-
Posts
3935 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Fela
-
:loveu:Ewa, dzięki za super relację
-
Tak, bardzo proszę zamów - jeśli możesz. Ja postaram się wkleić więcej zdjęć. Wczoraj Farel miał gości z Tv, a właściwie z TTV - program Psie adopcje. Zna ktoś? Będzie można go zobaczyć, jeszcze nie wiem kiedy, jak tylko się dowiem, napiszę. Kasia Pisarska (ta, która program prowadzi) poruszona była jego psim losem, obiecała pomóc. Trzeba by było zrobić mu wydarzenie na FB. Tylko że ja nie mam wielu znajomych więc odzew będzie taki sobie. Możemy zrobić to na naszej fun-stronie, ale musielibyśmy mieć duże wsparcie z rozsyłaniem, udostępnianiem czy co tam... Ja się kurczę na tym nie wyznaję
-
Wyglądana to, że się Ewy spotkały na spacerku z Diną :-) I mogła sobie psica pohasać.
-
Wreszcie zapraszam na wątek Farelka (Przepraszam, ale musiałam też uzgodnić założenie wątku z osobą, za pośrednictwem której Farel się znalazł w klinice): [URL]http://www.dogomania.pl/threads/223441-Owczarek-Farel-zdążyć-przed-Panem-Bogiem?p=18679894#post18679894[/URL]
-
Mamy dla niej miejsce w hoteliku, ale to hotelik kojcowy. Lepsze takie rozwiązanie, niż gdyby miała wrócić do kojca i na łańcuch. no ale nie idealne. I kosztowne.
-
Jestem wreszcie. Sterylka Diny przesuwa się w czasie z powodów organizacyjnych, ale ja nie naciskam, żeby ją szybko sterylizować, bo niedługo po sterylce trzeba będzie ją zabrać. A tu nie ma chyba najgorzej, zwłaszcza teraz. jak ma codziennie takki suuuuper spacer. No i za sam pobyt jak na razie nie połacimy :-) (poza karmą, którą kupuję - będę musiała zgłosić się do dinowego skarbnika). [B]Sterylka wstępnie zaplanowana na jutro[/B], ale jutro też Ewa, która sprawę koordynuje, ma jakieś spotkanie w kierownictwem kliniki (m.in. w sprawie naszych psów), więc różnie się może okazać. Widziałam ją wczoraj po południu. Przepraszam, że wcześniej nie uprzedziłam, ale nie wiedziałm do ostatniej chwili, że będę. Łapaliśmy dziką suczkę koczującą przy drodze (z resztą łapanie odbywało się w asysście tv, w "psich adopcjach" będzie można zobaczyć). Udało się złapać i postanowiliśmy od razu zawieźć ją na sggw na sterylizację, bo jest w początkach ciąży. Dinka wygląda zdecydowanie lepiej, psychicznie też widać mega postępy :-) :-) Byłyśmy we trzy, więc zdecydowałyśmy się ją puścić na chwilkę. Ewa zą nią brykała, ganiały się jak szalone, strasznie fajnie było na to popatrzeć. Lalający pies. Zdjęcia nie bardzo wyszły z powodu pogody, aparat zamókł i zaparował, więc się z Wami nie podzielę przyjemnością patrzenia na Dinę. A było na co popatrzeć. Na odchodne Dina dostała kość do gryzienia. PS, ciotki, pls, napiszcie jeszcze w jakich mniej więcej godzinach planujecie spacery w tym tyg. Ewie może uda się dograć jeszcze jakieś studentki do spacerów.
