-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
A ja mam pytanie z cyklu strasznych.... Czy ktoś jadący przez Wrocław byłby w stanie przejąć jednego psa (pinczerkę) i zaopiekować się nią do nastepnego dnia? Psica starsza, grzeczna, może być w transporterze. Bo wychodzi na to, że będę miała do zabrania na zlot 4 psy..... Trzy to jeszcze- Kę i popierdółki zabiorę sama, ale na czwartego brak mi ręki.
-
Pinczerka ocalona, 1100zl jeszcze na minusie 460zl
ulvhedinn replied to GoskaGoska's topic in Już w nowym domu
[quote name='GoskaGoska']obcenie są techniczne problemy z dogo, jak będzie już działać to będzie zmiana[/QUOTE] Gosia zmień chociaz na "dług rośnie", albo co... i jakoś bardziej dramatycznie :oops: Błagam o pomoc!!!!!! Nie dam rady sama udźwignąc tego finansowo, a bez pomocy ani Figa ani pinczerka nie mogły zostac.... -
Honda - umarła szczęśliwa. Śpij Lisiczko [*]
ulvhedinn replied to diuna_wro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jaki duży ten kołnierz? Powinnam mieć do pożyczenia..... -
Oleg dawaj młodego, KrA go wychowa ;) (KrA znakomicie pomaga w ustawianiu psów "do pionu", a szczenięta wychowuje wręcz koncertowo). Swoja drogą, ja sobie wypracowałam kilka sztuczek które pomagają u psów z problemami. Mój ulubiony numer, działający na psy ciągnące, bo tak się nauczyły- to założenie luźnej petli z linki/smyczy pod brzuch. Pies ma iść na obroży, w drugą łapkę bierzemy tą pętlę. Jak pies zaczyna ciągnąć bez kontaktu "mentalnego" przewodnikiem, pociągamy za pętlę. To nie boli, ma być dość delikatne, ale stanowi dla psa zupełnie nowy bodziec i nie tyle zmusza do zatrzymania, co powoduje u psa "zastanowienie". Ogólnie - wiekszość pomocy powinna służyć nie do fizycznego stopowania, co raczej do nauczenia psa, że ten człowiek na drugim końcu smyczy, to nie balast do ciągania, tylko przewodnik i ze należy pozostawać z nim w interakcji... ;)
-
BOLERO I MARCEl-oba psiaki szczęśliwe w swoich DS ! ;)
ulvhedinn replied to Angel's topic in Już w nowym domu
Melduję, że dotarłam spokojnie do domu i nawet się wyspałam w pociągu (bo to mnie podpuściły na wyjazd do Kraka) ;) Psiaki były bardzo grzeczne i kochane podczas jazdy, myslałam, że jakies bestie bedą, że aż pomoc potrzebna, a tu takie kluseczki :) -
Noooo.... KrAksa stanowi wybitny bodziec motywujący ;) Powinieneś zobaczyć rotka Koperkowej przy Krze ;)
-
Kantar, kolczatka, easy-walk itp MOGĄ być bardzo przydatnym narzędziem szkoleniowym, jeśli sa wykorzystywane umiejętnie i służą do szkolenia, a nie do wygodnickiego łażenia z psem..... I faktycznie, w tym Oleg ma rację, co innego psiak którego wypracowujemy sobie od poczatku, pies delikatny, miekki, a co innego silny pies o skrzywionym odbiorze świata. Czasem same pozytywne metody nie skutkują, czasem trzeba zwrócić na siebie uwage psa, żeby wogóle móc zastosować te pozytywy ;) Przykładowo- kantar stosowałam u Mileny, zeby wogóle załapała, że na drugim końcu smyczy jestem ja i że chyba coś od niej chcę- była tak nakręcona agresywnie na obce psy, że nie zauważała delikatniejszych bodźców. Kantar służył do "otrzeźwienia" i tak- fizycznego odwrócenia łba suki, a jak już spojrzała na mnie i przestawała się miotać, chociażby na sekundę, to można było dopiero jej zapodać smaka. Efekt oczywisty- skojarzenie: odwrócić się do pani-cisza-smaczek. Potem doszła w sekwencji komenda siad. I dopiero jak się nauczyła skupiać, można było popracować nad relacjami z psami..... Z kolei labradorka znajomej ciągneła wręcz upiornie na smyczy- nie reagowała na żadną komende, metode, pomoc, easy-walkami obtarła sobie pachy do krwi, na kantarku robiła rodeo. Krótkie sesje szkolenia na kolczatce (absolutnie nie chodzenie w niej na spacery!) i spacery nareszcie są przyjemne, a pies zaczął współpracować... Milana nie lubie, jest efekciarski i jednostronny. A zastosowanie jego metod przez laików może się skończyć dramatem, kiedy jakiś pies zaatakuje własciciela- ze strachu, lub w kontrataku.... Wogóle nie podoba mi sie traktowanie psów jakby były automatami, psy sa zróżnicowane co najmniej tak jak ludzie i podobne zachowania mogą wynikać z zupełnie różnych przyczyn. Są psy u których można zastosowac tylko pozytywne metody, a czasem i te trzeba dawkować delikatnie, a sa takie, które nie załapią subtelnych bodźców.
