-
Posts
3935 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Fela
-
[quote name='auraa']W Ostrowi, wolontariat i pomoc dla psów są tylko wspomnieniem! Psy były w strasznym stanie i pewnie nic się nie zmieniło, tylko już nic o tym nie wiemy............[/QUOTE] Nie możemy pomagać kolejnym psom z Ostrowi. Nie dlatego, że nie ma kto, że się nie chce, że się znudziło. Wręcz przeciwnie. Właściciel schroniska (jest to schronisko prywatne) zatrzasnął drzwi przed wolontariuszami. Dosłownie. Mimo prób, perswazji etc. nie możemy tam wejść. Właściciel oświadczył, że nie życzy sobie wolontariuszy ani żadnej fundacji. Nie wpuścił nas na teren. Mimo tego, ile dotąd zrobiłyśmy dla tych psów (a pośrednio - także dla niego, bo każda adopcja to rotacja i kolejne pieniądze). Dlaczego? Bo nie wszystko się podobało, bo zwracałam uwagę, że się źle dzieje, że suki z psami, w cieczce, że szczenią się w zbiorowych boksach. Że psy konają z głodu, nie dlatego, że nie ma jedzenia, ale dlatego, że boją się wyjść z budy. Że dwóch pracowników na 500 psów to za mało. Że nie ma opieki lekarskiej, że psy nie są leczone, nie udziela się im żadnej pomocy, konają w męczrniach. Że przy 30-stopniowych mrozach psy dostają mrożoną karmę (!) ale nie ma słomy, bo słoma robi bałagan. Że pies jak trafi do boksu nigdy w życiu z niego nie wychodzi - nawet mycie karcherem odbywa się z psami w środku. Że betonowe boksy to umieralnia i na nic nie zda się wprawienie nowych drzwiczek i przykrycie ich kolorowym banerkiem. Cóż, można być pokornym w imię "dobrej współpracy", ale efekt był taki, że za możliwość zabrania kilku, kilkunastu czy kilkudziesięciu psów inne skazywane były na cierpienie w ciasnocie, brudzie, mrozie. I co? Okazało się, że wszystko zło to moja wina. Tak twierdzi właściciel schroniska. Psy się zagryzały, ponieważ ja wchodziłam do boksów, żeby zrobić im zdjęcia (nie dlatego, że suki z cieczką siedzą razem z psami)! Tylko mnie się nie podobało, bo wszyscy inni, w tym kontrole z powiatowego inspektoratu weterynarii i gmin, są zachwyceni (no bo po co im stwierdzać nieprawidłowości i robić sobie kłopot?). Blisko 50-procentowa śmiertelność to... norma. Schronisko wzorcowe, nie ma co. Zimą psy przymarzały, zamarzały, teraz będą zdychać w upale, jedzone przez muchy. Po 6 latach ciężkiej pracy zatrzaśnięto drzwi przed wolontariuszami. Czy można to tak zostawić, pokiwać głową i pójść? Ja nie bardzo mogę. Być może wątek jest do zamknięcia. W takim razie byłby to bardzo smutny finał, przypieczętowanie totalnej bezradności wobec krzywdy zwierząt i samowoli ludzi, którzy na tej krzywdzie robią pieniądze bez żadnej kontroli.
