Jump to content
Dogomania

Fela

Members
  • Posts

    3935
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fela

  1. Dziewczyny kochane, sorry że dopiero zajrzałam, ale miałam urwanie wszystkiego, dosłownie. Jestem z całej siły za konsultacją u wetki Gusi, Anja ma swojego dobrego lekarza, ale z doświadczenia wiem, że im więcej mądrych ludzi zobaczy, tym lepiej. Jutro ma jest umówiony transport na wczesne poppołudnie, ale może by się udało po drodze?.... Gusia, plsss, dobra i mądra kobieto, zaptaj, czy przypadkiem Twoja wetka nie ma jutro dyżuru. PS Nie mam nic przeciwko lekarzom na sggw, ale system jest delikatnie mówiąc nie najleszy. Nie ma jednego lekarza odpowiedzialnego za psa, zmieniają się lekarze, zmieniają się pomysły, albo właściwie pomysłów brak, bo brak ciągłości. PS2 A ja Wam mówię, że on jeszcze będzie biegał. No dobra, truchtać sobie będzie na trawce na słoneczku.
  2. Dzięki za wsparcie! Bardzo potrzebne. Farelowi, ale też trochę i mnie :oops:
  3. dzięki Luna, mi też się wydaje, że nie wiedzą, co mówić, nie bardzo chcą się nim zajmować, to tak sugerują
  4. Myślę, że lekarze nie wiedzą, co dalej i tyle. Poza tym kłopot polega na tym, że nie ma jednego lekarza, który zajmowałby się psem i był za niego odpowiedzialny. Więc wszyscy działają doraźnie i jakoś tak bez planu. Nie poddamy się i póki pies nie cierpi ewidentnie (a moim zdaniem tak nie jest) nie ma mowy o eutanazji. Mam wręcz wrażenie, że on w hoteliku pod dobrą opieką jeszcze odżyje. Tylko te cholerne kroplówi i to, że nie chce pić.
  5. No właśnie nie. Mówią, że tak ogólnie, cokolwiek to znaczy :roll: Że jak dr Sterna go badał, to był obolały. Ale wg mnie, osób które go codziennie odwiedzają, techniczki p. Agnieszki, któtra się nim opiekuje, nie widać, żeby był w ogóle obolały. Owszem, ma lepsze i gorsze dni, szybko się męczy, ma zaniki mięśni.... Ale w stosunku do tego, co było, jest znaczna poprawa.
  6. No i mamy zagwozdkę. Lekarze nie bardzo mają pomysł, jak mu pomóc. Sugerują eutanazję, bo go boli. Dziś jedna z lekarek, która się nim zajmuje, stwierdziła, że wczoraj było bardzo źle, że nie chciał wstawać, wył z bólu - tymczasem Magda z mężem byli u niego, wyszli na spacer. On sam z siebie chodził z jednego pomieszczenia do drugiego. Wyniki wątroby dalej kiepskie, ale w ciągu ostatnich dni poprawiły się, amoniak spadł o połowę (ale dalej przekracza normę). Gusiu, Ty go widziałaś wczoraj, było aż tak źle?? Aaaa...jest wydarzenie na FB. http://www.facebook.com/PsyNiczyje#!/events/332280923476334/ Proszę, zajrzyjcie, roześlijcie, zaproście znajomych, udostępnijcie
  7. Bardzo fajnie :-) Dzięki MiK! Jeśli chodzi o hotel, nie utargujemy za wiele z powodu karmy, bo p. Maria, która hotelik prowadzi, jako pracownikm firmy Mars może karmę kupować taniej. Spacery tak, jeśli okaże się, że nie będzie miała tendencji do ucieczek, będzie wypuszczana na teren. Ale na intensywną, fachową pracę raczej bym się nie nastawiała.