-
Nospa działa rozkurczowo, wiec owszem jest pomocna (to nie stricte lek przeciwbólowy ), ale weterynarz jest potrzebny, żeby ustalić PRZYCZYNĘ bólu i podjąć leczenie.
-
Nospa ok, można podac maluchowi, ale to pomoc doraźna, po prostu ulga. Do weta koniecznie, bo ból brzucha może oznaczać zarówno głupią dolegliwość jak i bardzo poważne kłopoty... a maluchy są delikatne, czasem wystarczy parę-paręnascie godzin i jest za późno.
-
[quote name='dog193']Cześć baby :) Jesteście dzielne :loveu: Ale wiecie co, jakoś mnie to nie dziwi ;) Powiem wam, że jak rok temu ja, Ulv, Kraksa i Basia wybrałyśmy się piechotą do jakiegoś tam miasteczka (nie pamiętam nazwy), nie wiem, 4 km w jedną stronę to było? W każdym razie, Ulv z Krą parły do przodu i nas poganiały, a my z Baśką żeśmy stękały i umierały :evil_lol: Dlatego ja wiem, że Magda i Kraksa mogą razem wiele, naprawdę wiele. I to jest niesamowite. I jeszcze raz ktoś mi powie, że wózek to jest męczenie psa, że lepiej uśpić, to skopię tyłek, naprawdę :mad: Ulv, a jaki jest stan twojego 'inwentarza'? Masz jakieś zwierzaki oprócz psów i kotów? A kapok moro albo żółty ;)[/QUOTE] Z Sulistrowic do Sobótki jes troche więcej niż 4 km..... Mam w tej chwili 4 psy, 16 kotów, myszki, przepiórki i gołębia....
-
[quote name='Evelin']Nie wiem co powiedzieć...Kra jest niesamowita i Magda tez..Trochę mi szczęka opadła po tych waszych wyczynach..Taterniczki, najnormalniej w swiecie taterniczki dwie :)[/QUOTE] Mam dylemat... Chcę kupic Kraksicy kapok Seadog- już wiem, że XL, mamy upatrzony sklep. Tylko sie zastanawiam nad kolorem: [URL]http://www.pelna-miska.pl/sklep//index.php?cat_id=235&page=0&view=0&sort[/URL]= Różowy odpada. Podoba mi się moro (KrA ma ubranka moro i obrożę), ale czerowny, albo żółty będzie dodatkowo dobrze widoczny... Jak sądzicie?
-
Azalka- ropomacicze, guzy, kleszcze.... HELP!!!!
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Kotki już w nowych domach
Azalka jeszcze w ubranku: [img]http://img194.imageshack.us/img194/7067/dsc0138q.jpg[/img] [img]http://img535.imageshack.us/img535/6616/dsc0135a.jpg[/img] -
[quote name='Ingrid44']Bardzo zal mi tej malutkiej suni. Mam nadzieje ze ktos sie nia zaopiekuje i nie pojdzie do Schronu. Jesli chodzi o czekolade to wiem ze czekolada jest [B]trucizna [/B]dla psow i moze psa zabic. U nas kiedys ludzie tego nie wiedzieli i bylo wiele wypadkow smiertelnych. Teraz to nawet w telewizji o tym mowia. Agnieszko uwazaj z czekolada , moze jedna nie poszkodzi ale wieksza dawka moze okazac sie smiertelna.[/QUOTE] Gorzej, że nawet dawka sama w sobie nieszkodliwa nie znika bez śladu. Teobromina kumuluje się u psa w wątrobie, a jej całkowie wydalenie zajmuje kilka lat, tak wiec zabójcze moga sie okazać nieduże dawki czekolady rozłożone w czasie, ale "dokładające" truciznę....
-
Pinczerka ocalona, 1100zl jeszcze na minusie 460zl
ulvhedinn replied to GoskaGoska's topic in Już w nowym domu
To może być taka postać kaszlu kenelowego... U mnie przyniósł kiedyś Skorek, a zaraził się Pałek i obaj rzęzili. Dobra, czekamy na Piankę ze zmianą. -
Pinczerka ocalona, 1100zl jeszcze na minusie 460zl
ulvhedinn replied to GoskaGoska's topic in Już w nowym domu
Na szczęście, na szczęscie.... Teraz mamy cały czas zgryz, czy te płuca u Figi i pinczerki to zbieg okoliczności, czy jakaś choroba zakaźna....