A tak na marginesie to Stelli naprawdę było dobrze w schronisku. Nie była przecież samotna nie? Miała partnera, zaszła w ciążę, doczekała sie dzieci, które od razu pójdą do uśpienia. W końcu to tylko pies. Niec nie czuje, nic nie przezywa, nie ma instynktu macierzyńskiego. Ma tam lepiej jak w domu. O IRONIO!!!!!!!
szlag mnie za chwile trafi.