A ja powiem wprost jestem wściekła!
Gdyby ktoś wcześniej sie nią zainteresował, zgłosił o pomoc w jej ratowaniu,zrobiłoby sie zrzutkę na klinikę i operację.
Teraz czuję sie winna jej uśpienia, bo kiedy zaczęło być o niej głośno na forum podjęto tą decyzję.
Nie doczekała konsultacji u innego weta i wszystko poszło po najmniejszej linii oporu. Raptem dziś nadawała się do uśpienia! Do bani z tym wszystkim!
Nie jestem taka pewna, czy ta pani K w walce z jej chorobą nie została sama na placu boju. Może uratowała ją wcześniej przed uśpieniem, ale nie miała funduszy, żeby jej pomóc gdzie indziej. Nie wiem! Ja już jestem głupia.
Żabciu, wybacz!