-
Niezwykła historia, niezwykła psia rodzina. I... niezwykłe zakończenie? :)))
Fela replied to Fela's topic in Już w nowym domu
Druga mama, Czika. Mniejsza, drobniejsza (ok. 10 kg), równie ufna, ale jeszcze bardziej radosna. Przytula się, stara wejść na kolana. Zna komendę siad, choć ze smyczą są kłopoty (boi się trochę). Jest bardzo ufna, słodka, rozbrajająca. Cudownie patrzeć, jak bawi się ze szczeniakami, aportuje zabawki. Zagląda głęboko w oczy i... człowiek jest kompletnie ugotowany. Czika ma ok. 3 lata. [IMG]http://img26.imageshack.us/img26/2434/psyzczuraja004.jpg[/IMG] [IMG]http://img51.imageshack.us/img51/5682/psyzczuraja067.jpg[/IMG] [IMG]http://img855.imageshack.us/img855/2264/psyzczuraja166.jpg[/IMG] [IMG]http://img641.imageshack.us/img641/766/psyzczuraja055.jpg[/IMG] -
Niezwykła historia, niezwykła psia rodzina. I... niezwykłe zakończenie? :)))
Fela replied to Fela's topic in Już w nowym domu
A oto psia rodzina: [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/821/psyzczuraja156.jpg/"][IMG]http://img821.imageshack.us/img821/4107/psyzczuraja156.jpg[/IMG][/URL] Pierwsza mama, Dejzi. Ma ok. 1,5 roku, maksymalnie 2 lata. Jest bardzo ładną suczką. A przy tym niezwykle opanowana, ufna, przyjazna. Idealnie podróżuje samochodem, chodzi na smyczy, nie boi się ludzi (nawet w dużej ilości), lubi dzieci. Do każdego człowieka biegnie, merdając ogonem. Choć na zdjęciach wygląda na dużego psa, duża nie jest. Sięga pod kolano (ok. 12-14 kg). Ewidentnie mieszkała kiedyś w domu. Naprawdę jest cudowna. [IMG]http://img535.imageshack.us/img535/3595/psyzczuraja130.jpg[/IMG] [IMG]http://img403.imageshack.us/img403/6818/psyzczuraja099.jpg[/IMG] [IMG]http://img845.imageshack.us/img845/5426/psyzczuraja144.jpg[/IMG] -
[B][COLOR=#008080][B](info z 13.06) Czika, łaciata suczka, zostaje na stałe w cudownym domu, który miał być tymczasowy. Ale z tymczasowego zmienił się w dom stały, bo rozstanie okazało się niemożliwe :D. W domu tymczasowym jest jeszcze czarna szczeniorka Mika. Ale wygląda na to, że niedługo przeprowadzi się do swojego domu. :D Wciąż nie mamy żadnej informacji o losie białego szczeniorka Messiego. Nie ma pewności, że Messi nie żyje -nikt tego nie potwierdził, nikt nie widział. Nikt też nie odpowiedział na ogłoszenia rozwieszone w okolicy, że prosimy o jakąkolwiek informację o jego losie. Pomóżcie nam go znaleźć! Cały czas się boję, że skończy w jakiejś komórce albo na łańcuchu. [/B] [/COLOR][COLOR=#b22222] (info z dn 30.05) Jedna z dwóch suczek - cudowna czarna Dejzi - zginęła pod kołami samochodu. Prawdopodobnie to samo stało się z białym szczeniaczkiem. Pozostała jedna sunia-matka, łaciata Czika i szczeniak - czarna Mika. Jeśli natychmiast nie zostaną zabrane w bezpieczne miejsce, stanie się z nimi to samo. Błagamy o pomoc, o deklaracje na opłatę hotelu, o pomoc w bazarkach, o rozsyłanie wątku. Bez tego nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Liczy się każdy grosz i dosłownie każda chwila. [/COLOR][/B]Numer konta do wpłat: [FONT=Verdana][B][FONT=Verdana][FONT=Verdana][B]65 1370 1109 0000 1706 4838 7306[/B][/FONT][/FONT] [/B][/FONT][COLOR=black][FONT=Verdana][B]Fundacja Międzynarodowy Ruch na rzecz Zwierząt - VIVA! ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a, 03-772 Warszawa [/B]z dopiskiem [B]Czika i Dejzi [/B][/FONT][/COLOR]Dziękujemy. -------- Na obrzeżach małego miasteczka na Mazowszu opuszczona posesja z zawaloną stodołą, zamkniętym na cztery spusty drewnianym domkiem i komórką-chlewikiem. Od lat nikt tu nie mieszka. Choć... To nieprawda. Ktoś zamieszkał tu zimą. Zawalona stodoła dała schronienie wtedy, gdy w nocy temperatura spadała do minus 30 stopni. W styczniu, a może w lutym zamieszkały tu dwie suczki. Obydwie w ciąży. Nikt w okollicy nie widział ich wcześniej. Wszyscy mówią chórem: "w ciąży, to i wyrzucili". Kiwają głowami nad ludzkim okrucieństwem, wzruszają ramionami i... odchodzą. Suczki oszczeniły się w marcu. Szczeniąt było osiem. Nie wiadomo, które czyje. Obydwie matki zgodnie opiekowały się całą gromadą, karmiąc je na zmianę. Psią rodziną zajęły się dzieci, jedenastoletnie dziewczynki. Dokarmiały tym, co "wyprowadziły" z domu: resztkami z obiadu, wędlinami. Przynosiły wodę i wyjmowały kleszcze. Gdy tam trafiłam na początku maja (zaalarmowana przez znajomą, która sama ma 12 psów, bezdomniaków pozbieranych z tej miejscowości), dziewczynki zajmowały się wyciąganiem kleszczy z psów. Liczyły: dwadzieścia trzy, cztery... Obydwie matki i wszystkie szczeniaki były dosłownie żerem dla kleszczy. Dzieci codziennie znajdowały na nich po kilkadziesiąt. Efekt łatwy do przewidzenia: jedno szczenię odeszło na babeszię :( W potwornym cierpieniu. Mimo że natychmiast po wystąpieniu objawów trafiło do lekarza, nie udało się uratować. Dwa szczeniaki babeszię zwalczyły (oczywiście po interwencji lekarskiej, podaniu imizuolu, kroplówek itd). Wcześniej jeszcze, zanim poznałam tę psią rodzinę jedno szczenię zniknęło, nie wiadomo, co się z nim stało. Było najsłabsze. Tak więc z ośmu szczeniaków zostało szcześć. Trzy maluchy znalazły domy. Na jednego dom już czeka. Zostały więc dwa maluchy. I dwie mamy - cudowne, bardzo przyjacielskie suczki. Garną się do człowieka, zachowują tak, jakby całe swoje dotychczasowe życie z nim spędziły. Dwie suki i dwa szczeniaki żyją na posesji, która praktycznie nie jest ogrodzona. W pobliżu ulicy. Mimo zabezpieczenia p. kleszczom wciąż są narażone na babeszię: codziennie są na nich nowe, żywe insekty. Okolica jest po prostu jednym wielkim kleszczowiskiem. Maluchy zaczynają wychodzić na ulicę. Suki uciekają od nich, oddalają się coraz bardziej. Za chwilę może coś się stać. Bardzo się boimy o te psiaki. Dlatego prosimy o pomoc. Psia rodzina jest odrobaczona, odkarmiona. Szczeniaki są zaszczepione na choroby wirusowe, suki na wściekliznę. Tyle udało się nam zrobić. Ale zupełnie nie mamy gdzie ich umieścić. A konkretnie: nie mamy pieniędzy na hotel, nie mamy wolnych domów tymczasowych. Jesteśmy bezradni. Chcemy wysterylizować suczki, ale brak funduszy. Poza tym - co potem? Jeśli w najbliższym czasie nic się nie znajdzie, będziemy trzeba wypuścić je tam, gdzie były. A nie pożyją tam długo. Czy macie może jakieś pomysły? Jakiś DT dla suczek? DT na krótko dla szczeniaków, bo sądzę, że one znajdą dość szybko domy. W imieniu tych psiaków bardzo proszę o pomoc. One są naprawdę cudowne.
