-
Posts
11789 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
23
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by AgaG
-
[quote name='vega17']ja to wiem ale wlascicielka juz nie miala pojecia. ta czy owak psa nie ma, dzis wlascicielka ma porozwieszac oglosznia na osiedlu gdyby ktos widzial psa numer jest w ogloszeniu, poza tym ogloszenia sa na tablicy, morusie i gumtree[/QUOTE] Nie miała, bo się w schronie o tym nie informuje! powinno być info wraz z instruktażem, jak dobrac szelki! chocby na ścianie w poczekalni, gdzie się ludzie nudza. Przepraszam, ale mnie szlak trafia, bo tak ciężko o domy, a gdy już jest dom, to potem przez takie głupie zaniedbania, znów psiak jest bezdomny i nie wiadomo, co go czeka..
-
[quote name='vega17']dokladnie tak, nowa pani myslala ze w szelkach bedzie mu wygodniej, a ja jako wydajaca nie moge przewidziec wszystich sytuacji, ale nauczona doswiadczeniem bede przestrzegac przed szelkami, przez 3 lata nie zdarzyla mi sie gafa zwiazana z ucieczka i szelkami. szkoda ze czlowiek musi uczyc sie na wlasnych bledach. tak czy owak schronisko juz jest powidomione, pani ma dzis na osiedlu rozklejac ogloszenia[/QUOTE] No więc właśnie dlatego zajrzałam, bo wiem, że nie wszystkie szelki są beZpieczne :) Te na zdjĘciu pieska, który uciekł, niby mają dobrą konstrukcję - teoretycznie, ale pasek idący na grzebiecie psa i łączący "szyjną" i :"łapową" część szelek jest zdecydowanie za długi i dlatego część łapowa nie idzie pod pachami, które wtedy działajĄ jak zapora PRZED WYSMYKNIĘCIEM SIĘ. KTOŚ NABYŁ ZA DUŻE SZELKI I NA PSA O INNEJ BUDOWIE. BŁĘDEM JEST SĄDZENIE, ŻE KAŻDE SZELKI Z REGULACJĄ DADZĄ SIĘ DOSTOSOWAĆ DO MNIEJSZEGO PSA, TEN PASEK NA PLECACH ŁĄCZĄCY DWIE CZĘŚCI SZELEK SIĘ NIE REGULUJE PRZECIEŻ, JAK JEST ZA DŁUGI, PIES ZWIEJE. [IMG]http://imgc.classistatic.com/cps/kjc/110901/047r1/05032ng_19.jpeg[/IMG] jPowinno być mniej więcej tak jak na tym zdjęciu poniżej: paski wyraźnie idą pod pachami, bo część biegnaca na plecach jest krótka, dla małego psa przeznaczona. Dlatego pies nie ma się jak wyplątać, gdy natomiast idą dalej od pach w kierunku grzbietu, to się wszystko przesuwa. acha i gdy pies stoi, nie powinno być luzu między paskiem a ciałem psa. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/88/natrawceprzedgabinetemw.jpg/"][IMG]http://img88.imageshack.us/img88/217/natrawceprzedgabinetemw.jpg[/IMG][/URL] Jednak gdy pies jest lękliwy szelki nawet tak dobrane i ciasno dopasowane nie wystarczą, jeszcze musi być równocześnie obroża i smycz przypięta i tu i tu. Oczywiście takie ciasne szelki ściąga się w domu. Niektorym się nie chce ubierac psa i dlatego kupuja za duże szelki. I co z tego, że "jest mu w nich wygodnie", jeśli w kazdej chwili może uciec.
