowiednio duzego psa własciciel-idiota będzie umiał zrobic mordercę. Zauważ że są kolejne fale "psów agresywnych", były kaukazy, rottki, dobermany, teraz w hmm... "niektórych kręgach" panuje moda na bulle, chociaz coraz częściej także na większe rasy- CC, bullmastify, MN itp... Wiesz, miałam przygarnietą bernardynkę (!), która sądząc po bliznach i zachowaniu wobec psów brała udział w walkach... (notabene udało sie ja "unormalnić"). Więc co- benków też zakazujemy? Uwierz- rozkręcony do agresji benek jest o niebo groźniejszy niż pittbull :shake: chociazby ze wzgledu na masę.
-
Charly, zakazać można, tylko konkretnie które rasy? Bulowate? No to się przerzucą na molosy. Molosy? No przecież z owczarka tez mozna zrobic ostrego psa..... w końcu dojdzie do takiej paranoi, że zakaz obejmie wszystko co waży ponad 10 kg. :shake: (aczkolwiek widziałam juz co moze zrobić niespełna 10-kilowy pies, nie bojacy sie człowieka i umiejący zaatakowac skutecznie...). Nie- jedyną radą sa własnie ogromne kary nakładane bezwzględnie za pogryzienie itp. I jeszcze jedno- w drugą stronę- również ogromne kary za drażnienie czy zaczepianie agresywne psa.
-
Zakaz nie, bo co z tego, że nie będzie mozna wziąć sobie psa agresywnego ze schroniska (a najlepiej żadnego który wykazał choćby cień niewłasciwego zachowania, co w naszych schroniskach oznaczałoby wymordowanie 80 % psów), skoro potwora mozna zrobić z każego (tak, każdego, ewentualnie potwór będzie mniej lub bardziej groźny, zaleznie od wielkości) psa. A większość "sąsiedzkich" psów, które obserwuje i uwazam za niebezpieczne to pieski "mane" przez włascicieli od maleństwa. Znacznie lepsza jest metoda zaostrzenia rzeczywistych kar dla włascicieli, których pies narozrabiał i sensowne uswiadamianie. Bo co z tego, ze będziemy dawać same cudowne łagodne psiaki, skoro nawet na dogo zaistniał temat "jak wyostrzyć psa" :shake: I kolejna sprawa. Część schroniskowych pracowników traktuje psy tak, że ja sie nie dziwię agresywnym reakcjom, ja sie dziwię, że te psy ich nie zagryzły (akurat to nie o Wrocławiu, ale gdzie indziej sie trochę mmm... zdziwiłam). I jeszcze jedno, coś o czym sie rzadko mówi. W niektórych schroniskach łatka agresji jest traktowana jako wymówka do zabijania w świetle prawa zdrowych zwierzat. Bo kto udowodni schronisku, że pies uspiony nie był agresywny, a jedynie nadliczbowy...?