-
Zaczynam się robić chorobliwie zabobonna. Ilekroć chcę się odezwać i zrobić rozliczenie farelowych finansów, a jest dobrze, stabilnie i fajnie - robi się gorzej. No to się zamykam i przeczekuję. I jest poprawa. Tfu, tfu, odpukać, teraz też będzie poprawa i będzie dobrze (choć pewnie trzeba się liczyć niestety z gorszymi i lepszymi dniami). A ja rozliczenie zrobić muszę, nie mam wyjścia. Jest minus :((( Konto nasze puste, nie ma z czego zakładać. Z ciężkim sercem rozliczenie. Najpierw lepsze wiadomości: nowe wpłaty, które wpłynęły na konto Farela po ostatnim rozliczeniu: Irina K. z Warszawy 150 zł Monika M. z Warszawy 20 zł K.S. z Przemyśla 14 zł Kancelria Ewa R Przemyśl 50 zł Dorota M. z Wałbrzycha 25 zł Anna K. z Ząbek 20 zł Ewa M. (Ewa Gonzales) z Sosnowca 22 zł (bazarek) Krystyna S. (Kika_Krk) z Krakowa 20 zł Do tego wpłata ze zbiórki organizowanej przez Agnieszkę K. z Warszawy 654 zł Bardzo, bardzo dziękujemy :Rose::Rose::Rose: W sumie razem od początku Farelowi udało się uzbierać 2346 zł :) A teraz gorsza strona: wydatki :( lecę po rachunkach: 1270 zł leczenie na SGGW 148,50 hotel luty 64,69 leki 325 leczenie luty i karma wet (przychodnia Pro Animals Tomaszów) 160 zł leczenie marzec (przychodnia Pro Animals Tomaszów) 553,50 hotel i jedzenie marzec 430 zł transport koszty razem wyszły aż 2951,69 zł, na minusie jest więc 605,69 zł Przepraszam, że piszę o tym, ale jestem zmuszona. Kiedy jako Psy Niczyje zodziliśmy się wziąć pod skrzydła Farelka, mówiłam, że nie mamy z czego za niego płacić ani nawet założyć :(((
-
Od ostatniego rozliczenia wpłat (od 27.03) przyszły kolejne (w tym są bazarkowe), dziękujemy :Rose: [FONT=Verdana]2012-04-02 100,00 PLN IRINA K. WARSZAWA [/FONT][FONT=Verdana]2012-04-02 434,00 PLN AGNIESZKA K. W-WA (wpłata ze zbiórki, którą Agnieszka robi wśród znajomych plus jej pieniądze) [/FONT][FONT=Verdana]2012-03-29 14,00 PLN K.S z Przemyśla [/FONT][FONT=Verdana]2012-03-29 50,00 PLN EWA R. Szczecin [/FONT][FONT=Verdana]2012-03-28 25,00 PLN DOROTA M. WAŁBRZYCH Mamy też rozliczenie hoteliku w marcu: z jedzeniem wyszło 553,50 zł Czyli wg moich obliczeń jestesmy teraz na minusie 243,85 zł Lepsze wieści: jest sznasa, że Farel spędzi święta w domu :D O ile uda się z transportem, bo to kawał drogi - okolice Kościerzyny. W każdym razie dom już na niego czeka. Wczoraj była wizyta, efekt: super!. Będzie to rodzaj dożywotniego dt - pani, która się nim zaopiekuje, nie da rady ponosić kosztów karmy i leczenia (jeśli będzie to dalej RC Hepatic to koszty są spore, bodaj ok. 200 zł 10 kg), musimy więc pomóc w tej kwestii. [/FONT]
-
Oczywiście rozliczę Dinę, jak tylko dostanę fakturę z SGGW. Obawiam się jednak, że będzie jeszcze na minusie. Do „fundacyjnego” konta Diny została doliczona wizyta kontrolna u dr Grup-Jurki (chyba była z nią Joteska) i ten ostatni aniprazol.