-
No to się nie spotkamy. Ja podjadę po południu-wieczorem, żeby porozmawiać w sprawie Farelka
-
O kurczę, ale się dzieje, jesteście cudowne! Wielkei dzięki! Mnie zastrajkował internet kompletnie, straciłam zasięg :(((. No i nie dotrzymałam obietnicy odnośnie Farela. Ale dotrzymam, wreszcie założę wątek (nie jest dobrze, bardzo kiepsko z wątrobą, Mysza - zapytam, co sądzą na ten temat weci z sggw i jakby co, zwrócę się do Cię). Dinka ma wstępnie zaplanowaną sterylkę w ten piątek, jak się nie uda (kwestie organizacyjne) to na początku przyszłego tyg. Wygląda o wiele lepiej nioż na początku, więc chyba spokojnie można ją sterylizować. Potem jeszcze trochę zostanie na SGGW, że by zobaczyć, czy poprawia się stan skóry. A potem? mamy dla niej miejsce w hoteliku, ale to kojec. Na szczęście duży, ale to zawsze kojec :( Mazowszanko, około której godziny mniej więcej będziesz u Diny? D
-
Cioteczki, byłam wczoraj ja u Diny, tylko wróciłam do domu tak późno, że już nie dałam rady pisać. Przywiozłam nowy 15-kilowy wór karmy, bo już się skończyła (w strasznym tempie to idzie), pochodziłam sporo z Diną, aż zrobiła się spokojniejsza ;-). Trenowałyśmy skupianie się, uspokajanie i siedzenie na dupie. Kupiłam jej 5-metrową smycz treningową. Nie linkę, zwykłą taśmę, tyle że dłuuugą. Może trochę pobrykać. Kupiłam jej też wielką kość prasowaną do gryzienia. Nie wiem, jak na to zareagują jelita, ale tak się nią zainteresowała, że bez najmniejszego stresu mogłam sobie od niej wyjść. Chodziłam po korytarzu, a ona z zacięciem obrabiała kość, nawet na mnie nie patrzyła ;-) Myślę, że to był strzał w dziesiątkę, zajęcie na jakiś czas i uspokojenie. Jeśli chodzi o Farelka, dziś wieczorem założę mu wątek - jeśli mi pomożecie Ciotki i zwołacie na ten wątek ludzi. Bo ja tego nie zrobię, niestety. Sama nie pociągnę :( Teraz do Farela przyjeżdża ktoś codziennie z michą gotowanegop. Masuje, namawia do chodzenia po boskie. Jest postęp, wczoraj sporo chodził. Ale jest strasznie biedny i bardzo kochany.
-
I jeszcze a propos Farela, owczarka, który też jest na SGGW. To straszliwie smutna historia i cudowny pies. Historia w skrócie taka, że pies wzięty ze schroniska (z Palucha) do firmy, dzie miał być stróżem. Ale na stróża się nie nadawał, za łagodny. Szefostwo firmy traktowało go OK, ale pracownicy - ochroniarze, szkoda słów. Farel (być może na skutek urazu, nie wiadomo) ma zespół przedsionkowy - objawia się m.in. bolesnym skręceniem szyi, zawroty etc. Do tego problem z kręgosłupem. Dziś widział go Sterna, jutro się dowiem, co radzi (operacja?). Farel ma dużo lat, niestety. Ale jest tak kochany... Na spacery nie wychodzi, bo nie daje rady - na razie. Kilka kroków w boksie to dla niego osiągnięcie. Na szczęście jego stan odrobinę się poprawia. Farel nie może wrócić tam, gdzie był. Jemu należy się ciepłe, spokojne miejsce, gdzie nikt go nie będzie kopał i gdzie nie będzie bał się podejśc do jedzenia, bo rzucają się na niego szczury. On chyba nigdy w życiu nie miał normalnego domu. Ma jeszcze szansę zaznać miłości i spokoju, ale naprawdę to ostatnia szansa, bo niewiele życia mu zostało. Chcę go umieścić u Anji w hospicjum w Tomaszowie. Są osoby, które pokryją połowę kosztów, pozostaje druga połowa :( :( :(. I szukanie dla niego człowieka, czyli tak naprawdę cudu. Bo kto by chciał starego owczarka na ostatnie miesiące życia, jak zdrowe i młode psy tyle czekają na dom? Jeśli chcecie i możecie pomóc... Ten pies jest tak łagodny, spokojny, kochany.