-
[quote name='marra']Dzielne maleństwo, nie martw się Aga, prędzej czy później mały zamerda i do Ciebie :)[/QUOTE] Niekoniecznie marra, ze starymi ślepaczkami, które przez całe swoje dotychczasowe życie nie były dla nikogo ważne, różnie bywa pod tym względem:) Mój nieodżałowany Kasanowa nigdy do mnie nie zamerdał. Jego miłość przejawiała się w tym, że mi ufał, że byłam jedyną osobą, której się nie bał, a gdy go znosiłam ze schodów, to mocno przywierał do mnie i był spokojny. Nie szkodzi, jak Pomponik nie będzie merdał ani dawał buziaków, to nie o to chodzi i tak czuję, że mnie kocha :)
-
[quote name='werenn']Jak tam dziś Lejek zwany Pomponem?[/QUOTE] Byłam z nim nad ranem na si, teraz śpi, więc chodzę na palcach i uciszam Zahira, który ma zwyczaj prowadzić źywiołowe dysputy z psami przebiegającymi pod oknem oraz alarmować zawsze wtedy, gdy schodami na klatce kroczy jego wróg rodezjan, albo bokser, albo kundelek Czaruś - którego sąsiedzi adoptowali zresztą ode mnie :) Jak się Pompon obudzi, będzie źle :) nasika na pewno. Wysłałam trochę zdjęć do KasiaKia, nosidełka od Ciebie też. Na razie czeka ono na parapecie albo nim zastawiam kable od komputerów, by się w nie Pomponik nie zaplątał. Najbardziej lubi spać właśnie w pokoju, gdzie pracuję, na dywaniku pod nogami albo pod krzesłem. To sama słodycz, ale wiem na pewno, że nikt go nie pieścił. On na razie nie umie merdać ogonkiem do mnie (i być może nie zamerda) merda tylko do jedzenia :) Nauczył się, że po spacerku jest karmienie i łapie mnie za palce szukając w nich jedzenia. Wygląda lepiej, a po vetmedinie zaczyna szybciej człapać. Tylko ta skóra ogromnie zniszczona i futerko przerzedzone. Dziś już wraca z urlopu moja wetka Małgosia, pewnie wie już od koleżanki wszystko, ale pójdziemy się pokazać i doniosę jej wyniki Pompona z kliniki, no i zważę skarba:loveu:
-
przypomnij mi on jest w DT domowym czy w hoteliku?
-
nie słyszałam nigdy w schronisku, aby ktoś doradzał właścicielowi, [B]aby wyprowadzał psa i na obroży i w szelkach,[/B] gdyż w przypadku psa lękliwego nie wystarczy sama obroża, ani same szelki nie wystarczą. Ktoś, kto nie ma doświadczenia z psami po przejściach, może o tym nie wiedzieć i powinien się dowiedzieć w schronisku.
-
Moim zdaniem [B]jedyne zabezpieczenie to naraz szelki trochę przyciasne na czas spacerów (na zdjeciu widać, że były zbyt luźno dopasowane i źle dobrane, bo paski idą zbyt daleko - nie wchodząc pod pachy psa) i jednocześnie obroża ciasno założona, a smycz jednym karabińczykiem przypięta do szelek, a drugim do obrozy. [/B]W ten sposób pies nie ucieknie, nawet bardzo płochliwy. I nie jest najważniejsze czy szelki skórzane czy nie, tylko jaka mają konstrukcję. Trzeba sprawdzać szelki na psie w domu nim się z nim pójdzie na spacer.. Osoba wydająca psa powinna przypilnować właścicieli nowych w dniu adopcji, jesli to był schron, to z pewnością tego nie zrobił.. . a adresówkę miał?
-
[quote name='Asior']jak chcesz to wyślij do mnie ja wstawię[/QUOTE] Asior padłam wczoraj i dopiero dziś mu watek założyłam. Zerknijcie może, Wyrzucony jest, ale dobrze byłoby go wstawić na stronę schroniska, gdyby ktos go szukał, w co nie wierzę.. Zgłosiłam telefonicznie w schronie, że taki jest w DT [B]Labkowaty duzy pies wyrzucony na wsi : [/B] [URL="http://www.dogomania.pl/threads/213907-Labkowaty-m%C5%82ody-Misza-od-lutego-pod-drzewem-na-wsi-prosimy-o-og%C5%82osz#top"]http://www.dogomania.pl/threads/213907-Labkowaty-m%C5%82ody-Misza-od-lutego-pod-drzewem-na-wsi-prosimy-o-og%C5%82osz#top[/URL]
-
i czemumu nie dano terenu za miastem??kto zdecydował, że mają zyć obok betoniarni?
-
SMERFI - schroniskowa weteranka - znalazła wspaniały dom!
AgaG replied to KasiaKia's topic in Już w nowym domu
halcia nie ma dnia, zebym ja nie myślała o tych psach tam,,, nie ma dnia i nocy.. :shake::-( -
MA DOM Labkowaty młody Misza od lutego pod drzewem na wsi
AgaG replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
Wysłałam jeszcze kilka zdjęć do KasiaKia, więc pewnie wkrótce się pojawią. Nie są niestety dobrej jakości, bo robiłam je w pośpiechu, martwiąc się, że chory Pompon został na chwilę sam w domu. Nerwowo było też dlatego, że jak zawsze w takich razach bałam się, czy pies nam zaufa i nie będzie chciał zwiać. Pani, która go dokarmiała, wpuściła go na swoje ogrodzone podwórko, na chwilę izolując swoje psy, więc było łatwiej. Spokojnie dał sobie założyć szelki i choć się bał, wszedł do auta.. To łagodny, przemiły pies. Myślałam, że weźmiemy go do hotelu, bo szukałam tymczasu dla niewidomego Zenka z Kielc, który wkrótce zawita pod Kraków do hotelu. Pani Teresa adoptowała jednak z krakowskiego schronu pieska - Ikara, który, choć nieduży, jest dominatem i mógłby się wyżywać na słabszym od siebie i na dodatek małym samcu, jakim jest Zenek. Mając doświadczenie pewne z psami po schronie krakowskim, zdecydowałam, że lepiej będzie, jeśli Pani Teresa przechowa nam Miszę. [B]Pierwsze wieści z DT są wspaniałe,[/B] [B]gdyż Ikar z krakowskiego schronu pod wpływem tej dużej przytulanki Miszy już się lepiej zachowuje. [/B]Nie ma jak duży kolega, przy którym mały łobuz czuje się pewnie. Pani Teresa mi napisała, że wczoraj, gdy stała z grupą sąsiadów i ich psami, nie było żadnej awantury ze strony Ikara-stał,siedział spokojnie i obserwował, a zwykle nie był taki grzeczny, rzucał się raczej. :) Miszka jest psiakiem skorym do zabawy, przytulnym. Pani odbiera jutro linkę dla Miszy-więc nie potrzebuje smyczy. -
Dobrze, rozliczenia będę podawać na pierwszych stronach, jak tylko Pomponik skończy leczenie obecne, to wszystkie przedstawię. wszystko jest zresztą do wglądu u moich wetów (wiem, że może to się wydawać paranoją, że z trzech gabinetów korzystam (u mnie na osiedlu "nasze zwierzaki", u Doktora Słowińskiego i na Balickiej, ale sprawdzam i ceny, no i sprzęt jest różny, rtg np i ekg spośród tych trzech to jest tylko u Słowińskiego i u niego też krew podstawowa na poczekaniu, z kolei na Balickiej tanie są badania krwi rozszerzone itd itd.. ) Poza tym z całym szacunkiem do wetów, ale nie ma jak konsylium, gdy przypadek jest ciężki :) W kazdym razie podkreślam, że wszystkim moim wetom jestem bardzo wdzięczna, równiez za to, że ze spokojem znoszą moją dociekliwość :)
-
SMERFI - schroniskowa weteranka - znalazła wspaniały dom!
