[quote name='czia']Do wszystkich, którzy się wahają:
rok temu zajechałam do schroniska w Sosnowcu, była tam sunia, chora i zastraszona, strach tak ją paraliżował, że zastygała w bezruchum gdy się człowiek zbliżał do klatki. Wyniosłam ją na rękach do samochodu, bo strach nie pozwala jej iść, wstrzymywała oddech. W samochodzie nie ruszała sie, udawała że nie istnieje, tylko wymiotowała, cierpi do dziś na chorobę lokomocyjną.
W domu weszła w najciemniejszy kąt i nie wychodziła 1,5 dnia, nie sikała. Potem potrzeba fizjologiczna kazała jej wyjść. więc wyszła szybko przez taras do ogrodu i z powrotem. Przez kilka dni wychodziłam i siadałam w ogrodzie, a ona obserwowała, wybiegała sikała i z powrotem. Nasz gwałtowny ruch powodował znane wszystkim reakcje. Nie lubi smyczy i do dziś nie toleruje. Po kilku dniach zaczęła wychodzić za mną i z dnia na dzień coraz dalej, przed dom i do ogrodu. Przyzwyczaiła się do ludzi i że ludzie nie biją. Na spacery chodzi przy nodze, założenie smyczy powoduje przykurcz. Pilnuje się sama, nie odejdzie ode mnie.
Dziś jest najbardziej oddanym psem w naszym domu, czyta z oczu i myśli, nie odstępuje mnie na krok, dzieci kocha i jest opiekunką w niedoli, jak tylko komuś, według niej, dzieje się krzywda, jest pierwsza, czy to pies, kot, czy dziecko. Kładzie się i pilnuje.
Pomóżcie jej jeśli możecie, dajcie dużo cierpliwości i miłości, nie poganiajcie, a odwdzięczy się Wam po stokroć!!!
Domku musisz wiedzieć, że na początku może będzie trudno, ale potem już tylko radość i satysfakcja.[/quote]Zgadzam się w 100 procentach. Tez to przeszłam i wiem że warto poświęcic czas takiemu psu a Miłość będzie wszech wielka!