Jump to content
Dogomania

GoniaP

Members
  • Posts

    11760
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by GoniaP

  1. Ach, jakie niewiniątko :diabloti: Plastusiowe finanse widnieją w poście nr. 1 Zapraszam i wszystkim bardzo dziękuję za wsparcie!! :loveu:
  2. Dzięki Isadoruś :loveu: W pierwszym poście uaktualniłam wpłaty na rzecz Paróweczki i Plastusia. Dziękuję za każdy grosz i wielkie serca :loveu: Niestety nie znam jeszcze kosztów dotyczących Parówki, ale jutro podpytam będąc u wetów.
  3. Czia, Ty wiesz... :calus: Uaktualniłam pierwszy post o dotychczasowe wpłaty na rzecz Piotrusia. Wszystkim darczyńcom z całego serca dziękujemy :Rose:
  4. [quote name='Isadora7']No jak to ludziska od Prezesika to jestem ZA, a nawet bardzo ZA. Miałam okazję poznać ich osobiście. Prezesik był u mnie na tymczasie. Piękny śliczny kochany Prezesik. Siedleckie okolice zaczynają obfitowac w nasze jamole :)[/quote] Oj, skoro Państwo mają takie rekomendacje i przeżyją wycie Parówki za mną przez pierwsze parę dni, to nie ma się co zastanawiać. Tylko niech do mnie dzwonią!!! Chyba, że ktoś z Was ma ich numer?
  5. Mam nadzieję, że rok w adresie mailowym nie jest rokiem urodzenia chętnej :evil_lol:
  6. [quote name='tyciaNi']ja z powodu choroby straciłam rachubę w sytuacji zdrowotnej i pobytowej a nie mam czasu śledzić całości proszę napiszcie gdzie jest, jak się czuje i czy są nowe zdjęcia, jakie rokowania?:oops:[/quote] TyciaNi, psiak jest w klinice w Śremie i powoli wraca do zdrowia, rokowania nadal są jednak ostrożne. Ostatnie zdjęcia są z niedzieli parę stron wstecz. Mam nadzieję, że z Twoim zdrówkiem już lepiej?
  7. Takie wiadomości dodają otuchy i napędzają wiatr w skrzydła. Bigosiku dziękuję za wszystko :Rose: Co do Piano, to sama czekam na wieści. Jak na złość dziś wszystko idzie mi nie tak jak trzeba. Cała nadzieja w Donvitowie, że znalazł czas by odwiedzić Pianusia, bo dziś miały być powtórzone badania krwi i moczu, co wniosłoby wiele do sprawy. No ale wszyscy musimy uzbroić się w cierpliwość. Niestety nie dałam rady podjechać do kliniki nr 1 i odebrać faktury, mam nadzieję, że jutro lepiej dzień mi się ułoży.
  8. [quote name='majqa']Bigosik, tego, że w Twoim mniemaniu pieniążków będzie niewiele, niech Ci snu z powiek nie spędza. :shake: Najważniejsze, za co jesteśmy wdzięczni, że w ogóle chcesz dopomóc :loveu: , a i postanowiłaś odwiedzić Pianusia. :loveu: Pozdrawiamy cieplutko Twój zwierzyniec! [/quote] Witaj Bigosiku, podpisuję się pod postem Majgi w całej rozciągłości. :loveu: Co do ogonka, to pewnie trzeba będzie ten wystający kikut (fragment kości) usunąć operacyjnie jak tylko Piano się wzmocni na tyle, by przeżyć sedację.
  9. Ja też...................
  10. Monika, piszesz, że Piana pierwsza miłość może być ostatnią, że może mieć siły tylko na jedną... Mam nadzieję, że nie zakocha się w Kajetanie, bo chłop zdradliwy jest :diabloti: To oczywiście był żart... Mam nadzieję, że starczy mu sił choć na jedną prawdziwą miłość. Niczego tak nie pragnę, jak tylko by ją przeżył. Należy mu się poczuć więź z dobrym człowiekiem, choć na chwilę, choć na trochę, ale na tyle długo, by nie umarł rozczarowany, a zakochany. Tego mu życzę. Żeby przeżył jeszcze kilka pięknych chwil, by zaznał, co to psie szczęście.