-
W międzyczasie wklejam aktualizację wszystkich wpłat dla Farela - z wielkimi podziękowaniami:Rose: 2012-03-27 12 JOLANTA S. CHORZÓW (bazarek) 2012-03-27 20 KAROLINA E J. CZĘSTOCHOWA 2012-03-27 10 MACIEJ K. RZEZAWA (bazarek) 2012-03-26 100 MONIKA F-M 2012-03-26 10 KATARZYNA R.ŁÓDŹ (bazarek) 2012-03-15 200 Alina K. LESZNOWOLA 2012-03-14 27 MARTA ANTONINA M. WARSZAWA 2012-03-09 20 ANNA K. ZĄBKI 2012-03-07 20 MONIKA M. WARSZAWA 2012-03-07 50 KAROLINA R. 2012-03-05 10 BARBARA O-K. SZCZECIN 2012-03-02 20 KIKA_KRK KRYSTYNA S. KRAKÓW 2012-02-29 410 Agnieszka K. Warszawa (zbiorcza wpłata od kilku darczyńców) 2012-02-27 20 MALGORZATA K. FINLANDIA 2012-02-27 20 ANNA A. ŁÓdź 2012-02-24 70 BEATA G. WARSZAWA 2012-02-24 50 WITOLD S. ŁÓDŹ 2012-02-23 85 ELŻBIETA S-P. ŁÓDŹ 2012-02-23 30 BARBARA G. DĘBICA 2012-02-23 20 IWONA Ł. WOŁOMIN 2012-02-23 32 MAGDALENA S. JELENIA GÓRA 2012-02-23 20 ZBIGNIEW K. ŁOWICZ 2012-02-23 15 AGNIESZKA G. MIKOŁÓW 2012-02-23 150 BARBARA W.SOPOT/W-wa 2012-02-21 30 KIKA_KRK KRYSTYNA S. KRAKÓW 2012-02-16 20 MONIKA M. WARSZAWA 2012-02-14 20 ANNA K.ZĄBKI 2012-02-07 100 MAŁGORZATA W.OSTRÓDA Razem z wpłat uzbierała się kwota 1591 zł Niestety, koszty są jeszcze większe. Leczenie na SGGW: 1270,85 zł (fakturę wkleję poniżej) Karma Hepatic - kupiona już w hotelu 12 kg RC - 265 zł Wet i leki w hotelu 220 zł Pobyt w hotelu do 1 marca - 9 dni *16,50 = 148,50 zł Razem koszty dotychczasowe: 1904,35 zł Za kilka dni trzeba będzie zapłacić za hotel za marzec: 500 zł. Reasumując - już w tej chwili Farel jest na minusie 313,35 zł a za chwilę urośnie to do 813,35 zł :(
-
O tarczycy mówiłam chyba, że została wykluczona przez 2 lekarzy: profesora Lechowskiego i dra Dembele. Stan zapalny rany po sterylizacji to nie zaniedbanie, tylko odczyn alergiczny na nici. Zdarza się niestety - lekarz, ktróry robił sterylizację, ma doświadczenie ogromne. Lepiej jej teraz nie kąpać, póki rana się babrze (taka sugestia laika) Karma i faktura: nie mam jak odebrać, nie bywam na sggw, rzadko bywam w Warszawie. Jakieś propozycje?