  8. [quote name='gusia0106']A w czwartek to o której przeprowadzka?[/QUOTE] Na pewno nie wcześniej niż o 12-13
  9. Spróbuje podsumować jakoś wpływy i wydatki, żeby Faith miała jasność Dotychczasowe koszty, które są zapisane na koncie Diny, są następujące: [B]diagnostyka [/B] badanie kału 28zł profil rozszerzony trzustki 110 zł mocznik 5 zł kreatynina 5zł albuminy 5zł białko całkowite 5zł Razem dotychczasowe badania 158 zł [B]Sterylizacja[/B] - zasponsorowała Beka :) [B]Karma [/B] 2 worki po 15 kg Bosch activ już prawie zjadła, trzeba kupić trzeci czyli 3x105 zł (założyłam z pieniędzy innego psa, niestety muszę oddać) Razem karma: 315 [B]Leczenie[/B] podczas pobytu w klinice Dina miała biegunki, dostawała antybiotyk. Była też odrobaczana. Nie znam jeszcze kosztów [B]Hotel [/B]Wkrótce Dina będzie musiała trafić do hotelu. Nie mamy dla niej DT, nie może być w klinice w nieskończoność. Hotelik, który na nią czeka to koszt ok. 11 zł za dobę z karmą (ale to karma typu czapi, a chyba warto, żeby została na boschu, bo ładnie przybrała na wadze i się poprawiła) Czyli hotel 300 zł miesięcznie plus karma. Na koncie Diny jest [B]291 zł[/B] (wg 1. postu) Do zapłacenia jest [B]473 zł plus leczenie biegunek i odrobaczenia[/B] [B]Na minusie mamy 182 zł[/B] Od początku marca [B]hotelik 300 zł/mies [/B]plus karma[B] ok. 100 zł/mies[/B]
  10. MiK-Józefów - Dinka ma smycz, właściwie 5-metrową taśmę treningową. Miała też normalną, ale gdzieś się schowała. Może więc zabierz smycz na wszelki wypadek. Ze smakołykami na razie się wstrzymaj. Jeśli chodzi o leczenie i koszty: Dina trafiła pod naszą opiekę ze skórą w bardzo złym stanie: łyse place, martwa sierść. Była też bardzo wychudzona. Przeprowadzone badania wykluczyły pasożyty typu świerzbowiec, chorobę trzustki i tarczycy. Dr Dembele, który ją konsultował, stwierdził, że to problem na tle hormonalnym i po sterylce powinno się poprawić. Koszty leczenia jak dotąd to koszty diagnozy (gdzieś już podawałam, coś ponad 200 zł). Pobyt w klinice - jak na razie udało się bezpłatnie, kupowaliśmy jej tylko karmę - za to dość drogą, wysokoenergetyczną. Teraz zbieramy na hotel. Załatwiony jest kojcowy ok. 300-330 zł miesięcznie. Ale dość daleko od Wawy (ok. 40 km). Skończą się spacery :((
  11. Tak, jest masowany i zachęcany do chodzenia. Cały czas. Anja obiecała, że będzie to kontynuować :D
  12. dzięki wielkie za pozdrowienia od Farelka. W czwartek przeprowadzka.... Jeśli więc ktoś chciałby go jeszcze zobaczyć w Warszawie, to zapraszamy
  13. Dzięki Gusia, troszkę spokojniejsza jestem ;-) Ta miła pani to pewnie p. Agnieszka (techniczka - ciemnowłosa, dość wysoka). Ona jest super. Jakby każdy tam miał takie podejście, to by była rewelacyjna klinika.
  14. Fath, dzięki wielkie za bazarek. Motyleqq, spacer delikatny absolutnie jej jutro nie zaszkodzi. Tak mi sięprzynajmniej wydaje.
  15. Ok. Dzięki!
  16. No to Dinka już po sterylizacji. Obyło się bez problemów, ale cieszymy się dopiero, jak minie tak z tydzień od zabiegu i wszystko będzie ok. ;-) Gusia, zajrzysz do niej wieczorem? Jeśli masz napięty program, to nic się nie stanie, jeśli dziś sobie darujesz. Ale jak masz chwilkę, to warto rzucić okiem.
  17. Banerki są cudowne, dzięki :loveu: Gusia, nie wiadomo skąd ten zespół przedsionkowy. Lekarze mówią że jest idiopatyczny czy coś w tym stylu (a to znaczy mniej więcej tyle, że niewiadomej przyczyny) Przyczyną mógł być uraz, ale nie musiał. Mogła być jakaś inna choroba albo wiek. Nie wiadomo. Mam jego kartę ze szpitala - od dnia przyjęcia do oistatniej niedzieli włącznie. To kilkanaście stron, pomyślę, w jaki sposób to wkleić.
  18. No to kilka fot kiepskich, bo mokrym aparatem, z wczorajszych wariactw na śnieżnej brei. [IMG]http://img217.imageshack.us/img217/1926/dina029.jpg[/IMG] [IMG]http://img198.imageshack.us/img198/5639/dina012.jpg[/IMG] [IMG]http://img840.imageshack.us/img840/2417/dina004.jpg[/IMG] [IMG]http://img651.imageshack.us/img651/6370/dina030.jpg[/IMG]
  19. No, potwierdzam w całej rozciągłości, że DONnka zna Farela od dawna, to znaczy niedłuo po tym, jak ja go poznałam ;-) I rozmawiałyśmy o Anji. DONnka, zrobimy wydarzenie, będę wdzięczna baaaardzo za puszczenie go w świat
  20. Biegać nie będzie. Ale chodzić może. W tej chwili już trochę chodzi. Powolutku drepcze na spacerek. Wita się z psami, merda. Myślę, że jest szansa, by odżył. Zespół przedsionkowy, czyli to straszne wykręcenie głowy trochę ustąpił. Ale jest ciągle obolały. Jak opanujemy wątrobę (amoniak - norma przekroczona czterokrotnie), to powinien wychodzić na prostą. Może mieć przed sobą kilka miesięcy, ale może i lat.