-
Dziewczyny, jak ja się cieszę, że taką super ekipę spacerową ma Dinka! REWELACJA :loveu: Ewa, byłoby cudnie znaleźć taki dom tymczasowy. Kojec nie dość, że kiepski jeśli chodzi o socjalizację, to jeszcze przy jej chudości i kiepskiej sierści... Nie na takie mrozy. Ale to i tak lepiej niż to, co było dotąd. Ona była w kojcu i do tego jeszcze na łańcuchu. A mimo to wieszała się na ogrodzeniu tego kojca. Gusiu, mówisz, że przeraźliwie chuda. Ale ona wygląda teraz o niebo lepiej (naprawdę, jakby Sylvija zobaczyła, na pewno by potwierdziła) niż kiedy przyjechała na SGGW. Wtedy to była chuda! A sierść była w jeszcze gorszym stanie. Do tego bała się, przez pierwsze dni przez korytarz szpitala dosłownie przeczołgiwała się. Ja się przeraziłam, mówiłam wtedy Bece, że jakbym takiego psa w schronie zobaczyła, powiedziałabym, że trzeba brać, bo poważnie chory.
-
Ewa, nie mam nic przeciw obróżkom na klik i myślę, że Dina też nic nie ma. Jeśli chodzi o kontakty z innymi psami, chyba lepiej uważać (biorąc pod uwagę to, co pisała jej opiekunka).
-
Ewa, dzięki za obrożę. Czyli już nie kupować? Staruszek na razie nie wychodzi niestety, dla niego kilka kroków po boksie to i tak wyczyn.
-
W weekendy też był ktoś chętny. Suuuper, dzięki!!!
-
Cioteczki, do Diny wchodzi się przez recepcję, oficjalnie absolutnie (kiedyś była afera za wchodzenie od tyłu). W recepcji trzeba zgłosić, że od Psów Niczyich do Dinki i dopiero zejść na dół. Uwaga, dziś jeszcze Dinka ma obrożę za dużą dla siebie (ta, w której przyjechała, już się całkowicie rozlazła), zamotałam tak, żeby jej nie ściągnęła, ale trzeba na to zwrócić uwagę. Na szczęście Dinka nie ma zamiaru uciekać. Jutro przywiozę jej lepszą obrożę. Druga uwaga: pls, nie spuszczajcie Diny ze smyczy. I trzecia: z powodu biegunek raczej bym nie ryzykowała z dużą ilością smakołyków. Wystarczy wziąć na spacer trochę suchej karmy, dla niej i tak będzie atrakcja :-) Pluszak - tak, jak najbardziej, ale żeby go nie zjadła. W razie czego, jakiegokolwiek problemu, pytania, dzwońcie: 889 174 935
-
Wielkie dzięki! :loveu: Mam tylko prośbę, żebyśmy się jakoś skoordynowały. Może najprościej: cioteczki, które będą mogły zajrzeć do Dinki, niech podeślą mi na PW info i zimieniem i nazwiskiem - żebym wiedziała, jak się mnie będą ze szpitala pytać. Dzięki jeszcze raz. Najgorsze są oczywiście weekendy, to znaczy wtedy najbardziej spacery potzrebne, bo wtedy to tam pusto, głucho. Ale w tygodniu zdecydowanie teżażdy spacer dla Diny jest bardzo ważny.
-
Dzięki powsiem :-) Rzeczywiście, szkolenia z asertywności w moim przypadku są bez sensu. Staruszek "mieszka" teraz obok Diny. Jest tak ufny, tak kochający, łagodny. I tak strasznie obolały. Ech.
-
Dzięki! Dla Dinki każdy spacer to święto. Ona tego tak bardzo potrzebuje!
-
Sorry, że nie jestem na wątku codziennie. Ale tu, gdzie teraz mieszkam, jest las i nie ma zasięgu internet (ma kiepski strasznie). Byłam u Diny w tym tyodniu trzy razy. Wcześniej biegunka była bardzo poważna, nawet z podejrzeniem parwo (Dina jest w szpitalu, wirusy latają, a ona raczej nie była szczepiona na wirusówki). Na szczęście po antybiotykach przeszło, choć chyba nie do końca, wczoraj znów był "epizod sraczkowy". Mimo to moim zdaniem Dina wygląda o wiele lepiej, sierść jest ładniejsza - może dlatego że wyczesana, a może to banalne oidrobaczenie pomogło. Wydaje mi się, że troszkę przytyła (waży 27 kg, ktoś pamięta, ile ważyła na początku?). Trochę też jest spokojniejsza. Sterylka odłożona co najmniej do końca przyszłego tygodnia. [B]Ciotki, ważna prośba! Dina potrzebuje spacerów, człowieka, odwiedzin! Pisanie na wątku jest b. ważne, ale fizycznie też trzeba się nią zająć.[/B] Ja jestem teraz ponad 100 km od Warszawy, poza tym mam pod opieką jeszcze sporo innych... Auraa, prośba do Ciebie: może uda Ci się znaleźć chętnych, może uda się jakieś dyżury... - codziennie ktoś powinien być u Diny i zapewnić jej dłuższy spacer. To nie jest koniec świata, to jest SGGW na Ursynowie, można tam dojechać autobusem.