  11. [quote name='ata'] GoniaP - :hmmmm::niedowia: [/quote] Anetko, co znaczą te emotki????
  12. A ja chciałam złożyć specjalne podziękowania dla miłośników Beagli, którzy dziś na spacerze zebrali dla Piano ponad 250 zł, zafundowali legowisko i kocyk na zmianę, oraz torbę z osprzętem! Jesteśmy Wam bardzo wdzięczni! Wy nigdy nas nie zawiedliście! Po stokroć dziękujemy :loveu:
  13. [FONT=Verdana]Wieści od Donvitowa: "[/FONT] [FONT=Verdana]Dzisiaj Piano z jego kojca i legowiska wywabiłem na " patent" (parówkę).[/FONT][FONT=Verdana] Słyszy i reaguje. Nie próbuje mnie gryźć. Jego posłanko poszło do prania. Śpi na swoim kocyku. Od czasu jak jest w Śremie przybrał na wadze 0.5 kg. Waży 12 Kg. Bardzo bystrze patrzy. Na spacerze zaprzyjaźniał się z inną bidką która właśnie jechała do schronu. Reaguje i na inne psiaki. Grzecznie chodzi za mną i łakomie zjada przysmaki z ręki. Jest coraz weselszy. Porusza się ładnie i sprawnie. Jutro kontrolne badania by odstawić kroplówki. Jest ok. Od wczoraj socjalizuję psiaka i efekty są zaskakujące."[/FONT]
  14. Jak miło Zyziu zobaczyć przy okazji kwitnącą Lalunię :loveu:
  15. [quote name='Lilmo']Dobry wieczór wszystkim :) Proszę mi wybaczyć, że mogę pisać bez składu i ładu,ale jestem niesamowicie podeksytowana, że znalazłam tutaj temat o Paróweczce! :) Zacznę może od tego, że po raz pierwszy zobaczyłam ją na aukcji charytatywnej dla niej i Plastusia na Allegro. Od razu oba pieski podbiły moje serca, gdyż kocham wszystkie jamniki z całego serca! :loveu: Muszę przyznać,że od tamtego czasu nie mogę przestać o niej myśleć, podobnie jak o innych zwierzakach, które są pod opieką poznańskiego oddziału Emir'u ( proszę mi wybaczyć jeżeli źle odmieniam :) ). Bardzo chciałabym im wszystkim pomóc, lecz niestety nie mogę sobie pozwolić na aktualną chwilę na adopcję, gdyż jestem studentką, która w następnym tygodniu ucieka z Poznania i wracam do mojego rodzinnego domu, w którym czeka na mnie moja niezwykle charakterna jamniczka Nokia, która obawiam się,że mogłaby bardzo przeżyć fakt pojawienia się w domu kogoś kto odebrałby część uwagi jej poświecanej ;) Los Soniulki urzekł mnie tak bardzo, że przepytałam wszystkich znajomych o chęć zaadoptowania jej, lecz niestety nie znalazłam nikogo odpowiedniego, kto mógłby zapewnić jej wymaganą opiekę :( Jest mi bardzo źle z tą bezradnością, więc mimo, że dokonałam już wpłat (niestety skromnych) dotyczących aukcji z Allegro, to chciałabym ją wspierać także poprzez wirtualną adopcję i w miarę możliwości chciałabym pomóc w znalezieniu dla niej odpowiedniego domu, tylko już sama nie wiem w jaki sposób mogę to robić :( Przeczytałam każdą wiadomość z tym temacie i bardzo niepokoją mnie informacje o jej problemach z urojoną ciążą :( A może już udało się znaleźć dla niej odpowiedni domek ? Czy mogłabym pomóc w jakiś konkretny sposób ? :) I przepraszam, że się tak rozpisałam, ale to wszystko pod wpływem emocji :oops:[/quote] Witam Cię Lilmo serdecznie wśród przyjaciół Emira i emirowych psiaków :loveu: Dziękuję Ci bardzo za wszystko co uczyniłaś, by odmienić Parówkowy los. Na całe szczęście Parówka chyba wraca do żywych :multi: Od dziś ma lepszy humor i nawet zjadła parę kęsów jedzenia. Niestety trudno jeszcze pisać o apetycie, bo jadła ze wstrętem, mimo, że podsuwałam najlepsze kąski. Jutro i tak czeka nas wet, bo cycuszki ma nabrzmiałe jak ta mleczna krówka. Ale ogonek już się cieszy, ba, nawet dostałam buziaka. Będzie dobrze, a już myślałam, że zagłodzi się na śmierć. Na razie domku żadnego nawet na horyzoncie nie widać :shake: Owszem, są w jej sprawie telefony, ale wszyscy chcą ją "dopuszczać", mieć sceniacki po tak pięknej mamusi, itp itd :angryy: Nie chcielibyście słyszeć tych rozmów, ale nawet mój TZ nie marudzi a nawet mi kibicuje. Chyba też polubił Parówkę :loveu: A teraz zapodam Wam wiadomość dnia... Życie pisze najlepsze scenariusze, o czym zdołałam się przekonać dziś, na własnej skórze... Pojechałam dziś na interwencję, a właściwie zrobić wywiad środowiskowy przed interwencją, do Pani która ją zgłosiła. (Pani bardzo zaangażowana w psie sprawy, znająca wszystkich psiarzy w rejonie...) Zabrałam ze sobą Parówkę, która beze mnie żyć już nie może :shake: Pogadałyśmy, załatwiłyśmy co trzeba, i Pani postanowiła odprowadzić nas do samochodu, zabierając swojego psiaka. Zrobiłyśmy sobie mały spacer ulicą, na której zaparkowałam samochód. Parówka szła dziarsko, zainteresowana zapachami, ogonek w górze, mina zadowolona. Ponieważ było zimno i nieprzyjemnie, w pewnym momencie chciałyśmy zawrócić, ale Parówka odmówiła. Zaparła się i całe jej ciałko mówiło, ja z Wami nie idę. Zaczęłyśmy o niej rozmawiać z Panią, opowiedziałam jej historię, a Parówka prowadziła nas w sobie tylko znanym kierunku... Przeszła jedną ulicę, skręciła w lewo, przeszła drugą... Rozmowa toczy się swobodnie, a Pani mówi mi, że tu, na tej ulicy mieszka starsza Pani, która MA podobną jamnisię, ale "zaraz, zaraz, już ich od jakiegoś czasu nie widuję"... (Parówka idzie dalej na wypręzonej smyczy...) Ja na to:" ale byłyby jaja, gdyby Parówka prowadziła nas do swojego domu..." i pytam:"a czy ta Pani ma wnuczka?" "Tak, odpowiada Pani, niedawno się do Niej wprowadził"... Parówka prowadzi nas na podwórko, węszy, siusia, i biegnie wprost pod jedną z klatek - nie waha się ani chwili... Staje pod drzwiami i szczeka głośno, chwilami wyje. Pani blednie i mówi:" ale to właśnie tu mieszka ta starsza Pani..." Gorączkowo dusi w klawisze domofonu, drzwi się otwierają, dostaję smycz Jej psa, ona wbiega na górę. Po chwili słyszę jakąś awanturę, a za moment zbiega młody mężczyzna, zaskoczony najwyraźniej widokiem mnie i psa... Szkoda, że nie miałam aparatu, by uchwycić tę minę. Pani krzyczy za nim:"Marcin, czy to jest Wasz pies???" "Nie" - pada odpowiedź.. Ale schodzi też Pani Babcia (Schorowana, przygarbiona, w