-
Problem, pani Zofio jest w tym, że ocena psów w schronisku bardzo delkatnie rzecz ujmując pozostawia duuuuzo do życzenia :roll: Niby wydawałoby się, ze w schronie pracują ludzie znajacy się na zwierzetach, taaaaa... no to podam dwa przykłady "trafnej oceny" psów od nas. Pierwszy- śauron, młody mix leonbergera. Podobno agresywny do psów, (bo na smyczy strasznie ciagnął do zwierzat i wydawał "dziwne" dźwięki). Uparłam sie że to zwykła ciekawość szczeniaka, a dźwieki sa dość charakterystyczne dla ucieszonego wielkopsa. Nie nie- prosze go nie puszczać do psów. Podejrzewam, że gdyby dostał sie komuś kto by tej rady posłuchał, to po jakimś czasie sciągany i karcony na widok innegop psa kudłacz zrobiłby się rzeczywiście agresywny. Ale nic zaryzykowałam ( w kagańcu) no i co się okazłao- Sau pierwsze co to w kontakcie z psem wywalił sie brzuchem do góry, nastepnie zrobił przysiad z wypietym zadkiem, a potem pięknie sie bawił z psami pci obojga ;) Obecnie mieszka w domu z psem i suką, ignorujac nawet zaczepki, a wredowatej suce pozwala na tarmoszenie za kudły, kwitujac to merdoleniem i szerokim usmiechem, względnie demonstracyjnie wieje ;) Drugi,. Suka przeznaczona do uśspienia, bo agresywna. Fakt, miotała sie z wrzaskiem po boksie... Znów się uparłam, ze to ciężki stres- nie agresja, suka jest u nas. Owszem na początku z nerwów zakłapała ostrzegawczo. Tylke, że jak mało który naprawde pies umie slicznie hamowac siłę kłapnięć i nawet bardzo zdenerwowana jak złapała, to delikatnie jak motylek. Powoli zreszta uspokaja sie coraz bardziej, juz kompletnie nie pokłapuje, jest miziasto-przytulasto-kochająca :cool3: Z drugiej strrony wiem, że zostały zupełnie nieodpowiedzialnie wydane do adopcji psy wykazujące mocną dominację i zapędy agresorów- także do domów z dziećmi :roll:
-
Niestety nie jest dobrze :shake: Guzy sie odnowiły i to szybko... Zbyt szybko, by miało sens meczenie psa kolejna operacją. :-(:-(:-( Mirusia na razie czuje sie dobrze, rządzi w domu, poczuła sie bardzo u siebie, pilnuje domu, ogrodu, koszyczka... no i w zwiazku z tym postanowilismy, ze nie będzie juz zadnych przenosin- Mira zostaje w DT na zawsze, a własciwie na tyle na ile pozwoli jej choroba...
-
Biedne moje Pi :-( Ma szlaban całkowity na zabawy i szaleństwa i w zasadzie większość czasu musi siedzieć w keneliku (dokładnie w w takiej wielkiej klatce transportowej)... A to przeciez taki żywy dzieciak... :shake: Poza tym musze powiedzieć że biedny tato-Pałek (a i mamaKra tez) bardzo sie denerwuje stanem Piku. Jak wyszłysmy na operację to chłopak cały czas wył :-o Chyba wyczuł moje napięcie (Pao jest bardzo wrażliwy na emocje) i martwił sie że coś się Piku stanie złego...
-
Justyna :loveu: normalnie sama jesteś anioł :loveu: "MamaKrA" jest tak samo jak Pałek mocno przejęta Piku.... zagląda do keneliku, wtyka nos i węszy. a jak wracam z Pi z siusiania (wynosze Pi na momencik i zaraz znów na ręce i do domu, ma zakaz szaleństw), to Pałeki i KrA stoją w drzwiach i z niepokojem sprawdzają czy aby na pewno Pi wróciła :lol:
-
W pierwszym poście jest podany nr konta :lol: [B][COLOR=#ff0000]Magdalena Łazarska [FONT=Verdana]Ul. Piłsudskiego 28/30 m.7[/FONT][/COLOR][/B] [B][COLOR=black][FONT=Verdana][COLOR=red]50-033 Wrocław[/COLOR][/FONT][/COLOR][/B] [FONT=Verdana][COLOR=black][COLOR=red][B]PKO BP[/B][/COLOR][/COLOR][/FONT] [COLOR=black][FONT=Verdana][COLOR=black][B]28 1020 5242 0000 2402 0158 3871[/B][/COLOR][/FONT][/COLOR] __________________
-
Pipi juz w domu, została w trybie przyspieszonym wypisana z kliniki :evil_lol: Najwyraźniej się dziecko zapatrzyło na ciocie KrA i natychmiast po obudzeniu narobiła mnóstwo zamieszania, biegała, wrzeszczała i awanturowała się w klatce :crazyeye: Lekarze uznali, że lepiej, żeby była w domu- spokojna, niż tak świrowała..... Wsadzona do keneliku obrażona poszła spać. Sama operacja podobno okazła się jeszcze bardziej skomplikowana, niż to było zakładane- kolec kręgu wlazł praktycznie w czaszkę i trzeba go było szlifować, a samo zwichnięcie było bardzo duże.... :-( Doktor mówi, ze to najtrudniejszy taki przypadek jaki widział... Pi ma założone dwa druty, jest cała pozszywana, a szyjke ma owiniętą CZERWONYM bandażem kohezyjnym. Wyglada strasznie biedulnie, jak chora żyrafa :shake: Koszt całkowity operacji to 1000 zł... :oops: Od cioci Basiaap przyszło 300 zł, więc tyle już mamy.
