Jump to content
Dogomania

GoniaP

Members
  • Posts

    11760
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by GoniaP

  1. [quote name='basiaap']Jeżynka da sobie radę bez łapki. Tak jak wiele innych psów. Najważniejsze ze jest w dobrej klinice i pod dobrą opieką:) Gosiu, a czy ona ma już domek zaklepany?[/quote] Niestety, nic pewnego :shake:
  2. [quote name='Yona']Goniu już jest dużo więcej... Na przykład ciocia Evelin wylicytowała 55zł, a wpłaciła 100zł. Prosiła o potwierdzenie, że przelew dotarł :loveu:[/quote] Dostałam Twoje pw... Jezu jak fajnie!! Dziękujemy :multi: Jutro sprawdzimy, bo jesteśmy obie nieprzytomne - [url]http://dogomania.pl/forum/showthread.php?t=55736[/url]
  3. Dziś dostałam świeże wieści o naszej Jeżynce... Jeżynka jest ulubienicą szpitala. Wszyscy ją hołubią bo jest słodka i bardzo kochana. Rehabilitacja tylniej nóżki przebiega dobrze, natomiast niestety pojawił się problem... Jeżynka zaczęła traktować swoją przednią nóżkę jako ciało obce, i zaczęła ją maltretować i obgryzać :placz: W związku z powyższym, amputacja odbędzie się 28 marca....
  4. :multi::multi::multi: Dziękujemy darczyńcom!!![quote name='Yona']Z bazarków, które wystawiłam na JEŻYNKĘ, jest już wylicytowana łączna kwota 190zł. Oczywiście liczymy na więcej ...[/quote]
  5. Kończąc zawiłą i naszpikowaną emocjami przeróżnymi historię.... Dziś musiałyśmy z Moniką ponownie odwiedzić schronisko, celem dopełnienia formalności - czyli oficjalnie zaadoptować psa, który już dawno był w Warszawie... U progu natknęłyśmy się na Pana Kierownika, który nie raczył odpowiedzieć dzień dobry :shake: Weszłyśmy do biura, tam Pani recepcjonistka (z przerażeniem w oczach) i Pani sprzątaczka (z ironią i nieskrywaną satysfakcją) odesłały nas do Pana Kierownika. Ten ignorował nas przez dobre 15 minut, jednak cierpliwie czekałyśmy. Gdy nadszedł, skierował swoje kroki do gabinetu i poirytowany zaprosił nas do środka. Przemówił z pozycji siły, ale szybko dałyśmy mu do zrozumienia, że z nami żarty się skończyły. Powiedziałyśmy mu, że nie przyszłyśmy dyskutować, tylko dopełnić formalności i odebrać kartę leczenia psa. Między innymi padł argument, że to była normalna kradzież - argument został odparty. Kolejny to taki, że zabrałyśmy psa i nie przygotowałyśmy go do podróży - argument odparty - pies byl przenoszony na noszach, dostał leki. Pan Kierownik nie zgodził się pierwotnie na adopcję, bo taka była wola weterynarza - argument odparty, bo to Wetka w końcu przekonała Kierownika. Przepychanka słowna trwała i trwała. Na koniec poprosiłyśmy o dokumentację leczenia psa, a w odpowiedzi usłyszałyśmy, że owszem, ale dopiero po powrocie Pani Doktor z urlopu. Dobrze. Zwróciłam się więc z uprzejmą prośbą o udostępnienie nazw i dawek leków, które Pani Doktor poleciła psu podawać podczas swojej nieobecności. Odpowiedź była odmowna, ponieważ technicy weterynarii nie posiadają takich kwalifikacji i nie mogą takich informacji przekazać. To nic, że argumentowałam tym, że lekarze, pod których opieką w tej chwili znajduje się pies powinni to wiedzieć, by np. kontunuować terapię antybiotykową... (mogli przecież napisać odręczną notatkę) Zapytałam najpierw, czy ci sami technicy weterynarii posiadają kwalifikacje by opiekować się ponad 400 psami pod nieobecność lekarza... I powiedziałam, że to Panu Kierownikowi brakuje dobrej woli... No bo jak to inaczej wytłumaczyć? Na piśmie odmowy oczywiście nie dostałyśmy słysząc argument: "nie, bo nie i już". Suma sumarum, pies został "sprzedany" za 20 zł :-o Podczas dopełniania formalności, Pani sprzątaczka z przekąsem stwierdziła, żeby nanieść notatkę na formularzu adopcyjnym, iż pies zostaje wydany Fundacji pod warunkiem jego dalszego leczenia.... Opłata została uiszczona, książeczki zdrowia nie dostałyśmy, ponieważ pies takowej nie posiadał... To na tyle...