AgaG replied to KasiaKia's topic in Już w nowym domu
[quote name='kaskadaffik']Szkoda, że dopiero po zmianie miejsca zamieszkania biedna sunia zaczyna byc leczona, w tej mieleckiej sielance wszystkie psy napewno sa w fatalnym stanie zdrowia :( Tam wszystko maja w doop...ie aż nie do uwierzenia...[/QUOTE] No robale były gigantyczne ... teraz przytyje pewnie i nerwowość będzie mniejsza na pewno :) a ten mielecki schron to umieralnia.. Wstyd, by tak o psy nie dbac.. Dobrze, że Smerfi bezpieczna, pewno przy tym zagęszczeniu, które się tam robi teraz, wiele zginie w zębach innych psów. Niedługo będę u malutkiej, bo do hotelu przyjeżdża niewidomy Zenek z Kielc, który traci tymczas i wymaga diagnostyki ślepoty. -
MA DOM Labkowaty młody Misza od lutego pod drzewem na wsi
AgaG replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
[quote name='AgaG']rezerwuję post ....[/QUOTE] i jeszcze trochę miejsca rezerwuję :) -
MA DOM Labkowaty młody Misza od lutego pod drzewem na wsi
AgaG replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
tekst do ogłoszeń: Misza ma około dwóch lat, a jako mix labradora jest duży, masywny i łagodny jak pluszowy miś z bajki dla dzieci. Pół roku mieszkał pod drzewem w jednej z podkrakowskich wsi, gdzie porzucił go właściciel i gdzie pies postanowił czekać wiernie i cierpliwie, udowadniając przysłowiową psią wierność i tę naiwność, jaką mają prostoduszne istoty, niemogące zrozumieć, że nie wszyscy są równie dobrzy jak one. Życie zawdzięcza jednej pani, która go dokarmiała i pod domem której nieraz koczował, dziwiąc się, że jej psy nie chcą się z nim bawić, lecz go atakują. Z wdzięczności odprowadzał ją na przystanek, skąd dojeżdżała do pracy. I właśnie tam pewnego dnia usłyszała rozmowę mężczyzn planujących, by dragami „załatwić psa”, „niech dzieci nie starszy, gdy będą stąd od września jeździły do szkoły” – dodali. „Jak na ironię - opowiada osoba, która pomogła Miszy - on wyjątkowo lubi dzieci i ma do nich wielką cierpliwość, zresztą jest w ogóle bardzo spokojny i opanowany. Pewnego razu zupełnie obce dziecko podbiegło do niego nagle w parku i prawie na nim siadło, a on nic, stał spokojnie i wyglądał na bardzo zadowolonego. Nieraz zaglada do wózków, ku uciesze siedzących w nich maluchów, a na tej wsi, gdzie tak długo tkwił, często dołączał do rodziców idących z dziećmi na spacer. Chciał się przykleić tak bardzo do kogoś, przymilał się, bo to taka psia przylepa”. Pies jest zaszczepiony, odrobaczony, ładnie chodzi na smyczy, zostawiony w mieszkaniu nie demoluje i zachowuje czystość, może mieszkać domu, gdzie są inne zwierzęta: zarówno psy, jak i koty. kontakt w sprawie adopcji: 605-720-376 lub 501-801-553 -