-
Już parę razy pisałam rozliczenie, ale jeszcze powtórzę. Wpłaty dla Diny na konto Fundacji Viva: [CENTER][CENTER][COLOR=black][FONT=Verdana]2012-03-12 [/FONT][/COLOR][/CENTER][/CENTER] [RIGHT][RIGHT][COLOR=black][FONT=Verdana]55,00[/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][/RIGHT][/RIGHT] [COLOR=black][FONT=Verdana]PLN[/FONT][/COLOR] [U][COLOR=black][FONT=Verdana]NA RZECZ DINY Z BAZARKU EFTPAY/ZPO* /*/400019190363/71 CIB.ALR.63820450 [/FONT][/COLOR][/U][COLOR=black][FONT=Verdana][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]AGNIESZKA S********** WARSZAWA[/FONT][/COLOR] [CENTER][CENTER][COLOR=black][FONT=Verdana]2012-03-08 [/FONT][/COLOR][/CENTER][/CENTER] [RIGHT][RIGHT][COLOR=black][FONT=Verdana]411,00[/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][/RIGHT][/RIGHT] [COLOR=black][FONT=Verdana]PLN[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]DLA DINY - BELA51 WYKAZ DARCZYNCÓWn a wątku dogo [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]********IZABELA BYTOM[/FONT][/COLOR] [CENTER][CENTER][COLOR=black][FONT=Verdana]2012-02-17 [/FONT][/COLOR][/CENTER][/CENTER] [RIGHT][RIGHT][COLOR=black][FONT=Verdana]100,00[/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][/RIGHT][/RIGHT] [COLOR=black][FONT=Verdana]PLN[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]DLA DINY [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]EWA STANISŁAWA Ć****** WARSZAWA[/FONT][/COLOR] do dnia 17.03.2012 RAZEM WPŁATY 566 zł dotychczasowe wydatki diagnostyka: badanie kału 28zł profil rozszerzony trzustki 110 zł mocznik 5 zł kreatynina 5zł albuminy 5zł białko całkowite 5zł Razem badania 158 zł Karma: Dwa worki Bosch activ a 15 kg 205 zł Jeden worek Bosch activ a 15 kg 99 zł (promocyjna cena, zamówiony, zapłacony, dostarczy Mazowszanka) Ok. 8 kg Bosch super energy - w prezencie ode mnie (jadła na spółkę z moim owczarkiem, który był na sggw) Sterylizacja: sfinansowała Beka akcesoria: obroża w prezencie (przepraszam, nie pamiętam od kogo), linka długa treningowa 5 m ode mnie Leczenie (antybiotyki podczas biegunek) oraz odrobaczenie 3-krotne podanie aniprazolu (2,5 tabletki) ?? - do ustalenia na SGGW (nie brałam jeszcze rozliczenia). Teoryetycznie (mam nadzieję, że i praktycznie) jej pobyt jest tam bezpłatny. Wszelkie koszty przypisane Dinie będę musiała pokryć, bo jest tam zapisana na mnie. [B]566 zł - 158 zł (badania) - 205 zł (karma zjedzona) - 99 zł (karma kupiona) = 104 zł Od tego jeszcze trzeba odjąć leczenie i odrobaczenie Diny. [/B] To co zostanie (jeśli coś zostanie) oczywiście rozliczę. Tak jak już wcześniej pisałam, wolałabym, żeby pieniądze na nią nie były zbierane na konto fundacji, ponieważ nie mam czasu tego co chwilę rozliczać. Motyleqq - Dina przebywa w klinice jako pies Fundacji, opłacałam jej wydatki, więc jak najbardziej zasadne było (jak do tej pory) przekazywanie pieniędzy na nią na konto Fundacji. A suka przez to raczej nie straciła, a zyskała: m.in. 2 miesiące darmowego pobytu ;-).
-
Joteska, z kim rozmawiałaś na SGGW? Tam każdy mówi co innego. Dziś napisała mi Ewa: "Poszłam dziś do Dembele skonsulotwać ponownie Dinę, bo nie odrasta. Powidział że żeby się wypowiedzieć na temat wpływu sterylizacji na sierść trzeba odczekać od 8 tyg do 3 miesięcy na stabilizację hormonów".