  6. Kurcze, chciałabym podsumować, i nie wiem od czego zacząć… Jestem oburzona i zniesmaczona całą sytuacją :shake: Do czego trzeba było się posunąć, ile nerwów stracić, by wyrwać cierpiącego psa ze schroniska. Dla mnie nie ma znaczenia, czy pies jest ładny, czy brzydki, czy jest rasowy, czy jest kundelkiem. Po prostu nie mogę patrzeć jak zwierzę cierpi i być obojętną. Podałyśmy wiele alternatyw: operację poza schronem w wybranej klinice poznańskiej, potem SGGW i dom po leczeniu – co więcej i lepiej można zorganizować, słysząc u źródła, że schronisko nie ma zaplecza do tego typu skomplikowanych operacji. Nie chcę tu szkalować ani obrażać nikogo, wnioski można wysunąć samemu przeczytawszy sprawozdanie. Wiem jedno, że zwykła ludzka moralność i etyka zawodowa powinna była się odezwać znacznie wcześniej, wtedy nie trzeba byłoby się uciekać do tak drastycznych posunięć. Niestety w obecnej sytuacji trudno sobie wyobrazić, że powyższe były przyczyną zmiany postawy. Raczej należy tu mówić o strachu przed konsekwencjami: prokuratorem i nagonką mediów. Przykre to …
  7. [quote name='MonikaP']Schronisko poznańskie. 28 marca trafia tu pies rasy husky. [/quote] Oczywiście Monika miała na myśli datę 28 lutego :oops:
  8. [quote name='basiagk']eh Lusia lepiej się czujesz?[/quote] Nie sądzę, do tego wetka jest na urlopie do 2 kwietnia, i nikt sie Lusią nie interesuje :-(
  9. DZiś z samego rana Sułtan został poddany oględzinom lekarskim. RTG wykazało uszkodzenie miednicy, o czym nie było mowy w schronisku. Diagnoza co do reszty urazów będzie wymagała dogłębnych badań, które trzeba będzie przeprowadzić w znieczuleniu, na co obecnie Sultanik jest za słaby. Jego stan określono jako ciężki. Pies jest odwodniony i wygłodzony (to tak a propos tych pełnych misek podczas interwencji z policją - u mnie jadł dopiero wtedy, gdy podstawiłam mu miskę pod nos). Lekarze chcą go więc najpierw trochę wzmocnić - dostaje kroplówki i Royala. W czwartek, a najdalej w piątek będzie konsultowany przez specjalistów chirurgów. Wtedy zapadną decyzje co do dalszego leczenia.
  10. Około 21 przyjeżdża Pan Tomasz z Fundacji Emir. Sułtan dostaje lek przeciwbólowy. Wynosimy go po chwili do ogrodu, bo przez cały czas pobytu u mnie, psiak się nie wypróżnił. Poczuwszy pod łapami ziemię, Sułtan próbuje podnieść się... Podtrzymujemy go i następuje ulga... Przenosimy psiaka do samochodu, i Sułtan jest gotowy do drogi. Do SGGW docierają przed 2 w nocy. Tę noc nasz psiak spędza u boku dyżurnej Pani Technik.
  11. [quote name='MonikaP'] Zostawiam Gonię z Sułtanem - już bezpiecznym. [/quote] Sułtan się tuli, a drapanie za uszami i po brzuszku wprawia go w błogość. Liże mi przy tym rękę, za chwilę zasypia... Po jakimś czasie wstaję i chcę wyjść, a ten biedak próbuje wstać, po czym upada i czolga się w moją stronę na przednich dwóch łapkach :-( Nie mam sumienia go zostawić, siadam więc przy nim i trwam. A on cicho popiskuje, wziąż tuląc się do mojego boku.
  12. [quote name='MonikaP']Jest czwartek, 22 marca - GoniaP prosi wetkę o przemyślenie sprawy do następnego dnia. Jest możliwość przewiezienia Sułtana do kliniki SGGW w czasie weekendu. [/quote] Zgadza się, temat Sułtana i jego szansy poruszany jest przy okazji rozmowy o innym chorym psie, dla którego właśnie przywiozłam probówki do pobrania krwi i zrobienia analizy poza schroniskiem. Umawiam się z wetką na następny dzień by odebrać krew i ustalić dalszy tok postępowania z Sułtanem. Następnego dnia się dowiaduję, że mimo umówionego spotkania, Pani Doktor "poszła na urlop" i wróci 2 kwietnia...