-
Pi już po operacji .... zabieg zniosła w miarę dobrze, teraz sie wybudza, pewnie gdzies ok 15 będzie wiadomo cos więcej. (oczywiście miałam dzwonić właśnie o 15, ale nie wytrzymałam :oops:)... Bardzo pięknie dziękuję za bazarki :loveu:
-
[quote name='Koperek'][U]Druga rzecz:[/U] Pojechałam dzisiaj z labusiem na badania. Zrobione zostały 4 zdjęcia RTG: stawy biodrowe tylnych łap, każdy ze stawów łokciowych w przednich łapach i kość strzałkowa. Nie zapłaciłam ani złotówki (choć swoje po uszach dostałam- ale nie ważne). Później konsultacje u chirurga specjalisty (niejednego psa mi już uratował). Powiem tak: gorzej już być nie mogło. Wybaczcie, klucha mi w gardle stoi i nic więcej napisać nie mogę. Skonsultuję się jeszcze u dwóch lekarzy, żeby mieć pewność. I proszę ze względu na moje zdrowie psychiczne- nie pytajcie, bo nie odpowiem. Dwie wpłaty od [B]iwa77[/B] i [B]Justynak [/B]na cel badań labusia według życzeń darczyńców przekażę- dogadam się na pw.[/quote] Ja nie będę drążyć, tylko zapytam krótko. Masz płytkę z RTG? Albo same zdjecia? Jesli nie masz nic przeciwko, chciałabym to pokazac chirurgowi (a własciwie dwóm). Powiedzą mi bez mydlenia co uważają, a nie sądzę żeby kazali płacic za konsultację... W jednym masz rację- tego kto doprowadził do urodzenia takiego biedactwa to bym za jaja powiesiła normalnie :mad::angryy:
-
Psotki postaramy się nie karmić.... :diabloti:
-
Basiu :loveu::loveu::loveu: Nawet nie wiem, jak Ci dziekować....
-
Irys ja z góry mówiłam, ze mogę [B]pożyczyć[/B] kasę, a wyłożyć ze swoich nijak nie dam rady. Po prostu w tej chwili mam raczej sytuację "podkreskową"- zresztą ze względu na zwierzaki, weź moze pod uwagę, że mamy 11 kociąt tymczasowych, Piku ma jutro operację, a to co z reguły miałam w zanadrzu na czarną godzinę w tej chwili pochłania dokumentnie mój własny Amber (ma niewydolność nerek, musi miec badaną krew, kroplówki i cholernie drogą dietę), oraz Pałek (badania kontrolne po usunięciu nowotworu, a teraz dodatkowo zapalenie krtani...). Mogłabym się za to ewentualnie wypiąć na psy ze schroniska, pomagam ile mogę, jak wygram w totka, to wszystkim staruszkom zafunduję kurde luksusowy hotel, a póki co mnie nie stać :angryy:
-
Tak, niestety największą przeszkodą przy ratowaniu zwierzaków jest właśnie- kasa.... :shake:
-
Poza samym stresem i ryzykiem operacji dochodzi niestety zasadnicze zaganienie- finanse... :oops: Operacja bedzie bardzo droga, bo nie dość, że skomplikowana i długa, to wymaga monitorowania funkcji zyciowych, a być moze także podtrzymywanego oddechu- wiec co najmniej dwóch wetów, sprzęt, materiały, plus przynajmniej dwa zdjęcia RTG.... :-(