-
Na konto Vivy wpłynęło 55 zł z bazarku od Agnieszki S. Czyli mamy tak: 411 zł +100 zł od Anny Ć + 55 zł z bazarku = 566 zł koszty wg zestawienia z 1. postu = 473 zł plus leczenie antybiotykiem i odrobaczenia (wg wstępnej informacji ok. 80 zł). Wychodzi na to, że na Dinę mamy całe 13 zł. Chyba nie na wiele karmy starczy :( Założę, bo nie ma innego wyjścia i ktoś musi. Dina jest w klinice od 12 stycznia. Minęły już 2 miesiące! Na hotelu zaoszczędziliśmy już co najmniej 600 zł. A i tak Dina jest do tyłu z kasą.
-
Bela, ja się nie odcinam - i tak w tej chwili nie mogę się odciąć, bo Dina jest na SGGW na mnie zarejestrowana. Boję się, że za chwilę tak się zrobi i samo tak wyjdzie, że z nią zostanę. A nie mogę. Przepraszam, może wprowadziłam nerwowy ton, ale po prostu zaczynam się denerwować. W każdej chwili mogę usłyszeć, że suka ma opuścić szpital. I to ja będę miała problem.
-
Już się wypowiadam. A propos karmy: Mazowszanka, podaj mi na wszelki wypadek na PW swóh adres, na który mam karmę zamówić. Ja najprawdopodobniej będę w Wawie jutro lub w piątek, ale nie wiem, czy zdążę do hurtowni i do Diny. Problem jest też taki, że nie bardzo jest kasa na tę karmę. A propos jej karmienia - tak jak mówiłam Aurze -tam naprawdę przychodzą przypadkowi ludzie i nawet jak karma stoi na nosie albo tuż przy psie to i tak dadzą inną. Ewka, która czasem ma dyżury w szpitalu, ostatnio mówiła, że kupy są ok., trochę tylko luźniejsze, ale absolutnie nie rozwolnienie. Czyli jest bardzo różnie. Jeśli chodzi o jej diagnozę - miała robione badania w kierunku tarczycy i trzustki - nic nie wyszło złego. Pasożyty wykluczone. Można ewentualnie próbować diagnozować ją u innych lekarzy (w sprawie skóry dr Karaś Tęcza, ale czy w sprawie chudości to nie wiem). Nie sądzę, żeby Jamor nie chciał przyjąć jej zpowodu skóry (on boi się chorób skóry typu grzybica, świerzbowiec - są zaraźliwe i to naturalne). Cena pobytu za miesiąc u Jamora to 450 zł. Niestety, wszystkie miejsca zajęte i długa bardzo kolejka. Czekać można miesiąć albo i dłużej. Poza tym pies do Jamora powinien pojechac albo zdrowy albo ma być wiadomo, co mu jest. A mi się wydaje, że wzięcie pod opiekę przez fundację nie ma tutaj nic do rzeczy (zresztą każdy może być wolontariuszem jakiejś fundacji, np. Vivy - Viva zaprasza). Ktoś wreszcie powinien się przyznać do tego psa i nim zająć porządnie. Począwszy od ustalenia, co jej jest, kończąc na zbieraniu pieniędzy. Jeszcze raz musze to powtórzyć: nie mogę wziąć Diny na swoją odpowiedzialność, nie mam worka pieniędzy bez dna. Miałam ją tylko wziąć na sterylizację. A siedzi w klinice już kolejny miesiąc. Już mam nieprzyjemności, że sobie przechowalnię robię w klinice. Nie fundacja sobie robi przechowalnię, tylko ja. Aura, przykro mi. Musisz coś wreszcie postanowić. Albo skontaktuj się z Sarną i wytłumacz jej, że to jest jednak jej pies - przez ponad rok ja miała u siebie, prawda? Sorry, ale zaczyna mnie to trochę irytować....
-
Oczywiście, że tak nie odebrałam, spokojnie :). Tłumaczę tylko, bo wydaje się czasem, że jak fundacja to może wszystko albo więcej. A sama najlepiej wiesz,, jak to jest - więcej to jest tylko psów.