Zakładam wątek psu, który od dziś jest pod opieką naszą czyli AgaG i Ola K (spoza dogo) ([SIZE=1]Jak może niektórzy zauważyli, miałam pewną przerwę od dogo (sprawy osobiste). Teraz wróciłam do pomagania. Mam tymczasowicza niewidomego staruszka Pompona w leczeniu, weterankę Smerfi w hotelu (na pół z Olą i z pomocą dziewczyn z Mielca). Nie jest łatwo, ja mam w domu jeszcze własne trzy stare psy, w tym chorą na raka Daisy. Ola K (spoza dogo, ale każdy dogomaniak – krakus ją zna) - 10 psów i 4 koty)[/SIZE] [B]My już nikogo nie damy rady przechować i padamy na nos z powodu dolegliwości zdrowotnych psów pod naszą opiekę.[/B] Dlatego prosimy kochanych dogomaniaków o pomoc dla kolejnego psa. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/546/pomiszprzyjechaatymczas.jpg/"][IMG]http://img546.imageshack.us/img546/3953/pomiszprzyjechaatymczas.jpg[/IMG][/URL] [COLOR=red] [B]AKTUALIZACJA: MISZA po błakaniu się przez poł roku przebywa na BDT w Krakowie. jest odroabczony, zaszczepiony, dzieki pomocy wellington został wykastrowany. Kontakt w jego sprawie 501-801-553. [/B][/COLOR][B] POMOC DLA MISZY [/B] [B]Ola K 75 zł[/B] na pierwszą wizytę u weta plus plus zawiezienie Miszy do weta [B]kasiaKia[/B] wykupienie pakietu ogłoszeń [B]wellington150 za kastrację[/B] Oto on – labkowaty jak mi się wydaje - Misza, młody około 3 letni najwyżej, od lutego mieszkał pod drzewem w miejscowości Niedźwiedź pod Krakowem. Dokarmiała go przez ten czas jedna Dobra Dusza, nawet by go przygarnęła, ale jej psy – wilkowate nie wpuszczały go, wisiały na nim, tak go gryzły, gdy próbowała dołączyć go do stadka. Trzeba przyznać, że ta pani nie zrzuciła wszystkiego na nas, szukała mu domu przez ten czas, ale bezskutecznie. Psu zaczęło grozić niebezpieczeństwo, głównie dlatego, że wybrał sobie miejsce blisko przystanku, z którego dzieci zaczną teraz jeździć do szkoły. [B]„Trzeba mu drągiem przywalić” usłyszała Pani, która go dokarmiała i zadzwoniła do nas. [/B] [B]Pies ma dom tymczasowy u kochanej Pani Teresy (niegdyś właścicielki Aniołka- Fiołka, [/B]którego przywiozłam ze schroniska w Sopocie i który zmarł jakiś czas temu na niewydolność nerek, przeżywszy w szczęściu i ogromnej miłości końcówkę swego życia). Miał dom, o którym tylko można marzyć dla swoich podopiecznych.[B] Pani Teresa zapewni Miszy psu pyszne jedzenie, spacery, socjalizację, natomiast potrzebujemy pomocy w ogłoszeniach glównie. Czeka nas też wizyta u weta, bo psa trzeba zaszczepić, odrobaczyć. Bardzo przydałyby się też fundusze na „wyprawkę spacerową”[/B]. Na razie Ola K założyła ze swoich na obrożę i smycz parcianą. ode mnie jest kaganiec i szelki mojego Zahira, ale za duże. [B]Przydałaby się smycz typu flexi na psa dużego (czyli taśmowa, 5 metrowa ) on jest przyzwyczajony do gonienia, a o spuszczeniu go luzem nie mam mowy oczywiście[/B]. [COLOR=black]Zdjęcia zaraz wyślę do [/COLOR][B][COLOR=red]KasiaKia- która obecnie ogromnie nam pomaga, za co jej bardzo bardzo dziękuję!! Oby wiecej takich wspaniałych osób do pomagania się zgłosiło:)[/COLOR][/B] Dziś zaproszę tymczasową Opiekunkę Miszy na jego wątek, ogromnie jej dziękuję!! za jej natychmiastowe "tak", gdy zadzwoniłam z prośbą o ratowanie Miszy. Wątek na pewno będzie wspaniały i interesujący, Pani Teresa ma jeszcze - w styczniu adoptowanego - pieska z krakowskiego schronu (z ogłoszenia w dzienniku polskim), i sunię dorosłą. Zawsze mi mnóstwo zdjęć przesyłała nieodżałowanego Aniolka- Fiołka, więc teraz też tak będzie z pewnością. Może ktoś znajdzie chwilę i napisze pw do brazowa z Sopotu, to znajdzie link do wątku Aniołka :) :)