szlafroczku) , pytam więc Jej: "Przepraszam, czy to Pani pies?" Parówka macha ogonkiem, biegnie do Pani Babci. "Nie" mówi starsza Pani, "moją sunię zabrał syn, jakieś 2 miesiące temu." "No i gdzie jest Pani pies?" pytam "U syna" pada odpowiedź... "Na pewno to nie jest Pani pies?" "Nie" odpowiada, "mój był grubszy". "A jak miał na imię?" pytam panią. "SONIA"... Odwracam się, stać mnie było tylko na to by spojrzeć na wnuczka i rzucić: "jeszcze zło które uczyniłeś wróci do ciebie ze zdwojoną siłą"... wołam "Parówka, chodź" i wybiegamy do innego, lepszego życia. Teraz Parówka śpi obok mnie, dotyka mnie swoim ciałkiem. Żal mi Pani Babci i żal mi Parówki... Przed oczami mam tę złą, zakłamaną twarz wnusia Marcinka, i krew mnie zalewa z bezsilności. Nie wiem co sobie myśli Parówka, mam tylko nadzieję, że jest szczęśliwa, że wróciła ze mną do domu. Psia wierność jest niesamowita, szkoda, że my ludzie, nie mamy serc tak czystych i szlachetnych jak psie.
  16. Bardzo się cieszę, że chłopakowi wreszcie się udało :multi::loveu: I napiszę tylko, że świat jest mały, że Biszkopt mieszka jakieś 10 minut drogi ode mnie, i że dziś stałam pod jego domem ;)
  17. Śliczny ten Zyzio Zyziu :loveu: Będę mu kibicować i mieć go na uwadze.
  18. [quote name='black_cat']Ja myślę, że nikomu kto już wpłacił nie jest potrzebne wiedzieć kto i ile wpłacił, ale osobom ktore się wahają to taka lista imion, nickow czy inicjałów na pewno daje jednak jakieś poczucie przyłączenia się do dużej grupy ludzi i zjednoczenia z nią w działaniu dla szczytnego celu. Jesli taka osoba, ktora wejdzie na wątek zobaczy mało osób (na już trwającym jakiś czas watku) to może pomyśleć ze prawdopodobnie inni nie uważają danego wątku za wystarczająco wymagający pomocy i zrobi tak samo - wyjdzie bez udzielania pomocy. Nie chcemy tego. Taki jest mój punkt widzenia. Pewne rzeczy działają wg ustalonych mechanizmów, czy nam się to podoba czy nie. Trzymam kciuki za Piano. Kochani, nie myślcie, że nie jesteśmy wdzięczni za każdą złotówkę, bo każda złotówka się liczy i pozwala nam, jako organizacji, ratować te najbiedniejsze i najbardziej potrzebujące zwierzęta. Każda złotówka, to dar serca, którego zignorować, czy wyszydzić nie sposób... Prosiłam i proszę raz jeszcze: dostrzeżcie w tej organizacji ludzi, jednostki, które poświęcają swój prywatny czas, charytatywnie ratując naszych braci mniejszych. Robimy co możemy by usatysfakcjonować wszystkich, ale widać, że się nie da! Jedni żądają natychmiastowych rozliczeń, inni żądają relacji z postępów leczenia Piano. Próbujemy sprostać wymaganiom i jednych i drugich, w miarę możliwości. Jednak dla nas to Piano jest najważniejszy, a potem dopiero rozliczenia. Wszystko bowiem wymaga czasu, którego nam brakuje. Fundacja to nie firma! Każdy z nas ma swoje życie, swoją pracę, a tylko czas prywatny poświęcamy zwierzętom (kosztem własnych Rodzin!) Piano jest pod opieką fundacji od 26 stycznia, czyli 