-
Gusia, właśnie to jest problem: kto jest jej formalnym opiekunem. Ja naprawdę nie mogę wziąć Diny pod opiekę. Jeśli umieszczę ją w hotelu, będzie to zobowiązanie do płacenia. A mamy naprawdę dramat, już za marzec nie będzie pieniędzy na opłacenie hoteli dla psów, które mamy pod opieką (często od lat). Tymczasu, który mógłby ją wziąć, nie znam żadnego. Dinę wzięłam na sggw - tylko na sterylizację na prośbę Aury. Potem miała wracać do Sarny, ale ten scenariusz jest raczej niemożliwy do realizacji.
-
Chwilowo mam net, więc szybko piszę: Wpłata od Beli przyszła 411 zł wielkie dzięki. Poza tym na koncie fundacji jest też 100 zł dla Diny od Ewy Ć. Razem 511 zł. Czyli dotychczasowe koszty badań i karmy są pokryte. Niestety, dojdzie jeszcze faktura za antybiotyki i odrobaczenie. No i trzeba kupić kolejny worek karmy (ok. 100 zł). Przepraszam, zapytam nieśmiało o deklaracje dla niej... Bo już następny miesiąc trwa. Sytuacja Diny jest naprawdę niefajna. Jej jedyne szczęście to te spacery z ciotkami z Dogo. Wcześniej, jak akcja sterylizacyjna jeszcze trwała, miała spacerów więcej - wychodzili z nią studenci. Teraz już to się skończyło. A coś mi się wydaje, że czas jej zabrania (gdzie???) zbliża się wielkimi krokami. Jeśli chodzi o jej biegunki, to wygląda na nietolerancję pokarmową. Raz są, raz nie ma, mijają tak samo z lekami jak bez leków. Szczerze mówiąc - nie liczyłabym na to, że na SGGW będą ją leczyć.
-
Jeszcze raz wkleję zaktualizowaną informację o wpłatach dla Farelka, z wielikimi podziękowaniami :Rose: 2012-03-09 20 zł ANNA K. ZĄBKI 2012-03-07 20 zł MONIKA EWA M. WARSZAWA 2012-03-07 50 zł KAROLINA R. 2012-03-05 10 zł BARBARA O. SZCZECIN 2012-03-02 20 zł KRYSTYNA ELŻBIETA S. KRAK ÓW 2012-02-29 410 zł AGNIESZKA K. W-WA (wpłata zbiórki gotówkowej) 2012-02-27 20 zł MALGORZATA K. FINLANDIA 2012-02-27 20 zł ANNA A. ŁÓDŹ 2012-02-24 70 zł BEATA AGATA G. WARSZAWA 2012-02-24 50 zł WITOLD S. ŁÓDŹ 2012-02-23 85 zł ELŻBIETA EMILIA S. ŁÓDŹ 2012-02-23 30 zł BARBARA G. DĘBICA 2012-02-23 20 zł IWONA Ł. WOŁOMIN 2012-02-23 32 zł MAGDALENA S. JELENIA GÓRA 2012-02-23 20 zł ZBIGNIEW K. ŁOWICZ 2012-02-23 15 zł AGNIESZKA G. MIKOŁÓW 2012-02-23 150 zł BARBARA W. SOPOT/WARSZAWA 2012-02-21 30 zł KRYSTYNA ELŻBIETA S. KRAKÓW 2012-02-16 20 zł MONIKA EWA M. WARSZAWA 2012-02-14 20 zł ANNA K. ZĄBKI 2012-02-07 100 zł MAŁGORZATA W. OSTRÓDA razem: 1212 zł i koszty :( karma 12 kg RC - 265 zł Wet + leki (na początku pobytu w hoteliku) 60 zł wet leki (ostatnia choroba) 160 zł pobyt (w lutym) 148,50 zł plus leczenie na SGGW ok. 1500 zł (jeszcze nie dostałam faktury) razem: 2133,50 zł brakuje 921,50 zł cholera...