-
Wellington jeszcze raz Ci dziękuję za zaproszenie togaa a togaa za jej rady. oby nie były potrzebne :) czekam jak na szpilkach te najbliższe 14 dni, jak doktor Słowiński kazał. Ola K miała sunię w pieluszkach i dlatego nie musiała stosować tego podwiązywania ze sznurka, Pomponik na pewno musiałby je mieć, gdyby sikanie się nie skończyło. Na szczęście na szelki nie krzywduje. W tych kolorowych, które kupiłam mu na początku, i które widać na zdjęciach, już nie chodzi od wczoraj wieczór. Ponieważ przytył i trochę go cisnęły, nabyłam większe, zielone wczoraj, gdy byłam z KasiaKia w klinice i sklepie zoo. Mają taką konstrukcję, że da się jakby co sznurek podwiązywać i pieluchę podtrzymywać. Zresztą mając obsesję na punkcie wyrwania się psa po przejściach, ucieczek itd. tylko takie szelki stosuję u psów moich i innych, na inne szelki zawsze narzekam w sklepach zoo i instruuję sprzedawców, że z takich zwykłych wyglądających jak dwa trójkąciki połączone, to każdy pies wyskoczy jak zechce. :mad:Nigdy nie zapomnę jak Zahir z nich wyskoczył tuż po przywiezieniu go z Kielc.. jakby nie był taki zrównoważony i kochany (bo zareagowałam siadając mu na grzbiecie) to by mógł zwiać wtedy. Te większe szelki są też o tyle lepsze, że mogę w nich zostawić Pomponika, gdy idę spać i proszę męża, by go zniósł za jakiś czas. Mąż się nadal nie nauczył, jak je fachowo założyć, a ja z kolei absolutnie jestem przeciwna wyprowadzaniu niewidomego psa tylko w obroży. Owszem Pomponik ma obróżkę ( a nawet dwie, bo jedną halcia mu przywiozła na zapas), nosi ją w domu, gdyż jest potrzebna, np. gdy ktoś dzwoni do drzwi, a ja nie chcę, by piesek nagle wyszedł na klatkę i go przytrzymuje za nią). Jednak na spacerach szelki o mocnej konstrukcji są bezcenne. Pomponik juz wie, że gdy odrobinę ciągnę szelki smyczą do góry, to znaczy, że jest przeszkoda w postaci krawężnika i trzeba łapkę dać wyżej lub niżej, w każdym razie sprawdzić noskiem wysokość. :p
-
Dzięki dziewczyny, wiem, że ją nic nie boli, po prostu się szybko męczy a ja mam wielką nadzieję, że ten guz nie jest złośliwy, skoro stan płuc od adopcji jest stabilny. dziś wyslę do KasiaKia zdjęcia, które pokazują, jak ona jest słodko zazdrosna i jak umie powiedzieć swojej Pani, że chce być w centrum uwagi i trochę ma dość patrzenia, jak Pomponik je co dwie godziny, wychodzi na spacerek co godzinę, ma pontonik w kuchni, a więc w miejscu jakże interesującym dla każdego psa. Otóż Daisy dotychczas nie chciała się dać przekonać do spania w pontoniku, ani do dywaników nawet, które jej rozkładałam w różnych miejscach. Woli na gołej podłodze i koniec. Nie zajmowała nigdy pontonów Zahira ani Kropki, ale ostatnio mała zazdrośnica, by zwrócić na siebie uwagę, zaczęła wchodzić do pontonika Pomponika i taką minkę robiła, że tego się opisać nie da. Minka pod tytułem: "proszę tu jestem i też chcę wszystkiego tego, co Pomponik". Dałam jej więc obok jego łóżeczka pontonik od halci, mimo, ze kuchnia ciasna ale nie, nie chciała, choć sa prawie identyczne wielkościowo i kształtem też.:p Poza tym zbuntowała się patrząc na to, co on je, wobec swojej suchej karmy. dawałam jej zawsze seniora bosha z pasztecikiem i do niedawna jadła, ale od przedwczoraj już nie . Wymusiła na mnie, bym gotowała więcej kurczaka z ryżem, czym głównie odkarmiam Pomponika. Je ze smakiem, więc dobrze, niech księżniczka ma to, co najbardziej lubi :loveu:
-
Myslę, że za parę tygodni, gdy leki wszystkie już swój skutek odniosą, to będzie nie ten pies :) Ale ja czułam, że twadziel, gdy tyle jadł, gdy rozumiał, ze musi walczyć. Koszmarnie jest wtedy, gdy pies odmawia jedzenia, a tego to Pomponik nie robi nigdy. :) Dziś nasiussiał w kuchni, gdy się myłam by z nim pędzić na spcerek,, choć był z mężem wcześnie rano, ale już wiemy, że to nie guz, nie kamień, więc trzeba spokojnie czekać i oby pieluchy nie były potrzebne. A jak będą, to też sobie poradzę. Podaję mu już vetmedin, dość cięzko sie dzieli tabletke na pół, bo proszek się wysypuje, doktor kazał jak na filmach robią narkomani z białym proszkiem tylko innym :)
-
SMERFI - schroniskowa weteranka - znalazła wspaniały dom!
AgaG replied to KasiaKia's topic in Już w nowym domu
[B]Ulka18 przepraszam Cię ogromnie, że dopiero dziś zauwazyłam Twoją wpłatę na Smerfi z[/B] 26 sierpnia. [B]50 zlotych[/B]. Jestem ogromną kretynką jednak i nie wiedziałam, jak sobie kliknąć i gdzie:oops::oops:, bo od niedawna mam to konto w ING po zmianie nazwiska. KasiaKia potwierdź proszę na pierwszej -
SMERFI - schroniskowa weteranka - znalazła wspaniały dom!
AgaG replied to KasiaKia's topic in Już w nowym domu
Smerfi się przypomina -
nabrał rozpędu :) dziś oprócz swojego jedzenia (cztery miski zjadł) ogromnie zapragnął jajecznicy. Merdał do niej, gdy wyczuł, że ją przygotowuję, i musiałam studzić dmuchając i karmiłam całą czwórkę psów przy stole. a teraz w końcu zasnął, po ciężkich przeżyciach dzisiejszego dnia. Udźwignę go, Kasanowa ważył od 14 do 17 kilo i dałam radę..:)
-
Oj martwię się zdrowiem Daisuni.. Pomysł, żeby biorąc Pomponika do doktora Słowińskiego do kliniki (w rankingach jednej z najlepszych w Krakowie) zabrać też Daisy, zrodził się dziś. Pomyśłałam, że ona jest słabsza na spacerach niż Pompon, dopiero co odratowany przecież sikusek kochany :) Doktor obejrzał rtg to poprzednie z Arki i zrobil jej dziś nowe. 30 % płuc tylko działa, reszta jest zajęta przez guz. Standardowo podaje się przy takim obrazie rtg antybiotyki na dwa tyg. i potem powtórka ma być rtg. Antybiotyki pomogą teraz Daisy z pewnością na zęby, które są w opłakanym stanie, a kamienia nie można jej usuwać. Oby ten guz szybko nie rósł, ale obraz krwi jest zły, WBC 24, 00 a górna norma 17. nie znam się na czytaniu tych wydruków, może coś poplątałam, w każdym razie obraz podstawowy krwi mieliśmy na poczekaniu i nie jest dobry. :( Doktor jest pewien, że to nowotwór. Daisy ma brac dalej to, co brała: encorton i vet medin na serce. Podaję takie konkrety medyczne. ale co czuję, to się domyślacie. Kocham Daisy tak bardzo, a ona mnie.