  13. [quote name='MonikaP'] Zaczynamy myśleć o zoperowaniu Sułtana poza schroniskiem, jednak na to musi wyrazić zgodę kierownik. [/quote] Monika przedstawia Pani Doktor propozycję zoperowania Sułtana w dowolnej, wybranej przez Nią klinice w Poznaniu, wraz z deklaracją pokrycia jej kosztów przez Fundację. Mija jednak kilka dni, i nie dostajemy żadnej odpowiedzi w tej sprawie. Poirytowana, widząc niepotrzebne cierpienie tego zwierzęcia, kontaktuję się z Fundacją Emir, i otrzymuję natychmiastową ofertę pomocy, łącznie z propozycją stałego domu po leczeniu...
  14. [quote name='MonikaP']Ciąg dalszy, a także poprawki - GoniaP.[/quote] Dziękuję MoniceP za tak staranne i chłodne przekazanie wydarzeń... Ja do tej pory się trzęsę. Niestety całe zajście kosztowało nas wiele nerwów, łez, brak snu, i ogólnie wyczerpało. Całe szczęście, że nasze działania odniosły pożądany skutek - Sułtanik jest już bezpieczny i w rękach specjalistów z SGGW. Mam tylko nadzieję, że zwłoka w działaniu nie spowoduje trwałego kalectwa.
  15. Będę śledziła jej losy... Biedna sunia :-(
  16. Olenko, zdjęcia cudne, Ricz szczęśliwy. Napisz tylko jak postępy w leczeniu. Kąpiecie go w Immaverolu?
  17. Ojej, Pani Aniu :loveu: Jakie piękne zdjęcia!!!! Mysia chyba nie śniła o takim szczęściu - DZIĘKUJĘMY!!!! [SIZE=1]P.S. A czy mnie też zechcieliby Państwo adoptować? :eviltong:;)[/SIZE]
  18. [quote name='Rzenia']A domek się o kudłaczka dopytuje;-) :-)[/quote] A żeby przyspieszyć sprawę, czy domek zobowiązałby się do wykastrowania Cudaczka, jeśli nasza Fundacja pokryłaby koszty?
  19. [quote name='bigos']GoniaP- pomyśl o rozdysponowaniu pieniędzy z AFN, bo pozostało "po " Pikusi 399zł!!!! [/quote] I jeszcze zapytam jak te pieniążki ściągnąć od AFN? Ktoś wie?
  20. [quote name='bigos']GoniaP- pomyśl o rozdysponowaniu pieniędzy z AFN, bo pozostało "po " Pikusi 399zł!!!! To grzech żeby pieniądze tak leżały niespożytkowane a tyle psiaków czeka na pomoc[/quote] Bigosiku kochany :) Dzięki, że czuwasz. My wkrótce wkleimy tu rozliczenie funduszy Pikusi, i zapytamy oficjalnie, na jakiego pieska będzie można je spożytkować. W tej chwili pod naszą bezpośrednią lub pośrednią opieką znajdują się: Jeżynka Dudi Ricz Elvis i Sułtan Z w/w psiaków, tylko Elvis nie wymaga leczenia, Ricz jest leczony w dt, a reszta jest na SGGW w Warszawie. Jeśli nie będzie sprzeciwów, zarówno pieniążki z AFN, jak też nadwyżka Pikusiowych finansów przydałyby się na te psiaki. Na pewno się nie zmarnują ;)
  21. Bardzo się cieszę, zwłaszcza, że Agusia jest pod tak znakomitą opieką!!! Buziaki dla stworów i Opiekunów.
  22. [quote name='Donvitow']a co nieco się działo.Karolcia ma fotki. Do poniedział ku[/quote] Nie mogę się doczekać!!! Buziaki dla czworonogów :loveu:
  23. [quote name='supergoga']Goniu - my mamy transporter ale dość duży, nie wiem jak z wstawieniem do auta by było. W naszym combi bez kłopotu, ale gdyby był potrzebny daj znac - zmierzymy.[/quote] Gońku, jeśli nie pojedzie ta sunia z Mielca, to dla Agatki ja chyba właśnie pożyczyłam transporter. Tzn. przyjedzie do mnie jutro i mam nadzieję, że będzie dla niej odpowiedni. Jeśli jednak sunia z Mielca przyjedzie to będziemy mierzyć i się zastanawiać ;)
  24. [quote name='bumerang']Już ją kochamy, czarny chyba oszaleje ze szczęścia :multi:[/quote] Cioteczko Bumerang, dopiero wróciłam, ale jeszcze nie skonczyłam .... Więc spróbuję zadzwonić do Ciebie do 22. Może być?
  25. [quote name='Niewiasta_21']Dzisiaj Agatka wychodzi ze schronu :multi: Po południu relacje i zdięcia :loveu:[/quote] Ojej, ale się cieszę :multi: A do tego mamy dziś taki piękny dzień :loveu: Trzymam kciuki!!!
×
×
  • Create New...