-
Przepraszam, mój internet aktualnie ledwo zipie, częściej go nie ma niż jest. Jak tylko będę miała lepsze połączenie, poprawię te wyniki. U Dinki byłam w środę, miałam wrażenie, że wygląda lepiej. Sierść jakby odrobinę lepsza - może dlatego, że wyczesana? I jakby ciut ciut ciała nabrała. Biegunką się zmartwiliśmy bardzo, zwłaszcza, że było nawet podejrzenie parwowirozy (to jest szpital, rózne przypadki się zdarzają, a ona prawdopodobnie nie była szczepiona na wirusówki), ale po antybiotyku ładnie przeszło. Dziś już było ok. W środę zawiozłam jej wór karmy, bosh dla aktywnych psów, ok. 110 zł/15 kg. Do kojca bym jej absolutnie nie dawała. Mieszkanie w bloku? Nie jest takim dramatem, jeśli ludzie mają czas dla psa. Ale tak jak Ciotki piszą, z adopcją trzeba poczekać. Zwłaszcza że sterylka się przesunęła w czasie.
-
Oto wyniki badań Diny (nie wiem, czy będą czytelne, ale coś chyba widać). Niestety od wczoraj Dinka ma biegunkę, dość intensywną. Karma nie była zmieniana, wygląda na to, że to wirus, choć choroba wie. Dostaje antybiotyk :( [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/215/wynikidina2.jpg/"][IMG]http://img215.imageshack.us/img215/6092/wynikidina2.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/215/wynikidina2.jpg/"][IMG]http://img215.imageshack.us/img215/6092/wynikidina2.jpg[/IMG][/URL]
-
[quote name='Rewelacja']może osoby, które mają z nim lepsze relacje i są wpuszczane na teren schroniska powinny mu to zaproponować?[/QUOTE] Owszem, takie właśnie osoby proponowały. Swoją drogą, co to znaczy "wpuszczane/niewpuszczane na teren schroniska"?? Jeszcze a propos sterylizacji: od wiosny ubiegłego roku w Klinice na SGGW wysterylizowaliśmy 15 suk, które przyjechały ze schroniska (niektóre w baaardzo zaawansowanej ciąży, choć w schronisku były od wielu miesięcy). Żadna z tych suk do schroniska już nie wróciła, choć założenie było takie, że tylko na zabieg przyjadą. Trzy są w domach tymczasowych, jedna w hotelu, reszta już w domach stałych. Gdyby właściciel raczył zgodzić się na sterylizacje na miejscu, mogłoby się ich odbyć zdecydowanie więcej. Nie byłoby cieczek (a w każdym razie mniej), suki by nie zachodziły w ciążę, nie szczeniły się w zbiorowych boksach. No ale... Czy możemy coś zrobić więcej? Propozycja była idealna. Ale właściciel stawia inne warunki: on może tylko przywozić suki na sterylizację, ale z zastrzeżeniem, że odbierać ich już nie będzie. PS Ludwa, pls, nie wypowiadaj się w naszym imieniu.
-
[quote name='malagos'] A sterylizacje, są nadal?[/QUOTE] Zaproponowaliśmy właścicielowi schroniska akcję sterylizacji - przeprowadzenie sterylizacji na miejscu: miałaby przyjechać grupa lekarzy (doświadczonych w robieniu takich zabiegów) z własnym sprzętem. Mieli sterylizować i zająć się sukami po zabiegach przez kilka dni. Dla schroniska byłoby to za darmo. Wiele schronisk marzyłoby o takiej okazji. Niestety, właściciel się nie zgodził, nie podając żadnych sensownych powodów.