14 dni. Spójrzcie na to w inny sposób, to 14 dni walki o jego życie: nerwy, jeżdżenie, rozmowy z lekarzami prowadzącymi, konsultacje z innymi wetami by zweryfikować wyniki, dziesiątki maili, na które trzeba odpowiedzieć, setki telefonów, inne interwencje (bo Piano nie jest jedynym psem pod naszą opieką), ja nie chcę wyliczać wszystkiego, bo zaraz ktoś mi zarzuci postawę cierpiętnicy! Staramy się jak możemy, dajemy z siebie maksimum! Nie wszystko jest jednak tak łatwe, jak niektórzy to postrzegają, więc błagam Was, nie odsądzajcie nas od czci i wiary, a postarajcie się ZROZUMIEĆ! Nie negujemy obowiązku rozliczenie się, to norma. Prosimy jedynie o trochę wyrozumiałości i cierpliwości. Piano ma się lepiej, ale to wcale nie znaczy, że zagrożenie jego życia minęło. Dlatego wcześniej napisałam, że należy się cieszyć ostrożnie. To pies po wielkich przejściach, nie do końca jeszcze zdiagnozowany. Czeka go długotrwałe leczenie, dalsza diagnostyka, i jeszcze pielęgnacja jego zgwałconej psychiki. Dajmy zatem i sobie i jemu czas. Proszę Was wszystkich o zaprzestanie ciągłych przepychanek na temat rozliczeń. Proszę po raz kolejny: skupmy się na psie! Obiecuję, że rozliczenie dotyczące Piano będzie wzorcowe: wpływy i wydatki, co do jednej złotówki. Nie chcę natomiast o tym wciąż czytać, bo to nudne i rozpraszające jak Polski Sejm! Skupmy się na ratowaniu, reszta przyjdzie z czasem. Proszę, żebyście to uszanowali.
  19. [quote name='majqa']Spox Gonia, przyjdzie koza do.....:mad:[/quote] Cofam, bo już przyszła :eviltong:;)
  20. [quote name='Isadora7']Takie jeNdze jak my dwie to ani jednej nie znajdziesz:evil_lol::evil_lol::evil_lol: zatem [FONT=Arial Black][SIZE=7][COLOR=Red]FILMIK NATENTYCHMIAST[/COLOR][/SIZE][/FONT][/quote] A takie JENDZE jak my "czy" to już kaszana :diabloti: [B][SIZE=7][COLOR=Red]GDZIE FILMIK!!![/COLOR][/SIZE][/B]
  21. Zapalenia jeszcze nie ma. Stąd Galostop i okłady z kapusty. No i dzisiejsze relanium. Zobaczymy jak będzie jutro....
  22. [quote name='black_cat']a czy nie daloby sie tego zaszyć skórą? czy rana nie da się zszyc?[/quote] Nie da się, wygląda jak na zdjęciach...
  23. Znów odwiedziłyśmy dziś weta, bo Parówka dostała ciężkich dreszczy :roll: Powiedział, że Parówka przechodzi mega ciężką ciążę urojoną :roll: Dostała szprycę w postaci relanium i owinięta w kapustę (jak ten gołąbek w sosie pomidorowym) śpi pod kołdrą i chrapie. Kolacji nie zjadła :-(
  24. [quote name='Erazm']Isadorka moze byc na haju!!!!! !Nie odbierac grzybkow!!!!!![/quote] Eeeee tam, ja bym właśnie odebrała, choćby żeby to zobaczyć :diabloti:
  25. [quote name='black_cat']Czy to moze miec jakis wplyw na kregoslup?[/quote] Myślę, że nie, bo to część ostatniego, zgruchotanego kręgu. Jeśli rana zziarninuje odpowiednio, niejako obtoczy ten kikut i to wszystko obrośnie skórą, zabieg może nie być konieczny. No ale w tej chwili jest zbyt wiele niewiadomych.
×
×
  • Create New...