  21. Dzięki Ciotki. Oj, jak się jakoś cieplej zrobiło dzięki Wam. To jeszcze porcja zdjęć Farelka:
  22. W tej chwili plan jest taki, że jak tylko zrobione zostanie ostatnie badanie krwi (mamy się przekonać, czy dieta Hepatic plus leki na wątrobę pomagają), Farel pojedzie do hospicjum do Anji w Tomaszowie. Myślę, że będzie miał tam dobre warunki, a przede wszystkim Ania nie obawia się przyjmować chorych staruszków. Oczywiście marzy nam się taki cud, żeby Farel zdążył znaleźć jeszcze prawdziwy dom... Pomoc potrzebna następująca: a. w poszukiwaniu takiego cudownego miejsca dla Farelka b. w rozsyłaniu wydarzenia na FB (zrobimy w najbliższym czasie takie wydarzenie, bo już obiecaliśmy Kasi tej od Hakera i serialu Psie adopcje). Jak tylko zmajstrujemy wydarzenie, zaraz wstawię tu link i poproszę o puszczanie w świat c. w rozesłaniu wątku wśród ludzi (ja w tym jestem kiepska, no i internet mam teraz strasznie kiepski, raz jest raz go nie ma) d. w ogłoszeniach e. niestety w finansach. Na dzień dzisiejszy kwota długu za leczenie to ok. 1500 zł. Hotelik będzie kosztował 500 zł/mies. Magda i osoba, która poprosiła mnie o pomoc, zadeklarowały po 100 zł miesięcznie. Czyli na hotel brakuje nam jeszcze300 zł/mies. Na końcu pierwszego postyu podałam konto do wpłat. Ale jeśli znalazłby się chętny skarbnik, byłoby cudnie (ja czasem nie ogaraniam). Rzeczywiście, Magda (to nie jest jej prawdziwe imię) poprosiła o to, żeby nie ujawniać jej personaliów ani nazwy firmy. Jasne, że boi się o pracę, ale też nie ma dowodów, nikogo nie złapała za rękę. Myślę jednak, że teraz, gdy pies jest już pod opieką naszą fundacyjną, sytuacja jest jasna. Wielkie dzięki za odzew!
  23. Azalia, nie zrozumiałaś mnie. O Farelu dowiedziałam się z maila. Wysłała mi z go z błaganiem o pomoc osoba, która kiedyś adoptowała od nas psa. I to jej sąsiadka wzięła Farela ze schroniska i umieściła w firmie. Może jakoś niejasno się wyraziłam w pierwszym mailu, jakoś to postaram się wyprostować. O istnieniu Farela dowiedziałm się 30 stycznia, bodaj 31 był już w szpitalu. Osoba, która go umieściła w firmie, miała jak najlepsze intencje. Znała psy, które tam były wcześniej. Wszystko wskazywało na to, że miały się dobrze. Magdę zapewniono, że pies jest pod dobrą opieką, zresztą na początku tak było. Firma duża, kilka oddziałów, Magda nie była w stanie zajmować się osobiście psem, zaufała, nie miała podstaw nie ufać. Dopiero po fakcie, po nitce do kłębka, okazało się, jak było. Wina ludzi, i to nawet nie własciciela firmy, który chciał dobrze, przygotował bardzo porządną budę, zapewnił jedzenie, opiekę weterynaryjną. Paskudni okazali się ci, którzy sami chcieli psa - ochroniarze. Oni chcieli mieć święty spokój, chodzić spać, a pies miał za nich pilnować. A pies nie chciał i nie miał siły pilnować. Teraz Farel jest formalnie pod opieką naszą, czyli Psów Niczyich (grupa w ramach Fundacji Viva), ale faktycznie zajmuje się nim Magda. Przyjeżdża do niego, stara się zebrac pieniądze. Ale samo leczenie to masakryczna kwota i ona jedna nie da rady. My mamy prawie 30 podopiecznych i też nie dajemy rady :( Dlatego będę bardzo, bardzo wdzięczna za każdą pomoc! Podaję numer konta, od razu z wielkimi podziękowaniami dla wszystkich, którzy zechcą wesprzeć Farela: [FONT=Verdana][/FONT] [FONT=Verdana]Fundacja Międzynarodowy Ruch na rzecz Zwierząt - VIVA! ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a, 03-772 Warszawa [/FONT][FONT=Verdana][FONT=Verdana]Nr konta: [/FONT][FONT=Verdana]65 1370 1109 0000 1706 4838 7306 [/FONT][/FONT]
  24. Faith, dzięki! Oczywiście fundusze potrzebne. Poproszę o takie bazarkowe resume Aurę, ona od początku zna sprawę. Dina powinna mieć jutro zabieg, prosimy o kciuki. Wizyta potem pewnie się przyda, tak żeby też popatrzeć, jak się czuje dziewczynka i czy jej czegoś nie potrzeba. Bo przybyło sporo psów i p. Agnieszka - techniczka będzie miała full roboty (jeśli to ona będzie miała dyżur, a jeśli nie ona, to tym bardziej warto zajrzeć). Myślę jednak, że pojutrze to już spacerek będzie. Może bardziej delikatny i ostrożny, ale zawsze spacerek ;-)
  25. Dzięki wielkie za banerek i że jesteście. Ja jestem trochę na bakier z dogo. Pozapraszałybyście ludzi da ten wątek?.. Myślę, że Farel nie ma dużo czasu na to, by czekać na trochę miłości. Naprawdę trochę - jemu niewiele potrzeba.
×
×
  • Create New...