[quote name='wisela1']Wiem jak to boli...
Nasza Rutka przez półtora roku aż sie prosiła zeby jej zrobić lekcje fruwania.....
Staszka waliła z zapamietaniem po nogach, ale tylko wtedy kiedy był bez spodni albo w piżamie.... Wyrafinowane tortury... Mnie kiedyś jak wychodziłam z wanny (siedziała na krawędzi zawsze kiedy się kąpałam) weszłą mi po plecach zaczynając od łydek aż usiadła na głowie. Plecy miałam jak skazaniec w średniowieczu po chłoście. Zakrwawione i spuchnięte...
Sporo lat później kiedy przyjechała Febe.\, a była to super zołza, jeszcze wtedy gryzła, drapała i biła jak dzikuska. Zawitał wtedy również Cyryl.
Znienawidzili się od pierwszej chwili. Kiedyś wypatrzyłam że już sie czają do bójki. A nie była to pierwsza. Dobrze już wiedziałam jak to wygląda i postanowiłAm wkroczyć...Chciałam rozgonić, schyliłam sie, i już, już miałam złapać za karki, ale koty w tym samym momencie skoczyły do siebie... Tyle ze wylądowałay na moich rekach. w ZACIETRZEWIENIU NIE ZORIENTOWAłY SIę żE NIE TRAFIłY W CEL... Zawzięcie walczyły oba z "przeciwnikiem". Trwało to dla mnie wiecznośc.
Wolę nie opisywać jak wyglądały przez dłuższy czas moje OBIE rece. Nie mogłam NIC robić. Nawet utrzymac smyczy na spacerkach. Do lekarza nie poszłam bo pousypialiby mi koty... Ok tydzień ręce od palca środkowego do łokcia miały grubość ud....[/quote]
To dopiero musiało boleć. Ja się w ogóle nie spodziewałam takiej reakcji, więc zanim się zorientowałam, co się dzieje to już byłam cała pogryziona i podrapana. Rękę mam jak balon, czerwona i pulsuje niemiłosiernie. :angryy: Ale mam teraz nauczkę na przyszłość :mad:.
Życzę Wam wszystkim samych miłych snów na ślicznej "pościółce". :lol: